Dodaj do ulubionych

in vitro to nie koniec świata

26.03.12, 13:10
Dziś sobie to uświadomiłam. Leczę się już 8 rok. Dwa pełne programy isci za nami - pierwsze, ciąża biochemiczna. Drugi program - klapa. I dziś sobie pomyślalam że nie mogę na to patrzeć w kategoriach końca świata. To kolejna szansa, nadzieja. Będę to sobie wmawiać do skutku aż się uda. Dobrze że medycyna taką szansę nam daje skoro natura odmawia współpracy. Dziewczyny - wiosennie życzę ciąż, nadziei i optymizmu. In vitro to nie koniec. Dla mnie koniec będzie wtedy kiedy lekarz mi powie że więcej podejść nie ma sensu.
Okres łez, buntu mam za sobą. Tyle lat mnie uodporniło chociaż miewam momenty totalnego załamania. Codziennie myślę o tym, że nie jest tak jak bym chciała. Bolą mnie ciąże koleżanek. Zazdroszę im ich maluchów. Ale nadzieja umiera ostatnia. Kto ze mną?
Obserwuj wątek
    • starajacasie82 Re: in vitro to nie koniec świata 26.03.12, 17:43
      Widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji, nam też za niedługo strzeli 8 lat. Pocieszające jest jedynie to że wczas zaczęliśmy , więc mam teraz 30 lat, a mąż 34, więc pesymistycznie myśląc mamy jeszcze 10 lat na walkę, he, he
      Podobnie jak Ty, okres buntu mam za sobą, znacznie trudniej było mi to znieść po roku, dwóch, co nie zmienia sprawy, ze jeszcze zdarza mi się wyć z rozpaczy, ale to jak nie widzi sad
      Ja też wychodzę z założenia, że in vitro to nie koniec świta, patrzę na to jak na ostatnią deskę ratunku i zawsze wydawało mi się że dopóki starczy nam kasy i jakoś psychicznie to będę w stanie unieść to będziemy działać, tymczasem pojawił się problem ze strony męża, który niestety stracił nadzieję na skuteczność tej metody i dlatego muszę jeszcze walczyć o to żeby w ogóle podejmować próby... Boję się jak to będzie dalej, bo mimo, iż wiem w 100% że mąż bardzo pragnie tego dziecka, to jednak nie wiem czy nie skończy się góra na jeszcze jednej próbie. Na razie odłożyliśmy plany do czerwca, jest to decyzja głównie męża, też nie chcę go naciskać, więc cierpliwie czekam na swoją kolejkę.
      U mnie nadzieja jeszcze się tli, gdzieś tam głęboko w sobie czuję, ze będziemy mieć to dziecko nie wiem tylko kiedy i niestety nie mam pewności, że intuicja mnie nie myli. Czas pokaże.
      • jomi81 Re: in vitro to nie koniec świata 26.03.12, 19:16
        Dziewczyny, ja co prawda staram się dopiero rok, ale wizja in vitro była już bardzo blisko. W zeszłym miesiącu miałam robione hsg, które wykazało obustronna niedrożność jajowodów, do tego niedrożność rożną, która jest prawie niemożliwa do usunięcia. Co prawda laparoskopia, którą miałam w ubiegłym tygodniu na szczęście wykluczyła tą dignozę, ale dzięki temu miałam okazję oswoić się z myślą o in vtro i teraz wiem, że jeśli będzie taka potrzeba to zdecydujemy się z mężem. U nas problemem są złe parametry nasienia i póki co w kwietniu startujmemy z pierwszą inseminacją, ale jeśli się okaże, że kilka prób IUI nie poskutkuje to będziemy walczyć dalej. Uważam, ze IUI i IVF to cudowny dorobek medycyny i jestem szczęśliwa, że dziś takie pary jak nasza mają jeszcze te dwie dodatkowe furtki smile
        Życzę Wam powodzenia smile
      • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 27.03.12, 09:07
        starajacasie82 - ja przy pierwszej procedurze miaam wrażenie że jestem zostawiona sama sobie a rola mojego meża ograniczyła się do oddania nasienia. Do drugiego zbieraliśmy się 1,5 roku. Jak wpadłam w depresję jak się okazało że ciąża przestała się rozwijać a mój mąż już totalnie stracił zainteresowanie tematem. Teraz przechodzilisy przez to razem. Był ze mną na każdej wizycie, to on od rana przebierał nogami czekając na wynik bety. Wydaje mi się że faceci w tej kwestii mają torchę opóźniony zapłon a przymuszani wycofują się w kąt.
    • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 27.03.12, 09:04
      Ja mam 2 pełne procedury za sobą. Mam dwie zamrożone blasty i wracam po nie w kwietniu (jeszcze nie wiem czy brać jedną czy dwie - póki co skłaniam się ku jednej). Jak nie zaskoczy to na jesieni kolejny program. Jak i to zawiedzie to idziemy na kurs adopcyjny. Nie wiem czy adopcja jest dla nas, nie wiem czy kiedykolwiek się na nią zdecydujemy ale mam nadzieję że taki kurs pomoże nam podjąć decyzję (mąż póki co nie jest entuzjastą ale powiedział że na kurs może iść bo to do niczego nas nie zobowiązuje). W trakcie kursu kolejne podejście (zakłądam że na tym kończę swoją walkę) - ale wtedy pojadę do Białegostoku. To jest mój plan na 2012-2013. Długofalowy. Ale jakoś pozwala mi się trzymać i działać. I albo się uda. Albo adoptujemy albo będzie trzeba się pogodzić z losem. Na pewno jeszcze 120 razy się załamię, wpadne w rozpacz i stwierdzę że mam dosyć.
      • kavainca Re: in vitro to nie koniec świata 27.03.12, 11:11
        Podoba mi się to co piszesz...zawsze przeraża mnie wizja walki do ostatniego tchu...uncertain
        Walcze o drugie dziecko...bedzie jedno jedyne ICSI i jeszcze będziemy zapładniać jedynie dwie komórki (inne rozwiązanie nie dla nas) a resztę (o ile bedzie) oddaję...
        Mamy nie duże szanse, ale taki nasz wybór...chcę mieć drugie dziecko, ale takie są nasze granice...
        • asia-81 Re: in vitro to nie koniec świata 27.03.12, 13:31
          Pewnie ze nie koniec świata to szansa smile
          Na pocieszenie wam powiem 7 podejść w tym 3 pełne programy i piękny, dorodny syn na świecie. 3 lata przerwy i kolejnych 5 podejść w tym 2 pełne programy i bliźniaki pod sercem. Walczcie !!!!!
          • jomi81 Re: in vitro to nie koniec świata 27.03.12, 13:54
            asia-81 napisała:

            > Pewnie ze nie koniec świata to szansa smile
            > Na pocieszenie wam powiem 7 podejść w tym 3 pełne programy i piękny, dorodny sy
            > n na świecie. 3 lata przerwy i kolejnych 5 podejść w tym 2 pełne programy i bli
            > źniaki pod sercem. Walczcie !!!!!
            >

            Gratulacje!!! Szkoda tylko, że jest to szansa tak kosztowna. My z mężem odłożyliśmy kasę na 1 in vitro (na wszelki wypadek gdyby nie udało się z IUI), ale myślę że na więcej nie uda nam się finansowo zdobyć sad
            • kavainca Re: in vitro to nie koniec świata 27.03.12, 14:10
              w niektórych klinikach jest jeszcze opcja dawstwa komórek - oddajesz np połowe oocytów i płacisz symbolicznie 1000-1500.
              Moja przyjaciółka wzięła udział w programie testowym nowych leków do stymulacji. Dzis ma bliżniaki i 5 mrożaków. Koszty = zero.
              Jest parę opcji. Można się zastanowić.
              • ya-smin Re: in vitro to nie koniec świata 28.03.12, 20:53
                a mozna wiedziec gdzie Twoja przyjaciolka robila to invitro za darmo ?w ramach testowania nowych lekow?z checia dowiem sie wiecej na ten temat , ja niestety mam pco co zazwyczaj eliminuje mnie z tych roznych programow darmowych jakie sie czasmi trafiaja , bo kryteria jakie sa wymagane zawsze koliduja z moja sytuacja jak nie za mloda to za strara , to pco ... itp
                probuje uzbierac pieniadze na nastepna probe , bo na wczesniejsza wzielismy kredyt i srednie uczucie -minal juz rok od nieudanych 2 transferow a my to nadal splacamy ... jest ciezko uzbierac pieniazki watpie zeby sie udalo... a to nasza jedyna droga niesety do posiadania potomstwa ..... czasami mysle ze mi po prostu nie jest to dane byc matka , ciezko mi z tym ze wzgledy finansowe graja az tak duza role w naszej i tak beznadziejnej zyciowej sytuacji ahhh
                • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 29.03.12, 10:03
                  ya-smin - nie chcę cię martiwć ale do takich programów przyjmują tylko w pełni zdrowe kobiety. Zgłaszałam się do wielu klinik i zawsze nas odrzucano. Powody były różne - hiperprolaktynemia, wiek, parametry nasienia, zbyt wiele zabiegów diagnostycznych. Firmom farmaceutycznym i klinikom zależy na skuteczności i tylko tym się kierują kwalifikując pary.
                  Wiele klinik ma program in vitro do skutku - oczywiście to ma sens jeśli są jakieś komórki do zamrożenia inaczej to też o kant tyłka.
                    • jomi81 Re: in vitro to nie koniec świata 29.03.12, 11:07
                      Dziewczyny, a wiecie może jakie konkretnie kliniki prowadzą takie doświadczalne IVF? Ja jestem całkowicie zdrowa, wiek 30 lat, problemem jest u nas nasienie męża. Jeśli byłaby możliwość załapania się na jakiś program dzięki któremu koszt IVF byłby mniejszy to byłabym bardzo zadowolona. My leczymy się od niedawna w Gamecie, więc popytam na kolejnej wizycie jak u nich to wygląda. Póki co startujemy w kwietniu z pierwszą IUI, ale obawiam się, że skończy się na IVF sad
                        • jomi81 Re: in vitro to nie koniec świata 29.03.12, 11:34
                          atram_w napisała:

                          > Jomi81, nie wiem jak z doświadczalnymi programami, ale nabór do programu 'invit
                          > ro do skutku' jest obecnie prowadzony w klinkice Invicta.
                          > www.invicta.pl/35/news,155/in_vitro_do_skutku__do_31_marca.html

                          Dziękuję Ci bardzo. Kwestia do przemyślenia, ale obawiam się że póki co trudno byłoby się nam zakwalifikować, bo tak naprawdę nie mamy jeszcze na koncie ani jednego IUI czy IVF. Mój mąż uważa, że martwię się na wyrost i niepotrzebnie snuję czarne wizje, ale to nie tak. Ja po prostu wolę mieć przedyskutowane i przmyślane wszystkie opcje i ewentualności. Z drugiej strony może faktycznie powinniśmy dać sobie czas i kilka razy podejść do IUI, bez panikowania, bez myślenia o tym co będzie jak się nie uda... Powiem Wam, że mam straszny mętlik w głowie, sama nie wiem jak powinniśmy postąpić, żeby za kilka lat nie obwiniać siebie i męża, że mogliśmy zrobić coś jeszcze...
                          • kavainca Re: in vitro to nie koniec świata 29.03.12, 13:19
                            Córka powstała podczas pierwszego IUI - cuda się zdarzają
                            A wracając do Twojego pytania o to co można zrobić, to gdzies czytałam, że na począstku leczenia warto zakreślić granice np. 3 IUI i 2 INV potem szukamy innych opcji na zycie...
                            • jomi81 Re: in vitro to nie koniec świata 29.03.12, 13:26
                              kavainca napisała:

                              > Córka powstała podczas pierwszego IUI - cuda się zdarzają
                              > A wracając do Twojego pytania o to co można zrobić, to gdzies czytałam, że na p
                              > ocząstku leczenia warto zakreślić granice np. 3 IUI i 2 INV potem szukamy innyc
                              > h opcji na zycie...

                              My z mężem właśnie ostatnio ustaliliśmy granice - 5 IUI i 2 INV. Na te 5 IUI i 1 INV mamy odłożoną kasę, na drugie INV ewentualnie weźmiemy kredyt/odłożymy/pożyczymy, ale boję się, że jeśli się nie uda to zawsze będzie taka pokusa - "a może jeszcze jeden, ostatni raz?"...
                                • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 29.03.12, 15:23
                                  Dokładnie tak jak pisze kavainca . Ja po pierwszym isci wiedziałam że nie dam rady. I nie o finanse chodziło. Zwyczajnie nie miałam siły na pójście na wizytę. Psychicznie wysiadłam. Teraz wiem że nie jest różowo i ustaliłam plan. Zawsze będzie pokusa że może jeszcze ten jeden, ostatni raz. Ale lata lecą a dzieci brak. Wolę stać w kolejce adpocyjnej bo wtedy pewność że w końcu dziecko sie u nas zjawi. A z IFV to jedna wielka niewiadoma.
              • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 28.03.12, 08:56
                Oczywiście finansowa strona to ta gorsza strona medalu. Gdyby nie pomoc rodziców byłoby ciężko. Zdaję sobie sprawę że niektóre pary nigdy nie będą mogły sobie pozwolić na taki wydatek przekreślając tym samym jakiekolwiek szanse. Tym bardziej czuję się szczęściarą że miałam taką możliwość. Bo dopóki są siły i jest czym płacic za badania i program wszystko jest możliwe.
    • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 19.04.12, 09:05
      Odgrzewam kotleta.
      Chwilowo mam okres wielkiego zwątpienia i braku chęci do działania a co najgorsze totalnego braku wiary w sukces. Codzienność ... raz euforia raz dołek. Czekam na criotransfer. Jeśli się nie uda to znowu zaczynam całą procedurę od początku. W tym roku znowu nie będzie wakacji ale co zrobić. Teraz mam inne priorytety.
      • lili2010 Re: in vitro to nie koniec świata 19.04.12, 21:14
        żadnych dołów wink od tygodnia temat Twojego wątku jest moim mottem codziennie, czekam na @ i zaczynam stymulację do inv i dzięki postom w tym wątku jakoś udaje mi się zachowac optymizm mimo wielkiego strachu, jakoś musi byc cholera dobrze
        • tkasiat85 Re: in vitro to nie koniec świata 22.04.12, 20:11
          Hej dziewczyny postanowiłam napisac bo juz nie mam z kim o tym porozmawiac... Mam mega depresje... Od 4 lat staramy sie o dziecko, od dwóch lat w klinice niepłodnosci. Za mną 3 inseminacje które okazały sie klapą. Psychicznie wykończona. Znajomi dookoła wszyscy mowią ze przesadzam za duzo mysle ze nie czas na mnie ze jak bedzie nam dane to bedziemy miec czas, nikt nas nie rozumie bo wszyscy mają dzieci. I wiem ze kazda rozmowa z mezem, znajomymi czy rodziną przynosi to samo czyli nic. Kazdy tylko nie przejmuj sie. W czerwcu mielismy podchodzic do in vitro ale boje sie bo wiem ze jak to nie wyjdzie to nie ma juz nic w zapasie czego mozna spróbować. Jedziemy na wakacje odpoczywamy w czerwcu luzuje i nabieram sił na dalsze działania... Po wakacjach zaczynamy od nowa. Przepraszam ze tak wam smece ale nie mam nawet juz do kogo sie odezwac kto by mnie naprawde tak zrouzmiał jak wy które wiedzą co przechodze jak zle sie czuje... Sciskam mocno....
          • karolgd Re: in vitro to nie koniec świata 25.04.12, 13:23
            To ja może powiem jak to wygląda z mojego, męskiego punktu widzenia. Powinnaś dać sobie na trochę spokój, odpocząć. Jeżeli znajomi nie potrafią Ci pomóc tylko czujesz się jeszcze gorzej, gdy mówią: "będzie dobrze", to nie poruszaj tego tematu z nimi. Przestań choć na trochę myśleć o dziecku, odpocznij gdzieś z mężem, nie poruszaj tego tematu. Następnie zdecydujcie się na In vitro - od razu. Musisz także nie naciskać na męża, bo faceci choć często nie pokazują uczuć, tak na prawdę je w sobie kryją. Mu także jest pewnie ciężko.

            Trzymam kciuki, odpoczywaj!
          • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 25.04.12, 14:09
            tkasiat85 - jeśli nie podejdziesz do programu to nie przekonasz się czy się uda czy nie. Myśl pozytywnie. Potraktuj to jak kolejny krok który zbliża cię do celu. Być może ten sam krok będzie trzeba powtórzyć kilka razy. Mój mąż po pierwszym ivf dorastał 2 lata zanim podeszliśmy znowu. I tym razem to on oczekiwał wyniku i przebierał nogami. Przed nami kolejny transfer. I na moje pytanie co będzie jak nam się znowu nie uda mówi że zaczniemy wszystko od początku. Faceci przeżywają to tak samo mocno, ale na swój (niezrozumiały kobietom) sposób.
            • tkasiat85 Re: in vitro to nie koniec świata 05.05.12, 16:24

              Witajcie nie zagladalam tu już jakiś czas bo powiem szczerze ze wzięłam sobie do serca twoje porady. Niemyslec i jeszcze raz nie myśleć. Wzięłam sie za siebie. Za tydzień już umowilam sie na mój wymarzony skok na spadochronie który tyle już odkladalam. W czerwcu oczekiwane wakacje. Do wrzesnia nie chcę słyszeć o lekarzach...4 miesiące psychicznego odpoczynku aby nabrać nowych sił. Zapisałam sie na siłownię, biegam przestalam narzekać. I spotykam sie na nowo z naszymi znajomymi którzy mają dzieci i nie sprawia już mi to tyle bulu. Bawiąc sie dziesiątkami sobie myślę ze kiedyś też tak będę bawić ale swoje, więcej cierpliwości. Męża nie naciskam. We wrzesniu podchodzimy do in vitro i zobaczymy co nam życie przyniesie. smile





              k_anilorak napisała:

              > tkasiat85 - jeśli nie podejdziesz do programu to nie przekonasz się czy
              > się uda czy nie. Myśl pozytywnie. Potraktuj to jak kolejny krok który zbliża ci
              > ę do celu. Być może ten sam krok będzie trzeba powtórzyć kilka razy. Mój mąż po
              > pierwszym ivf dorastał 2 lata zanim podeszliśmy znowu. I tym razem to on oczek
              > iwał wyniku i przebierał nogami. Przed nami kolejny transfer. I na moje pytanie
              > co będzie jak nam się znowu nie uda mówi że zaczniemy wszystko od początku. Fa
              > ceci przeżywają to tak samo mocno, ale na swój (niezrozumiały kobietom) sposób.
              >
    • sofi75 koniec swiata :) 06.05.12, 16:25

      nam lekarz zakomunikowal, ze on juz na nas pomyslow nie ma po trzecim pelnym programie ...

      paradoksalnie nie byl to dla mnie koniec swiata - musiala mi to powiedziec osoba trzecia z autorytetem i wiedza medyczna, zebym sie wreszcie od pomyslu dzieci odczepila.

      Odczepilam sie. Zaczelismy myslec o podrozach po swiecie i odkladac kase na ten cel ... i zaliczylismy zajzwyklejsza na swiecie wpadke wink Ma teraz prawie 3 miesiace.
      • rucolka Re: koniec swiata :) 06.05.12, 17:43
        Ja właśnie jestem po drugim nieudanym icsi. Znowu wylałam morze łez, ostatnie 3 dni mam po prostu wycięte z życiorysu bo znajdowałam się w jakiejś czarnej dziurze. Dzisiaj przyszło lekkie otrzeźwienie. Stwierdziłam, że podniosę się i ... byle do następnego razu! A co mi tam! Będę próbować ile się da. Co mam do stracenia? Oprócz forsy nic. Zapłaciłabym każdą cenę za to żeby się udało. Chyba tylko plany i działanie są w stanie utrzymać mnie jeszcze w tym wszystkim. Tak więc do przodu! Pozdrowienia dla Wszystkich, którzy walczą!
        • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 07.05.12, 18:48
          Nie poddam się. To że beta chociaż drgnęła to znak że jest to możliwe. Druga ciąża biochemiczna ... sad na jesieni kolejny program. Taki jest mój plan i go zrealizuję. Ale póki co nie mam siły i ochoty. Wiem że najgorsze przyjdzie dopiero za kilka dni razem z @.
          • k_anilorak Re: in vitro to nie koniec świata 07.05.12, 19:58
            Mój lekarz mówi że nie jest źle i jest szansa że będzie dobrze. Mam dalej brać leki i bete powtórzyć za 4 dni. Po crio czasem tak jest że beta rusza dużo później. Oczywiście nie robię sobie dużych nadziei ale może ... Skoro lekarz ma nadzieję to ja tym bardziej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka