Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży

13.05.11, 19:01
Nie potrafię już rozmawiać z koleżankami które są w ciąży albo mają małe dzieci. One nie pracują i siedzą w domu i nie potrafią rozmawiać o niczym innym tylko o swoich dzieciach. Wiedzą, że 2,5 roku staramy się z mężem o dziecko i mimo to nie oszczędzają mi żadnych szczegółów swojego macierzyństwa. Jestem zazdrosna, jest mi przykro, serce mi pęka dlaczego inni mogą a ja nie dlaczego ??? Czy jestem zła i samolubna że tak myślę, czy zaraz zostaniemy sami jak palec z mężem ale czy się zmuszać do znajomości z tymi ludźmi? Zawsze po kontakcie z nimi mam wielkiego doła . Jak się zajmę swoimi sprawami to jakoś leci nawet staramy się zawsze w wolnym czasie aktywnie wypoczywać, zwiedzać. Podkreślam w ten sposób, że jak nie mamy dzieci to korzystamy z życia żeby one też mi zazdrościły chociaż sama siebie oszukuje. Czy wy dajecie sobie lepiej radę z niepłodnością ?
    • zosia9 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 13.05.11, 19:10
      Spokojnie, to jest całkiemnormalne. Moze po prostu powiedz że się staracie i te tematy są dla ciebie trudne i tyle. A co do zazdroszczenia, to chyba tu jest problem. postrzeganie życia jako rywalizacji, a ono rywalizacją nie jest.
      • nie_diabelek Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 13.05.11, 21:53
        zosia9 napisała:

        > . Moze po prostu powiedz że się staracie i te
        > tematy są dla ciebie trudne i tyle.
        Oj obawiam się, że to ni nie da, bo przecież dzieci znajomych raptem nie znikną i nie przestaną o nich rozmawiać. Moim zdaniem, ludzie którzy "bezproblemowo" mają dzieci nie zrozumieją nigdy osób borykających się z niepłodnością.
        Ja też miałam dwie takie drażliwe znajomości, gdzie tylko była mowa o dzieciach, więc dla mojego zdrowia psychicznego przestaliśmy się z nimi spotykać. Co nie znaczy że ze wszystkimi dzietnymi znajomymi zerwałam kontakt. Tylko z tymi w których towarzystwie źle się czułam.
        • aasb Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 13.05.11, 22:24
          Ja się oswajam z takimi osobami i ponieważ tak jak wspomniałam w innym wątku już tylko my nie mamy dzieci to musielibyśmy zerwać wszystkie znajomości, a tego nie chcemy.
          Ale jak napisała nie_diabełek są też tacy z którymi przestaliśmy się spotykać bo nie byłam w stanie znieść ciągłego mówienia o dzieciach i ich wyższości w tym temacie (ja to nazwałam syndromem "Nie mam czasu jestem w ciąży/mam dziecko i jak chcesz się spotkać to proś o spotkanie, a może będzie Ci dane").
          I to nie jest kwestia zazdrości tylko smutku, że nie mogę tego doświadczyć, bólu, że dla mnie jest to tak trudne do osiągnięcia, a może nawet niemożliwe. Staram się funkcjonować normalnie (mam bardzo dużo zajęć) i spotykać się ze wszystkimi, a na kobiety w ciąży patrzeć z uśmiechem, choć w środku boli, ale wiem, że to nie jest ich wina i odcinanie się lub wyżywanie się na nich do niczego nie prowadzi.
          Tak się zastanawiam kiedy oszaleję...heh
    • nunia01 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 14.05.11, 17:33
      Ja czasami mam na końcu języka 'chciałabym mieć takie problemy'.
      Jeszcze żadnej tak nie odpowiedziałam, ale czuję, że mogę kiedyś nie wytrzymać.
      Jakieś jęczące dzieciate chyba mnie otaczają, a może to kompletny brak empatii z mojej strony?
    • norkana Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 14.05.11, 18:25
      my przestaliśmy się spotykać z parami które mają dzieci z tego okresu - kiedy my też się staraliśmy. Ja to znoszę ale mąż nie życzy sobie oglądać szczęśćia innych bo to godzi w jego dumę. Wolę towarzystwo singielek lub niedzieciatych, one przynajmniej nie rozmawiają w kółko o dzieciach, w zamian mamy tysiąc innych tematów które mnie relaksują i sprawiają że na chwilę zapominam o klinice. Nie ma co się oszukiwać, nie fajnie jest widzieć, że komuś się udaje a nam nie. Z drugiej strony widzę, że pary w ciązy mają inne problemy, których ja nie mam, któych ja nie rozumiem. Np. obłożnie chorzy dziadkowie, mieszkanie w obskurnych warunkach, brak pracy, mieszkania, operacje, wypadki. Mogę im zazdrościć ciąży, a oni mi czegoś innego.
    • mamkropka Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 14.05.11, 20:08
      Staranie się o ciąże jest bardzo stresujące i przychodzi taki moment niegodzenia się ze swoim losem i szansą=ciążą innych. To boli, człowiek czuje się skrzywdzony przez los, odsuwa się od znajomych zaciążonych, dzieciatych bo szczęście innych powoduje poczucie beznadziejnego nieszczęścia w swoim życiu. U mnie też tak było, myślałam że zwariuję bo tak bardzo pragnęłam tego czego nie mogłam mieć a do końca nie wiedzieliśmy jaka jest przyczyna mimo badań , stymulacji itd. Być może to psychika ale uspokoiłam się po otrzymaniu skierowania na laparoskopię (przechodziłam chyba początek depresji) - 3 m-ce czekania miały być pozbawione prób, testów, leków....postawiliśmy na spokój bo tego wtedy najbardziej potrzebowałam. Ja skompletowałam niezbędne rzeczy do szpitala, zaszczepiłam się przeciwko żółtaczce . Jakoś zrobiło się spokojniej i weselej wokół nas , przestaliśmy gdybać i zamartwiać się , zaczęliśmy planować wolny czas.Przed drugą szczepionkę przeciwko żółtaczce zrobiłam test ciążowy żeby spokojnie móc przyjąć ją (bez łudzenia się że zdarzy się cud,ale lekarka powiedziała że tak trzeba no to zrobiłam). Test sikany robiłam jeszcze 3 razy a potem 2 razy betę - uwierzyłam że jestem w ciąży po 3 latach starań dopiero wtedy gdy zobaczyłam bijące serduszko...Najtrudniej było znieść gdy koleżanki bez starań wpadały w kolejne nieplanowane ciąże i rozpaczały , a rodzina mówiła no Wy teraz korzystacie z życia, macie się super ( w tym czasie szwagrowi urodziło się 3 dzieci) wszyscy myśleli że wolimy wygodne życie bez dzieci i obowiązków. bolało jak cholera ale nie opowiadaliśmy dookoła co przezywamy. Najważniejsze to nie poddać się ani nie odseparować się od znajomych, nie zamknąć się w 4 ścianach - trzeba znaleźć złoty środek . Życzę dwóch kresek na teście.
      • zosia9 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 14.05.11, 22:44
        Co do nie zrozumienia swoich problemów. Ja miałam depresje poporodową. I to dla mnie był ogromny problem. Podobno dziewczyny z pco mają zawsze- tak działa chemia.Dziecko nie sprawia że jest się szczęśliwym już na zawsze.
        • kavainca Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 15.05.11, 12:21
          ja tez miałam depresję i tez byłam nieszczęśliwa uncertain//
          teraz moja przyjaciólka urodziła w 32tc blizniaki po inv. Córeczka juz dwa razy była w stanie krytycznym...:///
          To było trochę na marginesie, bo stan niezrozumienia i wyobcowania rozumiem. Może nie ma sensu spotykac się całymi rodzinami na imprezkach, które chcąc nie chcac przeradzają się w kinderbale, tylko z koleżanką na drinku w fajnej knajpce????
          • misskaffee Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 16.05.11, 14:18
            My staraliśmy się o dziecko ponad 5 lat. Przechodziłam chyba wszystkie możliwe stany psychiczne: od wycia w samotności na wieść o kolejnej ciąży w rodzinie/wśród koleżanek, przez niezrozumienie problemów dziewczyn w ciąży i z małymi dziećmi (też myślałam, że chciałabym mieć problem, że mi ciężko z brzuchem, albo że się nie wysypiam, bo dziecko płacze), po zobojętnienie na wszystkie dzieciowe sprawy i tematy... Najgorzej było, jak moja młodsza siostra urodziła dwójkę dzieci. Bo nagle już się nie udawało uciekać od tematu i od dzieci. A dodatkowo wszystkie dzieciate koleżanki stwierdziły, że skoro mam małe dzieci w bliskiej rodzinie, to na pewno chcę o tym wszystkim gadać. Było ciężko, ale w efekcie jakoś pomogło (pewnie i czas starań miał tu swoje znaczenie - bo ileż można tak gwałtownie reagować) i uspokoiłam się, zrozumiałam, choć nie było łatwo.
            A potem po kolejnym ivf udało mi się zajść w ciążę. Myślałam, że teraz już będzie tylko lepiej. Ale ciąża od początku z problemami (teraz jestem w końcówce i nie wiem, czy moje dziecko będzie zdrowe, bo nie zrobiłam badań genetycznych, a podejrzenia były), ale - i to mnie zaskoczyło bardzo - kompletnie nie radzę sobie z ciążą psychicznie. Pewnie przyłożyły się do tego ciążowe hormony, ale okazało się, że po tylu trudnych latach wyrosło w mojej głowie mnóstwo barier, schiz itp. Od połowy ciąży chodzę do psychologa, trochę pomaga, trochę zaczęłam rozumieć, skąd to się bierze. Ale dziś - mimo że za chwilę zostanę mamą - żałuję, że nie szukałam pomocy psychologa przed zajęciem w ciążę. Wtedy myślałam, że jak już będzie mi dane zajść w ciążę, to problem się skończy. Ale tak się nie stało.
            Dziewczyny, może wy macie silniejszą psychikę niż ja, ale postarajcie się o ułożenie swoich emocji i uczuć. Bo w ciąży dochodzi poczucie winy, że szkodzi się swoimi nerwami temu wyczekanemu przecież dziecku. Bo niestety na świat (pełen dzieci) i tematy poruszane przez znajome i nieznajome nie mamy za dużego wpływu.
    • natka7777 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 16.05.11, 19:41
      Właśnie napisała do mnie koleżanka która ma dziecko i mamy wspólną koleżankę która jest w ciąży i jeszcze wypytuje mnie o moją rodzinę gdzie moja sistra jest w ciąży. Szkoda że cała wiadomość dotyczy jej dziecka i jak ładnie wygląda koleżanka w ciąży. Najgorsze to jest to że ona wie że mi to sprawia przykrość, wie że chce mieć dziecko ale nie możemy z mężem po prostu nie wychodzi nam a mimo to nie zmieni tematu. Mam wrażenie że czuje się lepsza i wie że jest górą i opowiada jak bardzo kocha swoją śliczną kruszynkę. Czasami się odezwę do niej żeby nie pomyślała że jej tak bardzo zazdroszczę ale ano o tym wie. Jej się udało za pierwszym razem i to przecież nie jej wina że nie mogę zajść w ciążę. Tak myślę gdyby kiedyś udało mi się zajść w ciążę to co nagle będzie moją koleżanką a jak nie jestem to nie. Bez sensu nie wiem co z tą znajomością zrobić doradźcie .
      • misskaffee Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 16.05.11, 20:56
        Według mnie koleżanka nie ma za grosz wyczucia. Może nie chce Cię zrozumieć a może nie umie. Ja też byłam wiele razy w takiej sytuacji i nie umiałam nic z tym zrobić poza ucieczką. Ale to nie jest dobre rozwiązane. Jeśli to w miarę bliska koleżanka i zależy Ci na kontakcie z nią, to może spróbuj jej powiedzieć, co czujesz. Bo czasem ludzie naprawdę nie chcą ranić innych, ale robią to bo nie potrafią sobie wyobrazić, jak ich słowa mogą boleć. Jeśli szczerze z nią porozmawiasz a ona nadal będzie w ten sposób się zachowywać, to będzie jasne - nie chce Ci pomóc, nie chce się wczuć. I - choć to smutne - ma do tego prawo. Jasne to, że nie jest jej winą, że nie możesz zajść w ciążę, ale może choć spróbować Cię zrozumieć. Ale to działa w obie strony - Ty też musisz znaleźć w sobie siłę, żeby choć trochę wejść w jej świat, bo dla niej dziecko i związane z tym problemy pewnie też mogą być całym światem i może być jej ciężko przestawić się na coś zupełnie innego.
      • goka_s Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 17.05.11, 09:45
        Ja również odcięłam się od paru pseudo koleżanek. Bywało tak, że spotkałam się na mieście z jedną (dzieciatą) a np. byłam ubrana w tunikę (bo je uwielbiam), to łapała mnie za brzuch i pytała no kiedy wreszcie się postaracie ja to kwitowałam że przyjdzie czas to będzie i do tanga trzeba dwojga, inna również dzieciata pytała czy chcę być mamą czy babcią mówiłam że będę i jednym i drugim na raz. Odcięłam się od nich nie zamierzam obwieszczać całemu światu, że mam problem z zajściem w ciąże, że mi z tym źle, że sobie nie radzę itp.
        Obecnie mam jedną bardzo dobrą koleżankę która o wszystkim wie, borykała się z tym samy problemem co ja wspiera mnie i bardzo mi pomaga. Mogę się wyryczeć i wyżalić. Oczywiście nie wspomniałam o moim mężu który jest optymistą i mówi że będzie dobrze bo musi być.
    • zebra12 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 17.05.11, 15:45
      A ja zazdroszczę bezdzietnym tego spokoju, braku nerwów, wolnego czasu, swobody. Naprawdę zazdroszczę. I chciałabym mieć Wasze problemy...
      • nunia01 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 17.05.11, 15:59

        > A ja zazdroszczę bezdzietnym tego spokoju, braku nerwów, wolnego czasu, swobody
        > . Naprawdę zazdroszczę. I chciałabym mieć Wasze problemy...

        Nie wiem czy dobrze trafiłaś z komentarzem, bo tu nie ma bezdzietnych z wyboru, tu są osoby bezdzietne z powodu niepłodności.

        Nie wiem jakiego mi można zazdrościć spokoju, braku nerwów i swobody? Jaka swoboda skoro jestem prawie uwiązana do UZG, albo chociaż do lodówki w której mieszkają zastrzyki. Jaki brak nerwów kiedy każda kolejna torbiel przybliża mnie do lekarskiej decyzji o dokończeniu okołoonkologiczego dzieła. Nie wiem jaki spokój można znaleźć w nadziei, że te objawy to może jednak ciąża i w rozczarowaniu, że niestety nie; albo w rozczarowaniu, że znowu nie mogę zrobić badań bo się chrzani, albo nie mogę rozpocząć procedury, bo nie jest dobrzesad
        • dagmaralodz77 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 17.05.11, 16:27
          nikt nie zrozumie osoby, która pragnie dziecka ponad wszystko, a juz napewno nie osoba która nie musiała się leczyć, zyc czasem od badania do badania, od zastrzyku do zastzyku, nie miała nerwów co zobaczy na usg!!! Chciała, zaszła w ciązę i nie uważa tego za sukces!!!
          Jestem osoba, która nie ma problemów z niepłodnością ale mam problemy z donoszeniem ciązy!!! Też zyłam lekami, badaniani po jednej stracie. Przyszła kolejna ciąża i szybko w 10 hbd musiałam sie z nia pozegnać!!! Czas kolejnego oczekiwania na badania, hormony, owulacje!!! Jestem w klinice niepłodności bo tam mam lekarza ktory sie mna zajmuje i widzę ile osób ma problemy, ile osób chce miec dziecko, ile starań, ile w nich nadzieji. Czesto rozmawiam z dziewczynami, z parami o niezrozumieniu, o braku tolerancji w stosunku do nich, o braku taktu od osób z bliskiego otoczenia!!! te idiotyczne komentarze: to kiedy sie postaracie, a moze pokazac Wam jak się to robi, kwiaty z bocianem na imieniny!!! Idioci!!!

          Natka nadała idealny temat, napisała ze ona nie potrafi rozmawiać z koleżankami, a ja sięgnę dalej: ludzie nie potrafią wogole o tym problemie rozmawiać!!! Nie wiem jak Wy ale ja wsrod bliskiego otoczenia mam tylko 3 pary (jedna przed 30, dwie przed 35 rokiem zycia) ktore maja problemy z nieplodnoscią!!! 2 koleżanki rozmawiają ze mna dosłownie na codzien o tym problemie!!! wspieram je, pytam o badania, pytam o wszystko co z tym zwiazane!!! Bo bratnia dusza jest potrzebna, zarówno do wypłakania się jak i dzielenia sie radosnymi wiadomościami!!!

          A ty zebro, zastanów się 100 razy nad tym co napisałaś. Rozumiem ze posiadasz dzieci, czy wyorazasz sobie życie bez nich??? czy wyobrażasz sobie ze nadal jestes bezdzietna??? Chyba nie!!! Poprostu jakiś czart chwilowo odebrał Ci rozum i pozwolił byś napisała taki idiotyzm!!!

          Pozdrawiam i zycze spokojnych starań dziewczyny!!!
      • zebra12 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 18.05.11, 05:39
        Po prostu syty głodnego nie zrozumie. Chcę Wam tylko powiedzieć, że życie bez dzieci ma swoje uroki i warto je dostrzec. Tylko tyle. Owszem, mam dzieci. Też straciłam dwie ciąże w 11 tygodniu. zna więc ten koszmar. Czasem jednak sobie myslę nad swoim zyciem. Każdy tak ma. I zaczynam dochodzić do wniosku, że gdybym je mogła przeżyc raz jeszcze, to chyba bym się na dzieci nie decydowała wcale. Co oczywiście nie znaczy, że dzieci nie kocham. Moja seredzna przyjaciółka ma podobne przemyslenia. Ale wczesniej, te lata temu zanim nam przyszło decydować o własnym zyciu, nikt by nam tego nie przetłumaczył. Dlatego Was rozumiem. A ile łez wylałąm przez dzieci i zawsze w duchu ptam: na co mi to było? Nie mogła sobie spokojnie zyć i cieszyć się każdym dniem bez ograniczeń?
        Życzę Wam powodzenia w staraniach. Ale podnieście głowę czasem sponad tych wykresów, tabletek, szpitali, diagnoz i zobaczcie, że świat jest piękny i nalezy do Was!
    • mroczna_dama Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 18.05.11, 09:00
      Nie jesteś zła, ale tak...w końcu zostaniecie z mężem sami. My przyjaźnimy się już tylko z ludźmi, którzy nie mają dzieci, bądź którzy tak jak my starają się od dłuższego czasu, leczą w klinikach. Spotkania z innymi były zbyt ciężkie, a widok dzieci nie do zniesienia. Potem tylko pół wieczora łez, że my nie możemy mieć dzieci.
      Przez kilka dni byłam w ciąży...poza tym, że robiłam plany, to miałam jeden problem - jak i kiedy powiem o tym znajomym, którzy mają takie problemy z płodnością jak my i jak ich to będzie bolało...Wiedziałam, co ja bym czuła gdyby to moje koleżanki "staraczki" zaszły pierwsze i jakbym się czuła. Chciałam im oszczędzić tego bólu i zazdrości. Poroniłam... nie zdążyłam nikomu powiedzieć o ciąży.
      Tylko ludzie, którzy przeżywają to co my, są w stanie zrozumieć wrażliwość ludzi walczących z niepłodnością na tematy związane z dziećmi.
      • konoska82 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 19.05.11, 17:54
        Dziewczyny, rozumiem Was. Tez sie zalamalam, gdy okazalo sie, ze nawet po Clo nie mialam owulacji, a akurat kolejna kolezanka zaszla w ciaze - tak szybko i niespodziewanie uncertain Chodzilam jak zbity pies. Teraz przestalam. Stramy sie nadal, wymieniamy sobie porozumiewawcze spojrzenia z m, gdy widzimy dziewczyny w ciazy, z wozkami, na placu zabaw. Jest ciezko, ale nie chce sie juz zamartwiac. Gdy kolezanki rozmawiaja o dzieciach, to staram sie cieszyc ich szczesciem, a gdy pytaja, kiedy ja zamierzam miec dziecko, odpowiadam, ze ja raczej go miec nie bede, bo najprawdopodobniej nie moge. I tyle. Nie mam ochoty sie z tym ukrywac, ale nie wchodze w szczegoly naszego problemu z byle kim.
        Mozy i Wam, jesli przyznacie sie, ze macie problem, bedzie latwiej. Nie wiem, pisze: moze, bo mnie pomoglo, ale kazdy jest inny.
        Trzymajcie sie cieplo i nie traccie nadzieji.
        • lamciad Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 20.05.11, 10:19
          To ja może powiem jako osoba stojąca po jednej i po drugiej stronie,jako że juz mamy jedno dziecko,a staramy się o drugie (w poniedzialek pierwsza IUI). Dzieci zmieniają ludziom zupełnie świat i nie dziwcie się,że kolezanki o tym ciągle mówią. Macierzyństwo to jest stan porównywalny do zakochania się po uszy. A wiadomo,jak się człowiek zakocha to przeżywa,opowiada,cieszy się,a czasami i płacze,bo się coś nieukłada,a jednak ciagle sie kocha.
          Wsród moich koleżanek są praktycznie same takie,które zaszły w ciąże za pierwszym razem i każda doczekała się już dwójki. Oczywiście jest mi przykro,że my nadal z jednym,ale czuję,że mam ogromne wsparcie od tych dziewczyn,że każda trzyma mocno kciuki i zyczy nam jak najlepiej. I nie wyobrażam sobie odsunięcia się od nich. Zamknąc się ze swoim problemem i co???Ja musze się wygadać i mimo,że ich ten problem nie dotyczy to ZAWSZE każda wysłucha. Z kolei ja nie moge zabronić im ich szczęścia! Dlatego uczestniczę czynnie w tym dzieciatym świecie i naprawdę cieszę się z kolejnych ciąż. Ostatnio dowiedziałam się o ciązy mojej przyjaciólki,która podobnie jak my starała się o dzidziusia już jakiś czas. I kurczę,ucieszyłam się bardzo!Teraz z kolei sąsiadka zaciązyła i tez trzymam za nią kciuki,bo ciaza z problemami.
          Możliwe,że jest mi łatwiej,bo mam juz jedno dziecko. Z drugiej strony wiem,co tracę,bo raz juz macierzyństwo było mi dane...

          Mamy w towarzystwie znajomych,którzy mają niepełnosprawne dziecko i stawiam ich za wzór rodziców,którzy potrafią cieszyć się życiem,mimo,że ich los nie oszczędził. Nie unikają tych,którzy mają zdrowe dzieci,otwarcie mówią o niepełnosprawnosci synka,zabierają go ze sobą na dzieciate spotkania. Zawsze wypytują o dzieci innych i widzę,że to ich otwarcie tak naprawdę trzyma ich przy nadziei,że można zyc normalnie.

          Podobno psychika i dobre nastawienie to klucz do szczęścia,wiem,że łatwo się mówi,a trudniej wykonać,ale to naprawdę nie sztuka usiąść i płakac,zamknąć się ze swoim problemem. Każdy psycholog powie wam,że tylko OTWARTA ROZMOWA sprawi,że poczujmy się lżejsi,lżejsi o te nasze problemy,które przytłaczją nas każdego dnia.
          • agga80 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 20.05.11, 21:00
            witam, staralismy sie o dziecko 2,5 roku-dlugo i nie dlugo!! juz na poczatku lekarz powiedzial ze w naszym wypadku nawet invitro nie wchodzi w gre bo zachodzilam ale poronilam. wiec zalamka o poczatku... ale w koncu udalo sie mamy 2 letnia coreczke.teraz jestem znowu w ciazy. jednak jest to moja 5 ciaza i 1 dziecko a swiecie. nie wiem jak bedzie! w moim otoczeniu sa ludzie ktorzy bezproblemowo maja dzieci a i tacy ktorzy nie maja i sie staraja juz kilka lat. staram sie z tymi drugimi nie rozmawiac o mojej malej. i widze ze przyjmuja to raczej z radoscia. jak sie sami spytaja to opowiem o malej kilka zdan i tyle. widze ze pytaja raczej z grzecznosci. uwazam ze nie nalezy uciekac od problemu ale po co robic komus przykrosc, zwlaszcza ze sama bylam w takiej sytuacji. uwazam ze duzo zalezy od taktu i wyczucia. osobiscie draznia mnie teksty chcialibymy chlopca a jest dziewczynka itp, a dla mnie kazde dziecko to cud!! wiem ze nie pomoglam ale... pozdrawiam i kazdej z was zycze aby zaznala milosci macierzynskiej
    • pamelia Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 22.05.11, 19:09
      Poruszyłaś delikatny temat... Ja co prawda nie miałam kłopotów z zajściem w ciążę i mam dwoje dzieci ale znam to z drugiej strony. Moja przyjaciółka od 10 lat stara się z mężem o dziecko. Ale o tym, że się stara wiem dopiero od 2 lat. Wcześniej, a najbardziej po urodzeniu przeze mnie 2-go dziecka, nagle odsunęli się od nas i wogóle wszystkich dzieciatych znajomych sad Domyślałam się o co chodzi ale jak czasem rozmowa zeszła luźno na ten temat, to z ich strony było: nie chcemy dzieci, nie stać nas bo kredyt itp, bo absorbujaca praca i w tym stylu, nawet nie pytana kreowała się na strasznie zapracowana i nie miała czasu na spotkanie. Przez 3 lata udało się to raz czy dwa. Nie ukrywam, że było mi przykro bo wiele nas wcześniej łączyło aha ale przez telefon potrafiłyśmy cały czas dłuuugo gadać. Byle nie spotkania w realu uncertain Ja starałam się nie mówić o dzieciach (wręcz uważałam na to), jak się spotkaliśmy we czwórkę to dzieciaki zawiozłam do moich rodziców i żeby nie tworzyć przykrych dla nich sytuacji. Ale trudno mi też udawać, że dzieci nie mam i robić z tego temat tabu. Czasami w opiwiadaniu o czymś wątek dzieci się jednak przewinął.
      Dopiero 2 lata temu koleżanka po kilku piwach i późno w nocy, powiedziała wprost dlaczego unika spotkań z dawnymi znajomymi. Tak jak się domyślałam. Jej wydaje się że wszyscy tylko się zastanawiaja nad tym czemu nie maja dzieci, czy się leczą itp. Osobiście twierdzę, ze bardzo przesadza. Ale kazdy ma swój punkt widzenia i różne sytuacje interpretuje przez pryzmat tego co w nim siedzi. W kazdym razie od czasu tego "wyznania" nasze stosunki znacznie się poprawiły, pogadałysmy wtedy szczerze na ten temat i więcej do tego nie wracamy za to atmosfera jest oczyszczona smile
      Do autorki - nie musisz zrywać znajomości z wszystkimi dziaciatymi, wybierz kilku na których Ci naprawdę zależy i powiedz szczerze co Ci lezy na sercu i jakie to dla Ciebie trudne. naprawdę wiele osób chce utrzymywac kontakty Z TOBĄ a zobaczysz, że na babskich spotkaniach, za kilka lat, gdy ich dzieci podrosna i minie macierzyńskie zaślepienie wink będa wolały pogadać o kinie, dobrym fryzjerze itp.
    • aasb Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 22.05.11, 22:32
      Dziś był taki moment, że chciałam powiedzieć naszym znajomym, że będziemy musieli podejść do in vitro i że mamy tylko 45% na powodzenie, ale jakoś nie potrafiłam...
      Kiedy ludzie mówią o ciążach, dzieciach ja czuję się winna, że nam się nie udaje i że już wiemy, że musimy pomóc naturze.
      Czuję się jakbym robiła coś złego, jakbym była winna temu, że to nas spotkało, że jesteśmy jedyną parą wśród znajomych, którzy jeszcze nie mają dzieci.
      Większość myśli, że jesteśmy wygodnickimi konformistami, że dla mnie ważniejsza jest praca. Tylko najbliżsi wiedzą, że mamy jakiś problem, ale też bez szczegółów.

      Czy Wy też miewacie takie uczucia, że czujecie wstyd, winę bo otoczenie błędnie Was ocenia nie znając bolesnej prawdy?
      • zebra12 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 27.05.11, 05:42
        No widzisz, a ja gdy słyszę od córki: ja się na świat nie prosiłam... lub: poradzę sobie bez ciebie... i inne takie teksty to się zastanawiam: NA CO MI TO BYŁO?! Tyle poświęcenie: czasu, zdrowia, pieniędzy, nerwów, tyle nieprzespanych nocy, czuwania przy łóżeczku, gdy chore, drżenia przed szpitalną salą w oczekiwaniu na diagnozę... a potem takie coś. Słowa, które ranią i tak bolą. Dlatego coraz częściej myślę: po co mo to było? Wiem, wiem nie wiedziałam, idealizowałam macierzyństwo. A to koniec własnej niezależności. Oddanie się istocie, która ma Cię centralnie w d..pie.
        • dagmaralodz77 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 27.05.11, 08:43
          zebra... opieka i czekanie za dzrwiami szpitalnymi na diagnozę, a wychowywanie dzieci i przekazywanie wartości to dwie odrębne rzeczy i nalezy je odróżnić!!! Oczywiście dorastająca latorośl może mieć czas buntowniczy, ale trzeba nad tym pracować!!! Myślę ze to Twoja osobista porażka usłyszeć od własnego dziecka, że poradzi sobie bez Ciebie!!! No cóż, kiedy czytam że zastanawiasz się po co Ci to było, to stwierdzam ze macierzyństwo i wychowanie nie było Twoją mocną stroną!!! A drugim dowodem na Twoje beznadziejne postrzeganie "posiadania potomstwa" jest udzielanie się w tym wątku!!!
          • zebra12 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 28.05.11, 13:10
            Tak jak pisałam: syty głodnego nie rozumie. Rozmawiam z moimi dzieciatymi koleżankami i 99% z nich ma te same spostrzeżenia. Ale nawet nie o to chodzi. Dziecko obrażając się na rodzica, że ten nie kupi mu kolejnej sukienki czy piętnastej pary butów potrafi chlapnąc różne słowa. Za chwilę jest przymilne, a słowa pozostają w sercu. Uważacie, że nad tym nie pracuję? Skąd taka teza? Mam z dziećmi dobry kontakt i na codzień nie sprawiają problemów. A to, że nachodzi człowieka refleksja, to chyba normalne.
            Tymczasem zyczę Wam udanych ciąż, a o temacie nastolatek pogadamy, jak Wasze dzieci będą mieć po te 15-17 lat. Na razie jesteście na etapie, na którym ja byłam 15 lat temu. Tez wierzyłam święcie, że jak sobie dziecko wychowam, to takie będzie.... A to ułuda. Niestety.
            Najlepiej przypomnijcie sobie jak Wy się zachowywałyście w tym wieku do rodziców. Jakie miałyście mysli, kto się dla Was liczył, co myślłyście, gdy rodzice czegoś odmawiali, jak było z imprezowaniem, powrostami do domów... Akurat takich problemów nie mam i obym nie miała!
        • z_oe Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 27.05.11, 09:02
          Nigdy mi nie przyszlo do glowy,by przeliczac dziecko na poswiecony mu czas, a nie daj Boze na pieniadze.
          To nie twoje dziecko jest "zle",tylko ty nie sprawdzilas sie w roli matki-taka jest prawda. Slowa,ktore uslyszalas od wlasnego dziecka to odpowiedz na twoja porazke macierzynska
        • audrey2 Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 29.05.11, 12:29
          zebra, są dwie, a w zasadzie 3 opcje:
          1. dziecko, jak każdy człowiek, czasem coś chlapnie, bo ma gorszy dzień, bo jest wkurzone/zmęczone i co tam jeszcze, a potem żałuję i przeprasza (prawdopodobna opcja)
          2. trafił Ci się wyjątkowo wredny egzemplarz, dopust Boży dla Ciebie
          3. dzieciak czuje, że się mamusia super poświęca, chciała sobie dzieciaka wychować na jakiegoś tam, a tu się nie udało; tyyyle dziecku daje, a ono wredne jest i nie docenia; ona ma racje- na świat się nie prosiła, Ty ją stworzyłaś i teraz jak jest pod górę, dzieciak krnąbrny i pyskuje, to nagle się mamusi idealny obrazek nie układa
          nikt Cię nie prosił o całe to poświecenie, na pewno nie Twoje dziecko
          mnie się nie wydaje, że się zawiodłaś na macierzyństwie; zawiodłaś się na sobie, bo Ci się wydawało, że jak dasz, tak odbierzesz; proste nie? no wcale nie, bo jak ktoś daje i podwiadomie cały czas wysyła sygnały, ze trzeba mu odpłacić, to taka "darowizna" boli

        • aasb Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 29.05.11, 22:12
          zebra12
          a jak to się ma do mojego pytania?
          nie chcę Cię oceniać, ani mówić, że może coś zrobiłaś nie tak, bo tego nie wiem, bo NIE JESTEM matką. Walczę o to, ale poza walką o pieniądze, czas na badania i oszukiwaniem natury walczę przede wszystkim ze stereotypami, a to chyba najtrudniejsza walka.
          Czy jesteś sobie w stanie wyobrazić co czuje kobieta, która bardzo chce zostać matką słyszy, że może by się pospieszyła bo już 30-stka na karku, praca nie zając, że już wszystkie dookoła porodziły, a jeszcze włączam tv i widzę "rewelacyjną" kampanię społeczną, że Polacy wolą "rodzić" odkurzacze, bo im wygodniej.... i powiedz mi jak mam się czuć?
          Nie zazdroszczę Ci Twoich problemów, ale zazdroszczę Ci tego, że masz możliwość tego spróbować.
    • z_oe Re: Nie potrafię rozmawiać z koleżankami w ciąży 27.05.11, 09:13
      Wieki temu, udalo mi sie zajsc w ciaze. Przebiegala "ksiazkowo", az do 8 miesiaca. Stracilam coreczke 3 tyg. przed planowanym terminem porodu.
      Pozniej kolejne starania, miesiace, lata...decyzja o icsi.
      Moja siotra zaszla w nieplanowana ciaze. Bardzo sie cieszylam z tego powodu, choc gdzies tam daleko czulam zazdrosc.
      Bylam z nia w szpitalu gdy zaczela rodzic, psychicznie nie wytrzymalam, wrocilam do domu obiecujac,ze zadzwonie jak bedzie juz po wszystkim.
      Balam sie wystukac num. telefonu, balam sie uslyszec tego,co mialam uslyszec.
      Gdy juz to zrobilam , siostra z radoscia i lzami powiedziala,ze urodzila zdrowa i piekna dziewczynke.
      Film mi sie urwal, nie pamietam co bylo dalej... ocknelam sie cala opuchnieta z placzu, zalu, nienawisci do siebie, calego swiata , balam sie wlasnych mysli i odczuc.
      Miesiac mi zabralo,by odwazyc sie i odwiedzic moja mala siostrzenice.
      Balam sie wejsc do pokoju gdzie spala, balam sie ja doktknac....

      Moja siotra nie winila mnie za nic, dala mi czas na wszystko, duzo ze mna rozmawiala, nie ponaglala. To byly trudne chwile.
      Najgorsze jest to,ze na kazdym kroku, w kazdym rogu widzialam same ciezarne kobiety, tak jakby chodzily za mna , bylam zla , nie potrafilam ani rozmawiac z matkami oczekujacymi na dziecko ani patrzec na bobasy w wozkach.

      Nie wstydze sie dzis ani swego zachowania ani reakcji, ani mysli-to naturalny proces i albo sie z tym pogodzisz albo bedziesz cale zycie zyla w nienawisci do wszystkich i o wszystko-tak to juz jest.
Pełna wersja