Po drugiej stronie -przemyślenia dla starających:)

04.11.10, 21:07
Czasami tu wpadam, czytam, powracają emocje. Pamiętam ten czas, badania, lekarze, usg, pęcherzyki, czas start męża z pracy smile, odliczanie, płacz, żal, nadzieja i tak wkolo.
Wieczorami czytałam fora, dopytywałam,czytałam i stresowałam się.
Nasze życie miało jeden cel- DZIECKO - za wszelką cenę, kasa nie gra roli. Zero życia! zero wyjazdów bo czas usg, bo badania hormonów, bo leki. Dzisiaj sie zastanawiamy co my robiliśmy!!! Fakt była to wielka walka o dziecko, determinacja ale ten czas umknął bezpowrotnie. Nie chodzilismy do znajomych bo mieli dzieci i płakałam,nie chodzilismy do kina - bo się nie chciało, nie wyjezdzalismy na swietne wycieczki - bo usg...
Spokojnie mogę powiedzieć ze takie małe piekiełko sobie urządzilimsy... może nawet nie małe a duże - a ten czas nie wroci...
Dzisiaj jesteśmy po drugiej stronie, po tej na którą czekają setki z Was. IVF udało się za pierwszym razem, cud - bo leki pomylone, dni, dawki smile. Miał być synuś, w 8 miesiącu niespodzianka bo królewna!!! Ciąża jedna wielka schiza ze małej coś sie stanie, ze sie nie urodzi, że bedzie chora, ze sie nie rusza, zero łazenia po znajomych bo bakterie, kino bakterie, sklepy bakterie smile no przecież mnie zarazą i małej coś sie moze stac. Fakt ze początki były straszne, cud ze jest! Walczyła mocno o życie a my o nią!
Nasz skarb jest zdrowy, śliczny, najwspanialszy, daje nam równo w kość pomimo ze ma rok, nie spimy po nocach, terrorzyzuje mnie w dzień i takie tam ...ze od jej urodzenia nie uzywałam kremu do twarzy smile. Mamy za swoje - my ją stresowaliśy ona teraz nas!

Dziewczyny! w tej trudnej, czesto bolesnej drodze po dziecko nie zapominajcie o sobie, o Was, o przyjaciołach. Taki sam a moze lepszy efekt osiągniecie nie siedząc od rana do wieczora na forum, szukania wyników, sprawdzania objawów!!! Pewnie ze walczyć trzeba, robić absolutnie wszytko ale z umiarem !
Zyjcie! bo to se ne wrati po urodzeniu malucha! Pewnie że zycie jest pięjniejsze jak doczekamy się maluszka, trawa jest bardziej zielona, słońce jakoś piękniej świeci... a to przed dzieckiem to też piękne życie!
No i jak się nie uda... to wycierajcie nosa i do pracy bo nie ma zycia bez nadziei... i nie ma nadzi bez życia!

Powodzenia!
a i wyśpijcie się... smile)))
    • aguladarek24 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 04.11.10, 21:28
      wiesz co warto tu bywać zeby chociaz cos takiego przeczytac..... smile na pewno wiele w tym racji ....ale .... hihihihi ciekawe czy jak bys to samo przeczytala to kiedys czy zachowalabys sie inaczej ?? pewnie nie .... ale fajnie poczytac zycze duzo wytrwalosci w nocy i dziennie usmiechaj sie do tej malej krolewny dziekujac Bogu ze jest smile
      pozdrawiam
      smile tez Agula
      • agulalula Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 04.11.10, 21:38
        Dziekuje codziennie, patrzę na małą jak na cud - bo to cud!!!!
        No dwa lata temu to ja byłam w takim transie i amoku ze nic do mnie nie docierało DZIECKO i koniec nic innego się nie liczyło, a przecież gdyby było mniej łez, czytania, lęku to córeczka też by była.. a my wspominalibyśmy ten czas trochę milej smile
        Jak juz sie urodzi po latach czekania - to kazdego dnia, kazdej chwili drzymy o zycie maluszka. Ja mam ciągle w pamięci te wszystkie chwile procedury i czekania, chwile kompletnego załamiania bo przez kilka tyg krwawiłam a królewna walczyła !
        Dzieci po długim czekaniu, iVF itp sa chyba bardziej narazone na nadopiekuńczość matek smile
        Siedze i czyam wasze wpisy... jeju jak to byłoby dobrze abyście mogly wiedzieć ze Wam sie uda, ze np za rok, dwa bedziecie chodizły nieprzytomne z niewyspania smile Tylko niech sie zadna z Was nie wazy pisac ze niech płacze całą noc aby tylko było! Bo pożałujecie tych słów smile))) ja tak pisałam smile
        PIszcie, niech bedzie abym mogła je kochać pomad wszystko !
        • edytka8080 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 04.11.10, 21:59
          pięknie napisane dużo zdrówka dla ciebie i córeczki
          • darunia69 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 04.11.10, 22:06
            To co napisalas jest bardzo piekne ale....naprawde po drugiej stronie jest jasniej, latwiej, lżej, kolorowiej itp...itd...Ja nigdy tego nie doczekam sad Staram sie juz wiele lat i doczekalam 5 poronien i 40-tki na karku wiec tyko pozostal bol i wielkie rozczarowanie. Ponoc pomogloby in vitro ale nie stac nas crying Szkoda. Wiem, ze stracilam to co najpiekniejsze dla kobiety, matki, czlowieka...Najgorsza jest ta swiadomosc, ze to juz Koniec.
            • agulalula Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 04.11.10, 22:24
              jesli kwestią są tylko pieniądze to moze warto jakoś powalczyć. Ja nie miałam tego problemu, dlatego tez oddałam leki które nam pozostały komuś kogo nie stac, ale leków zostało tyle ze starczyło spokojnie na jedeno podejście. Mam nadzieje ze przdały się i efekt teraz bryka w brzuchu albo w wózku smile.
              Ceny in vitro są różne, może popytaj w innych miastach. Mnie wszytko kosztowało max. 6 tyś, wiem ze są mniejsca gdzie wszystko wychodzi ok 12-18 tyś.
              Nie moze byc koniec bo nie ma pieniędzy ! Nie i już.

              jesli jednak zosaniesz po pamtej stronie to jesteś tak samo najpiękniejsza, najlepsza,wspaniała i towje zycie nie jest do bani. Fakt, nie będziesz miała swojego dziecka, nie poczujesz zapachu swojego niemowlaka- ale czuj sie tak samo potrzebna i dzielna jak ta której sie udało.NIe bede pisała o adpocji i ble ble ble bo walniesz szklanka w komputer...

              NIe mow koniec, może to początek czegoś innego.
              Wiem wiem wiem, łatwo mi pisać bo mam niuśkę, pewnie gdyby jej nie miala do dzisiaj czułabym zal, złość i Bóg wie co jeszcze.
              Mi chodzi o to , ze staranie o dziecko nie moze przysłonic całego świata.
              • olivia78 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 05.11.10, 02:44
                agulalula,jakbym o sobie czytala,my jeszcze do tego stracilismy kilku znajomych itp. dlugo by pisac.A moja Ksiezniczka tez daaaaje nam w kosc(ma 10m).Yez mysle ze wszystko to przez stres w ciacy-cala ciaza przelezan,od pierwszego Bhcg,porod zakonczony cesarka,po nim ponad godzinna operacja.Ale bylo warto,moze stracilam to i owo ale nie zaluje zadnej minuty.Widac taka byla moja droga,moze zebym tak nie walczyla,nie zrezygnowal z tych kilku rzeczy nie byloby z nami naszego Skarba.nie wiem i nigdy tego nie spr,pogodzilam sie z tym co bylo,a nawet zapomnialam,nawet zle nie wspominam.Zyje dniem dzisiejszym,ciesze sie z kazdej chwili spedzonej z moim Malenstwem,kazdego dnia patrze ssie na nia,dotykam tej malej raczki i niemoge nie nadziwic.
                Darunia69 walcz,nie poddawaj sie wierze,ze Ci sie uda,ja tez mam za soba kilka poronien-przyczyny nigdy nie stwierdzono.za ostatnim razem zadziala inna kombinacja lekow i udalo sie,wierze ze i Tobie i innym dziewczyna na tym forum sie uda!
    • lesny_drobiazg Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 05.11.10, 09:58
      Agulalula, fajnie to napisałaś. No i dajesz nadzieję! IVF za pierwszym razem wink Gratuluję córuni i pozdrawiam bardzo ciepło.
      Cieszę się, że jednak nie jestem na etapie rezygnowania ze wszystkiego w imię starań o dziecko. Jeździmy na wakacje, cieszymy się życiem, spotykam się z przyjaciółmi - bardzo mnie wspierają - i nawet obcowanie z ludźmi którzy mają dzieci nie jest aż takie straszne. Zwłaszcza jeśli są to maluchy z rodziny smile
      A co do siedzenia od rana do wieczora na forum, konsultowania się i sprawdzania objawów itd., to właśnie wiem że muszę sobie odpuścić na czas przygotowań do IVF i samego zabiegu... obym wytrwała, hehe wink
    • arpona Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 05.11.10, 12:15
      Ładne i mądrze napisane, tylko jak odnaleźć nadzieję po 3 nieudanych programach in vitro? Chyba pozostaje po prostu pogodzić się z losem, ale mi na razie to się nie udaje.
    • free-klaudia26 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 05.11.10, 16:54
      No tak wszystko ładnie i pięknie tylko wiesz każdemu, komu się w końcu udało mieć dziecko to nagle się wszystko dobrze mówi i wydaje taaaaakie proste .Nic tylko się ciągle słyszy to samo ,będzie dobrze .. trzeba wierzyć ...musi się udać itd... a to guzik prawda żeby nie powiedzieć dosadniej. Nie każdemu się uda i trzeba się z tym liczyć....niestety.Moja nadzieja już umarła i muszę nauczyć się z nią żyć chociaż nie jest łatwo ,na ivf mnie nie stać i to tez nie jest chyba ciężka filozofia do zrozumienia ,na pewno nie pożyczę na ten cel pieniędzy bo nie mam od kogo a poza tym nie będę miała z czego oddać bo i tak już pasa ścisnęliśmy do granic możliwości ( może po prostu nie każdy zarabia 5 tys. na m-c ) a d**ą nie pójdę zarabiać chyba zrozumiałe dlaczego... także ciągłe gadanie w kółko o tym samym jest męczące.Tobie się udało i np. pięciu innym tez ale jest jeszcze kolejnych dziesięć ,którym się już nie uda.Takie jest moje zdanie ,nikogo nie chciałam urazić jeśli to zrobiłam to trudno ...
      • reneta.szara Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 05.11.10, 17:01
        free-klaudia26
        Dobrze cię rozumiem i wiem o czym piszesz.Gdyby wątek założyła osoba do teraz bezdzietna inaczej to by brzmiało.Czcza gadanina i marne pocieszanie tych których problem "już" bezpośrednio nie dotyka.
        • free-klaudia26 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 05.11.10, 17:27
          Cieszę się ,że chociaż jedna osoba mnie rozumie smile
          • arpona Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 07.11.10, 12:30
            Ja też Cię rozumiem i w pełni popieram to, co napisałaś powyżej. To gorzkie, ale niestety prawdziwe słowa sad
    • pollla Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 05.11.10, 20:44
      Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
      Ja od 3 lat też jestem po tej drugiej stronie. Czasami tu podczytuję i mocno trzymam kciuki. Kiedy wchodzę na to forum od razu wszystko wraca i zawsze mam gulę w gardle. Mój synek przyszedł na świat w efekcie 5 transferu. Pamiętam poronienie, schizowanie, odcinanie się od innych, potem trudną ciążę. Schematy zachowań są identyczne, bo jesteśmy kobietami i bardzo chcemy być mamami. Moja koleżanka napisała o tym pracę magisterską.
      Z kilkuletniej perspektywy potwierdzam, że warto. I powiem Wam nie poddawajcie się. Cuda się zdażają. Ja mam dwa: starszy synek (3l.) z in vitro (po długiej walce i bez szansy na naturalną ciażę) i młodszy synek (5 m.) totalna wpadka i zaskoczenie wink
      Trzymam kciuki.
      • reneta.szara Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 07.11.10, 12:43
        > Z kilkuletniej perspektywy potwierdzam, że warto. I powiem Wam nie poddawajcie
        > się
        Kilka lat temu było ci łatwo przyjmować podobne pocieszenia?
        Tak "nie poddawajcie się, a gwarancja sukcesu zapewniona sama zapuka z bonusem"- zapomniałaś dopisać
        • agulalula Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 07.11.10, 20:17
          1. darujcie sobie złośliwości, z takim nastawieniem do ludzi daleko nie dojdziecie
          2. nie ja jestem przyczyną Waszych problemów
          3. byłam tam gdzie Wy, dobrze wiem co czujecie! ale nie sączyłam jadu do tych którym się udało, wrecz przeciwnie, pytałam jak to było, o lekarzy, metody, kliniki, leki - dzieku temu trafiłam do odpowiedniego lekarza.
          4.kilka lat temu przyjmowałam pocieszenia, niewiele mi ode dały, przeczytałam, było miło ze ktoś pisze do mnie, o mnie, daje nadzieję.
          5, wg Was te którym sie udało mają iść w cholerę, czy moze mamy wam pisac - tak płacznie, lejcie włzy, plujcie jadem na małe dzieci, życzcie ciężarnym najgorszego ?
          nie pocieszam was, pisze jak wspomina sie tamten czas, gdzie popełnia się błędy.
          Ok, nie odzywam się.
          Powodzenia, trzymam za Was wszystkie kciuki.
          • reneta.szara Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 07.11.10, 22:59

            Gdyby moje ivf też było udane jak twoje za pierwszym razem może zrozumiałabym o czym piszesz.A tak ani ty nie rozumiesz mnie, a ja ciebie tym bardziej.
            I nie przyklejaj lekką ręką łatki "złośliwych" i "sączących jad"bo i bez tego ciężko.
            Dużo zdrowia dla córeczki smile
        • pollla Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 08.11.10, 12:38
          Reneto Szara,
          Tak, kilka lat temu również historie z happy endem dawały mi siłę i wiarę, że się uda. Przed ciążą miałam 4 transfery nieudane (jeden z poronieniem), a po ciąży jeszcze jeden nieudany. Z 18 zarodków/6 transferów - jedna ciąża. W tym czasie mocno trzymałyśmy się i wspierałyśmy z dziewczynami z Bociana.
          Nie piszę tu, żeby się chwalić osobistym szczęściem, tylko dlatego że mocno wierzę, że pozytywne nastawienie sprzyja sukcesowi. Jeżeli mój post Cię obraził lub zasmucił - przepraszam. Nie miałam nic złego na myśli.
          • sofi75 No tak ... 08.11.10, 13:12
            Mysle ze sie nie zrozumiecie.
            Te, ktorym sie udalo, chca przekonac te jeszcze czekajace, ze wiara czyni cuda i przy odrobinie samozaparcia udaje sie zdecydowanej wiekszosci.
            Tymczasem to NIEPRAWDA - statystyki mowia, ze pojdynczy IVF ma powodzenie 25-30%. Czyli 70% dziewczyn odchodzi 'z kwitkiem'. Jasne - po drugim, trzecim, czwartym podejsciu to juz nie jest 70% tylko pewnie 60/50/40% i tak dalej. Tylko kto w Polsce podchodzi do az tylu prob, skoro w gre wchodza pieniadze? Wiec polskie realia sa takie, ze wiekszosci jednk sie nie udaje, tylko tej wiekszosci nie widzicie, bo one nie wchodza na fora i nie zakladaja kolejnych forow. Zajely sie w zyciu prawdopodobnie czym innym, a wszystkie 'bookmarki' wykasowaly, aby nie przypominaly o tylu przegranych bitwach.

            I prawda jest to, co pisze pod spodem alonka - przy 5 podejsciach % przegranych to prawdopodobnie 'tylko' 20%. Tyle ze ta sytuacja dotyczy osob podchodzacych za granica. Ja akurat zyje w tym samym kraju, co alonka. Przysluguje mi 5 podejsc refundowanych, jestem po 2 - a tez nie wiem czy odwaze sie na wiecej (tym bardziej ze jedno dziecko mam - poczete naturalnie, szybciutko, bez problemow).
            • julia56 Re: No tak ... 08.11.10, 15:35
              A wiesz, Sofi, że ja znam mnóswto niepłodnych par po in vitro. I żadnej, która skończyłaby na jednej próbie. Chyba, że w międzyczasie zaszła w naturalsa...

              To prawda, in vitro jest w Polsce koszmarnie drogie, ale mimo tego pary próbują po kilka razy. I nie są to pary zamożne.

              Wśród kobiet, które znam, a które walczyły zaciekle z niepłodnością tylko jedna nie zaszła w ciążę. Kilkanaście przypadków to oczywiście niewielka próba, ale warto o niej pamiętać.

              ------------------------------
              Tak, taką WODĄ być.
    • alonka7 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 08.11.10, 10:05
      To trudny temat. Bo gdyby ktos nam powiedzial, ze w koncu sie uda (za dowolnym razem) latwiej byloby czekac. A tak jest podstawowe pytanie CZY a nie KIEDY. I to pytanie jest b trudne.
      Statystyka mowi, ze po kilku probach in vitro udaje sie przewazajacej wiekszosci (tj moze 70%) - warto o tym pamietac.
      Przede wszystkich trzeba zyc dobrze bo najwiekszym darem jest nasze zycie. A dziecko stanowi jego dopelnienie - i chyba jeden z sensow bo przeciez nie mozna na nim "wisiec".
      Zycze wszystkim powodzenia! (mi udalo sie przy siodmym transferze a skonczylam 41 lat).
      • audrey2 reneta 08.11.10, 15:16
        Reneta, przykro mi bardzo, ze tak to odczuwasz. Musi Ci byc strasznie ciezko teraz.
        Nie chodzi mi o to, ze komus sie udalo, a komus innemu nie. Po prostu wyobrazam sobie, jak TOBIE musi byc teraz koszmarnie. Sama w zasadzie dopiero tego problemu zaczynam dotykac i jeszcze mam wiele nadziei i zludzen, ale kiedy sie juz na bardziej zaawansowanym etapie, musi byc duzo gorzej. Myslalas, zeby pojsc z kims porozmawiac, sprobowac terapii? To, oczywiscie, nie jest cudowne lekarstewsko i jeszcze wiele lez wylejesz, ale w ostatecznosci powinno pomoc.
        To absolutnie nie jest mowienie, ze Ty akurat masz problem, tylko proba jakiegos wspracia (tak, wiem, dziwne- obca osoba przez netawink).
    • lesny_drobiazg Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 08.11.10, 15:12
      Dziewczyny którym się udało - chciałam raz jeszcze podziękować za Wasze wypowiedzi tutaj. Niezależnie od statystyk i czegokolwiek innego. Po prostu lubię czytać te Wasze historie z happy endem smile
    • magdamajewski Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 08.11.10, 17:38
      widac ze nie wszyscy zrozumieli pierwszy post. Nie myle ze byl on z zamiarem pouczania ze pozytywne myslenie = dziecko.


      to chyba najwazniejsze zdanie z tego i sens calego watku

      Dziewczyny! w tej trudnej, czesto bolesnej drodze po dziecko nie zapominajcie o
      > sobie, o Was, o przyjaciołach.
      w zyciu roznie bywa jednym sie uda innym nie mamy wiekszego wplywu poza probowaniem, ale jak nasze dalesze zycie sie potoczy jak najbardziej tak (pomijajac kwestie dziecka). Wszystkiego nie mozna podporzadkowywac pod leczenie, ale trzeba patrzec jak nasze zycie bedzie wygldalo jesli niestety akurat nam sie nie uda....
      do mnie to dotarlo po 4 latach, jak sie ocknelam i zrozumialam ze poza tematyka lecznia nie mam tak na prawde o czym z M rozmawiac...
      • smily4kama1 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 08.11.10, 18:22
        A ja skromnie sobie mysle, ze faktycznie mozna sie zapedzic w przyslowiowy kozi rog majac tylko jeden cel przed oczami i podprzadkowac swoje zycie dazeniu za marzeniami. Nic w tym dziwnego ani godnego krytyki.

        Juz dawno temu filozofowie mowili, ze zycie czlowieka to dazenie do szczescia, a w naszych umyslach szczescie rowna sie posiadaniu potomstwa.

        Rozumiem przekaz myslowy autorki tego tematu, ale nasuwa mi sie tu takie pytanie...a mianowicie czy zamienilaby swoje wyczekane dziecie w zamian za odzyskanie czasu, ktory stracila na przesiadywanie na forum, podporzadkowywanie zycia USG, itd.? Nie sadze.

        Jasne, ze byloby idealnie moc przejsc przez caly proces leczenia korzystajac z pelni zycia i cieszac sie kazda chwila we dwoje, ale co zrobic kiedy chcemy dzielic te chwile juz nie tylko we dwoje?

        Dodam tylko, ze przed kazda wizyta w klinice nieplodnosci nie moge jesc, nie moge spac, nie moge nawet rozmawiac i choc staram sie jak moge, aby to zwalczyc to niestety ale pewne rzeczy sa nie do przeskoczenia.
    • luciola9 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 11.11.10, 13:09
      Ja również pragnę napisać o mojej zmianie, mimo,że nie zaszłam w ciążę.
      Chcę powiedzieć wszystkim kobietom, które boleśnie przeżywają każdą porażkę i latami czekają na upragnioną ciążę, że dziecko można również mieć inną drogą. Musiimy pozwolić, żeby narodziło się ono w naszym sercu. .... Tu się wszystko zaczyna, jesli damy szanę, żeby dziecko w naszym sercu nabrało kształtów, przestaniemy się katować myślami o kolejnej owulacji. Naszym dążeniem będzie uszczęśliwienie jakiegoś dzieciątka, które z gdzieś tam czeka na miłość, opiekę, troskę, pieszczoty, tulenie, głaskanie, na rodziców.

      Dziś traktuję swoją niepłodność jako drogę do świadomego posiadania dziecka. Jestem bezpłodna i nic tego nie zmieni. Za to mogę zmienić życie dziecka, które jest pokrzywdzone przez los.
      Przeczytałam,że dziecko posiada 2 pary rodziców,kiedy jedni nie mogą się nim zająć, drudzy zaczynają odczuwać niepokój i zaczynają poszukiwać "swego" dziecka.

      Nasze dziecko może już gdzieś na nas czeka? Czy to nie wspaniałe uczucie,że ono już jest?

      My czekamy teraz na telefon z Ośrodka Adopcyjnego, znów muszę uzbroić się w cierpliwość, bo mogą zadzwonić dopiero za rok... ale warto czekać.

      Kiedy przypomnę sobie szaleństwo walki o potomka, żałuję,że nie było obok mnie osoby, która pokazałaby mi inne wyjście.

      Dziewczyny, to wspaniałe uczucie, kiedy pogodzimy się z losem i zaakceptujemy naszą bezpłodność. Zrozumiemy,że życie może trwać dalej, że możemy być matkami mimio,ze nigdy nie urodzimy.

      Polecam ksiązki do poczytania: Dziecko z chmur, Wieża z klocków, Dom na nowo malowany, Bociany przylatują zimą. Może doświadczenia innych kobiet pomogą Wam spojrzeć na swoją niepłodność inaczej.

      Ściskam Was mocno i zapewniam ,że świat później nabiera barw i staje się kolorowy. Uwierzcie mi, warto.

      • luciola9 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 11.11.10, 14:02
        Jeszcze kilka danych:
        33 lata,
        2001r. zawarcie małżeństwa
        2004r.-2008 leczenie - 6 nieudanych prób IUI , przygotowania do in vitro - rezygnacja- nie mam siły na kolejną porażkę i monitorowanie cyklu
        VII. 2009r.zgłoszenie się do Ośrodka Adopcyjnego
        XI. 2010r. kwalifikacja na rodziców adopcyjnych
        2011r. oczekiwanie na dzieckosmile)
        2012r.jestem szczęśliwą mamą
        2013r. może kolejna adopcja? kto wiesmile
      • lesny_drobiazg Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 11.11.10, 18:21
        Luciola9, pięknie napisane. Może komuś pomoże Twój post... Podziwiam że doszłaś / doszliście do takiego etapu. Nie każdy do niego dochodzi. Bo do dziecka z serduszka naprawdę trzeba dojrzeć... i nie jest to łatwe.

        Życzę dużo zdrówka i szczęścia dla Was i dla Waszego dzieciątka. Tu już nie będzie porażki - macie 100% pewności, że zostaniecie rodzicami smile
        • jula1232 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 11.11.10, 22:35
          Fajnie że natrafiłam na takie rozważania... Sama przeszłam to co wiele z was. Nie było mi łatwo-4 lata podporządkowania pragnieniu posiadania dziecka zasłoniły mi uroki życia. A łzy i depresja były codziennościąsad Mam endometriozę, leczenie nie przyniosło efektów. Wahałam się pomiędzy adopcją a in vitro, jednak zdecydowaliśmy sie na adopcję. Nasza córeczka Amelka ma już 2 latka. Jesteśmy z nia prawie od początku jej narodzin. Jest naszym Skarbemkiss
          Chciałam wszystkim walczącym i zdesperowanym matkom i ojcom napisać, że zawsze jest jakieś rozwiązanie... adopcja czy in vitro dają szanse na macierzyństwo czy ojcostwo... tylko trzeba z tej szanasy skorzystać.
          • anulka59 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 12.11.10, 00:45
            Jestem na forum bardzo długo i widzę że zawsze znajdzie się ktoś kto skrytykuje zrobi przykrość założycielce wątku a agulalula napisała prawdę to co czuje i chciała dobrze chciała dać nadzieję tym które walczą.Staram się od 3lat o 2dziecko na IV mnie nie stać więc nie podejdę do niego co zmniejsza moje szanse i o tym dobrze wiem ale jeszcze próbujemy i takie posty są dla mnie pocieszeniem i rozterką bo właśnie czy się uda?Tego nie wiem i nikt tego nie wie ale to nie znaczy że mam "warczeć jak wściekły pies "na te którym się udało i chciały się tym podzielić na forum.
    • agusek00 Re: Po drugiej stronie -przemyślenia dla starając 14.11.10, 22:34
      Bardzo Ci dziękuję agulalula za twój post. Dla mnie to bardzo ważne co piszesz. Sama w pewnym momencie się ocknęłam - po kilku latach leczenia - że patrzę na swoje życie jak na pasmo nieszcześć, płaczu, smutku, a to wszystko z jednego powodu - braku dziecka. I postanowiłam, że nie chcę tak żyć. Myśleć wciąż o ewentualnej ciąży, całe swoje życie planować pod tym kątem - nie wykupię wakacji, bo co będzie jak zajdę w ciążę, nie kupię sobie nowych pięknych (i drogich) spodni, bo przecież w ciąży nie będę ich nosić, a potem to figura mi się zmieni... Nie chcę patrzeć na może życie jak na porażkę, dlatego, że nie mam dzieci. To trudne doświadczenie, ale uczę się żyć od nowa, od nowa dostrzegać, że świeci słońce, od nowa cieszyć się milionem małych drobiazgów. To nie jest spontaniczne, ale efekt pewnej decyzji, ale jakoś powoli, powoli... życie na nowo robi się kolorowe.
Pełna wersja