szklanapulapka2
30.12.11, 16:19
Witajcie! nie wiem, czy ktokolwiek mnier tu jeszcze pamięta, bo gościłam tu kilka lat temu. Dzis jestem szczęśliwą matką dwójki dzieci - 7 letniego syna (efekt 11 tej inseminacji) i 3 letniej córeczki - efektu pierwszego prgramu in vitro (III transfer).
Od zawsze zdanie kk w sprawie in vitro było mi znane. Nie tolerowałam wcinania sie księży w moje sumienie i chęci zawładnięcia MOIM pragnieniom posiadania dziecka.
Leczyłam sie 11 lat. Mimo, że nie tolerowałąm stanowiska (negatywnego oczywiście) księży w tej kwestii, nigdy nie wywierałąm naciusku na księży, aby zmienili swoje stanowisko, nie rozsypywałam im ulotek o metodach wspomaganego rozrodu pod drzwiami kancelarii czy na klęczniku konfesjonału.
Jak moja córeczka miała 2 misiące, posżłam z nia do kościoła na rekolakcje, które prowadził starszy ksiądz. Byłam pełna szacunku dla tego cżłowieka, dopóki jasno, podtrzymując sobie sztuczną szczękę, zaczął bełkotać o tym, jaki to grzechem jest in vitro i wszelkie metyody wspomaganego rozrodu. Zrobiło mi sie niedobrze i z maleńką Kasią w wózku w trakcie jego monologu przedefilowałąm środkiem koscioła i wyszłam na zewnątrz. Żenada. To była jedyna jak dotąd moja reakcja na wpierniczanie się kk w ten, jakże ważny i delikatny kącik naszej osobowosci - naszej, kobiet, które maja problemy z poczęciem dziecka.Acha, i żeby było jasne - mówie o reakcji na zdanie ksiezy, bo dla mnie kościół to, na szczeście, nie tylko oni.
Wczoraj przegięli.
Przyszedł do mnie ksiądz po kolędzie, ksiądz, który najprawdopodobniej doskonale wie, że mam dziecko po in vitro, bo to znajomy moich rodziców.
Wyobraźcie sobie tupet! Wszedł do mieszkania, stanął pośrodku pokoju, zło.żył łapki do modlitwy, pobłogosławił dom, dzieci, nas, dał DO RĘKI 6 obrazków, trochę dzieciom, nam jakieś obrazki z błogosławieństwem dla rodziny, pogadał i poszedł. Dzis rano zmieniałam obrus na "codzienny" i pod choinką znalazłam... folder informujący o głosie kk na temat in vitro. 4 BITE STRONY NA TEMAT TEGO, JAKIM GRZECHEM JEST PODDANIE SIE TEJ PROCEDURZE, JAKIM NIEETYCZNYM ZACHOWANIEM, POGWAŁCENIEM GODNOŚCI RODZICÓW I DZIECKA!. Bzdur tyle, aż sie płakać chciało! Jak to in vitro jest metodą, którą stosuje się "z lenistwa, nie poddając sie wcześniej próbom leczenia niepłodności, ot tak - dla uproszczenia sytuacji, po najmniejszej linii oporu". Szlag mnie trafił. Takich bzdur w życiu nie widziałam. I ten..... zostawił mi to, podrzucił jak ostatni tchórz, nie wspominając słowa, ze zostawia cos takiego.
Od rana dojrzewam do pójcia na parafię i oddania tej wrednej agitacyjnej ulotki w ręce proboszcza i boję sie, że nie zapanuję nad sobą. Tak sie nie robi. Tożto nawet jehowi to wchodzą do domu i artykułują, o co im chodzi i OFERUJĄ pisma, a tu? Bez słowa wepchnięta, podrzucona ulotka....
Nie mogę.... Gdybym była złosliwa, to w tym momencie zamawiam tysiące ulotek z poradni leczenia niepłodności i mogę wyściełać nimi cały teren przykościelny. I to byłyby prawdziwe ulotki, które zawierają PRAWDZIWE informacja.
W pierwszym zdaniu tej wstrętnej agitacyjnej ulotki czytam "procedura in vitro jest zachowaniem wysoce nieetycznym". Kuźwa no.... Ten się odezwał, co się "etycznie" zachował.
Prosze powiedzcie, co byście zrobiły na moim miejscu? Ńie życze sobie takiej reklamy i takich agitacji w moim domu. Tylko boję sie, zeby proboszcza zwyczajnie nie zrównać z ziemią. Mam ich dość ! Moje dziecko nie jest grzechem, tak jak zadne, które przyszło na swiat dzięki tej metodzie. a ja sie dowiaduję z ulotki że to grzech porówny6walny z wykonaniem wyroku eutanazji, grzech, którego nie powinno sie wybaczać...
Nie wiem, co z tym zrobić. Podpowiedzcie!