formulasvenc
07.07.11, 20:40
Dziewczyny czytam, że niektóre kończycie starania i ze to koniec...
Ja też tak myślałam, jak starałam się o drugie dziecko. Jakieś biochemiczne i inne historie.
Miałam dość. I postanowiłam że spróbuję się "wzmocnić" i zebrać do kupy wszystko o czym słyszałam a co może pomóc.
I wymyśliłam sobie taką bombę chemiczną nie pamiętam już uzasadnienia -ale wiesiołek na śluz, B6 coś tam z prolaktyną,
1.Koenzym Q10+vit. 1 raz dziennie
KOENZYM Q-10 + WITAMINA E -
2. olej z wiesiołka- 2 razy dziennie do 10dc - przed owulacją żeby jej nie blokować (miałam krótkie cykle)
OEPAROL WIESIOŁEK
4. witamina B6- 3 razy dziennie po jednej
5. Cynk - Salfazin dla faceta ( a ja jadłam ogromne ilości pestek z dyni- cynk/płodność)
6. Kwas foliowy-2 razy dziennie
7. żel PROSEED
Tak jak piszę jadłam b. dużo pestek z dyni, MIGDAŁÓW - i może to CZYSTY przypadek ale udało się po miesiącu kuracji.
Nie wiem czy te preparaty można stosować dłużej, nie znam ich interakcji między sobą- bo nie jestem ani biochemikiem ani lekarzem. Ale ta bomba zadziałała też u mojej koleżanki. Z tym że ja potem byłam na duphastonie.
Próbowałyście takich metod? Oczywiście potraktujcie to z przymrużeniem oka

Bo może to tylko siła sugestii że zaszłam akurat po tej kuracji...
O koenzymie Q10 też gdzieś wyczytałam że pomaga na płodność. Oczywiście jak test wyszedł pozytywny wszystkie te preparaty zarzuciłam...