Dodaj do ulubionych

udane in vitro i tajemnica

31.12.11, 11:26
Witajcie moje drogie!! Piszę do Was ponieważ wiem, że na tym forum są bardzo wyrozumiali ludzie. Jestem w siódmym miesiącu ciąży po In vitro i mimo spełniających się marzeń nadal mam problem natury psychicznej. O samym zabiegu wiedzą tylko moi rodzice. Jednak w 4 miesiącu okazało się że w nocy dostałam krwawienia i musiałam jechać do najbliższego szpitala. Tam pracują znajomi znajomych i ogólnie jest to niedaleko od naszego miejsca zamieszkania. Ja musiałam powiedzieć, że jestem po In vitro wolałam tego nie ukrywać bo może miałoby to znaczenie w leczeniu a ja chciałam żeby ratowali moje dziecko. Boję się tego, że wyda się to że podeszliśmy z mężem do In vitro i ludzie się od nas odwrócą, będą wytykać palcami nas i nasze dziecko. Mam też problem z pójściem do kościoła, uważając się za nie godną. Jednocześnie uważam, że to że się udało to też wielki cud ale i niesprawiedliwość losu, że trzeba było korzystać z takich metod jak inni rodzą przypadkowo nieślubne, niechciane dzieci. Proszę doradźcie co mogę powiedzieć, jak się obronić jeżeli ktoś mnie zaatakuje o In vitro???
Obserwuj wątek
    • lidek0 Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 12:21
      Osoby pracujące w szpitalu mają obowiążek achowania w tajemnicy informacji o stanie Twojego zdrowia. Jeżeli to przez kogoś takiego wyjdzie poza szpital złożyłabym na Twoim miejscu skargę do dyrektora. Nie bardzo rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby Was atakować, to Wasza sprawa jaką podjęliście decyzję, ja wogóle bym nie reagowała. W szpitalu nie musiałaś mówić, że to ciąża z invitro bo przebiga tak samo jak każda inna i przy problemach pomaga się tak samo jak każdej ciężarnej. Przy dylematach moralnych nie pomogę, ale może warto znaleźć odpowiedniego księdza / w innym mieście/ i porozmawiać z nim.
      • stokrotka2012 Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 12:49
        Dziękuję za odp. Powiedziałam, ponieważ w tym czasie musiałam brać jeszcze sporo leków i zastrzyki zatem nie chciałam tego ukrywać żeby nie doprowadzić do jakiegoś powtórzenia leków ... Teoretycznie to tajemnica ale na obchodzie jeden lekarz przy innej pacjentce zapytał po co biorę enkorton, bo tak mi przepisał mój lekarz odpowiedziałam, a on to Pani po IVF? Inni byli już dyskretni, a pielęgniarki chyba ze trzy mnie przyjmowały. Ostatnio Ksiądz wręczył nam ulotkę jakim to barbarzyństwem jest in vitro. Chcę o tym nie myśleć bo najważniejsze jest żeby dziecko urodziło się i było zdrowe. Muszę mieć przygotowaną odpowiedź gdyby kiedyś ktoś poruszył ten temat. Co można odpowiedzieć ludziom którzy moga tego nie zrozumieć?
        • katharin Re: udane in vitro i tajemnica 22.01.12, 09:22
          Nie przejmuj sie najważniejsze że jesteś w ciaży i ciesz sie ta chwilą. U nas ostatnio chodził ksiadz po koledzie i zapytałam sie o in vitro. Odpoowiedział ze to grzech a ja mu powiedzialam ale co jesli ktos jest juz po udanym zabiegu 8 -9 miesiecy,praktycznie ma juz rodzic. On odp ze to juz wtedy jest grzech rozgrzeszonywink)bo dzieci przez kosciol sa tak samo traktowane jak kazde naturalnie poczete dziecko. Wiec bez obaw,kiedys nawet czytalam wywiad z ksiedzem który podobnie komentował pewne wydarzenie. Najwazniejsze dbaj o siebie i swoje malenstwo a wszystko sie pozytywnie rozwiaze.Uśmiechu na twarzy życzęwinkBez obaw.
      • jeza_bell Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 13:31
        lidek0 napisała

        > Osoby pracujące w szpitalu mają obowiążek achowania w tajemnicy informacj

        To tylko teoria, niestety.

        Jeżeli to przez kogoś takiego wyjdzie poza szpital złożył
        > abym na Twoim miejscu skargę do dyrektora.

        A jesteś na 100% pewna wskazać "palcem" tę konkretną osobę i placówkę? Wątpię.

        Pytania wcześniej czy później mogą do Was dojść, wystarczy po prostu nie zaprzeczać, a przygotować sobie jakąś humorystyczną odpowiedź- nie ma czego się wstydzić, nic złego nie zrobiliście.
        Z czasem podejście społeczeństwa do tematu się zmieni, póki co trzeba być zahartowanym i tyle.
        Ciąży gratuluję, życzę spokojnego rozwiązania i zdrowego Potomka smile
    • z_oe Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 13:19
      stokrotka najpierw musisz sama ze soba sie pogodzic i cieszyc sie z tego,ze medycyna dala Ci szanse nosic i urodzic wlasne dziecie.
      W czasach Naszych mam i babc nie mialybysmy takiego szczescia i bylybysmy bezdzietne.
      To po pierwsze,
      .Po drugie,
      Jak juz sie pogodzisz sama z soba zaczniesz miec w nosie innych ludzi ,bo to co mowia nie bedzie warte Twej uwagi.
      A jak ktos sie Ciebie zapyta o in-vitro to odpowiedz z usmiechem na twarzy,ze dziekujesz losowi,ze bylo Cie na nie stac, bo teraz jestes najszczesliwsza osoba na swiecie patrzac jak Twoj brzusio pieknie rosnie.
      Ciesz sie stanem i nie przejmuj krytyka, bo krytykuja tylko "glupcy",ktorzy z problemem nieplodnosci nie mieli nigdy do czynienia.
      • stokrotka2012 Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 13:50
        To prawda muszę się sama pogodzić z faktami i cieszyć że medycyna pozwoliła, dała szanse i możliwość noszenia pod sercem dziecka. Pewnie wiele osób chciałoby mieć taki problem jak ja teraz. Warto próbować i starać się i skorzystać ze wszystkich dostępnych metod. Przecież nie popełniliśmy przestępstwa wszystko jest legalne. Powiem szczerze, że jeżeli ktoś zapytałby mnie czy podeszliśmy do in vitro to chciałabym wyprzeć się tego i powiedzieć, że to jakaś pomyłka do żadnego in vitro nigdy nie podchodziłam. Ale czy będę potrafiła tak kłamać? Mieszkam w małej miejscowości ludzie mogliby tego nie zrozumieć.
        • lidek0 Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 16:45
          Najprościej chyba na pytanie o invitro odowiedzieć, że korzystacie ze zdobyczy medycyny, paredziesią lat temu kobiety nie chodziły na usg bo go nie było to teraz jak jest też mają nie chodzić? To tylko przykład a do dyrektora szpitala tak czy inaczej bym poszłą jaby był przeciek informacji, nie powiesz kto konkretnie je wyniósł, ale przekazłabym informacje, że placówka zatrudnia nieodpowiedni personel skoro tak się dzieje.
          • jeza_bell Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 19:24
            lidek0 napisała:

            a do dyrektora szpitala ta
            > k czy inaczej bym poszłą jaby był przeciek informacji, nie powiesz kto konkretn
            > ie je wyniósł, ale przekazłabym informacje, że placówka zatrudnia nieodpowiedni
            > personel skoro tak się dzieje.

            Zrozum, że źródłem przecieku wcale nie musi być szpital a np

            mama
            tata
            teściowa
            siostra
            przyjaciółka
            w klinice leczenia niepłodności też pracuje więcej niż jedna osoba
            .........
            to jest nie do udowodnienia, a jedyne w tej sytuacji co możesz to się ośmieszyć.
        • z_oe Re: udane in vitro i tajemnica 31.12.11, 22:30
          stokrotka2012 napisała:


          > Powiem szczerze, że jeżeli ktoś zapytałby mnie czy podeszliśmy do in v
          > itro to chciałabym wyprzeć się tego i powiedzieć, że to jakaś pomyłka do żadneg
          > o in vitro nigdy nie podchodziłam.


          stokrotka dziwnie sie czyta ta wypowiedz...tak jakbys sie wstydzila calego zabiegu in-vitro...wiec czemu sie temu poddalas.
          Masz do tego jakies dziwne obrzydzenie. Nie martwi Cie jak bedziesz patrzyla na swoje dziecko? Czy nie bedzie to z perspektywy sztucznego zaplodnienia-patrzysz i myslisz..sztuczne dziecko, dziecko z probowki...moje czy nie moje???
          Powiem szczerze,ze jeszcze nigdy nie spotkalam sie z takim podejsciem i tokiem myslenia u kobiety,ktora miala transfer i zaszla w ciaze wlasnie po in-vitro.
          Mysle,ze dobry psycholog ,by Ci sie przydal-nie po to,zebym Ci chciala przykros napisac,ale po to,bys zrozumiala,ze Nasze dzieci nie roznia sie niczym od tyh poczetych w sypialni...wrecz przeciwnie, sa bardziej Nasze, bardziej wyczekiwane, bardziej chciane...ze wspomaganie nieplodnosci to nic zlego.

          Mam wrazenie,ze Ciebie ktos do tego zmusil i teraz sie z tym meczysz.

          Zacznij zmieniac siebie,moze wtedy zauwazysz ,ze ludzie tak naprawde nie reaguja az tak negatywnie, bo strach ma wielkie oczy i patrzymy czesto wlasnie z wlasnej perspektywy ,a pozniej sie okazuje,ze tak naprawde to byly tylko Nasze zmory...
    • alatoja Re: udane in vitro i tajemnica 01.01.12, 13:59
      Poniekad sama sobie stwarzasz trudnosci. Otwarcie mowiac o invitro udowodnilabys innym ludziom, ze to zabieg, ktory umozliwia zajscie w ciaze zupelnie normalnym ludziom i z ktorego rodza sie normalne dzieci. Przyczynilabys sie do tego, ze twoje dzieci takich dylematow juz miec nie beda. Nie musisz kazdej napotkanej osoby informowac o in vitro, ale w przypadku, gdy ktos szczerze Cie zapyta uwazam, ze wypadaloby zachowac sie troche dojrzalej. Wydaje mi sie, ze masz problem niekoniecznie etyczny, a raczej z pewnego rodzaju niedowartosciowaniem. Mam kolezanki (niewierzace), ktore postanowily udawac, ze nie robia/nie zrobily in vitro, a ich ciaze sa naturalne tylko dlatego, zeby wpisac sie w stereotyp pelnowartosciowej Matki Polki. A przeciez walka kazdego czlowieka z jego slabosciami/chorobami jest czyms godnym szacunku.
      Ameryki nie odkrylas z tym, ze zycie nie jest sprawiedliwe, ale koniec koncow jestes w upragnionej ciazy, bedziesz miala dziecko, wiec twoje na wierzchu. Ciesz sie tym. Wielu kobietom nie jest to dane m.in z powodow finansowych. I pomysl sobie, ze twoja postawa ma wplyw na ich przyszle macierzynstwo, bo przeciez wizja, ze za iles tam lat panstwo bedzie zabiegi refundowac nie jest nierealna. A "normalizacja", oddemonizowanie tego zabiegu w spoleczenstwie to wazny krok na drodze do upowszechnienia in vitro.
      • pudelek09 Re: udane in vitro i tajemnica 01.01.12, 22:20
        dobrze ze trafiajac do szpitala powiedzialas ze to ciaza po in vitro.Ja informowalam lekarke w szpitalu jak wyladowalam w trakcie ciazy,oraz przy [porodzie i dopytywali co i jak,wiec chyba znaczenie moze miec.Ale mialam tez wpisana ta informacje w karcie ciazy.
        Z pojsciem do kosciola,czy chrztem nie mam i nie bede miala zadnego problemu!moj lekarz pow,ze kosciol nie powinien sie w takie rzeczy wtracac,bo to jest leczenie,jak kazdej innej choroby!te dzieci sa takie same jak te poczete naturalnie!
        Obok mnie spi moja 4mies coreczka,poczeta metoda in vitro.Jest zdrowa,wspaniala,nie zalowalam ani przez sekunde ze podjelam ta decyzje!
        ilosc osob wiedzacych o tym?rodzice i 3kolezanki.Zaluje ze powiedzialam,bo moze sie rozniesc.Nie chodzi ze sie wstydze,nie!i zrobie to jeszcze raz by miec kolejne dziecko.Poprostu wiem,jak niektorzy do tego podchodza i nie chce by moje dziecko wytykano!niestety zacofanie jest!
        Ja od poczatku wiedzialam,ze zrobie wszystko by miec ta kruszynke!i zrobilam!przez ponad 10lat wykorzystywalam co sie dalo by marzenie sie spalnilo.Zaciskalam zeby i szlam do przodu,czesto ryczac,zalac sie Wam itd,ale zaraz podejmujac walke od nowa!WARTO BYLO!
        NIE PATRZCIE NA NIC I NIKOGO!WALCZCIE DO KONCA!NIE MA NIC LEPSZEGO CENNIEJSZEGO NIZ NOSIC DZIECKO POD SERCEM,POTEM JE TULIC,POPROSTU CUD!TRZYMAM ZA WAS KCIUKI!
        • stokrotka2012 Re: udane in vitro i tajemnica 02.01.12, 12:15
          Pudelku09 dziękuję Ci za to co napisałaś. Mam wrażenie, że rozumiesz moje intencje. Podziwiam wszystkich którzy potrafią otwarcie przyznać, rozmawiać i ujawnić tą informację. Ja wolę obcym ludziom się nie przyznawać i gasić ewentualne plotki zaprzeczeniem, właśnie dla dobra naszego dziecka i całej rodziny. Pewnie większość zrozumiałaby, bo to nasza sprawa ale wystarczy jedna osoba żeby nie mając innego argumentu dręczyła nas o to. Nasze dziecko to niesamowity cud ( bo w końcu się udało) i nie pozwolę bezbronnego dziecka wytykać palcami !!! Nie jestem dumna z decyzji o ewentualnym zaprzeczaniu ale myślę że tak będzie lepiej. Niektórym ludziom się niestety nie przetłumaczy najczęściej to bardzo agresywna ciemnota, zainteresowana sprawami innych. Przepraszam jeżeli zawiodłam kogoś swoją postawą, ale mam nadzieje, że są osoby które mnie rozumieją.
          • alatoja Re: udane in vitro i tajemnica 02.01.12, 12:57
            Dzieki takim postawom jak Twoja i Pudelka ta "agresywna ciemnota" jak ja nazywasz ma sie dobrze i to sie jeszcze dlugo nie zmieni.
            W sumie jestem przerazona, jezeli nawet osoby, ktore DZIEKI in vitro doczekaly sie potomstwa ukrywaja ten fakt, to jak spoleczenstwo ma zmienic swoje nastawienie...masakra...
            To chyba jest kwestia jakiegos braku w waszym charakterze, czy systemie wartosci, bo przeciez determinacji Wam nie brakuje...tyle lat walczyc o dziecko, nie poddawac sie, a w przypadku wlozenia minimum wysilku, wykazania sie odwaga cywilna w slusznej sprawie, w WASZEJ SPRAWIE zachowujecie sie w sposob egoistyczny i niedojrzaly...smutne.
          • z_oe Re: udane in vitro i tajemnica 02.01.12, 14:22
            Ale wlasnie takimi zaprzeczeniami prawdy udowadniasz i potwierdzasz swoja postawa,ze in-vitro to zlo ktore Cie spotkalo.
            Wiem,ze wolalabys zajsc naturalnie w ciaze, tak jak tysiace innych kobiet leczacych sie na bezplodnosc, ale miedzy Nami jest taka roznica,ze My bysmy chcialy zajsc w ciaze naturalna ze wzgledu na kolosalne koszty tej procedury-nierzadko przez to zaciagajac wielkie dlugi.
            Ty natomiast z powodu,ze sie tego wstydzisz...nie rozumiem.

            Wczesniej czy pozniej prawda wyjdzie na jaw, jak mieszkasz w malej miejscowosci, moze juz ludzie wiedza ale nie mowia wprost-zaprzeczycz potwierdzisz ciemnote i Twoje slowa "Ja nigdy do zadnego in-vitro nie podchodzilam" obrzydzaja- wybacz ale takie mam zdanie.
    • yola1976 Re: udane in vitro i tajemnica 02.01.12, 13:48
      U nas to ani tajemnica, ani jakieś specjalne ogłaszanie. Nie widzę powodu, aby tym faktem się przejmować. Ot procedura medyczna, jak każda inna. Co więcej bardzo się cieszę, że medycyna i finanse umożliwiły nam skorzystanie z tej szansy.
      Jeśli jakiś ksiądz miałby w tym temacie wątpliwości (zresztą też nie zamierzam się tłumaczyć, podobnie jak nie tłumaczę się z innych chorób czy dolegliwości na które kiedykolwiek się leczyłam), to mu przypomnę, że dzieci póki co powstają z połączenia komórki jajowej z plemnikiem, tego przynajmniej kiedyś uczyli w na biologii szkole podstawowej.
      W kwestii plotek, uważam, że ludzie sobie pogadają i przestaną, jak nie z tego powodu, to innego, albo i tak sami coś wynajdą.
      Nie traktuj ifv tak jakbyś np. kogoś napadła i wycięła mu nerkę. Tego można się wstydzić, a nie ivf.
      • pudelek09 alatoya 02.01.12, 16:40
        nie napadaj na nas.Niewiem jaka jest twoja sytuacja bo nie sledze na bierzaco tego forum,ale widocznie nie bylas w takiej sytuacji jak my i nie zycze ci tego.Nie wypowiadaj sie na moj temat bo sobie nie zycze takich bzur!karmimy ciemnote?co za idiotyzm!bronimy naszych dzieci!zeby nie musialy stykac sie z ww sytacjami!
        • alatoja Re: alatoya 02.01.12, 17:04
          Nie napadam na Was tylko wypowiadam sie na forum, bo ktos poprosil o opinie na temat, ktory mnie interesuje i na ktory mam swoje przemyslenia.
          Koncze 38 tc z in vitro, w trakcie ciazy bylam w 2 szpitalach. W szpitalu, w ktorym bede rodzic mam papiery opisane, ze zaplodnienie in vitro.
          O sposobie zajscia przeze mnie w ciaze wie kazdy, kto o to zapytal - z pracy, rodziny, czy znajomych.
          Generalnie ludzie wokol mnie wiedzieli, ze staram sie o dziecko, wiedzieli, ze sie nie udaje i finalnie wiedzieli tez, kiedy zaczelam podchodzic do in vitro (w sumie 3 programy).
          Spotkalam sie z duzym wsparciem (zarowno w pracy, jak i wsrod przyjaciol i rodziny). Reakcje niestosowne byly sporadyczne.
          Po prostu nie zakladam, ze gdzies za rogiem czai sie "ciemnota", ktora tylko czycha, zeby zniszczyc zycie moje i dziecka. Zakladam, ze znakomita wiekoszosc ludzi wokol mnie zyczy mi i mojemu dziecku dobrze. Po prostu nie przepraszam, ze zyje, czyli nie ukrywam, nie cenzuruje i nie koloruje swojej rzeczywistosci na uzytek otoczenia. Tyle jezeli chodzi o mnie w temacie. Pozdrawiam.
          • pudelek09 Re: alatoya 02.01.12, 21:32
            ale ja sie tego nie wstydze,ciesze sie ze starczylo mi sil i byla kasa na in vitro!bo psychicznie to juz mialam takiego dola!mi chodzi tylko o podejscie ludzi do dzieci!one nie sa winne niczemu(my tez nie)sa wyczekane,wykochane itd i w niczym niegorsze niz inne dzieci,ale niektorzy maja cos przeciw.Dzieci inne potrafia dokuczac bo cos tam uslysza,ale nie donca wiedza o co chodzi.Po co?moja druga corka jest po in vitro,walczylam o nia,nie zalowalam nigdy tej decyzji,wiedzialam ze zrobie to bez wzg na wszystko,sprzedalam mieszkanie by miec kase na leczenie,nie pracowalam by miec czas na leczenie itd.Moje drugie dziecko jest tak samo wartosciowe jak pierwsze poczete naturalnie.
            Kiedys starsza corka przyszla zla ze szkoly bo dzieci nawzajem wyzywaly sie i padly tez slowa-a ty debilu jestes z in vitro!zdenerwowla sie i prosila by nikomu nie mowic bo potem beda siostrze dokuczac.Sama widzisz jak wrtedne dzieci potrafia byc
            Zycze szczesliwego rozwiazania i szybkiego porodu oraz zdrowia dla Ciebie i malenstwa!
            • franulina Re: alatoya 02.01.12, 22:23
              Ja mówię o zabiegu za każdym razem, kiedy jest to naturalna część rozmowy. Np. kiedyś rozmawiałam z kolegą męża o terminie porodu (synek urodził się w 42. tc.) i on zapytał, czy mamy pewność, że to był 42. tydzień. Więc powiedziałam, że owszem, mamy pewność co do dnia, ponieważ ciążą była wynikiem in vitro. Wydaje mi się, że mówienie o tych sprawach w sposób naturalny jest absolutnie najlepszą strategią. Zakłopotanie czuje się tylko na początku, a potem - o ile łatwiej żyć bez dylematów takich, jakie ma Stokrotka!
              Generalnie jest tak, że ludziom w obliczu rzeczywistej sytuacji "mięknie rura". Potrafią gardłować przeciw in vitro, a jak się dowiedzą, z kim rozmawiają, natychmiast spuszczają z tonu. Np. mój ojciec wygłosił kiedyś (kiedy jeszcze nie wiedział o naszych problemach, a i ja sama jeszcze nie przymierzałam się do zabiegu) opinię, że "in vitro jest dla zwierząt". Od kiedy się dowiedział co i jak, nie puszcza pary z ust. Myślę, że jest mu bardzo głupio z powodu tamtych słów. I chyba o to w sumie chodzi - konfrontując ludzi z problemem uwrażliwiasz ich, sprawiasz, że się trzy razy zastanowią, zanim następnym razem powiedzą coś krzywdzącego.
              Agresja i niechęć ujawniają się tylko wtedy, kiedy człowiek ocenia abstrakcyjną, uproszczoną sytuację. O wiele trudniej odnieść się agresywnie do kogoś, kogo problem się poznało. To samo dotyczy dzieci. Nie zamierzam ukrywać przed synkiem, w jaki sposób pojawił się na świecie. Nie sądzę też, żebym była w stanie ochronić go przed stygmatyzowaniem z tego czy inego powodu (może będzie gruby albo rudy, albo będzie miał grube okulary... tak czy siak zawsze się coś znajdzie. Imię ma raczej rzadkie, więc choćby to może być powodem do wyśmiewania). Chodzi o to, żeby wpoić dziecku przekonanie, że jest wartościowe. Że jego tusza/ kolor włosów/ sposób poczęcia są powodami do dumy, a nie do wstydu. Wtedy wszelka krytyka spłynie po nim.
              Warunek jest jeden: rodzice muszą być przekonani, że to są prawdziwe powody do dumy. Jeśli w gruncie rzeczy sądzą tak jak otoczenie (czyli, że z grubych należy się nabijać, a ci z in vitro to "niedorobione bachory z próbówki"), nie pomogą dziecku przejść przez ciężkie chwile. Stokrotko! To nie otoczenie, ale Ty będziesz w dużej mierze odpowiedzialna za to, czy Twoje dziecko będzie uważało się za pełnowartościową osobę.
              Pozdrawiam serdecznie. F.
    • dagmara-k Re: udane in vitro i tajemnica 05.01.12, 17:01
      z mojego doswiadczenia: wiele osob wie, ze moje dziecko jest po ivf. nikt nie odwazyl sie nigdy nic zlego powiedziec, nawet osoba baaaaardzo religijna powiedziala tylko "to musi byc wielka determinacja". niech sobie mysla ludzie co chca. ja to traktuje tak samo jak operacje czy zabieg w jakiejkolwiek innej kwestii medycznej. przeciez to choroba sklonila cie do ivf a nie .... no wlasnie, co niby?
      kiedys przyjdzie tez rozwazyc temat rozmowy z dzieckiem na ten temat. latwiej bedzie, jesli uznajemy ivf za leczenie choroby a nie kosmiczny sposob poczecia, ktory trzeba utrzymac w tajemnicy przed zlym swiatem.
      • dagmara-k Re: udane in vitro i tajemnica 05.01.12, 17:21
        ja wlasnie ze wzgledu na dziecko mowie o ivf otwarcie. nie na dzien dobry: mam na imie tak i siak i jestem matka dziecka po icsi. ale jak ktos przy mnie w towarzystwie mowi cos o ivf i to jest niekorzystne, to mowie wprost, ze "wybacz, ale o procedurze wiem troche wiecej". zawsze prostuje nieprawdy o ivf, rowniez w pracy. nigdy nie powiedzialam szefowej, a wie pani, a moje dziecko jest z icis. ale jak sa sytuacje w ktorych ona cos mowi, co mnie boli, to mowie np ze to jest prawda kosciola, a nie prawda medycyny.
        dlaczego nie robie tajemnicy ze wzgledu na dziecko? bo kiedys przyjdzie taki dzien, kiedy z taka ulotka jak dostajecie teraz przy koledzie, przyjdzie wasze dziecko do domu i zapyta, co to jest i dlaczego ludzie to robia. i wtedy bedziecie utrzymywac, ze ono z kapusty jest? chyba by mi serce peklo jakby moja corka zostala zagitowana jako przeciwniczka ivf i jednoczesnie nie wiedziala, ze sama sie tak poczela.

        ja nie mowie, ze wszyscy powinni tak jak ja mowic wprost. jak ktos chce utrzymywac tajemnice z roznych powodow (male miasto, lek, brak akceptacji) to w porzadku, niech robi jak chce. tylko nie moge pojac zaprzeczania i dementowania poglosek, ktore przeciez sa prawda. to nie latwiej odpowiedziec "to niekulturalnie pytac kogos o tak intymne sprawy, ja pani nie pytam o to jak pani dziecko zjawilo sie na swiecie", albo "a kto tak mowi i skad ma taka ifnormacje?", albo "nie mm zwyczaju opowiadac na pytania intymne". no nie wiem, pewnie jest sporo sposobow zamiast zaprzeczania.
        • endopech Re: udane in vitro i tajemnica 18.01.12, 16:33
          A ja nie zamierza mówić dziecku że jest z In vitro ...mi rodzice nie mówili ja mnie poczęli i w jakich okolicznościach smilepo co mu taka informacja ? Tajamnica...hmm ja nie mam zamiaru spowiadać się nikomu z moich dolegliwości. In vitro jest zgodne z moim sumieniem i mam zamiar do niego przystąpić zbyt długo czekam na dziecko ! A co do księży to niech odstąpi któryś od leczenia np. onkologicznego, bo przecież to też jest nie zgodne z wolą Bożą gdy wzywa do siebie !A nie leczą się w prywatnych klinikach, wożą brykami, używają życia, pouczają o wychowaniu jak sami nigdy oficjalnie rodzicami nie byli
          • karolina.and Re: udane in vitro i tajemnica 18.01.12, 23:11
            KOchana...
            a ja powiem tak to wasza sprawa a nie kogoś jeśli lepiej byś się czuła w towarzystwie chyba zakłamanych i nietolerancyjnych ludzi mówiąc,że twoje dziecko nie jest przez in vitro to okłamuj cały świat,ale po co się pytam to wasza indywidualna sprawa.
            Ja też mam córkę poczętą tą metodą ma półtora roku i co wiedzą rodzice moi i rodzeństwo oraz najbliższe towarzystwo rodzice i rodzina męża nie wiedzą bo są to ludzie zacofani i nie nieumiejący się zachować więc zaoszczędziliśmy sobie i Oliwii na przyszłość jakiś niespodzianek.Wierz mi jesteśmy tak bardzo szczęśliwi i tak bardzo wdzięczni Bogu,że ją mamy,iż nie dbamy co ludzie na to skoro by nas ktoś wytkną palcami znaczyłoby ,iż jest naszym wrogiem a nie przyjacielem i nie wie co musiało nami kierować jak decydowaliśmy się na zabieg.Pozdrawiam Karolina.
              • zuzka.82 Re: udane in vitro i tajemnica 28.01.12, 22:14
                Stokrotko, trudno mi uwierzyć, żeby ktoś z Twoich znajomych NAPRAWDĘ był tak pozbawiony wyczucia i taktu, żeby zapytać Cię wprost, w jaki sposób zostało poczęte Twoje dziecko. Przypuszczam, że są to bardziej Twoje obawy niż realne zagrożenie. Gdyby jednak do czegoś takiego rzeczywiście doszło, ja odpowiedziałabym, że to bardzo nietaktowne pytać innych o takie rzeczy i Ty również nie pytasz tej osoby, jak zostały poczęte jej dzieci.
                Sama powiedziałam o in vitro rodzinie i bliższym koleżankom - w sumie nie tak mało osób. Ale powiedziałam temu, komu chciałam, a reszcie nic do tego.
    • ania84g Re: udane in vitro i tajemnica 09.03.12, 15:57
      Witam Cię serdeczniesmile
      Przeczytawszy Twoje zwierzenie, postanowiłam napisać i może w jakiś sposób uda mi się Ci pomóc.
      Po pierwsze nie powinnaś mieć wyrzutów sumieniasmile to podstawa- zdecydowaliście się na in vitro a to przecież nic złego- jeśli będziesz słuchać "księży" to zwariujeszsmile. Nie powinnaś myśleć takimi kategoriami- moja przyjaciółka urodziła bliźniaki z in vitro i jak na razie nie słyszałam aby ktoś robił im z tego tytułu jakieś uwagi ( powinnaś mocno i z głową uniesioną stąpać po ziemismile jeśli rozumiesz o co mi chodzismile.
      Widzisz Bóg i księża to zupełnie co innego (Bóg kocha wszystkich a jeśli jakiś ksiądz Ci mówi że zrobiłaś coś złego to go wcale nie słuchaj- on nie jest od tego aby osądzaćsmile-kiedyś przeczytałam na tym forum bardzo fajną i mądrą wypowiedź- a może to właśnie Bóg dał nam tą możliwość aby teraz pary które mają problem z poczęciem dziecka mogły je mieć i dlatego możliwość in vitro w ogóle jest????? możesz mieć różne myśli ale w żadnym wypadku nie miej uczucia winy- dziecko to dar i wy z tego teraz korzystacie czy to ważne w jaki sposób zostało poczęte- myślę że nie- pamiętaj najważniejsze dopiero przed wami- dziecko trzeba dobrze wychować i dać mu poczucie bezpieczeństwa i oczywiście dużo miłości. A jeśli ktoś będzie czynił Ci jakieś uwagi, że dziecko jest z in vitro- powinnaś się uśmiechnąć i powiedzieć-" i dlatego jestem wdzięczna Bogu że dał nam taką możliwość i że jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem bo moje dziecko jest przykładem na to , że najskrytsze marzenia się spełniająsmile"

      Pozdrawiam Cię serdecznie
      Aniasmile
      • natasza-n1 Re: udane in vitro i tajemnica 09.03.12, 16:38
        Ja powiem tylko tyle..Jedna osoba z mojej rodziny wie że podchodziłam do in vitro (ale się nie udało) i bardzo trzymała kciuki. Mówisz tym co uważasz. Jeśli spotkałoby mnie takie szczęście to nie mówiłabym nic na ten temat, nie chodzi mi tu o ukrywanie, tylko przyznajesz się komu chcesz i nie zaprzeczasz komu chcesz. Po to Bóg dał nam rozum żeby z niego korzystać, moim zdaniem nie ma wielkiej różnicy między np przeszczepem.
        Dobrze tu jedna z dziewczyn napisała - idź z dumnie uniesioną głową że Ci się udało!! Nie każdy ma tyle szczęścia
        • mercedes73 Re: udane in vitro i tajemnica 10.03.12, 16:28
          Stokrotko ja też się pod tym podpisze, co tu dziewczyny Ci mówią. Ja bym powiedziała, że miałam takie szczęście, że udało się z in-vitro, bo wiele kobiet nie ma takiego szczęścia (np. ja obecnie). I teraz to juz nie stygmat, że dziecko jest z in-vitro - to normalna rzecz. Tak jak Ci dziewczyny napisały - ja też tak sądzę, że dzięki Bogu możemy korzystać z takiej formy wspomagania. A ocena nie należy ani do koścoła ani księży. Sama wiesz, że Kościół na przestrzeni wieków wiele razy się mylił, przepraszał i robił rzeczy złe. To wspaniałe że możesz mieć dziecko a jak zostało poczete? Z komórek kochających rodziców. A czy pod kołdrą czy przy lekarzu, to przecież na nie nie wpływa jako na człowieka. Trzymaj się ciepło i nie daj się wpedzić w poczucie winy - Twoje dziecko będzie Twoim dzieckiem, a nie laboratoryjnym eksperymentem. Kiedyś ludzie masowo umierali na grypę. I co - wtedy też grzechem było jej leczenie? Niepłodność to CHOROBA i skoro można ją leczyć, to nalezy Bogu za to dziękować.
      • zuzka.82 Re: udane in vitro i tajemnica 11.03.12, 20:57
        Zgadzam się z tym, co napisała Swinka-morska. Lekarz w klinice powiedział mi, że raczej poleca mówić w instytucjach medycznych, że ciąża jest z in vitro, bo wtedy bardziej dbają, starają się itd. Moje doświadczenie to potwierdziło. Do tej pory (7. mc) w szpitalu czy u lekarza zawsze mówiłam o IVF i nigdy nie spotkałam się choćby z cieniem negatywnej reakcji. Lekarze naprawdę dosyć często się z tym spotykają (same wiemy z forum, jak wiele osób ma problem z płodnością) i dla nich nie jest to nic dziwnego.
    • k_anilorak Re: udane in vitro i tajemnica 11.03.12, 21:54
      A ja napiszę tylko tyle ... ciesz się że spotkało cię takie szczęście. Ciesz się że będziesz mamą. A to co myślą i powiedzą ludzie ... Pogadają i przestaną. A ty będziesz mamą już na zawsze. A ci którzy się odwrócą ... cóż. Jeśli to powód to należy tylko współczuć.
    • aasb Re: udane in vitro i tajemnica 12.03.12, 20:36
      My na razie nie mówimy o naszych próbach, wiedzą tylko najbliżsi. Ale jak się uda i urodzi się nasze maleństwo, to nie widzę problemu, żeby o tym mówić. Teraz nie chcemy zapeszać, ale jak spełni się nasz cud to będę polecać wszystkim, którzy są w takiej sytuacji jak my. Jakoś nie spotkałam się z tym, żeby ukrywać metodę uzdrowienia w innych przypadkach, no ale w naszym kraju, z naszymi poglądami...heh
      Dziewczyny nie dajmy się zwariować, walczmy o swoje i niech źle się czują ci którzy nas oceniają, bo my nie robimy nic złego...
      • zandaria03 Re: udane in vitro i tajemnica 14.03.12, 17:35
        Gratulacje ciąży!Przede wszystkim pracownicy szpitala mają obowiązek dotrzymać tajemnicy zawodowej.Ale nawet jeśli ktoś się dowieo in vitro-to co z tego???Nie wstydź się tego-tylko ciesz się,że się udało.Głowę noś uniesioną do góry,bo to żaden wstyd.Ja zawsze otwarcie mówiłam w pracy i wsród znajomych,że nie mogę mieć dzieci,że szykuję sie do in vitro,że bliźniaki są z in vitro.Wbrew pozorom-otrzymałam wiele wsparcia od wszyskich-koledzy nawet brali za mnie dyżury,żebym mogła pojechać do kliniki.Podczas ciąży też mówiłam otwarcie o in vitro-choćby dlatego,że miałam specjalne leki zlecone z Kriobanku i usiałam je brać w szpitalu.Zawsze prostuję też wszelkie kłamliwe opinie o in vitro.Sprawę z Kościołem musisz załatwić sama we własnym sumieniu.Ostatnio w Boźe Narodzenie byłam z mamą w kościele i ksiądz prosił ,żeby się modlić o odwagę dla polityków,którzy bronią życia poczętego.Moja mama mówi do mnie z uśmiechem-"No widzisz,już badziej nie mogłaś ochronić tych dwóch zarodków,donosiłaś je i urodziłaś,więc masz wielkiego plusa u Pana Boga" .I tego się trzymajmywink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka