asiulek_78
04.08.04, 12:18
Tak się właśnie zastanawiam, po moich wczorajszych wieczornych sensacjach -
torsje + niesamowity ból głowy, jak bardzo warunki, jakie panują w pracy,
wpływają na naszą możliwość zajścia w ciążę ?
U mnie jest tak:
Od 5 lat pracuję w tej samej firmie, w biurze. Lokal mieście się w piwnicy
(którą mój szef szumnie nazwa PRZYZIEMIEM, ale jest to poprostu piwnica). A
więc jest zimno i panuje wilgoć. Zimą temperatura nie przekracza 16 -17
stopni (mamy mały elektryczny olejowy grzejnik, którego można włączać na 1/4
mocy, bo przecież zżera prąd), Prosto z biura wychodzi sie na podwórze, więc
nawet jeśli się trochę pomieszczenie nagrzeje, a ktoś otworzy drzwi- wieje po
nogach. Latem jest tak samo, ponieważ wogóle nie dochodzi tu słońce, poza tym-
latem otwiera się drzwi, co by się wietrzyło. Na wiosne pojawił się nam
kolejny kwiatek- na całej, jednej ścianie szczytowej pojawiły się czerne
wykwity grzyba i białawe- pleśni. No i mój szef zaczął to intensywnie
traktować takim jakimś środkiem na grzyby- na bazie chloru. I tak walczy z tą
ścianą trzeci miesiąc. Gdy przychodze rano do pracy- aż cofa mnie w drzwiach-
panuje tu smród grzyba wymieszany z chlorem. Nic nie daje wietrzenie,
włączone wentylatory, itd. Z tego to tylko ja jestem wiecznie podziębiona.
Wczoraj już mój organizm nie wytrzymał i odwdzięczył się- po kolejnych ośmiu
godzinach siedzenie w takich warunkach, wróciłam do domu z niewyobrażalnym
bólem głowy, a wieczór przesiedziałem przy kibelku.
Mojemu sefowi to nie przeszkadza, bo nie siedzi tu 8 godzin- wpada na chwilę
i leci dalej. A ja już nie wyrabiam. Jak sobie pomyślę, że już niedługo
szykuje mi się kolejna zima....
Jak myślicie- czy te warunki nie są przypadkiem jedną z przyczyn naszych
problemów z poczęciem dzidzi?