Gość: mk
IP: *.chello.pl
26.02.04, 18:58
mam wrażenie,że przez to staranie na zawołanie oddalam się od męża, co prawda
mąż powtaża, że będziemy się starać, ale kiedy przychodą te dni to dwa dni
jest ok., a póżniej zaczynają się problemy, chciaż nie mówi że nie chce, ale
ja to widzę w jego oczach i sama rezygnuję i po ciuchu płaczę, potem czekam
na następny raz ale oczywiście znając scenariusz cały czs jestem przygnębiona
i z góry zakładam, że będzie tak samo. Po ostatniej @ już 4 dzień ryczę
jestem ciągle w dole, jak długo można tak żyć... czy mam prawo mieć żal do
męża jeśli on jest zdrowy, a we mnie tkwi problem, a miało być tak pięknie po
laparoskopii, a tu nowe problemy, nowe badania a sił brak, tym razem
pęcherzyki nie pękają.....