co byscie zrobily na moim miejscu?:(((

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.01.04, 17:34
zostalam oddelegowana na stale do innej placowki mojej firmy-nie jest to
awans, tylko zmiana zakresu obowiazkow po prostu. zmienil mi sie szef itd.
zaczynam od poczatkusad i co mam teraz robic-leczyc sie dalej, starac sie o
ciaze?...plakac mi sie chce, bo nie jestem za mloda, nie mam czasu czekac,
ale jak zajde w ciaze od razu, to chyba bede miala przechlapane?... nie moge
sie zwalniac z pracy, a moj lekarz przyjmuje tylko 1 raz w tygodniu po
poludniu...
    • Gość: Aga lublin Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.04, 18:04
      cetko faktycznie stoisz przed trudnym wyborem, ale musisz sobie sama
      odpowiedzieć na pytanie , co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze praca, czy
      dziecko.Sama piszesz , że nie jesteś już najmłodsza więc wiesz z czym to się
      wiąże , ciągłe odwlekanie decyzji, zastanów się , za kilka lat szef moze się
      zmienić, życie płynie dalej i kiedyś możesz zostać sama, a wtedy szef na pewno
      Ci w życiu nie pomoże, takie jest życie . Przemyśl wszystko od początku, ja na
      Twoim miejscu jednak wybrałabym dziecko, a pracę zawsze jakąś znajdziesz
    • Gość: Dagmara Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.philadelphia-10rh15-16rt.pa.dial-access.att.net 19.01.04, 18:24
      Cetka,

      Ja bym po prostu porozmawiala szczerze z nowym szefem
      • Gość: cetka Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.01.04, 18:29
        dagmaro - absolutnie to nie wchodzi w gre. jestem bardzo skryta osoba, a to
        moje problemy to moja wielka osobista tragedia. nie wie o tym nawet moja mama...

        a zaczynam od nowa - no bo wiesz - nowi przelozeni, wiec nawet jak do tej pory
        sie dobrze pracowalo i mialo wyniki, to oni cie obserwuja, bo cie nie zjaja. i
        teraz wez i sie zwalniaj co kilka dni na monitoringsad

        ja w zasadzie juz nie mam watpliwosci - dobrze piszecie - potem bede sobie
        plula w brode, ze jestem sama, stracilam szanse na dziecko?

        problematyczne staje sie tylko to zwalnianie z pracy...gdyby wszystko odbywalo
        sie po 17.00, nie byloby zadnego problemu...
        • Gość: Dagmara Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.philadelphia-10rh15-16rt.pa.dial-access.att.net 19.01.04, 18:33
          Hmm... Wyglada na to, ze jedynym wyjsciem jest wiec znalezienie innego
          lekarza, jesli Ci na tej pracy bardzo zalezy. Czy mieszkasz w duzym miescie,
          gdzie byloby to latwiejsze?
          • Gość: cetka Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.01.04, 18:46
            tak, ale to nie jest proste. wlasnie zmienilam lekarza, lecze sie w
            specjalistycznym novum. nabralam do lekarza zaufania, a to b. wazne. w 2 innych
            klinikach dowiadywalam sie i tez na zas, to mozna sie na popoludnie zapisac,
            ale na monitoring, to wciskaja w pierwsza wolna godzinesad
          • Gość: a.p5 Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.01.04, 19:04
            Cetka, ja pamiętam, że zacżełam wymyślać, ze idę do dentysty i za godzinę
            wrócę, bo to niby taki fachowiec itp., gorzej tylko, jak od tego "dentysty"
            przyszłam zapłakana, to nie jest oczywiście pochwała dla kłamstwa, ale już nie
            wiedziałam co mam zrobić. Zostają Ci jeszcze dni na "życzenie", ale w nowym
            miejscu to też żle widziane.
            Musisz podjąć decyzję, ja odłożyłam swoją ambicję na potem, ale wiem, ze to
            jest czasami decyzja: mieć pracę czy nie?
    • Gość: brygida Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 18:53
      to jest trudna decyzja... ale ja wiem, że nie martwiłabym sie pracą.
      Mojego męża zwolniono , a ja to strasznie przezyłam, skutkiem całego stresu
      było poronienie, równy tydzień po całej " tragedii" przydażyła sie następna
      Sytuacja związana z pracą szybko wróciła do normy, maż znalazł prace po
      miesiącu a ja zostałam z wyrzutami sumienia... A teraz mija już 6 miesięcy i
      zaczynają się problemy.
      Więc jeżeli tylko wierzysz w lekarzy i masz nadzieje na dziecko nie rezygnuj...
      nie poddawaj sie...
      Ale ty sama musisz zdecydować...
    • Gość: Alaska Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.nsm.pl 19.01.04, 21:24
      Ja mam 23 lata ,a już zrezygnowałam z pracy właśnie na dobro dziecka. Było to
      trudne gdyż w tym wieku powinnam pracować na dobro póżniejszego okresu
      ( emerytura itp.)Poświęcam się całkowicie staraniom o dziecko i nie chcę sobie
      zawracać głowy pracą i stresami z nią związaną. Chociaż czasami myślę ,że
      powinnam iść do pracy , gdyż o niczym innym nie myślę tylko o ciąży i
      dziecku.Potrafię całymi dniami czytać posty, książki o dzieciach itd. ,a to
      chyba nie wpływa dobrze na psychikę ,gdy tak bardzo chce się mieć dzidzię.Co
      cykl powtarzam sobie ,że zacznę szukać pracy, ale zawsze tli się nadzieja ,że
      może tym razem się uda i co wtedy? Ciąża na początku pracy...Szczerze mówiąc
      masz trudny wybór. Ja postawiłam na dziecko, Ty zrobisz co uważasz.Pozdrawiam i
      myślę ,że obojętnie jaką decyzję podejmiesz będzie ona słuszna i nie będziesz
      jej żałować.
      • Gość: Ola Re: co byscie zrobily na moim miejscu?:((( IP: *.in-addr.btopenworld.com 19.01.04, 21:51
        Cetka,

        Przeciez nie musisz mowic szefowi co tak napradwe Tobie dolega, ale mozesz
        powiedziec ze masz problemy zdrowotne, bierzesz leki i w trakcie kuracji musisz
        miec robione testy ktore monitoruja skutki uboczne.
        Ja tak zrobilam i poszlo dobrze.
        Niestety po straconej ciazy bylam niepotrzebnie szczera i powiedzialam co sie
        stalo - w efekcie stracilam prace.
        Wiec nie warto mowic prawdy, lepiej nie klamac, a najlepiej niedopowiedziec smile))

        Pozdrawiam cieplutko,
        Ola
Pełna wersja