Dodaj do ulubionych

Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce?

30.10.12, 16:12
Cześć dziewczyny,
Jestem na angielskim forum dotyczącym niepłodności i jedna z tamtejszych forumowiczek zadała mi pytanie na które ja sama nie umiem odpowiedzieć. Licze na Wasze doświadczeniesmile
Wiecie może czy któraś z Polskich klinik in-vitro podejmuje się takich zabiegów na kobietach które przekroczyły już 50 lat? Będę wdzięczna za podpowiedź.
Obserwuj wątek
    • jeza_bell Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 30.10.12, 19:40
      Ważniejszy jest wiek biologiczny kobiety, jej rezerwa jajnikowa itp.
      W praktyce wygląda to tak, że po 40rż szanse są niewielkie i kliniki otwarcie o tym uprzedzają.
      W trakcie mojego kilkunastoletniego leczenia nie spotkałam się z ani jedną kobietą 45+, a co dopiero po 50.
      • mercedes73 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 31.10.12, 08:43
        Dziękuję za info. Ona chce mieć dawczynię więc rezerwa nie ma za bardzo znaczenia. U ans to jeszcze szokujące, ale pewnie za jakiś czas też będą takie sytuacje. Kiedyś szokujące było in-vitro, teraz jeszcze jest też, ale już trochę mniej na szczęście. Moja babcia urodziła moją mamę mając 48 lat - naturalnie oczywiściesmile A ja sama mam mega problem z drugim dzieckiem, więc nie jestem szybka do oceniania sytuacji innych negatywnie. Dziękuję za odpowiedź.
      • mercedes73 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 31.10.12, 08:41
        Myślałam ze my tu na tym forum nie piętnujemy ludzi chcących mieć dziecko, bo sami to najlepiej rozumiemy. Sądzę, ze ani Ty ani ja nie powinnyśmy decydować na temat tego czy ta kobieta powinna mieć dziecko czy nie. Tak jak nie chcemy zeby ktoś inny decydował za nas prawda?
        • alicja.77 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 31.10.12, 09:44
          Absolutnie zgadzam sie z Toba Mercedes...
          AnnaLucyna - twoj komentarz zabrzmial niemilo mowiac delikatnie...o tym czy warto podjac leczenie w przypadku osoby 50-letniej moze zdecydowac jedynie lekarz...kazdy ma prawo do marzen i oczekiwania na cud...wszystkie jestesmy w tej samej sytuacji...mam nadzieje,ze zmienisz zdanie
          Pozdrawiam
          Alicja
          • anna.lucyna Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 31.10.12, 12:56
            Nie zmienię zdania.
            I nie jesteście w tej samej sytuacji - jest różnica pomiędzy organizmem matki 40- a ponad 50-letnią.
            Nie mówiąc już o trzydziestolatkach.
            Jeśli natura chciałaby, żebyśmy rodziły do 50 rż to nie byłoby menopauzy.
            Jakie "leczenie" chce podjąć? Tego, co chce zrobić nie należy rozpatrywać w kategoriach "leczenia" tylko spełniania swojego marzenia za wszelką cenę, kompletnie wbrew naturze - to skrajny egoizm a nie "marzenia i cud". Rozumiem, że współczesna medycyna oferuje szereg rozwiązań dla potrzebujących, ale spełnianie takiego "marzenia" to wynaturzenie. Niektórych ludzi naprawdę należy chronić przed nimi samymi.
            I mam nadzieję, że większość lekarzy jednak to robi.

            I jeszcze - chciałabym zapytać takiego 15-latka, jak mu się żyje z prawie 70- letnią mamusią. Jak tam porozumienie, siły witalne, itp.
            ŻENADA.

            A ja uważam, że kliniki niepłodności nie powinny leczyć kobiet po trzydziestce, stare baby chcą mieć dzieci, za późno moje drogie... to już schyłek przecież ..A taka pięćdziesiątka to już można powiedzieć starowinka, co nie powinna myśleć już nawet o seksie

            podoba mi się Twoja zgryźliwe poczucie humorubig_grin Mam nadzieję, że do anna.lucyna trafiło to ostrze ironii;>

            O, ja myślałam, że to poglądy katarzyny.br ... wink
            Nie, nie trafia do mnie to, co napisała, z ostrzem ironii też ma niewiele wspólnego. Kilka przypadkowych stwierdzeń niby a propos, co to miały na zasadzie kontrastu wykpić moje zdanie. Popularny chwyt stosowany na forach przez początkujących erystyków.
            • mercedes73 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 31.10.12, 14:15
              "humorubig_grin" to sposób w jaki na forum zapisał się mój uśmiechniety emotikon.
              Ależ ja CI nie bronie mieć własnego zdania. Ja po rpostu tej kobiety nie oceniam, bo nie znam jej sytuacji. Zapytała o klinikę, ponieważ ja nie znam myślałam ze może ktoś słyszał o takiej sytuacji.
              Spełnianie własnego marzenia wg większości wynaturzone, to też surogacja. Wykpij, potęp, obrzuć błotem. Chętnie nadstawię policzek jako ze to jedyne wyjście dla mnie, po trafieniu na rzeźnika przy pierwszym porodzie. Też mnóstwo ludzi uważa to za fanaberię. Ich problem, nawracać nikogo nie będę.
              A co do wieku to jak pisałam moja babcia urodziłą mamę mając 48 lat. I jakos natura to przełknęła. Mnóstwo ludzi by się nie urodziło, gdyby decydowali za to inni. Na pewno masz monopol na ferowanie wyroków w tej sprawie? Ja się do tego nie poczuwam.
    • katarzyna.br Re: anna.lucyna 31.10.12, 10:25
      A ja uważam, że kliniki niepłodności nie powinny leczyć kobiet po trzydziestce, stare baby chcą mieć dzieci, za późno moje drogie... to już schyłek przecież ..A taka pięćdziesiątka to już można powiedzieć starowinka, co nie powinna myśleć już nawet o seksie
      • dagmara-k Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 31.10.12, 14:19
        ja jestem przeciwna dawstwu gamet w takiej formie jak to wyglada obecnie, oddawaniu zarodkow do adopcji, a nie latam po watkach i nie pisze, ze mam nadzieje, ze zadna klinika tego nie robi. niech kazdy zajmie sie swoim losem i swoimi decyzjami. mozna napisac o swoich pogladach, argumrntach, ale nie wyrazajac nadzieje, ze kliniki mysla tak samo jak my. a pytanie bylo o to gdzie, a nie czy sie nam to podoba.
    • aureliaabb Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 31.10.12, 15:25
      Pewnie są, wystarczy podzwonić, popytać...

      Jednak ja też nie zorumiem, co kieruje taką kobietę w tym wieku, do ciąży ?
      Przecież to czysty egoizm jest.... Występuje dość duże ryzyko, że dziecko będzie miało wadę genetyczną. Poza tym też takie dziecko nie nacieszy się długo swoją mamą...
      W sumie wtedy, kiedy będzie wskraczało w dorosłe życie, i najbardziej będzie tej matki potrzebować, tak naprawdę może jej już nie mieć....
      Tak samo, co w przypadku, gdy matka na starość będzie wymagała poważnej opieki ?
      Taki kilkunastolatek zamiast cieszyć się życiem będzie opiekował się mamą...
      Tu nie powinnyście się unosić, że jak chce, to niech sobie "dziecko zrobi". Tu trzeba pomyśleć co dalej z tym dzieckiem się dziać będzie....
      Uważam, że taka osoba powinna dziecko nie rodzić, tylko adoptować już kilku letnie. Takie dzieciaczki też czekają na miłość...
    • katarzyna.br Re: anna.lucyna, aurelia 31.10.12, 16:25
      Anna.lucyna
      Twój argument jest nietrafiony. Jeżeli twierdzisz że już sama natura reguluje t,o kto powinien mieć dzieci a kto nie, to lekarze nie powinni leczyć niepłodności, no bo skoro natura sama wie kogo pozbawiać możliwości bycia rodzicem, to medycyna nie powinna w to ingerować. Czy mężczyzna posiadający 100% nieprawidłowych plemników winien być leczony, czy nie? Pewnie według ciebie nie, bo istnieje bardzo dużo ryzyko urodzenia dziecka z wadą genetyczną. I to jest droga donikąd.
      Czas życia znacząco się wydłuża i istnieje bardzo duża szansa , że matka, która urodzi swoje dziecko w wieku 50 lat dożyje swoich wnuczków.
      Aurelia. Każdy idzie swoją ścieżką życiową, każdy dokonuje wyborów. Skąd przekonanie że dziecko piędziesięciolatki będzie bardziej nieszczęśliwe niż dziecko dwudziestolatki, nie wspomnę już o chorobach genetycznych bo to jedynie statystyka. Znam wspaniałą panią, która niedługo skończy 60 lat, mama urodziła ją w wieku 48 lat, dzięki temu zeszła się z jej ojcem. Jej dwaj bracia( urodzeni we "właściwym wieku") umarli w niemowlęctwie. Jej rodzice dożyli 90 - paru lat. tworzyli fantastyczną rodzinę, byli wspaniałymi rodzicami bo świetnie ją wychowali. Takiego optymizmu życiowego i poczucia humoru nie spotkałam jeszcze u nikogo. Żyli z nią ok. 40 lat.
      • anna.lucyna Re: anna.lucyna, aurelia 31.10.12, 17:06
        katarzyna.br napisała:
        Anna.lucyna
        > Twój argument jest nietrafiony. Jeżeli twierdzisz że już sama natura reguluje t
        > ,o kto powinien mieć dzieci a kto nie, to lekarze nie powinni leczyć niepłodnoś
        > ci, no bo skoro natura sama wie kogo pozbawiać możliwości bycia rodzicem, to me
        > dycyna nie powinna w to ingerować.

        MENOPAUZĄ reguluje.
        Nie coraz powszechniejszymi w dobie potwornego zanieczyszczenia środowiska zaburzeniami płodności (chociaż kto wie, może uznała, że powinniśmy wyginąć, bo w takim środowisku żyć się nie da).

        Czy mężczyzna posiadający 100% nieprawidłow
        > ych plemników winien być leczony, czy nie? Pewnie według ciebie nie, bo istniej
        > e bardzo dużo ryzyko urodzenia dziecka z wadą genetyczną. I to jest droga donik
        > ąd.


        Nie wkładaj mi w usta zdań, których nie wypowiedziałam i nie nadinterpretuj. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Nie wykmyslaj olejnych przykładów okołotematowych co to ja też jeszcze nie myślę.
        Powtarzam: chęć macierzyństwa za wszelką cenę po 50 roku życia dla mnie jest EGOISTYCZNYM DZIAŁANIEM PRZECIWKO NATURZE I NATURALNEMU PORZĄDKOWI RZECZY.
        Niepłodność u 20-30-40 latków należy leczyć.
        • mercedes73 Re: anna.lucyna, aurelia 31.10.12, 17:27
          Dziewczyny apeluję do Was o spokój. Nie chodziło mi o wywołanie dyskusji w temacie czy uważacie to za moralne, rozsądne itp. Nie nam to oceniać. Jeśli nie wiecie czy są takie możliwości, to moze nie nakręcajcie się bez sensu.
          • jeza_bell Re: anna.lucyna, aurelia 31.10.12, 17:40
            mercedes73 napisała:

            > Nie chodziło mi o wywołanie dyskusji w tema
            > cie czy uważacie to za moralne, rozsądne itp. Nie nam to oceniać

            Jednak wtrącę swoje trzy grosze i powiem, że z punktu widzenia dziecka jest to nieetyczne i okrutne.
            Ale kto by się tam dzieciakiem w końcu przejmował- od tego jest, żeby mama była zadowolona.
    • lamia39 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 02.11.12, 14:32
      okazuje sie ze w Gyncentrum nie stosuja limitu wiekowego, ale moze dlatego, ze nie mieli pacjentki w tym wieku czy nawet troche mlodszej.
      wszystko zalezy od wynikow badan i decyzja pewnie podejmowana bylaby przez lekarza na tej podstawie - a badanie najlepiej zrobic wg norm kliniki u ktorej postanawia sie leczyc.

        • zosia9 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 03.11.12, 09:46
          Zastanawiałam się jak ustosunkować się do tego. I tego typu propozycje szkodzą metodzie in vitro. Właśnie przechodzimy proces oswajania społeczeństwa z chorobą niepłodności i mówimy o leczeniu. W przypadku kobiety 50letniej nie mówimy o leczeniu, bo nie jest to kobieta w wieku rozrodczym a więc nie choruje. Lekarz nie stwierdza niedrożności jajowodów, endometriozy itd. przeszkodą jest wiek. Dlatego tak bardzo potrzebna jest ustawa, która regulowałaby leczenie.

          Moim zdaniem osoba po 50tce nie powinna mieć możliwości podejścia do in vitro, bo ma problem psychiczny ze starzeniem się, urodzenie dziecka w takim wieku nie da jej młodości ani nie pozwoli pogodzić się z upływającym czasem. I jeszcze raz powtórzę że in vitro jest metodą leczenia a podawanie przykładów czego chcą osoby niezrównoważone i mogą to uzyskać tylko szkodzą rozwojowi medycyny.
          • lamia39 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 03.11.12, 13:46
            Dziewczyno,

            przede wszystkim pomyliłaś miejsce. zapraszam tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,139910188,139910188,pozno_rodzace_dziecko_co_u_nich_za15_20_30lat.html
            nie odmawiam ci prawa posiadania własnej opinii na ten temat, ALE NA BOGA, NAPISZ COŚ MĄDREGO.

            W przypadku kobiety 50letniej nie mówimy o leczeniu, bo nie jest to kobieta w wieku rozrodczym a więc nie choruje

            wyobraź sobie, że nie wszystkie kobiety starzeją się tak samo.

            Moim zdaniem osoba po 50tce nie powinna mieć możliwości podejścia do in vitro,
            > bo ma problem psychiczny?


            Ty też?
            • jeza_bell Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 03.11.12, 14:52
              lamia39 napisała:

              > Moim zdaniem osoba po 50tce nie powinna mieć możliwości podejścia do in vitr
              > o,
              > > bo ma problem psychiczny?

              >
              > Ty też?

              Nie jest normalna kobieta 50+ usiłująca na siłę wbić się w macierzyństwo.
              Tak, to problem dla psychiatry- nie ginekologa.
                  • krum Adminie czytasz to i nie grzmisz? 03.11.12, 17:34
                    A czym ta dyskusja sie rozni od dyskusji prowadzonej miedzy zwolennikami i przeciwnikami in vitro?

                    Argumenty przeciwnikow bardzo podobne – m.in. naturalna sekecja.Mysle, ze my dla niejednego przeciwnika budzimy takie same emocje jak ta pani po 50 w tej dyskusji.
                    Sadze, ze osmieszamy sie i tracimy twarz atakujac/krytykujac kogolowiek na tym forum. Nie nam to oceniac, kto,kiedy, gdzie, dlaczego i jak chce poczac dziecko a juz wogle dyskusja czy ma do tego prawo nie powinna miec miejsca na tym forum.

                    Poza tym temat watku nie brzmial „co sadzicie…“ ale „kto zna..“. Zalozcie sobie inny watek i kto bedzie chcial bedzie mogl sledzic dalsze dywagacje.

                    Adminie czytasz to i nie grzmisz? Usun/przenies komenatarze nie na temat (lacznie z moim), bo robi sie znowu niesmacznie sad
                  • zosia9 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 03.11.12, 17:43
                    To co tutaj wyraziłam z pełną odpowiedzialnością. Nie uważam metody in vitro za sposób przedłużenia płodności w nieskończoność a metodę leczenia. Mówię to jako matka dziecka z in vitro. Ostatnio brałam udział (bierny) w rozmowie na ten temat ( nie miałam pojęcia jak rozsądnie się do tego ustosunkować). Panie raczej ok 60tki żartowały sobie że teraz będą mogły rodzić dzieci jak im Tusk in vitro zrefunduję, to jest pojęcie o metodzie!!!! Zresztą tego typu podejście ma pani ok 50 skoro można zrobić in vitro to dlaczego nie? Moim zdaniem to szkodzi wszystkim którzy się leczą i jest argumentem przeciwko zabiegowi. Pomijam fakt ze pani ok 50tki nie zajdzie w ciążę bo u 40 latki zaczyna to już być problemem ( a naturalna płodność biologiczne jeszcze nie wygasła). Nie sądzę też żeby jakikolwiek lekarz który traktuje odpowiedzialnie swoją pracę na tego typu eksperymenty się zgodził.
    • mercedes73 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 03.11.12, 18:14
      Drogie Panie, Bardzo dziękuję za użyteczne informacje. Znalazłam kliniki, przekazałam kontakt i czy i co nastąpi jest już w gestii lekarza i Pani zdecydowanej na dziecko.
      Chciałam powiedzieć że przykro mi jak czytam część komentarzy. Bo okazuje się że nawet wśród społeczeństwa walczących o dziecko są Równi i Równiejsi - istny Folwark Zwierzecy. Pani Zosiu - gratulacje posiadania dzidziusia dzieki in-vitro. Szkoda że nie rozumie Pani, ze tak jak w Pani przypadku, tak w każdym innym to jest decyzja rodzica i lekarza. A nie komentatorów. Bo w oczach tych płodnych to my nie powinniśmy mieć dzieci, skoro nie możemy. Teraz my zaczniemy wśród siebie znajdować tych bardziej uprzywilejowanych i tych którym z takich czy innych względów powinno się odmówić możliwości posiadania dziecka.
      Ja nie oceniam czy kobiety po 50-ce powinny mieć dzieci. Bo to do mnie i do Was nie należy. Poza tym ani ja ani Wy nie znamy historii konkretnego człowieka. Idąc dalej tym tropem zabrońmy in-vitro palaczom - nie są godni, skoro sami siebie skazują na śmierć przedwczesną na raka - w imię dobra ich nienarodzonych dzieci - zabronić! Tak samo jeśli chodzi o młode dziewczyny, które jeszcze nie powinny mieć dzieci - a mają - odebrać! No błagam, przecież na pewno same widzicie że to chore. Nikt nikomu krzywdy nie robi. To nie jest decyzja o aborcji, krzywdząca. A dokładnie taka sama decyzja przed którą miejmy nadzieję stanie każda z nas - próba sięgnięcia po CUD. Nie bądźmy hipokrytami i nie znajdujmy pariasów w naszej społeczności. Nie Paniom Pani Zosiu, Pani anno.lucyno, Pani aurelioabb (jakie choroby genetyczne skoro chodzi o dawstwo komórek??), Pani jeza_bell oceniać kto może mieć dziecko a kto nie. Na szczęście, bo może ja też bym córeczki nie miała, bo chorowałam na tarczycę i była opcja że dziecko które urodze będzie miało uszkodzony mózg. Trzeba trochę więcej wiedzieć o człowieku i konkretnej sytuacji żeby ferować drastyczne wyroki. Nie bądźmy sędziami, skoro same walczymy o szczęście.
        • judytaa0 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 05.11.12, 01:27
          Jak widać mądra wypowiedź trafiła na ugór smile Jeza a skad ty masz takie informacje??? Jakim prawem oceniasz to że matka 50 letnia będzie krzywdę robić dziecku? Czym?? Troską i miłoscią np? Dojrzałością? Nikt nie ma prawa tego oceniać a priori, to chore. I niech mi to ktos wytłumaczy niby z jakiego pwoodu matka 30 letnia jest lepszą matką od matki 50 letniej? W dzisiejszych czasach 50 latki to kobiety w sile wieku, uprawiają sporty, są pełne zycia. O co wam u diabła chodzi? 50 latka zdązy dziecko odchować, co najmniej 30 - 40 lat przed nią. No chyba 30 latek/latka sobie już w zyciu poradzi bez mamusi?
          • zosia9 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 05.11.12, 11:32
            Jak widać nie tylko ja mam co do tego mieszane uczucia. Podobnie zachowują się odpowiedzialne kliniki, podając limit wiekowy. Uważam że jest on konieczny tak jak limit podania zarodków, nie można ich podać 5 lub 7 nawet jeśli ktoś wyrazi taką chęć bo konsekwencje mogą być opłakane.
            Nie traktuję tego jako dyskryminacji ze względu na wiek, tylko pogodzenie się z tym że w życiu człowieka jest czas na wszystko, oczekiwanie że medycyna przedłuży nam płodność i urodzimy dziecko na wcześniejszej emeryturze wydaje mi się nierealistyczne, bo nie cofniemy wieku. Tak jak botoks wygładzi zmarszczkę ale nas nie odmłodzi.
            Dodatkowo widzę w tego typu praktykach zagrożenie dla postrzegania zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego, całe leczenie cierpienie zarówno fizyczne jak i psychiczne zostanie sprowadzone właśnie do zachcianki.
            Poza tym na jakiej podstawie ustalić limit? A jeżeli 60ciolatka spotka partnera i będzie chciała mieć dziecko to co wtedy???? A dlaczego nie 58 latka, lub 70 latka??? gdzie jest granica??? Dlatego słusznym wydaje mi się przyjęcie granicy wieku biologicznego i menopauzy.
            Nie oceniam absolutnie predyspozycji do bycia rodzicem, ze względu na wiek, wszak rodzicem się jest cały czas a nie tylko do czasu jak dziecko osiągnie lat 7.
            I jeszcze raz zaznaczam niepłodność jest chorobą a in vitro metodą jej leczenia. I nikt nie robi tego dla kaprysu.
          • jeza_bell Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 05.11.12, 16:15
            judytaa0 napisała:

            > Jakim prawem oceniasz to że matka 50 letnia będzie krzywdę robić dziecku? Czym?? Troską i miłoscią np? Dojrzałością?

            dlaczego nie napiszesz wprost- STAROŚCIĄ?

            Nikt nie ma prawa tego oceniać a pr
            > iori, to chore

            Natura sama wprowadziła ograniczenia wiekowe dotyczące kobiet

            I niech mi to ktos wytłumaczy niby z jakiego pwoodu matka 30 le
            > tnia jest lepszą matką od matki 50 letniej?

            Naprawdę nie widzisz różnicy między położnicą 30 letnią, a 50 letnią?
            Naprawdę??

            W dzisiejszych czasach 50 latki to
            > kobiety w sile wieku, uprawiają sporty, są pełne zycia.

            Niech w takim razie pozostają w sferze uprawiania sportów

            . O co wam u diabła chodz
            > i?

            Otwórz szerzej oczy i naucz się patrzeć.
            Życie nie kręci się wokół cudzych irracjonalnych kaprysów.

            Ps mam wrażenie, że temat rodzicielstwa jest Ci znany jedynie z książek i filmów.
            Ot, takie tam dywagacje...
              • jeza_bell Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 06.11.12, 18:19
                lamia39 napisała:

                > Stare baby RODZĄ DZIECI.

                Po pierwsze w moim środowisku nie ma "bab"- są kobiety.
                Po wtóre biologicznie "stare" są kobiety PO naturalnej menopauzie i takowej mamuni w życiu nie spotkałam.
                Pisano o jednej co to urodziła starą będąc, ale wkrótce umarła osierocając swoje małe dzieci.
                Wyjątkowo niemądra egoistka, ale kaprys spełniła- udało jej się od razu podwójnie.
                Biedne sieroty...
                • lamia39 Re: Lamia, specjalnie dla Ciebie 06.11.12, 21:17
                  dziękuję jeza_bell.
                  tak mi się właśnie kojarzysz, pomimo mlodego wieku jeszcze starsza wewnątrz.
                  żyjesz w kraju w którym 50-letnie kobiety traktuje się jak geriatrie, sama je tak traktujesz, a siebie już niedługo. Twój wybór.
                  myślisz że dzieci osieroca się w wieku starczym? mój ojciec zmarł mając zaledwie 23 lata, wiec nie wiesz co komu pisane.
                  no i na koniec jeza_bell, będąc w klinice widziałam kobiety w różnym wieku i na tych najstarszych ( łącznie ze mną) nie malował się "kaprys" , który z taką satysfakcją używasz jako jedyny argument;
                  widziałam nadzieję pomieszaną ze strachem, bezsilnością, wstydem, poczuciem niesprawiedliwości i zażenowaniem "dlaczego mnie to spotkało", widziałam tez łzy po wyjściu z gabinetu. Czekając na swoją kolej coś ściskało mi gardło, odblokowałam się dopiero jak lekarz postawił mnie do pionu mówiąc zerezerwa jajnikowa bardzo wysoka pomimo mojego wieku.
                  Wiec osiągnąwszy te kontrowersyjną 50-tke, nie będę myśleć o ciepłych kapciach i dzierganiu wzorków, nie będę wyglądać jak na zalączonym obrazku, a jeśli będzie mi pisane prowadzić własne dziecko za rękę, na pewno nie bedzie to wbrew (mojej) naturze.
      • thursday.next napiszesz które to kliniki? 06.11.12, 10:31
        mam nadzieję że to oficjalne informacje...

        oglądalam kiedyś dyskusje na pewno byli przedstawiciele invimedu i salve i jasno podkreślali że żadna szanująca się klinika nie przekroczy wieku w którym kobieta przechodzi menopauze, rozmawiali chyba o jakiś 48 latach, coś około. Argumentowali to równiez dobrem dziecka, że każde dziecko ma prawo do wsparcia rodzicielskiego do momentu dorosłości, w tak późnym wieku istnieje zbyt duże ryzyko, że rodzice nie będą mogli tego obowiązku dopełnić, jak również argumentowali to naturą, skoro natura nie pozwala kobietom na późniejsze macierzyństwo to nie chcą się temu przeciwstawiać.

        Dla mnie jako dziecka urodzonego przez mamę 36 lat i ojca 54 lata to bardzo przemawia. Mój ojciec zmarł gdy miałam 8 lat i moje życie pod wieloma względami bardzo się różniło od życia dzieci w pełnych rodzinach.
        • zosia9 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 06.11.12, 13:01
          Były mąż znajomej założył kolejną rodzinę. Teraz przyznaje że to był błąd.
          Ale przecież nie dyskutujemy na temat wyborów ludzkich, tylko tego czym jest metoda in vitro i czy korzystanie z niej po przekroczeniu wieku 50 lat (czyli wieku rozrodczego). Czy jest to metoda na przedłużane płodności, czy metoda leczenia??
          Czyli czy 50latka która decyduje się na dziecko a nie może go począć w sposób naturalny cierpi na niepłodność? Czy w takim przypadku powinna stosować metody medyczne? Wszak są wskazania do in vitro i czy tym wskazaniem może być wiek???
          To są pytania którymi powinniśmy się kierować w formułowaniu sądów. Wszak sytuacja 34 letniej kobiety z zaawansowaną endometriozą jest inna. Myślę że także psychicznie, życiowo, społecznie.
          Dlatego jeżeli ktoś się mnie zapyta gdzie widzę granicę stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego to jest to wiek przekwitania. A juz zupełnie prywatnie to podobnie jak dziewczyny nie uważam tego typu decyzji za przemyślaną życiowo, wszak latanie po parku z kijkami i bycie w dobrej formie fizycznej nie przekłada się na donoszenie wyczerpującej dla organizmu ciąży, posiadanie noworodka w domu i wychowanie dziecka do lat 18stu
          • jeza_bell Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 06.11.12, 18:12
            zosia9 napisała:

            wszak latanie po parku z kijkami i bycie w dobrej formie fizycznej nie przekła
            > da się na donoszenie wyczerpującej dla organizmu ciąży, posiadanie noworodka w
            > domu i wychowanie dziecka do lat 18stu

            Co Ty gadasz? wink
            18 latek to jeszcze dziecko wymagające wsparcia i opieki rodziców.
            Matką się jest do końca życia, u zdrowiej i wysportowanej 50 latki ten koniec jest statystycznie dużo bliższy niż u 30 latki z zaawansowaną endomietriozą.
          • magdam151280 Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 17.11.12, 08:32
            nie wszystko wiemy o tej kobiecie moje drogie , ja ze swojego punktu widzenia nie krytykuję , wręcz zastanawiam się czy moja 50 letnia mama dała by radę urodzić , nie dla siebie a dla mnie
            mając 21 lat usunięto mi macicę ( rak) na szczęście miałam już roczną córeczkę , ale gdybym nie miała dzieci to kto wie, może bym się chwyciła takiej deski ratunku?

            z kolei moja znajoma w trakcie porodu straciła i dziecko i macicę , może taki właśnie przypadek skłania tę angielkę ? nie wiem
    • minastirid Re: Gdzie in-vitro po 50-ce w Polsce? 28.04.13, 18:36
      wiesz co, jeśli chodzi o to, jakie kliniki są najlepsze to moim zdaniem na pewno do tych jednych z lepszych miejsc, gdzie można się zgłosić, jest invimed, mają oddziały w kilku miastach w Polsce, a z tego co wiem mają też powstać kolejne. Wielkim plusem jest to, że mają bardzo dobrych lekarzy, nowoczesny sprzęt, ale też sporo fajnych programów, które na pewno ułatwią zajście w ciążę np. ten invitrozsukcesem.pl/ mnie przyciągnął.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka