Gość: mafka
IP: *.crowley.pl
30.01.04, 21:06
Cześć.Proszę o odzew te, którym czasem silna wola robi się ciut słabsza
Otóż od prawie roku staram się robić co się da, żeby ewentualny brzdąc miał
we mnie komfortowe warunki..Zero palenia(a lubiłam, oj bardzo), zero
alkoholu, ograniczenie kawy, cukrów i węglowodanów(bo PCO i skłonność do
tycia).Ale czasem mam dość.Mam ochotę olać to wszystko, sprawić sobie ciut
frajdy...A jak już to zrobię to mam wyrzuty sumienia i myślę, że nie dość
się przygotowuję do ciąży.Przykład-urlop w górach, wesoło, grono znajomych,
ja nawet piwa nie powąchałam bo jeszcze miałam nadzieję na owu; 2 dni temu-
urodziny znajomej i słyszę jak mówi, żeby mnie nie kroić tortu bo i tak na
pewno nie zjem(żart, ale wniosek, że ludzie już to widzą i komentują);mąż
wścieka się, że zachowuję się jak chodzący inkubator...Nie poszłam na
aerobik bo się bałam co jeśli się implantuje młodziutka ciąża a ja
poskaczę...Zrezygnowałam z basenu bo bakterie, chlor...Najgorsze, że
niedawno sama mędrkowałam"nie dajmy się zwariować itp."Czy jest szansa, że
jeszcze uniknę szaleństwa? Pocieszcie, że to przechodzi....Pozdrawiam.