Co dalej, co robić

09.11.04, 08:51
Witam wszystkich.
Od jakiegoś czasu każdy dzień zaczynam tak samo. Przychodzę do pracy i
właczam kompa, poczym sprawdzam co sie opjawiło na forum nipłodność, żadko
pisze, dawniej głównie jako gość, przyglądam się, czytam i czekam z
utęsknieniem aż pojawią sie upragnione dwie krechy. W sobotę przeczytałam
arykuł w Wysokich Obcasach, którego przesłanie jak i tytuł brzmią Wyluzuj
się. Ale dzisiaj znowu zaraz po przyjściu do pracy weszłam na forum i znowu o
TYM myslę. A może by tak nie wchodzić przez jakiś czas na forum, nie robić
żadnych akcji związanych z poczęciem, nie mierzyć temperatury, nie mysleć,
zamknąć ten temat, pogodzić sie z tym że jest trudno i zobaczyć co przyniesie
loc. Przecież nawet jesli potrwa to rok, dwa, to nie zestarzeje sie w tym
czasie tak, że nie będę mogła urodzić i bedę babcią dla swojego dziecka. Mój
mąż też jest tym wszystkim zmęczony, chodzi za mna i powtarza "nie deneruj
sie, nie przejmuj" a ja widzę, ze to on jest strzępkiem nerwów. Od dziś mam
postanowienie. Zawieszam myslenie o dziecku, nie wchodzę na forum (no może
jeszcze dziś i ijutro zobaczą co z miom wątkiem), nie mierze temereatury.
Poczekamy, zobaczymy. Skupię sie na pracy i przygotowaniech do świąt.
Pochodze po sklepach i poszukam prezentów (i nie zaglądam do sklepów z
artukułami dla dzieci)....
Teraz taki jest plan!
    • asiaku Re: Co dalej, co robić 09.11.04, 11:43
      Być może to dobry plan.
      Zwłaszcza jeśli, jak piszesz masz czas.
      Gorzej jak się jest po trzydziestce i nie ma juz tego komfortu,że mozna
      poczekać...smile
      Gdybym miała 22 - 24 lata to prawdopodobnie też obrałabym taka strategię..smile
      • pietrek666 Dokładnie!!! 09.11.04, 11:55
        My oboje minęliśmy trzydziestkę i dostajemy w związku z tym coraz większego
        stresa. Gdyby człowiek mógł się zabezpieczyć na każdym froncie, to życie byłoby
        o wiele prostsze. Idziesz do diagnosty, on podłącza Cię do kompa. I po chwili
        wychdzi wydruczek co jest OK, a co nie.
        • agnesta Re: Dokładnie!!! 09.11.04, 12:27
          Hej. Ja też czytam od dawna. Pierwsze co robię po przyjściu do pracy to
          przejrzenie postów na tym forum. Co i raz mówię sobie, dość, nie będę tu
          zaglądac ale to jest jak nałóg. I ciąglę na nowo się nakręcam. Podobnie jak u
          Pietrek my też oboje jestesmy po trzydziestce i z każdym cyklem coraz bardziej
          popadam w jakieś szaleństwo. Ciągle gadam mężowi o pecherzykach, endometrium
          itd staje się to jakąś obsesją ale po prostu nie potrafię się "wyluzować".
    • siostrakrwi Re: Co dalej, co robić 09.11.04, 12:50
      My jesteśmy przed trzydzistką (mamy po 29 lat) ale już niedługo. Staramy sie
      od jakiegoś roku, od pół roku poważnie (wyliczanie, wsłuchiwanie sie w
      organizm), od dwóch cylki z lekami (ja mam za wysoki progesteron, mąż za mało
      plemniczków). Ale tak jak powiedziałam, koniec z tym.
      Od jutra tu nie zagladam, nie czytam publikacji, bierzemy tylko lekarstwa i
      cieszymy sie sobą. Uważam ,że tak bedzie lepiej. Mam nadzieje że nam sie uda i
      zajść i sie wyluzować i tu nie zagladać.
      Poza tym zawsze jest mnóstwo różnych możliwości zarówno zajścia w ciąże,
      posiadania dzici jak i cieszenia sie życiem.
      Nie mozna sie trzymać w życiu tylko jednego, bo mozna sie za szybko zaiweść
      Zdaje sobie sprawę, że może chaotyczne są moje przemyslenia, ale wierzę w
      szeroko pojęty optymizm. Świat jest piękny - cieszmy sie nim. A życie?!?! Samo
      si wszystko ułoży. Jeśli jesteśmy dobrzy dla świata, on będzie również dla nas
      dobry. W każdej nawet najtrudnieszej wytuacji można znaleśc coś pozytywnego -
      wystarczy spojrzeć na to z innej perspektywy.
      Przecież pary, które nie maja swoich dzieci i decydują sie na adopcje - robią
      coś dobrego dla innego człowieka. Ludzie, którzy się leczą i badaja - poznają
      lepiej spwje ciało i może uda im sie szybciej zauważyć coś ważnego, co inaczej
      by przeoczyli, Partnerzy, którzy staraja sie o dzicko - zbliżają sie do siebie,
      uczą sie rozmawiać i walczyć z problemami.
      Usmiechu na codzień - to pomaga
      • agnesta Re: Co dalej, co robić 09.11.04, 13:24
        Naprawdę chciałabym móc podejść do tego z większym dystansem. Gdybym była
        młodsza być może udałoby się to, ale teraz czuję na sobie presję przemijającego
        czasu a najgorsze, że "pluję sobie w brodę" że tak długo zwlekałam z zajsciem w
        ciążę. Zwlekałam, bo oczywiście byłam przekonana, że ten "problem" mnie nie
        dotyczy a tu szok, kubeł zimnej wody na głowę.
        • siostrakrwi Re: Co dalej, co robić 09.11.04, 13:57
          A spróbuj sie zastanowić co narzekanie, przejmowanie i stres moga ci przynieść
          dobrego? Czy coś zmienią? Znikną problemy? Czy cały czas mysląc o porblemie
          czujesz się lepiej?
          Na pewno nie.
          Myślę, ze na prawde trzeba sie wyluzować? Niestety nie masz wpływu na większość
          rzeczy, które dzieją sie dookoła ciebie, a trzymanie ich wszystkich na dystans
          tylko pomoże. A rok, dwa nie robią różnicy. A jesli sie nie uda tym sposobem,
          to na pewno znajdzie się inny. Trzeba w to wierzyć, a nie tylko mysleć, "O
          cholera, ze mna jest coś nie tak, jestem niepłodna" Jełsi tak myslimy tak sie
          staje. Dajmy działać optymizmowi, myslimy pozytywnie i skupmy sie na czymś
          innym a nie tylko na prokreacji.
    • karola12345 Re: Co dalej, co robić 09.11.04, 14:48
      i bardzo dobry pomysł!! popieram w 100%. zacznij przygotowania do świat.
      pozdrawiam. PS wesołych świat!!
Pełna wersja