niemoralna propozycja

IP: 213.25.161.* 25.10.04, 16:21
Odwiedzam to forum, ale tym razem napiszę coś bez logowania, ponieważ chcę
poruszyć bardzo nieetyczny problem. Pomimo rocznych starań nie mamy dziecka.
Mąż ma bardzo mało plemników. Teściowa ma zbyt długi język i informacja
poszła w świat.
Kilka dni temu zadzowniła do mnie ciotka mojego męża. Powiedziała mi, że
niepłodność w linii męskiej nie jest niczym nowym w rodzinie mojego męża. Jej
mąż miał ten sam problem, tyle że w erze, gdzie nie mówiono o "in vitro"
itp., a leczenie właściwie nie istniało. I dała mi szokującą radę - inny
facet. Przyznam, że myśleliśmy o nasieniu dawcy, ale obawiałam się, czy dla
męża świadomość, że jestem w ciąży z obcym facetem nie będzie zbyt ciężka.
Ale taka forma - tj. romans + dziecko, nie przyszła mi do głowy. Co więcej
ciotka przyznała, że żadne z jej dzieci nie jest dzieckiem jej męża, który
nie ma o tym bladego pojęcia. A dzieci te uratowały jej rozpadajace się
małżeństwo.
Nie wiem, czy umiałabym z tym żyć, ale każdego napotkanego mężczyznę zaczynam
porównywac z moim mężem - oczy, włosy, wzrost. To obrzydliwe, bo bardzo,
bardzo kocham mojego męża. Musiałam się z kimś tym podzielić. Mam wrażenie,
że zwariowałam, albo coś mi się z głowa innego zrobiło... Wiem jestem
idiotką. Ale czy żadna z was nie miała takich myśli?
    • Gość: dazzle Re: niemoralna propozycja IP: *.man.polbox.pl 25.10.04, 16:32
      Nie zwariowałaś. Po prostu straszliwie chcesz dziecka. Ale musisz zapytać
      siebie - dlaczego chcesz dziecka? Ja chcę dziecka, bo będzie to ukoronowanie
      naszej miłości, wiem, że to glupio brzmi, ale to będzie jej owoc. Ja chcę
      dziecka mojego męża, bo go kocham, bo jest moim mężczyzną, samcem, bo będzie to
      JEGO dziecko. Wyraz naszej miłości.

      Musisz sobie zadać podstawowe pytanie - dlaczego chcesz dziecka. CZy jest Ci
      wszystko jedno, z kim by ono było spłodzone? Czy nie skrzywdzisz tym swojego
      męża? Dziecko do niczego nie służy - ani do ratowania małżeństwa, ani do
      zaspokajania ambicji, do niczego - dziecko, to jest mały, odrębny CZŁOWIEK! Nie
      wolno go używać do żadnych celów. Dajesz dziecku życie, bo kochasz. I jest to
      dar. A nie pożyczka, którą ono będzie w jakiś sposób swoim życiem spłacać.
      Pomyśl o tym.

      A co będzie, jeśli mąż dowie się o romasie? Przypadkiem, diabelskim zbiegiem
      okoliczności? Co zrobisz? Warto sobie zrujnować związek, przyszłość? Może
      trudności, jakie przechodzicie są dla Was jakąś próbą. A Ty chcesz to obejśc na
      skróty...
      Pomyśl o sobie. Jak się będziesz czuła oddając się innemu? ZDRADZAJĄC męża,
      którego kochasz, któremu ślubowałaś UCZCIWOŚĆ?

      Pomyśl.
      Pozdrawiam,
      dazzle
    • maretina Re: niemoralna propozycja 25.10.04, 16:55
      na pierwszej wizycie w invikcie luzno gadalam z lekarzem o nieplodnosci.
      zapytalam czy myle sie, ze teraz to wiekszy problem niz kiedys?
      a on odparl, ze sie myle, tylko ze kiedys nie mowiono o tym i sprawy zalatwialo
      sie po sasiedzku ( jak facet byl nieplodny) za PRZYZWOLENIEM MEZA.
      bylam w szoku, ale widze ze to prawda, jesli Twoja ciocia tak mowiuncertain
      szok!
      • Gość: ALOE Re: niemoralna propozycja IP: *.crowley.pl 25.10.04, 17:21
        przecież przy zabiegach in vitro można wydobyś plemniczek, dowiedz się dokładnie
        u lekarzy, zadzwoń najlepiej do Białegostoku, oni to robią tyle lat ,mają już
        doświadczenie z niezwykłymi przypadkami i jak potwierdzą się wasze
        przypuszczenia dopiero porozmawjaj z mężem, ja nie byłabym szczęśliwa gdybym się
        dowiedziała że nie to moje dzieci. SPRAWDŹ TO U DWÓCH TRZECH LEKARZY, TO DOŚ
        WAŻNA DECYZJA.
        • yagres Re: niemoralna propozycja 26.10.04, 07:50
          Najnowsze badania naukowe dowodzą, że 10 % populacji pochodzi z nieprawego
          łoża. Mając na uwadze odwieczną zdolność człowieka do flirtowania, romansowania
          i zdradzania nie powinno to nikogo dziwić.
          Parokrotnie już rozmawiając z mężatkami opowiadały się one, że pierwsze dziecko
          to musi być z mężem ale co do drugiego i ewentualnie następnego to chętnie by
          sobie zmajstrowały z kim innym jeśli tylko byłaby po temu odpowiednia i
          sprzyjająca okazja. Oczywiście mówiły to z uśmiechem na twarzy traktując jako
          żart. Ale coś w tym musi być.
          Nie wiem co o tym mam sądzić. Ale pozostaje fak, że jednak nie jesteśmy wcale
          takie świąte a po iluś tam latach wspólnego życia różne głupie pomysły
          przychodzą do głowy.
    • Gość: incognito Re: niemoralna propozycja IP: 217.17.46.* 26.10.04, 08:08
      Też jestem uczestniczką forum, ale na ten temat też wypowiem się incognito.
      Też miałam takie myśli - tym bardziej że z tytułu mojej pracy mam częste
      wyjazdy na szkolenia, gdzie są faceci z różnych części polski (z innych
      oddziałów mojej firmy). Mąż też min raz na miesiąc ma delegację na kilka dni.
      Utrudnia nam to starania, bo nieraz wyjazdy wypadają w czasie owulacji - i
      wtedy cykl stracony.

      Są to jednak przelotne myśli, kiedy już jestem zdesperowana, zazwyczaj kiedy
      dostaję okres i wiem że znowu nic się nie wykluło.Ale jak patrzę na mojego męża
      to ogarnia mnie fala miłości i stwierdzam że to jego kocham i najważniejsze że
      jesteśmy razem, że to jego właśnie kocham i - najważniejsze - że to z nim
      właśnie chcę mieć dziecko. Chcę żeby to była cząstka mnie i jego - nasze
      dziecko.

      Co więcej nie jestem już pierwszej młodości, mąż też nie. Poznaliśmy się
      później w życiu. Wcześniej miałam związki, wieloletnie, ale dopiero ten
      męszczyzna jest tym z którym chcę mieć dziecko. Chcę mieć jego dziecko a nie
      po prostu dziecko.

      Myślałaś może o adopcji ? My ostrożnie myślimy. Tylko rozwiązanie wspólnie
      podjęte i równe dla obu stron nam rozwiąże sytuację. Inaczej wolę być
      bezdzietna ale w szczęśliwym związku.
    • Gość: bea14 Re: niemoralna propozycja IP: 195.187.135.* 26.10.04, 08:33
      rozumiem takie wątpliwości, kiedy medycyna nie daje żadnych szans na dziecko ze
      SWOIM UKOCHAMYM MĘŻCZYZNĄ - jak piszecie. Ale kiedy można próbować "do
      upadłego" przez in vitro czy in vitro z mikromanipulacją - "wyłuskując" te
      nieliczne plemniczki to dziwię się Wam że zastanawiacie się nad metodami
      ciotek. Może kiedys to był sposób ale dziś..... W życiu różnie bywa: wypadek,
      choroba, itp. jak spojrzeć w oczy mężowi i dziecku kiedy prawda wyjdzie na jaw?
      Ja nie chcę mieć dziecka za wszelką cenę - chcę mieć dziecko z człowiekiem
      którego kocham - chcę mieć jego dziecko. A jeśli się nie uda? Wtedy RAZEM
      podejmiemy decyzję co dalej. Nikt chyba nie ma prawa podejmować decyzji tego
      typu za innych.....
      • Gość: incognito Re: niemoralna propozycja IP: 217.8.186.* 26.10.04, 09:51
        Bea !
        Chyba nieuważnie przeczytałaś mój wpis - myślę dokładnie tak jak Ty. Ja nie
        skorzystałabym ze skoku w bok - tak właśnie napisałam: że chcę mieć dziecko z
        ukochanym, cząstkę jego i mnie , a nie dziecko za wszelką cenę.
    • Gość: Malta99 Re: niemoralna propozycja IP: *.mi.gov.pl 26.10.04, 10:44
      Wiecie co dziewczyny, zeby w dzisiejszych czasach dostepnych roznych metod in
      vitro, manipulacji z plemnikami, gdzie nawet mozna jakies plemniki wydlubac
      jesli nie ma zadnych w nasieniu, to naprawde sie dziwie skad wam takie pomysly
      do glow trafiaja?
      A co wazne i juz podniesione w tym watku - wydaje mi sie ze to naprawde moze
      wyjsc w jakims strasznym momencie choroby czy wypadku, przeszczepu nerki, grupy
      krwi itp. i co wtedy? Jakis nawet kiedys film taki widzialam - oczywiscie
      strasznie lzawy i dramatyczny i nawet nie wiem jak sie skonczył smile

      Za zgoda meza ok, (moga za takim rozwiazaniem przemawiac wzgledy ekonomiczne)
      ale mysle ze nawet rozmowa na ten temat co bardziej podejrzliwemu moze dac do
      myslenia czy to aby na pewno jego dziecko (jak sie w koncu uda).

      Ja bym wolala adoptowac malca - wtedy wszystko jest jasne.
      • Gość: xxy Re: niemoralna propozycja IP: 82.177.77.* 26.10.04, 16:42
        Jak kobieta jest zdesperowana , to zrobi wiele, a nawet popelni glupote.Ja tez
        mam takie myśli i nie wiem czy nie wprowadze je w czyn.Zdrowie nie pozwala mi
        na sztuczne zaplodnienie.Szanse sa male, a ja nie jestem taka mloda.
        • tekla12 do xxy 26.10.04, 16:55
          Jakie problemy zdrowotne przekreślają możliwość zapłodnienia pozaustrojowego i
          jednocześnie nie przeszkadzają w donoszeniu ciąży?
    • Gość: cetka Re: niemoralna propozycja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.10.04, 18:07
      ja tak bardzo kocham mojego meza, ze u mnie nie wchodziloby takie rozwiazanie w
      gre. nic nie jest silniejsze od milosci do niego. ale rozumiem twoja rozpaczsad
      wtedy rozne pomysly przychodza do glowy...

      ja sadze tak, ze jezeli naprawde go kochasz, to pomysl, ze mozesz go stracic,
      gdy sie dowie, zrujnowac jego zycie, gdy dowie sie, ze go tak oszukalassad a to
      moze wyjsc chocby przy oznaczeniu grupy krwi, potrzebie jakis badan
      genetycznych...

      z tego, co piszesz wynika, ze nie rozmawialas z nim o ciazy z nasienia innego
      dawcy. moze jednak to nie bedzie az tak wielki problem dla twojego meza? na
      pewno bedzie wiekszy, jak sie dowie, ze masz dziecko z innym w "naturalny"
      sposob, niz mialam konktakt z nasieniem innego mezczyzny na fotelu
      ginekologicznym. zreszta pomysl - w dni plodne zdrowa kobieta ma tylko 20-30%
      szansy na zajscie w ciaze. w dzisiejszych zabieganych czasach moi zdrowi
      znajomi maja dzieci po 1-3 latach regularnego uprawiania seksu, kilka razy w
      ciagu dni plodnych - dasz na to rade?sad((((

      zycie jest straszne, ze kaze nam dokonywac tak trudnych wyborow......
    • pollla Re: niemoralna propozycja 26.10.04, 19:17
      po pierwsze, ja np. nie potrafiłabym przespać się z byle jakim facetrem, bo
      kocham tylko mojego.
      po drugie, ciągle bym się bała, że wszystko się wyda;
      po trzecie, moje wymarzone dziecko ma mieć oczy tego jedynego tatusia, a takich
      oczu nie spotyka się często;

      Ale mam wrażenie, że opisywana metoda jest bardzo stara, ale nie mówi się o
      niej głośno. Powiedzmy sobie szczerze mówimy dziewczynie próbuj, bo jest INV,
      czy inseminacja - ale masy ludzi na to nie stać. Adopcja jest rozwiazaniem, ale
      większość z nas marzy o poczuciu własnego dziecka podskakującego w brzuchu.
      nie-gościu nie wiem, ile się starasz o dziecko, ale mam wrażenie, że jest ono
      dla ciebie czymś ważnym, skoro chcesz je posiadać na wszelką cenę. Nie będę cię
      krytykować, ale rozważ bardzo dokładnie, czy twoja decyzja jest słuszna.
      • ankaaa18 Re: niemoralna propozycja 26.10.04, 22:53
        Kobieto,jak Ty wogóle mogłaś o czyms takim pomyśleć?!
        Dziecko,to nie tylko bobas,ale OWOC miłości,o którym sie tu tyle mówi...
        Jak możesz myśleć o poczęciu dziecka,w tak okropny sposób?W najgorszy,z
        możliwych sposobów..To straszne..
        Rozómiem,że kobieta może być zdesperowana,po wielu staraniach(wiem co to
        znaczy),ale żeby od razu tak haniebnego czynu chcieć sie dopuścić..?
        Jak możesz kochać męża,skoro chcesz go tak naprawdę skrzywdzić?
        Rozmów sie dziewczyno ze swoim sumieniem i otrzaśnij sie póki czas,bo czasu nie
        da się cofnąć,tak jak najwiekszego błędu w swoim życiu...
        • Gość: nova Re: niemoralna propozycja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 23:15
          ciekawe podejscie mialy te kobiety, ktore chcialy dziecka wszystko jedno
          czyjego, byle bylo??? nie lubie tego okreslenia bo jest wulgarne, ale chyba
          jednak do tego pasuje - to szal macicy czy sie myle?
          • aleksandraeva Re: niemoralna propozycja 27.10.04, 07:18
            Jest jeszcze sprawiedliwoc-ex zona mjego zrobila to z kims innym,lecz klamstwo
            ma krotkie nogi.I ma teraz swoja pokute za zdrade,bol i wszystko z tym zwiazane-
            dziecko jest chore na epilepsje,zanik miesni,porazenie mozgowe.
            • nicol.lublin Re: niemoralna propozycja 27.10.04, 08:02
              chyba ci odbiło pisać takie rzeczy!
              choroba dziecka nie jest żadną karą! po prostu tak w życiu bywa. ciekawe co być
              powiedziała, gdyby tobie urodziło się chore dziecko?
            • Gość: cetka Re: niemoralna propozycja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.04, 17:27
              aleksandraeva - to przerazajace, co napisalas i traci ciemnogrodem i innym
              sredniowieczemsad chorobe dziecka uwazasz za kare za zle zachowanie matki? a
              jakies my mowialysmy miec grzechy, ze jestesmy bezplodne? same grzesznice na
              tym forum!
              • aleksandraeva Re: niemoralna propozycja 28.10.04, 10:08
                Dziewczyny-moze nie do konca wyrazilam sie tak jak chcialam,a wy tez nie
                zupelnie mnie zrozumialyscie.Nie mieszkam w Polsce,i wiecie co jest dla mnie
                przrazajace-spotkalam kobiety,ktore rodza dzieci dla zdobycia papierow
                tzn.prawa pobytu.Znam osobiscie dwie pary ,ktore mialy problemy z posiadaniem
                potomstwa w obu przypadkach skonczylo sie tym samym-skokiem w bok,a kiedy mialy
                juz dziecko w reku to maz nie byl im potrzebny.co do ponizszego mojego postu-
                jedna z nich wiedzac ze jast chora i tak dopiela swego-ukrywajac chorobe przed
                lekarzami w czasie ciazy.Nie wiem czy zrozumiecie co napisalam?-ja nigdy nie
                pojme jak mozna wykorzystrac dziecko do osiagniecia wlasnych celow
                Pozdrawiam
        • Gość: cetka Re: niemoralna propozycja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.04, 17:25
          ania - litoscisad dziewczyna jest zrozpaczona i zdesperowana. nie napisala, ze
          to zrobi, tylko, ze ktos jej podsunal taki pomysl. ostatniej rzeczy, jakies
          pewnie oczekiwala, to opieprz, jaki jej tu napisalas. moze lepiej napisac
          spokojnie wszystkie za i przeciw, ktore sie znajda w kazdej sytuacji...
    • Gość: Pietrek Re: niemoralna propozycja IP: 213.17.192.* 28.10.04, 09:45
      Przeczytałem sobie tego post'a i szczęka mi na biurko opadła. Już dawno takiego
      karpia nie zrobiłem. Wiem. że zdesperowany człowiek jest w stanie zrobić wiele.
      Czytałem kiedyś opowiadanie Rolanda Topora bodajże o tytule "Sznycel alpejski"
      o trójce alpinistów żywiących się odmrożonymi podudziami jednego z nich. Włosy
      mi się zjeżyły (chyba nawet na żołądku) jak się dowiedziałem, że taki fakt miał
      miejsce, a przez Topora został przerysowany. W końcu skądś miał inspiracje.
      DZIEWCZYNO!!! Czy Ty sobie zdajesz sprawę, co to by oznaczało dla Twojego
      chłopa. Trochę wpisy pozostałych Pań mnie uspokoiły, ale powiem Ci jak to
      wygląda z drugiej strony, bo chyba wszystkie w.w. post'y są od laseczek. My też
      ze względów finansowych braliśmy pod uwagę dawcę, ale nie aż tak "naturalnego".
      Jednak wolimy in vitro. Jeżeli to się nie uda, to będziemy myśleć dalej. W
      rodzinie mam taki przypadek: Mój brat ożenił się szesnaście lat temu. Po ośmiu
      latach małżeństwa w końcu urodziło im się dziecko, bo wcześniej bratowa miała
      problemy z jajnikami. Po dwóch latach miała skok w bok. Dość długo to trwało,
      ale zeszli się spowrotem. Po kolejnych czterech latach znowu miała skok w bok i
      znowu jej wybaczył. Dwa lata temu znowu, wybaczył, ale zaczął liczyć... W
      międzyczasie urodziło im się drugie dziecko. Zrobił geny i co? Nie jego. Pozew
      jest w sądzie. Nie dlatego, że miała innych facetów (bo do tego się prędzej czy
      później przyznawała), ale że oszukiwała go przez sześć lat i nie miała zamiaru
      powiedzieć. Dziecko oczywiście kocha, ale mam wrażenie, że tak jakoś z
      przyzwyczajenia.
Pełna wersja