Dodaj do ulubionych

leki na stres związany ze staraniami

15.04.04, 20:53
Dziewczyny
ostatnio mało się tu udzielam, ale czytuję wszystko. Opanowało mnie
przygnębienie... związane z brakiem ciąży. Chyba w przyszłym cyklu czeka mnie
laparo, której również się boję, ew.powikłań, czy pomoże etc. Mam pytanko,
czy przyjmowałyście może kiedyś albo teraz przy staraniach jakieś leki
odprężające tzn. działające na układ nerowowy, aby zapobiegać depresji,
trochę odstresować i aby kobitka przestała się tak denerwować i obsesyjnie
myśleć o ciąży, sprawdzać śluz, leki etc. Zastanawiam się poważnie nad jakimś
takim rozwiązaniem, może pomoże? Myślałam o leku Zoloft, Prozac etc>>>> Macie
jakieś doświadczenia w tej materii????
pozdrawiam serdeczenie
Fulvia
Obserwuj wątek
    • martini_very_bianco Re: leki na stres związany ze staraniami 15.04.04, 22:21
      prozaki i te różne inne są dla osób z powaznymi zaburzeniami, a jeśli będziesz
      je brać profilaktycznie, tylko sobie zaszkodziszsad. poza tym, mają masę efektów
      ubocznych, co niekoniecznie może Ci się przydać w staraniach (na marginesie -
      powodzenia!). Może zacznij od popijania ziółek? Tylko trzeba je popijać przez
      jakiś czas, bo kubek melisy jednorazowo trochę odpręży, ale żeby było Ci
      spokojnie na dłużej, trzeba pijać regularnie. Zajrzyj na forum zioła, na
      prywatnch w dziale zdrowie, tam było kilka wątków o smutaskach i nerwuskach.
      Głowa do góry!!!! Słońce wyłazi i robactwo spod ziemi teżsmile

      16%VOL
      22%VAT
      • Gość: rosita.s Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.04.04, 09:28
        Fulvio, wiele z nas przechodzi to samo: obawy, stres. Ja nawet ostatnio, gdy
        test pokazał znów 1 kreskę, zwątpiłam w sens starań: "po co próbować, skoro
        później rozczarowanie tak boli" - myślałam. Na szczęście był to krótkotrwały
        kryzys smile Martini ma rację, lepiej nie zaczynaj z lekami. Spróbuj mieszanek
        ziołowych np. melisa i dziurawiec. Podobno dziurawiec ma bardzo dobre działanie
        jeśli chodzi o poprawę nastroju. Jeśli nie lubisz smaku dziurawca, to możesz
        kupić tabletki Deprim - zawierają jego wyciąg. Tylko uwaga: długotrwałe
        stosowanie dziurawca może powodować przebarwienia na skórze, czyli ostrożnie ze
        słońcem i solarium. A jeśli chodzi o laparoskopię, to przynosi dobre efekty.
        Bądź dobrej myśli! Trzymam kciuki!
    • Gość: frostis Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.ras.sth.bostream.se 16.04.04, 09:44
      po poronieniu w szpitalu lekarz od razu przepisal mi fontex(szwecki odpowiednik
      prozacu).czulam sie po nim bardzo dobrze.nie mialam szansy miec dola po tym
      przezyciu.jak tylko moj gin sie dowiedzial,ze chce sie znow starac o baby
      nakazal mi odstawic prochy.wiec ten pomysl z tak mocnymi lekarstwami wybij
      sobie z glowy.mozesz skrzywdzic niechcacy dzidzie.ja w zamian mam waleriane z
      melisa.i sobie chwale.magnez zvit b6 tez dobrze wplywa na nerwy.jest w czym
      wybierac.dobrze cie rozumiem jak to jest ,gdy nerwy zawodza.wczoraj mialam
      takiego dola,ze az pomyslalam ,ze chyba sobie zrobie drinka .ale to nie bylo
      zbyt madre.wiec w zamian wypilam drinka z mleka i truskawek.a do tego zjadlam
      cala czekolade.na szczescie jestem chuda.ale jak mam doly to,zjem nawet cukier
      w kostkach.
    • martini_very_bianco Re: leki na stres związany ze staraniami 16.04.04, 10:56
      piszę pracę, czyli robię wsztstko, żeby nie pisać pracy... proszę:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12345&w=12002627&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12345&w=8336113 - dla przyjemnoścismile

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12345&w=8388810&v=2&s=0 - a to o
      dziurawcu. Ja też gdzieś czytałam, żeby nie przesadzić, ale w małych dawkach,
      podejrzewam, jak najbardziej!

      16%VOL
      22%VAT
    • Gość: Rafal Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 11:45
      Jasne,ze najlepiej jest pokonac stres przy pomocy drugiej osoby, w zasadzie
      wsparcie psychologiczne, a przynajmniej pare wskazowek, jak sobie radzic,
      powinien udzielic lekarz/lekarka prowadzaca. Ale to nieosiagalny u nas ideal.
      Co 1-2 cykle leczenia dobrze zrobic przerwe. Miec jakis inny srednio wazny, ale
      absorbujacy uwage cel - przygotowanie sie do urlopu, odpisanie na listy,
      skonczenie jakiejs mniejszej pracy. Jak sie miedzy stresem leczenia zdarzy
      jakis maly sukces, to dobrze robi.

      Opozycja "nieszkodliwe ziolka" - "szkodliwy prozac" itp. jest z gruntu
      falszywa. Jesli lek ziolowy faktycznie dziala, to znaczy, ze zawiera aktywne
      substancje chemiczne. Niejedna roslina mozna sie przeciez zatruc!

      W przypadku preparatow dziurawca, ich skladniki to hyperforyna, hyperycyna itd.
      oddzialujace na rozne neuroprzekazniki. Moze sa nieszkodliwe, ale nie ma na to
      na razie dowodow i dlatego sa przeciwwskazane w pierwszym trymestrze ciazy.

      Fluoksetyna (czyli prozac, seronil itp) zostala przebadany w ciazy i ilosc
      problemow (np.wad) u osob biaracych jest identyczna, jak w populacji ogolnej.
      tyle lekarz powinien wiedziec, bo to na razie chyba jedyny tak dokladnie
      przetestowany ciazy lek przeciwdepresyjny, mozna przypuszczac, ze inne leki z
      tej grupy tez sa w miare bezpieczne. Tyle, ze to nie sa leki "odprezajace" - na
      to zda sie spacer. Brac je warto, jak zly nastroj, poczucie malej wartosci itd.
      utrzymuje sie nieprzerwanie przez np. 2 tygodnie i przeszkadza w normalnym
      funkcjonowaniu.

      Wada wszystkich niby bezpiecznych homeopatii i ziolek jest to, ze skoro to
      marginalne sposoby leczenia, to nie ma dla nich wystarczajaco dokladnych i
      duzych badan.

      Optymizmu... R.

    • femalespirit Re: leki na stres związany ze staraniami 16.04.04, 13:38
      Fulvio, zdecydowanie odradzam Ci leki psychotropowe. Nie mowiac juz o tym, ze
      sa zakazane dla kobiet w ciazy, wiec musialabys je odstawic przy staraniach.
      Zaden odpowiedzialny lekarz Ci ich nie przepisze wiedzac, ze starasz sie o
      dziecko.
      Mysle, ze duzo bardziej pomoglby Ci psycholog. Czytuje Twoje posty od dluzszego
      czasu i mysle, ze za bardzo skupiasz sie na techniczno-medycznej stronie tego
      wszystkiego, starasz sie probowac coraz to nowych terapii, mysl o lekach
      antydepresyjnych tez jest tego wyrazem. Czujesz sie za bardzo odpowiedzialna za
      to, co sie dzieje (a raczej za to, co sie nie dzieje, ze ciazy nie ma).
      Tymczasem uleczyc moze Cie tylko zmiana nastawienia psychicznego. Nie wiem,
      gdzie sie leczysz, w Invimedzie jest psycholog, z ktorym mozna sie umowic.
      Ewentualnie poszukac kogos innego.
      • Gość: Rafal Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 14:17
        To sprawa nie dotyczaca Fulvii, ale zastanawiam sie, ile niepotrzebnego stresu
        doznaja dziewczyny chorujaca np. na depresje lub inne przewlekle problemy
        psychiczne, ktore staraja sie o ciaze lub sa wlasnie w ciazy, gdy przypadkiem
        czytaja takie kategoryczne sformulowania, ze "leki psychotropowe sa zakazane w
        ciazy"...

        Wszelkie leki nalezy stosowac tylko wtedy, gdy sa konieczne, a ze szczegolna
        ostroznoscia w ciazy, to jasne jak slonce. Ale ryzyko problemow u dzidziusia,
        zwiazane z nieleczeniem sie matki jest czesto wieksze, niz przy niebraniu
        (koniecznych) lekow. Tu decyzja musi byc indywidualna, zalezna od stanu matki,
        a nie od przesadzonych wyobrazen o szkodliwosci wszystkich lekow
        psychotropowych.

        Wysokie ryzyko istnieje przy preparatach litu lub pochodnych kw. walproinowego
        i in. - lekach stosowanych w leczeniu manii.

        Takie rzeczy jak prozac etc. nie moga byc brane na "odstresowanie", ale kazdy
        lekarz powinien wiedziec, ze sa to leki o znikomej szkodliwosci w ciazy.
        Wieksze ryzyko wiaze sie ze stosowaniem - tak popularnego - relanium!
        W razie prawdziwej koniecznosci nie trzeba odstawiac preparatow fluoksetyny
        przy staraniach o zajscie w ciaze.

        Oczywiscie, jesli u lekarza odpowiedzialnosc idzie w parze z wiedza.

        R.

        • martini_very_bianco Re: leki na stres związany ze staraniami 16.04.04, 14:26
          problem tylko w tym, ze jesli matka na przyklad przez cala ciaze bierze leki,
          dziecko moze sie od nich uzaleznic... Pewnie mnie ochrzanisz za ciemnogrod, ale
          tak juz jest - kazdy organizm przyzwyczaja sie do regularnie dostarczanej
          silnie dzialajacej substancji, niezaleznie od tego, czy jest to lek, kokaina
          czy cukier. Stresu nie trzeba od razu zwalczac srodkami z naprawde grubej rury.
          Jak napisala femalespirit, rownie duzo moze dac rozmowa z kims bliskim i
          wsparcie otoczenia. A z prochami zawsze sie zdazy. I nie wmowisz mi, ze prozac
          dziala tak samo, jak na przyklad melisa... Melisa nie daje objawow ubocznych,
          poza tym, ryzyko, ze czlowiek uzalezni sie od ziol jest niewielkie.

          Oberwie mi sie za ciemnogrod i zacofanie, ale wszak martini ma dluga tradycje i
          pamieta jeszcze czasy oszolomstwa wiekszego, niz ziolasmile))
          16%VOL
          22%VAT
          • Gość: Rafal Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 14:45
            Jesli chodzi o stres, to jasne, popatrz co radzilem Fulvii w pierwszym poscie :-
            )

            Ale po pierwsze: depresja (taka wymagajaca leczenia!)jest jedna z najczestszych
            chorob na swiecie i nie jest prawda, ze te dziewczyny maja ultimatum: albo
            ciaza, albo leki. Wiec nie wolno nikogo straszyc bez powodu. Nieleczona
            depresja (zwlaszcza z towarzyszacym lekiem) wiaze sie dziesiatkami roznych
            problemow, bo ma wplyw na organizm matki i dziecka, poprzez mechanizmy
            endokrynologiczne, immunologiczne etc., poza tym moze sprawic problemy w
            funcjonowaniu przyszlej mamy itd.

            Po drugie: stres i depresja to nie to samo. Pierwszy jest wytlumaczalny, a
            depresja to choroba. Leki antydepresyjne nie sa lekami "odstresowujacymi",
            czesto wcale nie maja dzialania uspokajajacego!

            Po trzecie: cukier i kokaina to nie to samo. Leki psychotropowe tez sa rozne,
            dlatego np. relanium, przepisywane nagminnie pod koniec ciazy "na wyciszenie"
            moze powodowac objawy odstawiania i u matki i u dziecka zaraz po urodzeniu. Sa
            po prostu substancje uzalezniajace i nie. Nawet melisa i dziurawiec to nie to
            samo. Od zupy pomidorowej mozna uzaleznic sie co najwyzej psychicznie, a od
            papierosow znacznie powazniej.

            A martini, zwlaszcza martini_very_bianco, to zadne oszolomstwo wink
            Na 100% !

            R.
            • martini_very_bianco Re: leki na stres związany ze staraniami 16.04.04, 14:54
              no ze cukier i kokaina to nie to samo, to nie wiedzialam, dobrze, ze mi
              powiedziales, cholera, chyba wiec przerzuce sie na wrzucanie do herbaty cukru,
              bedzie taniej, od tej kokainy zreszta taki ma dziwny smak, nawet cytryna tego
              nie niweluje. Ze melisa i dziurawiec to nie to samo, to tez mnie zdziwiles,
              szajse, ja zawsze myslalam, ze to taki zabieg marketingowy herbapolu,
              sprzedawanie tego samego srodka pod dwoma postaciami, zeby ludzie kupili oba...
              No wlasnie - pogublismy sie, bo Ty chyba pisales o depresji, a ja caly czas na
              mysli mialam stres, na ktory, przyznasz, psychotropy to za duzy kaliber. Co do
              ciazy i depresji, zgadzam sie, ze permanentne mysli samobojcze matki pewnie
              duzo gorzej robia dziecku niz jakies chemikalia... smile

              16%VOL
              22%VAT
                • femalespirit Re: leki na stres związany ze staraniami 17.04.04, 12:43
                  Przepraszam, Rafal, ale czy Ty jestes lekarzem, by wypowiadac sie o lekach
                  psychotropowych? Chyba nie, bo piszesz rzeczy nie bedace prawda, jak chociazby
                  o licie. Ja jestem psychologiem klinicznym i naprawde mam wiedze na ten temat.
                  Leki psychotropowe sa absolutnie przeciwskazane u kobiet w ciazy, chyba, ze
                  korzysc dla matki przewyzsza ryzyko dla plodu. Ale to ma miejsce tylko w
                  skrajnych przypadkach, kiedy np. matka jest po probie samobojczej, w glebokiej
                  depresji. Zajrzyj na strony World Health Organization, jakie sa na ten temat
                  wytyczne. Sama mialam dwie pacjentki psychiatryczne, ktore z powodu ciazy nie
                  mogly brac lekow. Pomoglam im psychoterapia i psychoterapia jest pierwszym
                  wyborem u kobiet starajacych sie o dziecko. Przygnebienie, smutek i rozne
                  skutki stresu, ktore odczuwa Fulvia to nie kliniczna depresja. Nie ma
                  najmniejszego powodu leczyc ja lekami, ktore wywoluja szeroki wplyw na
                  organizm, zarowno matki jak i na ksztaltujacy sie w pierwszych tygodniach ciazy
                  mozg dziecka. Troche wiecej rozsadku!
                  • Gość: Rafal Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 13:57
                    Jestem lekarzem, martwie sie, ile rozterek moga wprowadzic Twoje kategoryczne
                    sady, zwlaszcza u dziewczyn zmagajacych sie z depresja. Zechciej przeczytac, co
                    pisalem wczoraj.

                    Co do Fulvii nie wiemy, czy to stres czy depresja. Jesli bedzie trwac kilka
                    tygodni i zaburzac funkcjonowanie to raczej depresja, jesli minie po okazaniu
                    serca przez kogos bliskiego, albo kilku zyczliwych rozmowach, to chwala Bogu.
                    Na odleglosc moge ja tylko zapewnic, ze cieplo o niej mysle i dlatego
                    rozpisalem sie tu troche wczoraj.

                    Kazde leki sa przeciwwskazane, jesli nie sa wskazane. W ciazy tym bardziej,
                    dotyczy to przeciez nie tylko lekow, ale i alkoholu, nikotyny itp.

                    Problem depresji (i lęku) jest permanentnie niedoszacowywany, swiadomosc jej
                    istnienia jest wsrod ginekologow (nie tylko w Polsce - to dane np. z USA i
                    Kanady), kilkukrotnie nizsza niz chocby u lekarzy rodzinnych, a jak na ironie
                    to pacjentki ginekologow i poloznikow sa najczesciej dotkniete problemami
                    emocjonalnymi (juz sama plec jest "czynnikiem ryzyka").

                    Nagminna niedomoga polskich lekarzy (no i psychologow, jak widac) jest, ze
                    opieka nad cialem i dusza rozgraniczaja i staje sie ona malo spojna (co nie
                    przeszkadza przepisywac nagminnie relanium kobietom w ciazy). Ale slowo-
                    starszak "psychotropy" nie ma racji bytu jako calosc. Mozna mowic o konkretnych
                    lekach lub ich grupach. Akurat fluoksetyna (czyli prozac) z grupy SRRI jest
                    jednym z najlepiej przebadanych lekow w ciazy, nie tylko wsrod antydepresantow.
                    Sa dostepne metaanalizy badan przeprowadzonych z zachowaniem wszelkich
                    wspolczesnych standardow (badania randomizowane, prospektywne, z grupa
                    kontrolna, na duzych grupach).

                    Tu nie chodzi o jakas inna kategorie ludzi "pacjentki psychiatryczne", "na
                    psychotropach" etc. Pacjentka w depresji to nie jest zaden wyjatek, bialy
                    kruk. Jedynie 10% potrzebujacych leczenia pacjentek jest adekwatnie leczonych.
                    A jesli juz jest leczona, to prosze nikogo bez potrzeby nie straszyc. Mozna
                    sprobowac odstawic lek, albo (jak jest niepewny) zmienic go na inny, ale jesli
                    trzeba stosowac nadal, to nie ma wiekszych powodow do obaw. Jaki to "szeroki
                    wplyw" maja wywolywac nowczesne antydepresanty? Chyba taki, ze zmniejszaja
                    skutki depresji, niesety wielokrotnie "szersze". W ktorym miejscu WHO zaleca,
                    by nie leczyc chorych kobiet w ciazy?

                    Fulvia, a co Ty o tym myslisz? Jak sie czujesz?

                    Pozdrowienia
                    R.
                    • femalespirit Re: leki na stres związany ze staraniami 17.04.04, 18:07
                      Gość portalu: Rafal napisał(a):

                      > Jestem lekarzem, martwie sie, ile rozterek moga wprowadzic Twoje kategoryczne
                      > sady, zwlaszcza u dziewczyn zmagajacych sie z depresja. Zechciej przeczytac,
                      co
                      >
                      > pisalem wczoraj.
                      Sa kategoryczne, bo z mojego niemalego doswiadczenia jasno wynika, ze leki
                      antydepresyjne poza powaznymi przypadkami endogennej lub reaktywnej depresji
                      usuwaja jedynie (tymczasowo) skutki depresji, nie usuwajac ich przyczyn. Wiele
                      razy juz mialam klientow, ktorych psychiatrzy, albo co gorsza, internisci, malo
                      znajacy sie na zlozonych przyczynach depresji latami leczyli coraz to roznymi
                      lekami, ktore przynosily poprawe na chwile lub przerzucaly objawy na inne pole.
                      Dopiero po dotarciu do przyczyn okazywalo sie, ze mozna cos trwale zmienic.
                      Znam Fulvie chyba troszke lepiej niz Ty (nigdy wczesniej tutaj nie widzialam
                      Ciebie, a zagladam tu codziennie) i sadze, ze potencjalne ryzyko dla niej jest
                      duzo wieksze niz korzysci. Co wiecej, sadze, ze korzysci te beda chwilowe, po
                      czym wroca ze zdwojona sila. Oczywiscie to tylko Internet, wiec mamy wycinek
                      obrazu, ale opieram sie na calej dostepnej mi wiedzy piszac te slowa.

                      > Co do Fulvii nie wiemy, czy to stres czy depresja.
                      Nie wydaje mi sie, by to byla depresja. Jestes lekarzem i wiesz, ze depresja
                      wymagajaca leczenia farmakologicznego objawia sie nie tylko nastrojem, ale tez
                      zanikiem lub znacznym obnizeniem napedu, a Fulvia dosc zdecydowanie wydaje sie
                      dzialac w swojej sprawie - osobie z ciezka depresja nawet nie bardzo chcialoby
                      sie tutaj pisac. Niestety zyjemy w czasach, w ktorych proponuje sie na smutek i
                      przygnebienie Prozac, czy inne leki, ktore ich w sposob systemowy nie usuna. A
                      ja jestem zwolenniczka leczenia pacjentow nie objawow. I nie wierze
                      bezkrytycznie w pigulki, chociaz bywalo, ze odsylalam klientow do psychiatry na
                      farmakologiczne leczenie, kiedy uznalam, ze jest im potrzebne, wiec nie
                      zwalczam lekow dla zasady.
                      Ale nie ma sensu juz dalej ciagnac tego watku, bo zwykle tak wygladaja dyskusje
                      psychologow z lekarzami - kazdy ma swoja wizje zwiazana nie tylko z
                      doswiadczeniem zawodowym, ale tez ze swiatopogladem (spotkalam sie z tym
                      wielokrotnie pracujac w szpitalu psychiatrycznym). Ty przedstawiles swoj
                      poglad, ja swoj, decyzja nalezy do Fulvii.
                      • Gość: Rafal Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 18:45
                        Ostatni akapit to akurat temat warty osobnego watku, bo dotyka kwestii
                        fundamentalnych. Zyjemy w czasach tzw. medycyny opartej na faktach ("evidenced
                        based medicine", pojecie kluczowe dla jakiegokolwiek leczenia), a nie
                        indywidualnych pogladow, mnieman, stanowisk. Takie anachroniczne myslenie
                        zalamalo sie na swiecie gdzis w polowie lat osiemdziesiatych, a i u nas - w
                        jednych dziedzinach predzej, w innych wolniej - zaczyna byc obowiazujacym
                        kanonem. Chocby jak "niemale" bylo Twoje doswiadczenie, jest jednostkowe, nie
                        wolno abstrahowac od dowodow bedacych suma tysiecy takich "niemalych"
                        doswiadczen. Brak pokory wobec rzeczywistosci jesli przeklada sie na
                        postepowanie z drugim czlowiekiem jest niedopouszczalny.

                        A co do depresji, to znowu uwiezniecie w stereotypach: nie kazda depresja wiaze
                        sie z brakiem napedu, czasem jest wrecz przeciwnie, i to nie tylko w przypadku
                        tzw. depresji agitowanej, ale coraz czestszych form depresji atypowej. Do
                        literatury popularnej weszlo nawet okreslenie monachiskiego psychologa H.U.
                        Wittchena - "Sissi Syndrom" - dla opisu depresji osob aktywnych, bedacych
                        podpora rodziny, pozornie pelnych energii, ktorych depresje oni sami lub ich
                        otoczenie zauwazaja i uznaja dopiero w chwili jakies tragedii albo totalnego
                        tapniecia.
    • Gość: inka Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.04, 15:17
      oj to masz nastrój idealnie pasujący do mojego. u mnie to już nie tyle
      przygnębienie ile czarna rozpacz i takie straszne przeświadczenie, że ten
      szczęśliwy moment nie nadejdzie. ja sie uspakajam tonikiem z melisy (w aptekach
      bez recepty-ziolowe). nie wiem czy mozna brac cos innego a porad w stylu zajmij
      sie czymś innym, wyluzuj i nie stresuj to nie będę udzielać bo one tylko
      cholernie wkurzają.
      • Gość: majka Re: leki na stres związany ze staraniami IP: *.bumc.bu.edu 16.04.04, 18:08
        Ja mam za soba okres brania Zoloftu, na depresje reakcyjna, po paskudnym
        zwiazku. Bralam Zoloft przez rok, pomogl, postawil mnie na nogi, moglam
        funcjonowac fizycznie, ale oczywiscie problemow nie rozwiazal. Moglam za to
        normalnie przesypiac noce, jesc i skupic sie na pracy, po 3 miesiacach
        niejedzenia i bezsennosci, organizm przestawal funcjonowac. Odstawilam jak
        czulam, ze psychika jako tako doszla do siebie.
        Po dwoch poronieniach tez rozwazalam Zoloft, bo lekarz sugerowal, ale zamiast
        tego zdecydowalam sie na terapie. Znalazlam dobrego terapeute i chodze do niego
        do tej pory chociaz juz nie musze, ale weszlo mi w nawyk. Wiec terapia tez moze
        byc uzalezniajaca wink)). Zrobilam porzadek, ze swoja psychika, zwerbalizowalam
        rozne rzeczy i przygotowywalam sie do roznych modeli zycia na przyszlosc.
        Polecam terapie u specjalisty, leki nie zalatwiaja problemu, ale jezeli jest to
        zdiagnozowana depresja, to jak powiedzial Rafa, zawsze nalezy wybierac mniejsze
        zlo. Leki antydepresyjne (seronotin re-uptake) takie jak Prozac nie sa
        uzalezniajace fizycznie, czyli nie ma reakcji po odstawieniu i jest mnostwo
        badan, ze jego branie nie ma negatywnego wplywu na dziecko. Stosuje sie je u
        kobiet, ktore maja kliniczna depresje, albo depresje ciazowa, bo takie tez sie
        zdarzaja. Poza tym zawsze mozna odstawic jak stwierdzi sie ciaze. Ja wole
        sprawdzone leki, na ktorych zostaly przeprowadzone badania, gdzie jest dostepna
        literatura fachowa, zamiast ziol i homeopatii, ktore sa nadal metoda mocno
        alternatywna i dalece empiryczna. Co do ziol, to zdecydowanie trzeba z nimi
        uwazac w ciazy, bo wiele substancji biologicznie czynnych nie jest w nich
        badanych, jak tez reakcje pomiedzy nimi.
        Wiosennie M.
        • fulvia16 Re: leki na stres związany ze staraniami 17.04.04, 14:00
          Bardzo Wam wszystkim dziękuje za tak szeroki odzewsmile

          Też troszkę zaczęłam na ten temat czytać...
          Na razie na jakieś 2-3 miesiące postanowiłam zawiesić intensywne starania i
          spróbować zoloftu, roważałam w ogóle zawieszenie starań z uagi na ten lek, ale
          postanowiłam odstawic natychmiast go jesli jakimś cudem udaloby się..., choć
          rezygnuje ze stymulacji, a i okazji ku temu dużo nie będzie, bo mój mężczyzna
          przez następne 2-3 miesiące będzie dużo wyjeżdżał. Nie chcę sie frustrować i
          jego też, że np mam owulację wywołaną lekami lub samoistną i w związku z tym ma
          przyjechać albo nie jechać, latać na monitoringi, a "stracona owu" to jak do
          tej pory był dla mnie dramat. Na razie może zrobię laparoskopię, remont etc.

          W każdym razie weszłam na amerykańskie i brytyjskie strony towarzystw
          psychiatrycznych aby zapoznać się z opiniami co do tego leku (na polskich
          stronach dużo na ten temat nie ma) i jeśli chodzi o zoloft podobno nie
          stwierdzono u badanych dzieci, których matki zażywały dwu czy trzykrotną dawkę
          dzienną tego leku przez większą część ciązy jakiś nieprawidłowości. Jedyna
          kwestia, którą podnoszono to że dzieci te były troszkę nadpobudliwe, ale stan
          taki nie dotyczył wszystkich dzieci i przechodził. Co prawda nie wykonanywano
          badań długoterminowych np u dzieci 18 letnich, które urodziły matki biorące
          zoloft, z uwagi na to, że lek ten jest na rynku ok. 10 lat. Jesli chodzi o
          prozac to faktycznie jest lepiej przebadany i podobno również bezpieczny.

          Ja rozumiem, że może przesadzam i faktycznie doszukuje się przyczyn czemu mi
          się nie udaje, choć tak bardzo tego pragnę... w zasadzie nie wierzę, że się
          uda... poza tym mam stwierdzoną nerwicę, którą aktualne starania jeszcze
          pogłębiają, chodzę na psychoterapię, ale mam problemy z uwierzeniem, że ktoś mi
          pomoże jeśli sama sobie nie pomogę. Aczkolwiek staram się.

          Życzę miłego weekendu i jeszcze raz bardzo dziękuje za Wasze posty.
          Fulvia
          • fulvia16 Re: leki na stres związany ze staraniami 17.04.04, 14:17
            A i jeszcze miałam dodać, że zastanawiałam się czy nie brać prozacu zamiast
            zoloftu, ale doczytałam się, że oprócz tego "wyciszenia" etc. wydaje się byc on
            bardziej właściwy przy nerwicach tego typu, które mnie męczą... może to zabrzmi
            głupio, ale gdyby przy tej okazji udało mi się także wyleczyć nerwicę (razem z
            psychoterapią) to naprawdę myślę (mam nadzieję) że poczułabym się lepiej.

            Poza tym czuję się zawsze niezręcznie jeśli próbuje sugerować lekarzowi leki,
            tak jakbym chciała być mądrzejsza... a przecież lekarzem nie jestem, a do
            mojego mam bardzo duże zaufanie...

            Obawiam się jedynie (znając swoją psychikę), ze jeśli zoloft faktycznie
            pomógłby, a ja zaszłabym w ciąze czy dzięki temu lekowi czy w ogóle i
            odstawilabym go załózmy 1,5 -2,5 tygodnia po ew. zapłodnieniu, że
            zamartwiałabym się permanentnie, ze zaszkodził dziecku. Choć wiem, ze to
            irracjonalne... tak jak napisałam wcześniej czytałam, ze jest bezpieczny... a
            ja przyjmowałabym małą dawkę tego leku. Poza tym lek ten dość szybko jest
            wydalany z organizmu (jeśli dobrze zrozumiałam te medyczne opisy).

            No i własnie mam tysiące takich róznych wątpliwości. Czasami myślę, ze powinnam
            w ogóle zawiesić starania na rok czy dwa, przejść psychoterapię, brać leki, ale
            z drugiej strony tak bardzo już pragnę dziecka, że nie chcę czekać. Mój partner
            jest starszy ode mnie, poza tym i ja się boję, że skoro już mam problemy z
            zajściem w ciąze to czas działa na moją niekorzyść, a nie wybaczyłabym sobie
            gdybym przegapiła ten moment.

            Martini, Rafał, femalespirit i reszta wielkie dzięki.
            Rafał czy sądzisz, że lepiej byloby zasugerować lekarzowi zmianę tego leku na
            prozac?

            Pozdrawiam
            F

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka