powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina!

29.12.04, 13:46
jak wchodzę na recepcję to chce mi się ryczeć; i znaja mnie już, ze dzwonię
ciagle, albo wychodzę z płaczem z gabinetu-koszmar
przysiegam jestem normalna tylko u gina tak mnie wali
    • maretina Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 13:48
      ja "lubie" miec monitoring owulacji. wtedy jestem spokojna. teraz jak nie
      mialam to mam schize czy na pewno mialam owulacje.... chociaz do tej pory cykl
      w cykl byla. to skrzywieniesmile
      Ty jestes zdrowa, zdrowe kobiety nie lubia lazic do ginabig_grinD
      • invicta1 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 13:50
        hihi Maretina, ale się usmiałam-ja może też polubię mieć monitorasmile zobaczymy
        za jakis miesiac
        • tekla12 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 14:11
          Ale w czym problem? Zły gin, gabinet i recepcja? Czy ty sobie nie radzisz w tej
          sytuacji?
    • mallyn Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 14:29
      doskonale cię rozumiem. taka wizyta to przecież ciągłe włażenie z buciorami w
      prywatnośc i intymność każdego z nas. ale czego się nie zrobi dla osiągnięcia
      wymarzonego celu smile)))
      • anusia_22 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 14:34
        Przyłączam się do wątku, niestety też nie lubię "tych" wizyt-przeszłam przez
        tyle gabinetów, spotkałam tylu konowałów, ze mimo iz jestem teraz w dobrych
        rękach, nie mam zaufania, schiza totalnasadswoja droga jestem ciekawa, czy ktos
        zajal sie juz naukowo wplywem stanu psychicznego na plodnosc-tyle sie o tym
        mowi-z jednej strony-ze stres moze uniemozliwic zajscie w ciaze, a inni
        twierdza ze nie pomaga i nie przeszkadza.pozdrawiam
    • pola29 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 14:36
      Macie racje -wizyty u ginow nie sa zadna rozrywkasad
      Ja sie kiedys z ginem pożarłam , powiedziałam co o tym wszystkim mysle,
      rzuciłam mu kase na stół i trzasnełam dzwiami (byłam ostatnią pacjentką na
      szęście bw tym dniu)a po tym wszystkim wybiegłam na ulice i ryczałam
      Na codzień jestem bardzo spokojna i opanowana i bardzo cieżko mnie wyprowadzic
      z równowagi
      Po tamtym incydencie zmieniłam gina i narazie jest ok, jesli mozna mówic ok o
      tym wszystkim co wszystkie przechodzimy
      Pozdrawiam
      • dytkob Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 15:13
        A ja naprtawdę wolę iść do gina niż do dentysty. Edyta
      • anna-joanna Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 15:42
        Bravo, bravissimo!
        Tak należaloby postąpić z niejednym lekarzem.
        • anna-joanna Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 15:44
          Oj, sorry. Mój wpis miał być po poście poli29.
    • inga30 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 14:39
      Ja miałam takie początki leczenia, teraz trochę przyzwyczaiłam i za każdym
      razem mówię sobie że przyszłam żeby mi pomogli więc nie będę rozpaczać, ale
      ciągle mi cholernie przykro, że w tą tak intymną sprawę jak poczęcie dziecka
      zaangażowany jes sztab obcych ludzi którym płaci się kasę i że trzeba z kimś
      oprócz własnego M. na ten temat rozmawiać. Wiem na pewno że u mnie to sprawa
      poczucia naruszonej intymności, bo poza tym jestem twardą babką i latwo się
      nie wzruszam.
      • invicta1 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 15:38
        juz piszę dokladnie chodzi mi o to, co napisała Inga, chciałam, zeby było
        romantycznie, a jest technicznie z tymi staraniami, zreszta co by nie mówic to
        jest CHOROBA-kazdego dołują kłopoty zdrowotne i zwiazane z tym wizyty-ja tez tak
        czuje; i ta forsasad tyle przyjemnosci moglabym miec za to eh
    • ja_aga76 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 15:50
      Ja tez nienawidze wizyt u gina!Wlasnie jestem po jednej,dowiedzialam sie
      wlasnie,ze jak po polrocznej stymulacji clo nie zajde w ciaze to zostaje mi
      tylko in vitro.Moja gin powiedziala mi tez ze przy moim pechu to jest bardzo
      mozliwe.Pecha ma podobno dlatego ze gdy w sierpniu mialam laparoskopie to
      wyladowalam na OIOM-ie bo byly komplikacje przy narkozie.
    • cetka Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 20:05
      ja NIENAWIDZE!!!! i im dluzej chodze, tym bardziej nienawidze.
      • tekla12 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 22:03
        Na początku zadziwił mnie tytuł wątku, bo ja lubię "swoich" ginów i wizyty
        dostarczają mi więcej pozytywnych niż negatywnych emocji mimo, że niewiele
        radosnych nowin mają mi do przekazania. Cieszę się, kiedy widzę na forum
        kolejną zaciążoną u nich pacjentkę, polecam ich forumowym współtowarzyszkom
        niedoli.
        Ale potem przypomniałam sobie leczenie u pierwszego "fachowca". Upiornego
        zaporowego babola w recepcji, który dbał wyłącznie o to, żeby gina nie
        fatygować bez potrzeby (babol wydawał recepty i informował o zasadach
        przyjmowania leków tak, że cała poczekalnia wiedziała kto ma upławy, kto antyki
        a która jest niepłodna). Posągowego ginekologa z tytułami naukowymi, który
        nigdy nie odpowiadał na moje pytania, a wątpliwości zbywał. Odwoływał się
        często do mojego zdrowego rozsądku i tłumaczył, jak ważne jest pozytywne
        nastawienie dla końcowego efektu starań. Subtelnie groził "już ONI tam panią
        WYSTYMULUJĄ" w odpowiedzi na pytanie o kliniki i in vitro. Czułam się jak
        obrzydliwa kupka nieszczęścia, na dodatek ciągle przekonana, że jestem do
        niczego a mój organizm to jakiś skandalicznie niesprawny i nieprzewidywalny
        wybrak. Po pół roku takiego leczenia przed wizytą o 19 wieczorem nie byłam w
        stanie nic zjeść przez cały dzień za wyjątkiem środków uspokajających,
        przeciwbólowych i rozkurczowych. Oczywiście często nie potrafiłam powstrzymać
        łez w trakcie wizyty, a w domu wylewałam całe potoki. Miałam absolutne
        poczucie, że dok jest wspaniałym fachowcem i świetnie mnie leczy, tylko ja
        jestem nieprzystosowana i histeryzuję.

    • pszczolka2 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 29.12.04, 23:03
      A Ja podchodze do tego wszystkiego z uśmiechem na twarzysmile
      Witam się i jestem jeszcze milsza niż ostatnim razem. W końcu to Ja tam chodze
      prosząc o pomoc, a oni albo to zrobią albo nie...

      Wiem, że jest nam trudno przez to wszystko przechodzić, ale tylko silna i pełna
      nadzieji Kobietka da sobie z tym wszystkim rade. Każda z nas ma prawo do
      własnego zdania na ten temat, a my możemy się z tym zgodzić lub niesmile

      Myślę, że czas też dużo robi, może te początki są mniej miłe, ale z czasem to
      już "rutyna" i każda wizyta przybliża nas do MALEŃSTWA!!!

      Pozdrawiam,
      Ola

      31 cykl starań rozpoczęty (w tym pierwszy "odpoczynkowy"smile
      • cetka Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 30.12.04, 08:55
        wiesz - jedno nie wyklucza drugiego. ja tez jestem b. mila i zawsze z
        usmiechem. a w duchu nienawidze tych wizyt, tego wkaczania z buciorami w moje
        zycie intymne. a nawet samego wystawiania na publiczne spojrzenie narzadow,
        ktore cale zycie mama wtlaczala mi do glowy, zeby je ukrywac i wstydzic sie.
        no, ale caly czas chodze, niczego to nie zmienia...
    • inga30 Teklo dzieki 30.12.04, 11:33
      Teklo, dzieki za Twój post, ja zawsze choruję na żołądek po wizytach smile. Dla
      mnie wystarczająco przykre jest to że jestem petentem w takiej sprawie, ale od
      lekarza czesto wychodzę po prostu wystraszona, czuję się niekompletna, chora
      itd. Że nie wspomnę o tym że w klinice niepłodności przy zapisywaniu na USG
      ZAWSZE pytają mnie czy to będzie USG ciąży smile
    • pietrek666 Re: powiem krótko: nienawidzę wizyt u gina! 01.01.05, 23:03
      Ja na samolot siadać nie muszę... Ale za każdyn razem obmacują mi jajka i to
      też przyjemne nie jest sad((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja