rozowa_pelargonia
02.08.11, 21:44
Witam cieplo, moze najpierw szybciutko sie przedstawie. Z mezem staramy sie o dziecko od 2 lat, podczytuje Was od roku i wielokrotnie bylyscie dla mnie (zupelnie nieswaidomie) inspiracja, otucha i nadzieja.
Ale do rzeczy-byc moze byl jus taki watek. Ja w miare daje sobie rade z badaniami, diagnozowaniem i leczeniem. Natomiast nie umiem sobie poradzic z smsami (od wlasciwie slabo znanych osob-ten otrzymany 10 min temu jest inspiracja tego postu) o narodzinach dzieci; nie radze sobie z wiadomosciami o kolejnych ciazach znajomych ( ostatnio ryczalam przez 3 godziny na podlodze w lazience); skarzeniem sie szwagierek na imprezach rodzinnych,ze ma juz dosc swego dziecka, bo ja obudzilo o 5 ej nad rannem (mam jej ochote wsadzic glowe do polmiska z salatka),itd.
Ci,ktorym zajscie w ciaze i urodzenie dziecka nie sprawilo wiekszego problemu sa taaaak bezmyslni. Co robic,zeby nie zwariowac w takich sytuacjach?