mb75
20.09.12, 02:46
Dziewczyny, chciałabym opisać moją historię, zakończoną szczęśliwie, chociaż już straciłam nadzieję.
Nasze starania rozpoczęliśmy 10 lat temu. Po roku zaczęło się chodzenie po lekarzach, w końcu trafiliśmy do Novum w W-wie. Co miesiąc monitorowanie cyklu, niby powinno być ok a nie było

Wreszcie zdecydowaliśmy się na inseminację. Udało się, ale w 8 tyg. na USG okazało się, że serduszko nie bije. Trafiłam do szpitala na zabieg łyżeczkowania. To było w roku 2005. Jakoś straciłam zaufanie do metod takich jak inseminacja czy invitro (kilka miesięcy wcześniej zmarło dziecko mojej kuzynki - poczęte metodą invitro). Jeszcze przez jakiś czas chodziłam do lekarza, ale z coraz mniejszym przekonaniem. W końcu odpuściłam, uznałam, że widać nie jest mi pisane.
Przestałam myśleć o ciąży, skoncentrowałam się na innych sprawach. Wzięłam się za odchudzanie (w czasie starań mocno się zaniedbałam), zmieniłam stanowisko w pracy (wcześniej na niczym mi nie zależało, bo przecież wybieram się na urlop macierzyński).
5 listopada 2011 postanowiłam zrobić test ciążowy. Dlaczego? Nie wiem, okres spóźniał się o kilka dni, co było normą u mnie. Moje zaskoczenie było ogromne, kiedy zobaczyłam dwie kreski. Badanie beta hcg potwierdziło ciążę

Stres przed usg w 8 tygodniu był ogromy - bałam się, że sytuacja się powtórzy. Ale wszystkie kolejne badania, z prenatalnymi włącznie potwierdzały, że wszystko jest ok. Wprawdzie przyplątała się cukrzyca ciążowa, ale dzięki opiece świetnego lekarza i mojej konsekwencji w utrzymywaniu diety wszystko było ok. Z uwagi na cukrzycę w dniu terminu porodu zgłosiliśmy się do szpitala, w następnym dniu wywoływano poród. Jednak po podaniu oksytocyny tętno Maluszka zaczęło spadać - błyskawicznie przewieziono mnie na salę operacyjną i po 6 minutach mój Synek był już na świecie

Śliczny, silny i zdrowy. Dziś ma już 2,5 miesiąca. Jest pogodnym, kochanym dzieckiem i nawet skrajne zmęczenie (niestety noce nieprzespane z uwagi na problemy brzuszkowe) nie odbiera nam radości z tego, że jest.
Dziewczyny, jak widzicie czasem warto odpuścić, natura sama się o swoje upomni. Jak powiedział mi lekarz: "kiedy wszystkie pieniądze na leczenie są już wydane, natura sama działa". Przy okazji mogę polecić genialnego lekarza do prowadzenia ciąży (oby Wam się przydał) - dr. Jacek Sieńko z Warszawy, pracuje na Karowej i przyjmuje w prywatnym gabiniecie na Ursynowie. To on prowadził moją cukrzycową ciążę a potem wykonał cesarskie cięcie.