Problem w rodzinie....

22.01.05, 15:56
Ja czasem nie wiem jak mam się zachować...
Z mojego rodzeństwa i kuzynostwa prawie jestem najstarsza, większość ma już
dzieci, młodsi jeszcze chodzą ze sobą, od czasu do czasu wpadka, inna kuzynka
ma 5 dzieci itd. My dzieci nie mamy, staramy się i nic...
Na to wszystko rodzinka życzliwa pyta, no kiedy, coś z Wami jest nie tak ? A
może bezpołodni...? itd. Wiecie jaki to upokarzające, ile już łez wylałam,
mój mąż zaciśnie zęby ale ile można. Teraz unikamy rodzinki, święta spędzamy
sami, żeby się nie denerwować....
Pozdrawiam
Julka
    • evita76 Re: Problem w rodzinie.... 22.01.05, 19:32
      Ja też przy każdym spotkaniu z rodziną czekam na to pytanie A WY KIEDY, JUŻ
      CZAS, TERAZ WAM TYLKO DZIECKA BRAKUJE, ... Pochodzę z licznej rodziny, mój
      małżonek ma 7 rodzeństwa, wszyscy maja dwójkę albo trójkę a jedna to nawet
      czwórkę dzieci. Teściowa jest dumna że wychowała ich ósemkę przy kazdej okazji
      praktycznie zaraz na wejściu opowiada mi coraz to nowe historyjki najczęściej
      jak przebiegał poród itp. , obarcza mnie winą że nie mamy dzieci (niepłodność
      idiopatyczna- przynajmniej jak narazie niezdjagnozowana) myśli że chcemy żyć
      nowocześnie bez problemów,obowiązków...(żeby ona wiedziała ile teraz jest
      problemów) ostatnio nie powiadomiła nas o pogrzebie swojego brata (bardzo
      bliska rodzina dla mojego męża) bo wstydziła się przed innymi że jej syn po 5
      latach przyjedzie tylko z żoną - powiedziała to mojemu mężowi. Moi rodzice
      poprostu sie nie pytają- co też jest bolesne. Ale za to zawsze mamy o czym
      gadać po wizycie rodziny- objeżdzamy ich wtedy równo.
      • miska_malcova Re: Problem w rodzinie.... 22.01.05, 22:32
        dziewczyny, musicie być bardzo dzielne. Ja też źle radzę sobie w opisanych
        przez Was sytuacjach. Nie dajmy się!
      • cetka Re: Problem w rodzinie.... 23.01.05, 15:49
        >ostatnio nie powiadomiła nas o pogrzebie swojego brata (bardzo
        >bliska rodzina dla mojego męża) bo wstydziła się przed innymi że jej syn po 5
        >latach przyjedzie tylko z żoną - powiedziała to mojemu mężowi.

        o cholera - taka juz jestem zadziora, ze po takim tekscie to tesciowa juz by
        mnie wiecej nie zobaczyla! sorry, ale to przeroslo jakikolwiek brak taktu.
        bardzo ci wspolczuje, ze twoja tesciowa jest tak prosty czlowiekiem, ze to, co
        powinna wstydzic sie pomyslic, powiedziala na glossad
    • lidek0 Re: Problem w rodzinie.... 22.01.05, 23:03
      Czemu nie powiecie /oczywiście ogólnikowo/ rodzinie, że to nie takie
      proste i, że Wasza droga do maluszka jest bardziej kręta niż Wam się wydawało?
      Wiem jak jest Wam przykro, ja sama starałam sie 5 lat, po drodze poronienie i
      ciąża pozamaciczna z wycięciem jajowodu a dokoła rodziły się maluszki. Ale
      nawet nie wiecie ile wsparcia znalazłam w rodzinie, ile zainteresowania, ile
      chęci pomocy. Często zastanawia mnie dlaczego tak się izolujecie, zamykacie.
      Właśnie rozmowa bardzo często pomaga. Tym bardziej, że nie przeczytałam jeszcze
      ani jednego posta, gdzie po rozmowie z rodziną byłoby gorzej. Taka rozmowa
      mogłaby ukrucić przykre dla Was pytania. Być może okazało by się, że ktoś wie
      oczyś czego wy nie wiecie, zna jakiegoś dobrego lekarza.
      Ja też na początku nikomu nic nie mówiłam. Ale w pewnym momencie otworzyłam się
      i okazało się, że w śród znajomych są małżeństwa z problemami, dzięki rozmowom
      wymienialiśmy informację o lekach, badaniach i lekarzach, wiedziałam gdzie
      warto pójść, a których gabinetów unikać. Sama strałam się wspierać koleżankę po
      poronieniu bo dokonale ją rozumiałam.
      Moim zdaniem takie izolowanie się chyba jeszcze bardziej dołuje i przygnębia.
      • julia30bb Do lidek0 23.01.05, 12:24
        To nie jest takie proste.... i bardzo dużo zależy jaką się ma rodzinę.
        Ja osobiście wolę porozmawiać na forum niż z rodzinką, u mnie w rodzinie nikt
        nie miał problemu z płodnością a więc przeciwnie większość wpadek....
        Pozdrawiam
        Julka
        • lidek0 Re: Do lidek0 24.01.05, 07:35
          U mnie tez nikt nie miał problemów, nigdy. A jakoś je miałam i to w nadmarze.
          Nikt w rodzinie nie robił z tego afery czy sensacji, nigdy nie było to tematem
          plotek. Wiem, że nie każdy ma taką rodzine jak ja, ale chyba nie można
          przesadzać i z góry zakładać, ze każdej jest źle i tragiczne, ze każdy będzie
          Wam współczuł i litował się. Takim podejściem wiele osób na własne życzenie
          wpędza się w depresję.
      • cetka Re: Problem w rodzinie.... 23.01.05, 15:46
        >Często zastanawia mnie dlaczego tak się izolujecie, zamykacie.

        moja mama jest plotkara i jest wscibska, a do tego malo taktowna. od czytania
        moich listow i pamietnika w dziecinstwie do wyklepywania moich intymnych spraw
        kazdemu kto sie nawinie. gdybym jej powiedziala o nieplodnosci, wiedziala by o
        tym cala rodzina (nawet ta, ktore nie cierpie), sasiedzi i znajomi. nieraz juz
        mnie zalatwila w ten sposob i wiecej nie popelnie tego bledu. bywalo tak, ze
        przypadkiem dowiedzialam sie, ze cos wyklepala. i potem wchodizlabym na jakies
        imieniny i wszyscy by mikli wspolczujaco na nas patrzac. jesli juz mowie, to
        tylko tym osobom, ktore ozstawia to dla siebie i jednoczesnie sa w stanie
        zrozumiec moj problem.

        czy ty w mojej sytuacji powiedzialabys mojej mamie? mi sie wydaje, ze nie mam
        innego wyjscia, jak sie izolowac.
        • lidek0 Re: Problem w rodzinie.... 24.01.05, 07:36
          A tłumaczyłaś swojej mamie, że nie życzysz sobie, zeby Twoje prywatne sprawy
          byłe tematem plotek innych?
          W takim przypadku to faktycznie lepiej nie mówić, ale chyba nie wsyzstkie mamy
          takie są.
          • aga2831a Re: do lidek i innych 24.01.05, 12:00
            Lidek oczywiście ze nie wszystke mamy takie są ! Te które nie są i którym mozna
            powierzyć tajemnicę pewnie wiedzą , natomiast mama cetki (moja również - mama ,
            choć najukochańsza , nie umiałaby sięuporać z tym problem i podzieliłaby się
            nim pewnie z ciocia , babcią i) , a ja po prostu tego nie chce 1 Nie chcę ani
            wspólczucia , ani nie chce ich martwić ! Znowu teściowa powiedziałaby ukochanej
            swej sybowej bbbbrrr , ta z kolei swojej matce i poszłoby na całą wieś ! a nie
            cchciałabym aby jakiś prosak na wsi stojąc z piwem pod sklepem powiedział do
            mojego męza : cześć jak tam dalej strzelasz ślepakami! Itd. Koleżanka z forum
            powiedziała mi najważniejsze w życiu jest to by otaczać się mądrymi osobami>
            Niestety nie wszystkim można przypiać tą cechę ! Więc czasami chyba warto nie
            ryzykować !
Pełna wersja