Dodaj do ulubionych

Pragnienie, cierpienie i wybór

03.01.13, 20:08
Witam,
być może to moment, ta chwila, moja świadomość czy też raczej chęć podzielenia się rozterkami składa mnie do napisania tutaj. Mam bliżej do 40 niż dalej, wspaniałą córkę, męża i ogromne pragnienie pozostania kolejny raz mamą. Niestety poprzez zawirowania życiowe wcześniej nie mogłam o tym myśleć, dopiero ostatnie 4 lata, a raczej 2 to intensywna "praca" w tym kierunku. "Praca" nad mężem, dla którego chęć posiadania dziecka nie jest tak silna jak dla mnie. Wcześniej mówił, że nie chce dzieci, po latach to się zmieniło. To dla mnie zgodził się na badania nasienia, bo przez 5 m-cy niestety nie było efektu. Badania - 2% prawidłowych plemników, a dla mnie wyrok. Niestety nie było ciepłych gestów z jego strony, wsparcia, słów dających nadzieję. Przechodzę to sama. Zdecydowaliśmy się na inseminację zgodnie z sugestią lekarza, ale ze strony męża nie widzę tej pozytywnej energii, która powinna nas łączyć w tym momencie, tak trudnym przecież. Dla niego nie jest to tragedia, po prostu żyje dalej. Ale jest gotowy by poddać się zabiegowi. Nie ma oporów.
Jestem na rozdrożu. Ogromnie pragnę tego dziecka i jednocześnie cierpię, bo świadomość, iż przechodzę przez to sama, mimo wielu rozmów inicjowanych z mojej strony, powoduje iż się waham. Odsuwam się od niego, a on traktuje nasz związek z lekceważeniem. Od niego-jego trybu życia jaki prowadzi (a pije, pali) i ta lekkość w podejściu do poważnej kwestii budzi we mnie uczucia osamotnienia i ogromnego żalu. Jednocześnie mam poczucie, że jestem od niego zależna i bawi się moimi emocjami. Jesteśmy już 10 lat ze sobą więc nie rozumiem tej postawy, a jednocześnie jak zadaję pytania to nic się nie dzieje przecież.
Na styczeń planowałam zabieg, muszę zrobić badania, mam zacząć łykać clo, ale zostały mi 2 tyg do @ i miotam się z myślami.
Może piszę nie na temat, ale chciałam się podzielić ze smutkiem. Jak Wasi Panowie Was wspierają? Czy też są u nich takie postawy jak u mojego M? Co mam o tym myśleć?
Dziękuję za wsparcie, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • 3trzydziestka Re: Pragnienie, cierpienie i wybór 04.01.13, 09:25
      Witaj pani ewo. bardzo dobrze Cię rozumiem. U mnie jest bardzo podobnie, tylko że my staramy sie o pierwsze dziecko. M obnosi się wśród znajomych jak on tego pragnie itd. a nie robi kompletnie nic w tym kierunku. Zrobił badania z wielkim oporem, jakby mi robił łaskę i niejednokrotnie straszył, że ich nie zrobi. Niestety wyniki nie są dobre, ale on i tak twierdzi, że są w porządku. Nie chce nic przyjmować z suplementów, które mu podsuwam, bo twierdzi, że z nim jest wszystko dobrze i to ja mam problem. Muszę go prosić by przyjął to czy tamto i to codziennie. Sam przyjmuje w miarę Androvit (bo to mu zaleciL lekarz). Sugeruje tez ludziom, że ja mam problem,a ja nikomu nie powiedzialam o naszym problemie, bo jakos mi z tym źle. Czuje się gorsza, jaka ze mnie kobieta skoro nie mogę zajść w ciążę. W dodatku nie dość, że przechodzę przez to sama, to jeszcze mąż mi rzuca kłody pod nogi. Nie zmienił nic w swoich złych nawykach żywieniowych i alkoholowych i wyśmiewa wszystko co mówię, że to bzdury wyczytane w necie. Ale się wyżaliła, smutny ten nasz wątek. Pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwałości. Nie rezygnuj przez męża, jesli pragniesz dziecka. Zrób to dla siebie.
    • lidek0 Re: Pragnienie, cierpienie i wybór 04.01.13, 20:40
      Problem z poczęciem kolejnego dziecka jak na razie leży po jego stronie więc nie wiem czego od niego oczekujesz? Ty skałabyś z radości gdybyś dowiedziała się, że szanse na dziecko masz marne? To raczej Ty masz go wspierać i dodawać siły.
      • amika3 Re: Pragnienie, cierpienie i wybór 04.01.13, 21:30
        no dziewczyny nie przesadzajmy z tym wspieraniem ..mąż ewy bez wątpienia cierpi, ale jest dorosłym facetem i wie jak może zadać ból innej osobie, a najwyraźniej robi to, nawet jak nie jest to świadome działanie to ewa cierpi. To że jest mu przykro nie znaczy że ma prawo niszczyć związek. Myślę że że my często za mało wymagamy od naszych facetów, zawsze ich usprawiedliwiamy, niańczymy, bierzemy na siebie problemy, tyczy to się też synów, którzy potem nie potrafią ułożyć sobie życia (obserwuję takie przypadki w rodzinie i wierzcie mi czasami mam ochotę krzyczeć) wymagajcie od swych mężów więcej.. ewa nie daj się tak traktować .. myślę że dużo zależy od Ciebie..
      • 3trzydziestka Re: Pragnienie, cierpienie i wybór 05.01.13, 11:13
        Ja uważam,że niezależnie od tego po której stronie leży problem, problem jest wspólny i oboje partnerzy powinni się wspierać. Mężczyźni to nie dzieci, żeby ich nieustannie chronić. A co z kobietami.
        Wkurza mnie to, jak jesteśmy bombardowane w prasie kobiecej artykułami typu: co zrobić by nie odszedł. A czy ktoraś z Was przejrzała męską prasę? ja nie znalazlam w nich informacji jak uszczęśliwiać kobietę, chyba że w łóżku. Faceci to egoiści, oczywiście istnieją od tego wyjątki, ale mi się trafił sztandarowy egoista.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka