Gość: nie-gość
IP: 213.25.161.*
25.10.04, 16:21
Odwiedzam to forum, ale tym razem napiszę coś bez logowania, ponieważ chcę
poruszyć bardzo nieetyczny problem. Pomimo rocznych starań nie mamy dziecka.
Mąż ma bardzo mało plemników. Teściowa ma zbyt długi język i informacja
poszła w świat.
Kilka dni temu zadzowniła do mnie ciotka mojego męża. Powiedziała mi, że
niepłodność w linii męskiej nie jest niczym nowym w rodzinie mojego męża. Jej
mąż miał ten sam problem, tyle że w erze, gdzie nie mówiono o "in vitro"
itp., a leczenie właściwie nie istniało. I dała mi szokującą radę - inny
facet. Przyznam, że myśleliśmy o nasieniu dawcy, ale obawiałam się, czy dla
męża świadomość, że jestem w ciąży z obcym facetem nie będzie zbyt ciężka.
Ale taka forma - tj. romans + dziecko, nie przyszła mi do głowy. Co więcej
ciotka przyznała, że żadne z jej dzieci nie jest dzieckiem jej męża, który
nie ma o tym bladego pojęcia. A dzieci te uratowały jej rozpadajace się
małżeństwo.
Nie wiem, czy umiałabym z tym żyć, ale każdego napotkanego mężczyznę zaczynam
porównywac z moim mężem - oczy, włosy, wzrost. To obrzydliwe, bo bardzo,
bardzo kocham mojego męża. Musiałam się z kimś tym podzielić. Mam wrażenie,
że zwariowałam, albo coś mi się z głowa innego zrobiło... Wiem jestem
idiotką. Ale czy żadna z was nie miała takich myśli?