WIZYTA W DOMU DZIECKA

19.01.05, 08:20
Jestem bardzo poruszona - aż musze o tym napisać. Planujemy w rodzinie pewną
uroczystość i na zaproszeniach wpisaliśmy żeby zamiast kwiatów i upominków
goście przekazali przeznaczone na ten cel sumy na Dom Dziecka dla Małych
Dzieci. Byliśmy wczoraj odwiedzić ten dom dziecka. Jest dla dzieci do lat 6
ale były tam same maluchy - głównie 2-3 latka. Wszystkie śliczne, wszystkie
bardzo kontaktowe - bardziej niż zazwyczaj małe dzieci które się wstydzą i
chowają za rodziców. Wszystkie wyciągały do nas rączki, chciały się
przytulić i wdrapać na kolana. Wszystkie po kolei chciały coś sięgnąć z
górnej półki z zabawkami - bo to oznaczało wzięcie na ręce.
Mój mąż też jest bardzo poruszony. Sądzimy że przyjdziemy tan jeszcze na
zasadach wolontariatu - zabawy z dziećmi.

Dało to nam do myślenia - może dla nas wyjściem jest adopcja ? Chociaż na
razie jeszcze byśmy się nie kwalifikowali bo trzeba być 5 lat po ślubie a my
nie jesteśmy. W Łodzi jest znacznie więcej chętnych par niż dzieci o
uregulowanym statusie prawnym.

No to się rozpisałam ale musiałam Wam o tym powuiedzieć. Całą noc nie spałam
tylko o tym myślałam.
S
    • pimpek_sadelko Re: WIZYTA W DOMU DZIECKA 19.01.05, 08:52
      sandro, nie wszystkie osrodki wymagaja 5 letniego stazu, sa takie co 2 lata
      akceptuja.
      • sandra123 Re: WIZYTA W DOMU DZIECKA 19.01.05, 09:45

        A możesz mi podać jakie to ośrodki ? W Łodzi są 2 ośroki - oba wymagają 5 -cio
        letniego stażu małżeńskiego.
        S
        • pimpek_sadelko Re: WIZYTA W DOMU DZIECKA 19.01.05, 09:59
          poszukaj forum adopcja na gw. tam zapytaj sie dziewczyn.
    • samanta25 Re: WIZYTA W DOMU DZIECKA 19.01.05, 12:39
      Z tymi zabawkami to jest bardzo dobry pomysł. Kiedyś słyszałam o takiej parze
      co brała ślub i zamiast kwiatów prosiła o zabawki
      A adopcjach możesz poczytać tutaj:
      www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewforum&f=32
      ********
      czekam na cud 36 cykl
      www2.fertilityfriend.com/home/samanta
    • 76fiona Re: WIZYTA W DOMU DZIECKA 19.01.05, 13:24
      Bardzo blisko jestem zaprzyjazniona z pewnym podwarszawskim domem dziecka...
      Kiedys chcialam byc komus potrzebna i w Panoramie Firm wyszukalam placowke
      ktora jest najblizej mojego domu, aby w jakis sposob przydac sie dzieciakom...

      Jest to placówka w której mieszkaj dzieciaki od 5-18 lat (w 80% sieroty
      spoleczne).

      Kiedy pojechalam tam pierwszy raz, zeby zawiezc im jakies moje ubrania i
      zorientowac sie jakie maja potrzeby i w czym im mozna pomoc, bylam zdruzgotana
      widokiem starego, rozpadajacego sie budynku, dziurawych butow, zniszczonych
      ubran i wpatrzonych w siebie oczu tych dzieciakow.

      W tym roku mijaja dwa lata odkad tam do nich jezdze (mniej wiecej raz w
      miesiacy woze im ubrania, slodycze itp)

      Znamy sie troche a ja strasznie ich lubie...

      Minione Boze Narodzenie bylo drugimi Swietami na ktore razem z moimi
      przyjaciolmi kupilismy dzieciakom precenty gwiazdkowe... Zorganizowalam akcje,
      kazdy ze znajomychkupil prezent dla jednego dziecka - w ten sposob kazde z
      dzieciakow dostalo swoj wlasny prezent, jedyny i niepowtarzalny...

      Nic nie daje radosci takiej jak ta kiedy widze jak ciesza cie i z jakim
      blyskiem w oczach ogladaja te swoje klocki Lego czy samochody zdalnie
      sterowane...

      Bardzo ladne sa gesty ludzi ktorzy zbieraja dla dzieciakow zabawki, maskotki
      itp, ale...
      Prawda jest jednak taka, ze im potrzebne sa zupelnie inne rzeczy...
      Zabawek maja najczesciej pod dostatkiem bo o to najlatwiej a to czego im
      brakuje to ubrania, buty, szkolne akcesoria lub nawet slodycze czy owoce na
      które nigdy nie ma pieniedzy w budzecie...

      Maskotki ciesza dzieciaki, ale nie sa tym czego im naprawde potrzeba...
      niestety...
      Sytuacja Domow Dziecka w naszym kraju jest koszmarna...

      W ubieglym roku na poczatku grudnia pojechalam do mojego zaprzyjaznionego DD i
      z bolem stwierdzilam, ze dzieciaki chodza po sniegu w grubych skarpetkach i
      sandalach bo nie maja zimowych butow sad
      Kupilismy im 10 par...

      Dzis patrze juz na te "moje" dzieciaki troszke inaczej ale emocje sa ogromne za
      kazdym razem kiedy sie z nimi spotykam...
      Strasznie ich wszystkich lubie...troche sie czuje tak jakbym miala 40 dzieci wink
      choc wiem, ze ta moja pomoc to kropla w morzu...

      • sandra123 Re: WIZYTA W DOMU DZIECKA 19.01.05, 14:00
        Fiona - to piękne !
        My dopiero zaczynamy zaprzyjaźniać się z "naszym" domem dziecka. Najbardziej
        potrzebni są im wolontariusze - wiele osób deklaruje chęć ale potem szybko
        rezygnuje.
        Pozdrowienia,
        s
        • 76fiona Re: WIZYTA W DOMU DZIECKA 19.01.05, 14:50
          niestety masz racje... ludzie sie zapalaja a potem okazuje sie niestety ze to
          troche slomiany zapal...
          Bywaja ludzie ktorzy owszem maja jakies rzeczy ktore moglyby sie przydac
          dzieciakom z DD ale sami nie zrobia tego kroku, bo im sie nie chce, bo nie maja
          czasu, bo...(tysiac innych powodow), a przeciez to takie wazne zeby
          rzeczywiscie pomagac tym biednym dzieciakom, ktore wcale nie chca czuc sie
          gorsze od swoich rowiesnikow, ktore tak samo jak dzieci z normalnych domow
          marza o zabawkach z reklam o slodyczach, o modnych ubraniach...
          a ich usmiech daje wiecej radosci niz cokolwiek innego...
Pełna wersja