jak nie wiadomo o co chodzi to

11.10.09, 10:50
chodzi o pieniadze

moj maz (prawie 5 lat walki, leczenia i ladowania pieniedzy) oznajmil mi ze
owszem chce uczestniczyc w dalszym leczeniu, ale nie bedzie za nie placil
powod, nie bedzie placic za cos co z gory sie nie uda
skoro ja chce i wierze, moge placic

nie wiem jak mam zareagowac
mam mieszane uczucia, oszczedzac i zacisnac pasa, pozyczyc od rodzicow, czy
wogole dac sobie spokoj
skoro nie chce placic, to moze wogole nie chce...
moze to tylko prosty chwyt, aby wogole zaprzestac leczenia
sad
obecnie w gre wchodzi dosc powazna suma, sama musialabym oszczedzac 3
miesiace, rodzice mi dadza gdybym poprosila, ale nie wiem czy o to chodzi
zebym ja sama placila, chodzila, walczyla
caly czas zadaje sobie to pytanie, chociaz juz moze znam dawno odpowiedz...
    • dagmara-k Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 12:23
      3 miesiace oszczedzania to jakis problem? ja dwa lata robilam nadgodziny w
      niedziele zeby podejsc do icsi. ale mialam motywacje, bo moj maz tez robil
      dodatkowa kase i nie wiem, czy chcialabym tak sama sie leczyc.

      twoje pytanie i wlasne odpowiedzi na nie kraza chyba ze 3 lata na tym forumsad
      • batutka Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 15:07
        wiesz, ja mysle, ze akurat tu pieniadze to najmnijesy problem
        nie wiem czy chcialabym miec dziecko z facetem, ktoremu nie zalezy
        co to w ogole za tekst do zony: plac sama
        to co? tylko Ty masz placic, tylko Tobie ma zalezec? niech ruszy d...psko i Ci
        pomoze skoro chce dziecka i skoro mu zalezy, a nie Ciebie tym wszystkim obarcza
        a jak przyjedzie na swiat dziecko, to tez nie bedzie lozyl na jego utrzymanie,
        bo akurat nie bedzie widzial w tym sensu?
        uwazam, ze to DWIE osoby powinny sie zaangazowac w leczenie, dawac z siebie po rowno
        przepraszam, ze moze uzylam mocnych slow, ale tak wlasnie uwazam - Ty tez
        powinnas meza przywrocic do pionu i mu ostro nagadac - niech sie nie dąsa, niech
        nie zrzuca na Ciebie calego ciezaru leczenia, tylko niech Cie wspiera - i
        psychicznie i finansowo
        powodzenia - mam nadzieje, ze sie dogadacie
        • lusiasia Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 15:26
          nie dogadamy sie
          masz racje dagmara, z 3 lata sad
          • batutka Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 15:56
            lusiasia napisała:

            > nie dogadamy sie
            > masz racje dagmara, z 3 lata sad

            lusiasia- skoro wiec sie nie dogadacie, to wstrzymajcie sie z tym dzieckiem, serio
            musisz mu pokazac, ze Ty sama nie bedziesz walczyla, on musi zrozumiec cos
            bardzo waznego, ze ma razem z Toba uczestniczyc w leczeniu i placeniu
            na razie zrobcie sobie przerwe - moze cos do niego dotrze
            ja bym zaprzestala w ogole leczenia, wtedy obserwowalam bym meza, jesliby to mu
            nie przeszkadzalo, nic by na ten temat nie mowil, to dla mnie odpowiedzi by byla
            jasna, ze nie nie walczyc o dziecko, a jesliby naciskal, zeby jednak sie leczyc,
            to wowczas powiedzialabym, ze ok, chce tego, ale oboje z nas musza w takim samym
            stopniu sie zaangazowac
        • batutka Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 15:29
          a ja mam jeszcze pytanie - ma co wydaliscie najwiecej kasy? na samo leczenie,
          chodzenie po lekarzach czy moze podchodzilsicie do invitro? (i na to najwiecej
          pieniedzy poszlo?)
        • agulek80 Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 16:26
          Zgadzam się z Tobą.
          Czytałam wpis autorki tematu i jakoś mi to się nie mieści w
          głowie....
          To jest walka obojga, wspólna decyzja itd.
          Na początku walki pracowałam, obecnie jestem bezrobotna i nigdy nie
          było problemu "kto płaci". Kasa jest wspólna i wspólne będzie nasze
          dziecko, jeśli się uda smile
      • batutka Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 15:59
        dagmara-k napisała:

        > twoje pytanie i wlasne odpowiedzi na nie kraza chyba ze 3 lata na tym forumsad

        co to znaczy?
        • lusiasia Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 16:56
          teraz czekam na jedna komorke od dawczyni, to jakies 4000 tys euro
          moge ja dostac juz w grudniu, styczniu
          pieniadze by sie znalazly, ale chodzi to ze ja nie chce sama ladowac w caly
          projekt gdzie chodzi o urodzenie biologicznego dziecka mojego meza
          za 2 in vitro zaplacilo w sumie panstwo, za 3 in vitro moja mama
          w sumie nie musiala, ale nie chciala zebym sie jeszcze stresowala pieniedzmi
          teraz nie chce wlaczac w to mamy, bo to inna sprawa, mama jest troche przeciwna,
          moze ma racje i boi sie o mnie, moze widzi lepiej ze to chyba kwestia czasu jak
          powiemy sobie dowidzenia i kazdy pojdzie w swoja strone...
          ja oczywiscie nie umiem podjac decyzji, jest zagranica, mam tu prace, ale nie
          chce byc sama, nie chce wraca do Polski bez pracy i bez meza..
        • dagmara-k Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 16:58
          znaczy ze lusiasia od bardzo dawna pisze wciaz o tym jak jej trudno, ze nie
          tylko czas, brak dzieci ale i brak wsparcia meza ja smuci i przygnebiasad kilka
          lat to trwa jak pamietam z forum, bywalam tu kiedys codziennie godzinami.
          • lusiasia Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 18:12
            przepraszam za bledy, szybko pisalam wink
            wiem ze musze stawic temu wszystkiemu w koncu czola, a nie chowac glowe w piasek
            i liczyc na cud, ze moze zajde w ciaze za darmo
            nie wiem czy chce sama placic, pieniadze nie sa najwazniejsze, ale mam tyle
            watpliwosci czy warto
            ale gdyby sie udalo, to chyba moj maz by sie cieszyl...wiec moze warto przejsc
            przez to sama, czekalam na to 2 lata...a teraz juz mam wizyte w listopadzie
            • ochra Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 11.10.09, 22:37
              "pieniadze nie sa najwazniejsze, ale mam tyle
              watpliwosci czy warto "

              No widzisz, mąż pewnie myśli dokładnie to samo.
    • aurita Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 12.10.09, 07:38
      > owszem chce uczestniczyc w dalszym leczeniu, ale nie bedzie za nie placil

      uwazaj bo pozniej powie ze owszem chce miec dziecko ale nie bedzie na nie placil albo chce miec zone ale nie bedzie na nia placil?
      Czy wy jestescie malzenstwem? tutaj chodzi o WSPOLNY problem a jemu sie nie chce, a gdybys potrzebowala OSOBISTEGO wsparcia finansowego?
      Nie rozumiem jak mozna podjac samemu decyzje w kwestii dotykajacej was oboje. Moze on i nie widzi sensu dalszego leczenia ale powinien Ciebie przekonac do swoich racji a nie umywac rece. Nie podoba mi sie to.

      Z tego co napisalas wyzej wynika ze jak narazie to wogole za to nie placil...
      • lusiasia Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 12.10.09, 20:42
        mam watpliwosci czy warto miec dziecko z moim mezem, a nie wogole czy podejsc do
        zabiegu i probowac
        ja potrzebuje wsparcia i glownie tego zeby to byla nasza decyzja, nasza walka i
        moze nasza przegrana,
        ale nie podoba mi sie ze to jest juz od dawna tylko moj problem
        • wiktoria33 Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 12.10.09, 22:22
          lusiasia
          czytam Cie od dawna, od dawna kibicuje bo u mnie byl podobny
          problem medyczny jak twoj...naszczescie zakonczyl sie sukcesem i to
          podwójnym
          powiem wprost rób wszystko zeby miec dziecko bo to jest CUD,
          najwieksze szczescie w życiu i walcz! a kiedys jak spojrzy Ci w
          oczy i powie mama to wszystko przestanie sie liczyc
          zastanow sie tylko czy z nim
          dziecko wiąze bardziej niz slub
          dlaczego on NIE CHCE???? NIC NIE CHCE on nie chce ani terapii, ani
          prób, ani tego ZEBYS BYŁA SZCZESLIWA???
          powiem pragmatycznie bo czas ucieka...podejdz koniecznie do tej
          próby jesli masz szanse ale uwazam ze przed kolejna powinniscie
          przejsc jakas terapie...
          sorry ale juz od dawna mialam Ci to napisac bo ten problem pojawia
          sie wielokrotnie w twoich postach i nie chcialam Ci radzic ale juz
          sie nie moge powstrzymac
          • pelikan00 Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 14.10.09, 22:35
            a ja podpisze sie pod Wiktoria33!!!!!

            po 1- problem jest miedzy toba a M jako zwiazek
            po 2- dopiero po ustaleniu o co chodzi MIEDZY WAMI rozmawiajcie dalej o dziecku
            i jego podejsciu do tego roblemu
            po 3- powodzenia! bo dziecko to naprawde najpiekniejszy cud! zaciskam kciuki
            bardzo mocno za powodzenia tej kolejnej proby! nie poddawaj sie!
        • edytka8080 Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 14.10.09, 20:34
          witaj! lusiasia musisz porozmawiac z męzem czy on chce być z tobą i
          mieć dzieci bo moze on niechce i tu jest problem
          • aurita Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 15.10.09, 11:39
            lulasiu: myslimy cieplutko o Tobie !
            • batutka Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 15.10.09, 15:17
              lusiasia - rozmawialas z mezem?
              • lusiasia Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 16.10.09, 19:26
                rozmawiam caly czas...narazie nic nie wycofalam
                za dlugo na to czekam, nie wiem tu ta komorka dawczyni jest rzeczywiscie droga..
                maz mi zarzuca ze gdyby mi tak zalezalo na dziecku to powinnam jechac do Polski,
                skoro tu mi sie nie udalo
                to tak latwo powiedziec, ja tu mam prace i tu pieniadze, i wiem ze byloby mi
                bardzo ciezko go zaciagnac do lekarza w Polsce, zeby kupil sobie bilet i przylecial
                musialabym zrezygnowac z pracy, a mam za dobra,
                praca nie jest najwazniejsza, ale ja patrze na to realnie, szanse mam male, to
                nie chce dodatkowo do nieplodnosci zostac bezrobotna
                wiec probuje to narazie jakos godzic na miejscu..a wcale to nie jest
                najprostsze, bo wychodzenia z pracy kosztuje mnie duzo nerwow
                leczenie ze strony kobiety to nie jedna wizyta oddania spermy..same wiecie

                narazie nasze problemy finansowe, stanely na podzieleniu kosztow na polowe...to
                juz cos, bo jak bedzie musial zaplacic, musi mu troche chociaz zalezec

                maz mi powiedzial, ze chcialby miec dziecko ze mna, ale normalnie i bez
                problemow, a skoro sie nie udalo, to wogole moze nie miec dzieci i juz
                on sie za szybko poddaje, ja mam inny charakter, ja z porazki powstaje z nowa
                sila i mysle realnie
                • marysia_m24 Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 16.10.09, 22:20
                  Nie chcę się wymądrzać, ale: "mieć dziecko bez problemów", to przede wszystkim
                  nierealne... Skoro komuś ciężko jest sprostać takiemu problemowi, co zrobi kiedy
                  pojawią się problemy wychowawcze, albo (odpukać) dziecko będzie chorowało, czy
                  jakakolwiek najmniejsza błahostka w którą trzeba będzie włożyć trochę serca i
                  dla której trzeba będzie się poświęcić. Życie nie jest takie proste, nie
                  wszystko przychodzi od pstryknięcia palcami, skoro on pasuje już na starcie....
                  Oboje się nad tym wszystkim zastanówcie. Dziecko jest CUDEM, ale nie jest
                  lekarstwem...
                  • lusiasia Re: jak nie wiadomo o co chodzi to 17.10.09, 08:17
                    wlasnie poswiecic sie, tego nie umie, nigdy nie umial

                    dziecko to nie lekarstwo na nasze problemy, ja chce miec dziecko jako kobieta,
                    uwazam ze to jest naturalna potrzeba kobiety i nie chce z niej rezygnowac,
                    zwlaszcza ze wiem ze nie moge rezygnowac bo lata leca, nie mozna sie oszukiwac
                    jesli byloby dziecko a on sie podda z jakiegos powodu, wychowywalabym je sama i
                    mysle ze nie zalowalabym ze je mam

                    wiekszosc ludzi chce miec dzieci prosto, zdrowe i madre
                    on nie jest wyjatkiem, on tylko nie umie sie teraz znalezc w tej sytuacji co
                    jest i walczyc, a nie umie sie tez poddac bo nie powie mi to koniec, nie moge i
                    nie chce dac ci tego co ty chcesz
                    i tak tkwimy w tym oboje
Pełna wersja