Dodaj do ulubionych

Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom

19.01.04, 12:25
Ostatnio weszłam sobie na stronę internetową pewnej warszawskiej organizacji
kobiecej. I co tam przeczytałam: porady dla kobiet chcących dokonać aborcji
(z adresami "dyskretnych" osób, które mogłyby ten "ciążący" problem
rozwiązać...), porady psychologiczne dla kobiet po "zabiegu", pomoc dla
kobiet z "tym problemem", będących w trudnej sytuacji finansowej... Czytałam
to i skręcało mnie z bólu. Nie, nie dlatego, że traktują nas prawdopodobnie
jak baby drugiej kategorii (bo przecież feministki odżegnują się od
stereotypu "Matki-Polki") i nie dlatego, że swoje usługi kierują do kobiet,
które stoją po przeciwnej stronie, co my. Ale dlatego, że nie ma tam za
grosz szacunku dla życia: dla nas mikroskopijny zlepek komórek to już
kochane Maleństwo, dla nich 9-tygodniowy płód, który przypomina małego misia
Haribo i macha nóżkami i rączkami, to bezoosobowa "zygota". Ani słowa nie ma
tam o przekazywaniu dziecka do adpocji... Masz problem, łyknij sobie RU ileś
tam, a aborcja przebiegnie tak jak zwykła miesiączka ... w domowym zaciszu,
bez ingerencji lekarskiej... Pełen komfort i dyskrecja... Po co to piszę? Bo
muszę się wygadać. Tylko tyle. Amen.
Obserwuj wątek
    • Gość: kasialu Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom IP: *.mofnet.gov.pl 19.01.04, 13:19
      Dominigag1 zgadzam sie z Tobą, ze te strony niby kobiece zamiast propagować
      adopcję propagują aborcję!! Jestem przeciwniczką aborcji od wielu lat - tak
      poprostu zostałam wychowana - po pierwsze szacunek dla drugiego człowieka, a po
      drugie ponoszenie konsekwencji za swoje czyny. Nikt nigdy nie kazał mi uciekać
      od odpowiedzialności. I moja postawa nie ma nic wspólnego z moją niepłodnością.
      Poprostu tak myśle i tak czuję. Organizacje feministyczne wg mnie źle pojmują
      sferę kobiecości.
      • maretina Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom 19.01.04, 13:30
        niestety te organizacje robia z kobiet karykature czlowieka.
        jesli jestes dobra dla swojego meza to dla nich znak, ze albo jestes kura
        domowa czekajaca na drzwiach na meza z kapciami w pysku i obiadem w lapkach,
        albo masz za malo szarych komorek i dajesz sie poniewierac. aby zdobyc podziw
        tych pan nalezy odlozyc szacunek do facetow wysoko i w ogole po niego nie
        siegac. tylko litosc czasami jest dozwolona.
        a ja to chrzanie, bo mam wspanialego meza i zamierzam zachowac swoje
        czloweczenstwo a co za tym idzie nie zabijac bezbronnych fasolek.
        • Gość: kasialu Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom IP: *.mofnet.gov.pl 19.01.04, 13:39
          Bravo Maretina! masz rację dla Nich fakt, ze jestes dobra dla Męża jest czymś
          co wsazuje na głupotę. Ale to jest spowodowane faktem, ze mają prblemy i nikt
          nie jest w stanie ich pokochać. Mój Mąz jest najlepszym człowiekim na swiecie i
          mam zamiar skakać koło niego tak jak On to robi w-c mnie!
          A jak się robi coś zo moze zaowocować fasolką to trzeba mieć tego pełną
          świadomość, ze przyjdzie nam sie zastanowić później nad sobą.
    • martulinek Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom 19.01.04, 13:55
      Rowniez jestem przeciwniczka "prawa do wlasnego ciala". Miedzy innymi dlatego,
      ze widze tu troche inny aspekt - nie tylko zabijania czlowieka, ale tez
      okaleczania kobiety. Zawsze szanse pozniejszego posiadania potomstwa sa troche
      mniejsze - co by nie moiwc na ten temat. A wiem sama, ze medycyna - to nic
      pewnego. A poczatek - powolanie to zycia to zawsze cud!
      Mam duzo wspolczucia dla kobiet, ktore podjely taka decyzje (bez wzgledu na
      ich stosunek do tej sprawy), bo widze, jak sie zmienily. I jak pozniej trudno
      im zyc - niestety ich relacje z ludzmi sa zaburzone. Ale - sa oczywiscie
      wyjatki.
      Co wlasciwie chce powiedziec? Mysle, ze na temat aborcji trudno jest
      wypowiedziec sie bez emocji zwolenniczkom, przeciwniczkom zabijania i takim
      jak ja - ktore pragna dziecka, ale maja z tym problemy.
    • Gość: nalo Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.01.04, 16:51
      Ja osobiscie nie jestem przeciwniczka aborcji, uwazam ze prawo do decydowania
      o swoim rozrodzie jest jednym z podstawowych praw kazdego czlowieka. Tak jak
      ja uwazam ze mam prawo walczyc za wszelka cene o dziecko, bo pragne dac zycie
      i nic mnie nie obchodza poglady Kosciola w tej kwestii, czy jakielkolwiek
      innej instytucji, tak samo przyznaje kobiecie prawo do usuniecia niechcianej
      ciazy. Oczywiscie zgadzam sie z Wami ze adopcja jest znacznie lepszym
      rozwiazaniem. W Polsce brakuje jednak caly czas podstawowej edukacji w tym
      wzgledzie a kobiety ktore oddaja dziecko do adopcji postrzegane sa jako
      wyrodne matki. Nie dziwi mnie wiec ze czesc woli pozbyc sie dziecka niz
      narazic sie na napietnowanie spoleczne. Nie chce brzmiec jak ktos kto
      usprawiedliwia aborcje, bo jest ona zawsze najgorszym i ostatecznym
      rozwiazaniem. Nie przyznaje sobie jednak prawa do ostrego oceniania innych.
      Nie wiem co bym zrobila gdybym zaszla w ciaze majac 13 lat albo po gwalcie
      albo majac juz 7 dzieci, bijacego mnie meza i brak pieniedzy. Rozumiem wasze
      emocje, mnie tez to boli ze ktos nie chce dziecka a ja niczego bardziej nie
      pragne na swiecie i dla mnie, jesli bede juz w ciazy, to dziecko bedzie od
      poczatku bardzo wazne i bede z nim zwiazana emocjonalnie. Oczekujemy
      zrozumienia i tolerancji dla Naszych problemow, sprobujmy wiec zrozumiec
      kobiety ktore przezywaja innego rodzaju dramaty...Staram sie cale zycie nie
      patrzec na wszystko w kategoriach czarno-bialych... mam nadzieje ze mnie
      dobrze zrozumiecie...A poglady feministek tez mam gdzies. Jestem aktywna
      zawodowo, robie kariere, ksztalce sie, mam wysokie kwalifikacje. Mam tez
      kochanego meza, prowadze dom i bardzo pragne miec dzieci, o czym swietnie
      wiecie. Nie rozumiem dlaczego niby udane zycie zawodowe mialoby wykluczac czy
      przeczyc zyciu rodzinnemu... Pozdrawiam Was goraco smile)
      • Gość: MMS Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 19.01.04, 21:30
        Brawo, Nalo!

        Całkowicie się z Tobą zgadzam. Też od lat próbuję zajść w ciążę, co nie
        przeszkadza mi wciąż nie być przeciwniczką aborcji. Sytuacje, w jakich znajdują
        się tamte kobiety są całkowicie nie do pojęcia dla nas, tak jak one nigdy nas
        nie zrozumieją. Wierzcie mi, poznałam osoby, które uważają, że powinnam się z
        tego cieszyć, że nie mogę mieć dzieci, bo to przecież tylko same kłopoty. Nie
        zrozumie syty głodnego, więc roztrząsanie takich problemów po prostu nie ma
        sensu.
        • dominigag1 Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom 20.01.04, 12:59
          Gość portalu: MMS napisał(a):

          > Brawo, Nalo!
          >
          > Całkowicie się z Tobą zgadzam. Też od lat próbuję zajść w ciążę, co nie
          > przeszkadza mi wciąż nie być przeciwniczką aborcji. Sytuacje, w jakich
          znajdują
          >
          > się tamte kobiety są całkowicie nie do pojęcia dla nas, tak jak one nigdy
          nas
          > nie zrozumieją.
          Z tego co piszesz wnioeskuję, że twoje podejście niczym nie różni się od tego
          jaki reprezentują feministki: dziecko jest przedmiotem, na który może w danej
          chwili być zapotrzebowanie lub nie. Prawo decydowania przysługuje wyłącznie
          kobiecie i wszystko jest względne: nie ma racji nadrzędnych, obiektywnych.



          Wierzcie mi, poznałam osoby, które uważają, że powinnam się z
          > tego cieszyć, że nie mogę mieć dzieci, bo to przecież tylko same kłopoty.
          Nie
          > zrozumie syty głodnego, więc roztrząsanie takich problemów po prostu nie ma
          > sensu.

          Jasne, nie ma szablonu, który dałoby się przyłożyć do każdej sytuacji. Jedne
          traktują swoją płodność jak "zło konieczne" inne dały by się za to pokroić. Ja
          nie jestem "głodna", mam własne dziecko i realizuję się jako matka. Mam jednak
          ogromny szacunek względem życia ludzkiego, które jest dla mnie wartością
          nadrzędną. Co się zaś tyczy kobiet dokonujących aborcji, to każda, niezależnie
          w jakiej sytuacji się znajduje, twierdzi, że nie mogła sobie pozwolić na
          urodzenie dziecka. Kiedyś tak nawet twierdziła Madonna, która między jednym
          dzieckiem a drugim usunęła ciążę. Twierdziła, że na tym etapie życia nie mogła
          jego urodzić ze względu na trudną sytuację (!). Na świecie nie istnieje prawo
          każące kobietom wychowywać urodzone dzieci - idealnym rozwiązaniem jest
          adopcja. Kolejka małżeństw chcących przesposobić niemowlę jest dłuuuuga i
          każdy maluszek z tzw. uregulowaną sytuacją prawną jest w locie wychwytywany. I
          ma szczęśliwą rodzinę. I niepotrzebne było RU ileś tam ...
    • Gość: Aśka Re: Wołanie na puszczy ... trochę sobie a muzom IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.02.04, 09:33
      Zgadzam się i rozumiem, ale nic na to nie poradzisz, bo są takie które kochają
      i są takie, dla których jedynym sposobem jst zabicie. A ci którzy pomagają w
      tym procederze to nie ludzie, tylko hieny. Jedni i drudzy będą się smażyć w
      piekle, ale czym te dzieci zawiniły? Ile ludzi czeka na takie małe kruszynki?
      Nie wiele można na to poradzić, bo ciągle mnożą się opiekunowie piepszonych
      feministek , a co się naprawdę kryje pod tym określeniem, to właśnie prawo do
      zabijania własnych dzieci. Morderczynie!
      Pozdrawiam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka