jak sobie z tym poradzic?...

07.12.04, 22:16
bliska kolezanka miala ten sam problem, co ja: nieplodnosc, choc inne
problemy. razem sie leczylysmy, choc w innych klinikach. i w tym momencie ona
zaszla w ciaze, udal sie zabieg. i co od tego momentu? mowi mi wszystko ze
szczegolami niepytana. pokazuje plaski brzuch (to I trymestr, nie widac nic
jeszcze) i pyta, czy juz widac, kilkakrotnie mnie pyta, czy mowila mi juz, ze
jej dziecko ma iles tam gram, ze juz bije serduszko, jaka ja duma rozpiera z
ciazy... rozumiem, ze sie cieszy, ja sama szalalabym ze szczescia, ale
staralabym sie przy tym nie ranic innych osob.

nie musze mowic, ze rycze srednio caly wieczor po tych wizytach... po
ostatnim razie maz sie tak wsciekl na te niedelikatnosci, ktore sama
powiedziala, ze chcial do niej zadzwonic, ale nie pozwolilam.

powiem szczerze, ze jestem w szoku, bo takiej niedelikatnosci i nietaktu nie
spodziewalabym sie po dziewczynie, ktora jechala ze mna na tym samym wozku.
wczesniej wielokrotnie tez rozpaczala nad nietaktami rodziny i znajomych.
teraz sama wbija mi noz w serce.

wiem, ze moglabym jej powiedziec, ze mnie to boli, ale ona w tym stanie jest
b. wrazliwa, wiec moge sie liczyc z tym, ze nawet zerwie ze mna znajomosc.
prawda jest jednak taka, ze mamy wspolne srodowisko i chcac czy nie chcac
bedziemy sie widywac. nie wiem, czy sie do tego nie posune, bo niedlugo kaze
mi dotykac brzuch i wyczuwac ruchysad

nie moge zrozumiec jednego - wystarczy, ze wie, ze dramatycznie staram sie o
dziecko i to powinno jej wystarczyc, zeby mi ograniczyc szczegolow. kiedys
wyczytalam, ze kobiecie w ciazy kurczy sie mozg, ale zeby az tak?...

nie wiem, co robic. najtrudniej jest, gdy chodzi o oczywiste sprawy -
przeciez ona wie, jaka jest moja sytuacja......

    • ludina Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:23
      no właśnie...a nie mozesz sie rozpłakać i uciec, ja bym tak zrobiła...bo nie
      umiem szczerze cieszyć sie wraz z innymi,akurat w takim przypadku...
      • cetka Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:34
        nie - to sa zbyt drazliwe rzeczy. nie umiem grac, bo bylaby to gra na moim
        zywym organizmie.

        ostatnio mnie spytala, czy nie wiem, od ktorego mca zapisuje sie do szkoly
        rodzenia. powiedzialam, ze nie wiem, bo mnie ten problem nie dotyczy. nie wiem,
        czy to jej cos dalo do myslenia...

      • konwalia9 Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:45
        Ja po poronieniu nie mogłam patrzeć na kobiety z wózkami, nie mówiąc już o tych
        z brzuchami. W szpitalu poznałam dziewczynę, która również poroniła i miała
        zabieg. Kontaktowałyśmy się po wyjściu ze szpitala ale pewnego "dnia" ten
        kontakt się urwał- dopiero po dwóch miesiącach zadzwoniłam, nie wiedząc jak
        pochwalić się, że jestem w ciąży... Okazało się, że Ona nie dzwoniła bo też
        zaszła w ciążę i nie wiedziała jak podzielić się swoim szczęściem. Swoją
        córeczkę nazwała moim imieniem (jakie to miłe). Po co o tym piszę? Z jednej
        strony wydaje mi się dziwne,że kobieta, która przeżywała to co Ty nie zdaje
        sobie sprawy z tego, jak bardzo Cię rani, z drugiej jednak- wiem z
        doświadczenia- że bardzo szybko zapomina się, że tak powiem, ten stan
        psychiczny sprzed ciąży- to chyba kwestia taktu niż emocji. Moim zdaniem
        powinnaś delikatnie zasugerować, że te opowiadania Cię ranią albo niech
        rzeczywiście Twój mąż zadzwoni do niej i- niby bez Twojej wiedzy- powie, że po
        jej wyjściu płakałaś i z jakiego powodu. A Tobie życzę Dzidziusia i wiem, że
        będziesz go miała, bo tak naprwawdę jestem dobrą wróżką, czytam posty miłych
        kobietek i od razu wysyłam ciążowe fluidki w ogromnych ilościach i to działa.
        Serdzecznie pozdrawiam
    • maretina Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:34
      nie ma innego wyjscia jak uruchomic granice swojej asertywnosci. to nic zlego.
      zrobilam to, mimo to przykro mi bylo, ze niektore dziewczyny wiedzac o moim
      czekaniu na poronienie, albo kilka dni po poronieniu odzywaly sie do mnie na gg
      z prosba o porade ciazowa:/. po pierwsze na ciazach znam sie jak pies na
      gwiazdach, apoza tym w takim momencie pytac o ciaze.... nie umialam o tym gadac
      i powiedzialam to. nikt sie na mnie nie obrazil za to.
      • lucy_ricardo Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:47
        Zgadzam sie z Maretina. Jesli zachowanie kolezanki tak bardzo Cie drazni,
        musisz jej to (delikatnie) zasygnalizowac. Piszesz, ze nie chcesz sie rozplakac
        i wybiec, bo bylaby to gra... a czy nie jest z Twojej strony gra dotykanie
        brzuszka i wysluchiwanie o ciazowych szczegolach?

        Twoje uczucia tylko sie z czasem skumuluja... na pewno nie pomoze to Waszej
        przyjazni. Och, i nie boj sie, ze odrobina prawdy tak strasznie jej zaszkodzi -
        - bez przesady. Natomiast jezeli na tej podstawie zerwie z Toba przyjazn to
        tylko znaczy, ze nie byla to prawdziwa przyjazn, skoro Ty masz wokol niej
        skakac, a ona Ci moze po sercu deptac.

        Pozdrawiam!
    • mawi_mawi Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:38
      mysle sobie tak: nic nie tłumaczy takiego zachowania bo powinna zdawac sobie
      sprawe co czujesz. Ale w ciąży faktycznie zmienia sie perspektywa - tym
      bardziej że było pod górkę. Hormony działają, ale chyba mózgu nie "obkurczaja"
      Chyba spróbuj ją "wyprostować" powiedz, że bedziesz sie cieszyć razem z nią,
      jeśli ona będzie wsparciem dla Ciebie.
      • aga_lub_marcin Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:50
        Nawet nie wiem co powiedzieć, przykre to... ale dopoki jej nie powiesz co
        czujesz, nie bedzie wiedziala a Ty bedziesz cierpiec. Podejrzewam, że jesli
        staralyscie sie razem i wspieralyscie, liczy teraz ze bedziesz sie rownie mocno
        cieszyla jej szczesciem jak ona sama. Szczerośc, ale zarazem delikatność, to
        podstawa. Ty powinnas zaczac rozmowe. Cos w stylu, ze bardzo sie cieszysz jej
        szczesciem, ale jest Ci przykro, ze w momencie kiedy dla niej problem
        nieplodnosci sie skonczyl nie wystarcza jej empatii aby byc delikatniejsza
        wobec faktu, ze Ty jednak ciagle starasz sie o dziecko. Napewno zrozumie, a Ty
        czujac ze ona cie ciagle rozumie i majac w niej wsparcie napewno bedziesz sie
        szczerze cieszyc z jej sukcesu i sama dopytywac jak sie rozwija dzidzius.
        Aga
        • mawi_mawi Re: jak sobie z tym poradzic?... 07.12.04, 22:56
          własnie tak - pozytywnie, powiedz że sie cieszysz z jej sukcesu i że docenisz
          wsparcie. Jeśli nie chcesz jej stracić. A szczera rozmowa chyba jest konieczna
          jesli ona jest Ci bardzo bliska.
    • marzenalep Re: jak sobie z tym poradzic?... 08.12.04, 08:46
      ja jestem w podobnej sytuacji. Staramy się o maleństwo juz 2,5 roku a moja
      koleżanka z pracy (siedzi na przeciwko mnie) zaszła w ciąże za pierwszym razem.
      Teraz ciagle pyta mnie o różne rzeczy związane z ciażą - jak gdybym coś na ten
      temat wiedziała - nigdy nie byłam w ciaży.
      Ona również wie doskonale o moim problemie i ciągle powtarza, ze nam może
      dlatego nie wychodzi bo jesteśmy zestresowani. Wrrr mam już dość takich tekstów.
      Nie każdy zachodzi wtedy kiedy chce nawet jeśli wyniki są ok.
      Ostatnio zapytana jakie leki można przyjmować w czasie ciązy odpowiedziałam,
      zeby zapytała o to na forum ciąża a nie mnie bo ja nie mam doświadczenia w tej
      sprawie.
      Wiem, ze to co czujesz jest bardzo przykre, ale głowa do góry MUSI BYĆ DOBRZE.
      Trzymaj się
      Marzena
    • asiek15 Re: jak sobie z tym poradzic?... 08.12.04, 11:53
      Droga Cetko,
      ja mam dokładnie to samo.Moja najlepsza koleżanka starała się o dziecko 3 lata.
      Ze względu na ogromne problemy z PCO jej przypadek był beznadziejny i nikt jej
      nie dawał szans,a jednak się udało.
      Dzisiaj ma wspaniałą trzyletnią już córeczkę.
      Ja staram się od 2,5 roku.Myślałam,że w niej znajdę jakieś wsparcie,bo przecież
      przechodziła przez to samo.
      Niestety bardzo się myliłam.
      Ona zachowuje się tak jak gdyby ten problem jej nigdy nie dotyczył.
      To naprawdę bardzo przykre

      Pozdr.Ania




    • olivia8 Re: jak sobie z tym poradzic?... 08.12.04, 15:39
      kochana Cetko!
      dobrze cie rozumiem ja wprawdzie nie ma tej sytuacji z kolezankami( bo żadna o
      tym nie wiem) ale z siostra . Bardzo kocham moja siostra ale nie wiem czy ona
      nie zdaje sobie sprawy ze mnie rani. Wie dobrze ze mamy z tym problemy że
      staramy sie od 4 lat a ona jest jakaś dziwna zawsze jak idziemy gdzies do
      sklepu zwraca straszna!!! az do przesady uwage na małe dzieci( smaa ma
      córeczke) i mówi popatrz jaka to dziecko sliczne, ja już czasami nie moge,
      ostatnio szwagier powiedział przy mnie jak moja siostra była zmeczona opeką nad
      dzieckiem że popatrz powinnas się cieszyc dzieckiem bo ja bym duzo dała zeby je
      miec a nie mam - poprostu mnie zatkało. Wiem ze w takiej sytuacji jest
      najlepsze szczera rozmowa jezeli ci zalezy na tej kolezance.
      wiem że łatwo sie radzi bo ja sama o tym ze swoja siostra nie rozmawiałam bo
      chce mi się płakać taki jak tylko zaczynam rozmowe taki ze mnie tchórz,
      ale kochana głowa do góry życze ci szybciutko Twojej dzidzi i całuje cię mocno
Pełna wersja