ania.lnu
23.11.09, 17:39
Witajcie, piszę tutaj po raz pierwszy i mam nadzieję, że znajdę
odrobinę zrozumienia, chociaż mój problem nie jest typowy i
strasznie głupio jest mi pisać o tak intymnych sprawach. Od prawie
roku staramy się z mężem o dziecko. No właśnie staramy się...Problem
polega na tym, że mąż właściwie od dawna ma problemy ze wzwodem i z
wytryskiem w trakcie stosunku. Jesteśmy małżeństwem dwa lata i może
kilkanaście razy miał pełny wzwód zakończony wytryskiem. Od kiedy
zaczęliśmy "starać się", to już w ogóle wszystko siadło, pojawiła
się jakaś blokada psychiczna, przede wszystkim u męża, ale u mnie
chyba też. Po prostu już zupełnie nie potrafimy cieszyć się
seksem.Przedtem , nawet jeżeli ten seks był niedoskonały, to jednak
odczuwaliśmy przyjemność płynącą z bliskości, przyjemność czysto
fizyczną też. Teraz jest tylko jedna myśl: "zrobić dziecko". Kiedy
przychodzą moje dni płodne atmosfera od razu się zagęszcza, oboje
udajemy, że o tym nie myślimy. Kiedy idziemy do łożka zazwyczaj nic
z tego nie wychodzi.Byliśmy u seksuologa, ale to niewiele pomogło.
Jednocześnie oboje pragniemy dziecka. Jak myślicie, czy taka blokada
psychiczna, problemy z odbyciem stosunku mogą być wskazaniem do iui?
Rozmawialiśmy o tym z mężem i on twierdzi ,że to sprawi,że nie
będzie już czuł tej presji i wtedy jakość naszego współżycia też się
poprawi, "drugie będzie naturalnie". Czy to w ogóle ma sens? Mam
jakieś głupie obawy że w klinice leczenia nieplodności nas wyśmieją.