Dodaj do ulubionych

potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa

11.02.12, 21:58
Ksiądz, co zna i rozumie temat, do spowiedzi i nie tylko pilnie poszukiwany w Wa-wie.
Może dziwnie brzmi tytuł tego postu, ale wiem, czytjąc Wasze posty, że kwestia rozmowy z ksiedzem jest ważna. MOże któraś z Was spotkałam się z życzliwym w czarnej sutannie. może jest gdzieś jakiś krąg matek po in vitro, cokolwiek.....
Obserwuj wątek
    • zosia9 Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 12.02.12, 18:16
      amcyk rozumiem że potrzebujesz wsparcia, może upewnienia się w swoich decyzjach. Poszukaj psychologa. Kościół na temat in vitro wypowiada się jednym głosem. Tak jest i nic na to nie poradzimy. Absolutnie rozumiem twoje rozterki. Jednak zastanów się po co ci to? Jeżeli zależy ci na tym żeby żyć zgodnie z nauką kościoła, nie podchodź do in vitro. Jeżeli rodzicielstwo jest ważniejsze i czujesz że tak powinnaś postąpić, podchodź do in vitro bez żadnych rozterek. Przed spowiedzią, o ile jeszcze coś pamiętam, robi się rachunek sumienia. I to sumienie ci ma powiedzieć co jest właściwe, nie ksiądz. Twoje decyzje są najważniejsze. Zapewne świetnie wiesz co uważasz za stosowne, więc tak rób.Potrzebujesz rozmowy a nie rozgrzeszenia. Powodzenia
    • carolina01 Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 13.02.12, 11:36
      Obawiam się, że taki co zna temat nie będzie przyjaźnie nastawiony. Ja ostatnio miała rozmowę z ponoć jednym z najlepszych księży bioetyków ds. in vitro i odkąd rozjaśnił mi czemu dokładnie sprzeciwia się kościół, to przestałam chodzić do kościoła, a jestem mocno wierząca.

      Tutaj masz do niego namiary, możesz napisać do niego na meila z prośbą o jego artykuł w sprawie in vitro (mi wysłał ale go w złości wykasowałam).
      bioetyka.krakow.pl/instytut/pracownicy/7/Ks._dr_hab._Tomasz_Kraj
      Warto przeczytać ten jego artykuł (to stanowisko kościoła w sprawie in vito, żeby wiedzieć o co im chodzi.
    • franulina Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 13.02.12, 16:04
      Może być ciężko. Ja znam paru sensownych księży, ale wszyscy się strasznie usztywniają, jak tylko słyszą "in vitro". Ci, co się tym zajmują, robią to po linii biskupiej, a ci, co się nie zajmują - przyjmują odgórną wykładnię, bo się nasłuchali i naczytali bzdur.
      Ja wiem, że to średnie wyjście, ale może lepiej znaleźć pastora? Też sługa boży.
    • zeusowa Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 13.02.12, 22:01

      wiecie co...a ja po invitro jak poszłam do spowiedzi to ksiądz się zapytał- jesteś w ciąży - ja odpowiedziałam że tak. zapytał ile mamy zamrożonych zarodków i - powiedziałamże 6 i że po wszystkie wracamy bo to nasze dzieci i mają być z nami w domu. powiedziałże jak nie wróće po nie to grzech cięzki będę mieć.

      moze nie do końca słowo w słowo pisze bo to już parę lat temu było. ale sens miejwięcej taki był tej spowiedzi...
    • dobrakobieta3 Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 18.02.12, 20:25
      No i zobaczcie, czy to nie hipokryzja...? Wszystkich i Wasza, i "kościoła".
      I jedna, i druga strona chce ciastko zeżreć i je mieć. "Kościół" zabrania in vitro, lecz nakazuje MIEĆ dzieci. Kobiety twierdzą, że niezbędny im do życia ksiądz - ale robią dokładnie to, czego ten "kościół" zakazuje. Gdzie tu sens?????????

      Jeśli wy, starające się o dzieci - już na tym etapie tak bardzo nie możecie sobie moralnie poradzić w sprawach elementarnych, po co narażacie swoje przyszłe rodziny na takie stresy? A później psycholog, terapie, rozwody, obciążanie ewentualnych dzieci niepoukładanymi sprawami...
      Albo wam zależy, macie własne rozumy i serce i ogarniacie to życie albo sobie dajcie spokój i spełniajcie wolę "kościoła" - już dawno zostało powiedziane, że pogodzić się tego nie da.
      Noż choroba... Jeśli ksiądz jest lojalny wobec swojego szefostwa, nie będzie was głaskał po główce za to, co jest niezgodne ze zdaniem szefa. Po co wikłać facetów-księży-wyizolowanych z prawdziwego życia duchownych w sprawy, które wiadomo, że są im obce? Poradźcie się matki, męża, przyjaciółki, wróżki, psychologa - wartość może być o niebo (nomen omen) znamienitsza niż pseudo-porada wikarego.

      Dla jasności: jestem przeciwna in vitro tylko z jednego powodu: jeśli ktoś nie jest zdolny adoptować dzieci, których tyle jest do zaopiekowania się, nie powinien się okaleczać dla spełnienia własnej zachcianki. Czyli ze względów społeczno-egzystencjalnych. Bo takie "produkowanie" potomstwa nie jest darem bożym lecz wyłącznie zamiarem ludzkim. Tyle.
      • audrey2 Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 18.02.12, 22:38
        troll niedokarmiany zdycha, na szczescie
        ale co tam odpowiem Ci
        zadzwon do dowolnego domu dziecka, zwlaszcza domu malego dziecka i zapytaj, ile sie na dziecko czeka w tej chwili
        sa to lata, 2-3, roznie bywa, w zaleznosci na to, na jakie dziecko jestesmy gotowi
        naturalnie wiekszosc chcialaby male dziecko, by moc przezyc wszystkie etapy rodzicielstwa oraz dlatego, ze dzieci starsze sa czesto mocno obciazone
        nie kazdy jest gotow i ma odpowiednia wiedze, by sobie z tym poradzic
        jesli wiec gdyby wszyscy podchodzacy do in vitro zdecydowaliby sie na adopcje, system by padl, nie dalby rady spelnic nadziei wszystkich i dac im dziecka
        jako wyznawczyni ladu spoleczno-egzystencjalnego powinnas byc wdzieczna, ze ludzie deycuja sie przechodzic koszmar ivf
        inna rzecz, ze ci ktorym sie rodza dzieci po ivf moga miec dzieci, ale trzeba im pomoc
        na tej samej zasadzie jak przeszczepic komus watrobe czy podac chemie
        albo skazujmy chorych na raka na smierc, skoro im cos organ zaatakowalo
        tez sa slabsi od zdrowych i plodnych, jak ty dobrakobieto
        • kavainca Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 19.02.12, 08:15
          Gwoli wyjaśnienia: system adopcyjny jest po to aby dzieci miałyodpowiednich rodziców a nie po to aby rodzice dostali dzieci jakie sobie wymarzyli...niestety tak jest i tak musi pozostać - dla dobra dzieci!
          Po drugie: kościół jest przeciwny i basta - nie szukałąbym swparcia tam gdzie go z założenia nie można dostać. Jeśli człowiek podchodzi do IVN z załóżeniem, że to grzech śmiertelny, to potem ma faktycznie problemy!
          Nie jestem mega praktykująca, ale tez nie godzę się na mnorzenie zarodków i wkładanie do zamrażarki często na wietrzne nigdy! Można zrobić zabueg na cyklu natyuralnym, można zapłodnić tylko tyle komórek ile można urodzić...jest sporo wyjść...tyle, że to nie jest ekonomiczne...cóż, jakoś mnie to specjalnie nie interesuje....dzieci nie są ekonomiczne i już!!!!

          Za raz mnie tu zlinczujecie, ale chciałabym podkreślićjedna rzecz: to, że ja nie mam na coś zgody, nieznaczy, że potępiam! Poprostu ja bym tego nie zrobiła (choć łatwo mi mówic, bo jakims cudem po pierwszej IUI urodziłam córeczkę; teraz walczę o drugie dziecko).
          Moja przyjaciółka ma 7 embrionów w zamrażarcie i ma duży problem. Czy embrion to dziecko? Czy te 4-8 komórek to dziecko czy nie dziecko? jeśli nie dziecko to czemu tak rozpaczamy jak sie nie zagnieździ? a jak dziecko to czemu trzymamy w zamrażalniku? to są bardzo trudne kwestie; rozumiem kosciół w części zastrzeżeń, które ma do inv, ale podkreślam, że nikogo niechcę pouczać i moralizować....nie szukałabym poparciew kosciele, tylko we własnym sumieniu....jeśli robisz to do czego jestes przekonana i potrzefisz to unieść to chyba wystarczy....dziecko jest cudem....bardzo nie ekonomicznym!
          • audrey2 Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 19.02.12, 10:02
            Gwoli wyjaśnienia: system adopcyjny jest po to aby dzieci miałyodpowiednich rodziców a nie po to aby rodzice dostali dzieci jakie sobie wymarzyli...niestety tak jest i tak musi pozostać - dla dobra dzieci!
            ale tez gwoli scislosci zgodzisz sie, ze dzieci w tej chwili nie ma wystarczajaco?
            sa dzieci starsze, z obciazeniami lub chore, ktore rownie mocno jak maluchy zasluguja i potrzebuja adopcji, ale w takim razie damy ludziom wsparcie w ich wychowaniu i przekonanie, ze dadza rade
            bo nie jest spacer przez park
            obowiazujacy system jest kiepski i zawodzi i dzieci, i rodzicow
            wiec uzywanie arguemntu: "nie mozesz miec wlasnych adoptuj" za populistyczny i naiwny
            • kavainca Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 19.02.12, 10:18
              oczywiście, podpisuję się w 100%
              Mam w rodzinie 2 adoptowanych dzieciaków i wiem że miłość do 3-4 latka z problemami, który pojawia się w rodzinie jest trudna...i nie dziwię,że ludzie chcą pachnące mlekiem noworody...tylko, że tak naprawdę nie wiemy jakie te nasze biologiczne dzieci będą...
              Pewnie, że wsparcie jest potrzebne, ale potrzebne jest również rodzicom biologicznym, żeby tragedii i pokiereszowanych przez życie dzieciaków było mniej
              • milamala Re: potrzebny ksiądz od in vitro Wa-wa 19.02.12, 14:38
                Prawie w calosci zgadzam sie z argumentami dobrejkobiety3. Podkresle "prawie" co jak wiadomo czasem czyni duza roznice.
                Na poczatek okresle swoja sytaucje, otoz nieplodnosc nie jest moim problemem. 7 miesiecy temu zostalam mama dziecka poczetego naturalnie i bez problemow.
                Jestem zwolenniczka in vitro, choc jestem tez religijna. Stanowiska kosciola nie akceptuje, bo uwazam, ze nie wyjasniono mi tego przekonywujaco. Raczej na zasadzie "nie bo nie". Nie rezygnuje oczywiscie z mojej relacji z Bogiem tylko z tego tytulu, ze uwazam, ze kosciol sie myli.

                Uwazma, ze dobrakobieta 3 miala racje w stwierdzeniu, ze obie strony chca zjesc ciastko i miec ciastko. Troche schizofreniczne podejscie kosciola do sprawy to na szczescie nei nasz problem.
                Rozumie potrzebe kobiety, ktora jest rozdarta pomiedzy religijnoscia a potrzeba macierzynstwa. Ale nie ma wyjscia, trzeba dorosnac emocjonalnie i taka kobieta powinna sie na cos zdecydowac.
                Albo kierowac sie wlasnym rozumem (i zdecydowac sie na in vitro) albo zaakceptowac stanowisko kosciola w tej sprawie. Nie szukac "rozgrzeszenia", wymagajac od kogos (ksiedza) czegos czego nie powinna wymagac (rozgrzeszenia za in vitro). Po prostu kosciol tego nei akceptuje i my nei mozemy szukac w kosciele rozgrzeszenia. Po prostu trzeba isc za wlasnym rozumem i podjac samodzielna decyzje doroslego czlowieka.
                Natomaist co do adopcji to tu bym sie nei zgodzila z dobrakobieta.
                Podziwiam ludzi, ktorzy adoptuja dzieci. Ja bym nie potrafila. Moze dlatego, ze nie mialam wczesniej jakis strasznych uczuc macierzynskich, ktore parlyby mnei do macierzynstwa za wszelka cene nigdy bym sie na adopcje nie zdecydowala (oby jak najmniej takich jak ja). Dopiero osobiste macierzynstwo uwolnilo we mnie poklady milosci do mojego dziecka. Uwazam, ze w moim osobistym przypadku dopiero wlasne macierzynstwo pozwolilo mi na bycie dobra mama (mam nadzieje). Nie kazdy kto nie jest gotowy do adopcji odrazu musi byc nienajlepszym rodzicem dla wlasnego dziecka. Niektorzy sa mniej doskonali, co nei znaczy, ze nie maja prawa do ogromnej radosci jaka daje macierzynstwo vel ojcostwo. Nie nalezy odmawiac tej grupei ludzi prawa do rodzicielstwa tylko dlatego, ze nie podjeliby sie adopcji. Zreszta mam w rodzinie przyklad adopcji, ktora na zawsze odstreczyla mnie od takiego kroku.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka