Policystyczne jajniki - problem z zajściem w ciąże

02.02.05, 17:32
Właśnie się dowiedziałam, że mam tzw Zespół policystyznych jajników.Jedynym
jego objawem było prblemy z miesiączka - taka diagnoze wydal lekarz po
badaniu USG.Powiedzial, że nie mam sie czym martwic i że pozniej, będę mogła
mieć problemy z zajściem w ciąże, mam 22 lata i stwierdził, że będziemy się
tym martwic jak zdecyduję się na dziecko...Nie zadłam mu pytania, w jaki
sposób można będze mnie leczyc.Wiem, że to choroba genetyczna i ma ja ok 10%
kobiet, czy któraś z was mając tą chorobę miała problemy z zajściem w ciążę,
jak wyglądało leczenie, czy raczej wspomaganie aby udało się mieć dzidziusia.
Marzyłam o dziecku, może nie teraz, ale za 2-3 lata.I lekarz bardzo mnie
przestraszył.Podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami.Może nie mam
rzeczywiście poważnych powodów do zmartwień...Z góry dziękuję.
    • invicta1 Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 02.02.05, 17:43
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12247
      • didis Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 02.02.05, 18:15
        Wielkie dzięki!
      • agulka_j Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 10.02.05, 13:54
        Moj lekarz juz po wykryciu u mnie policystycznych jajników powiedzial ze 50%
        kobiet z tym schorzeniem nie moze miec dzieci. Bylo to trzy lata temu, teraz
        mam 22 i ciagle o tym mysle. Z jednej strony odebrala mi to nadzieje, ze bede
        mogla miec dzieci, z drugiej lekarz kazal mi sie nie martwic, bo istnieje wiele
        metod wspomagajacych zajscie w ciaze i jak tylko zdecyduje sie na dziecko mam
        sie do niego zglosic, a on mi pomoze.smile Mam mieszane uczucie, z jednej strony
        gdy o tym pomysle chce mi sie plakac, z drugiej jest nadzieja!!!
        • didis Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 10.02.05, 19:47
          moj tez tak ostatnio powiedzial..jest wiele metod...ale tez wiele wyrzeczen z
          nimi zwiazanymi,wiele planowania,i masa zmartwien...ale coz...mam nadzieje ze
          wszystko bedzie ok i dla mojego malego bebika zrobie wszystkosmile..oby sie tylko
          pojawilo...mam nadzieje, ze nie jestem jedna z tych 50%, ktorym nie bedzie dane
          uslyszec swego malenstwa....
    • malami20 Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 02.02.05, 17:56
      Czesc!Ja też mam zespól policyst. jajników.Zawsze mialam problem z
      miesiączkami,cykle za dlugie i bezowulacyjne.Nigy nie przypuszczalam ze będę
      miala taki problem z zajściem w ciąże.Leczę się już 6m-cy i nie widać
      rezultatów.Moje jeczenie polegalo na wspomaganiu zaplodnienia,czyli gin podawal
      mi clostilbegyt i metformax oraz zatrzyk pregnyl.To wspomaganie się nie udalo i
      teraz czekam na laporoskopię czyli maly zabieg pod narkozą(3dni w
      szpitalu).Potwornie się boję igiel a co dopiero leżeć w szpitalu pod
      narkozą.Niektóre dziewczyny mówią ze ta nie boli zaś niektóre że po
      przebudzeniu jest niesamowity ból.Więc mam mieszane uczucia.Potem jak będę
      miala diagnozę to lekarz skieruje mnie na posiewy do szpitala i na obserwacje
      owulacji.Gdy to wszystkom nie pomoże to zostanie mi jedynie zaplodnienie
      pozaustrojowe(in vitro,inseminacja).Ja mam 23lata i postanowilam sie teraz za
      to wziąć bo nie wiem ile to wszystko potrwa.Narazie jestem przerażona tym
      wszystkim.Nie moge sie doczekac kidy będę miala dzidziusia.Nie wiem czy jesteś
      jeszcze gotowa na to ale radzilabym Ci zacząć teraz.Chociaż może być tak że
      Tobie pójdzie znacznie szybciej.Czego życze z calego serca!!!!!!
      Życze powodzenia pa pa
      • didis Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 02.02.05, 18:04
        Dziękuję Bradzo za szybką odpowiedz.Ja chciałabym mieć dzidziusia nawet teraz,
        ale musze się liczyc z moją druga połową, a on myślę, że jeszcze nie jest na to
        gotowy.Jednak na leczenie ez chcę zdecydowac się teraz.Tym bardziej, że nie
        wiadomo jak długo będzie ono trwało.Leżałam teraz w szpitalu i zatrzyki da się
        przeżyć...ja przeżyłam smile.Mama nadzieje, że zabieg bedzie bezbolesny i że
        wszystko zakonczy sie sukcesemtongue_out
        • fruttini Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 02.02.05, 21:33
          witaj, ciekawa jestem jakie leczenie zaproponował Ci lekarz??? mam podobny
          problem i też decyzję o dziecku musze na jakiś czas odłożyć... pozdrawiam
          • didis Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 02.02.05, 21:59
            W tym problem, że nic mi nie zalecił.Byłam w szpitalu , ponieważ mialam
            zapalenie miedniczki nerkowej i wtedy zrobiono mi tez badania
            ginekogiczne.Lekarz sie troche spieszył i powiedział mi bym się teraz tym nie
            przejmowała.Mam zgłosic sie do niego jak wyleczę nerkę - czyli za jakis miesiąc.
            Wszsytko stało się tak szybko, że nawet nie zadalam mu pytań odnośnie tej
            choroby.sad.. Więc teraz się martwię...
      • kiedys_bede_mama Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 19.02.05, 18:35
        malami, madra z Ciebie babka i slusznie czynisz. Ja dowiedzialam sie o swoim
        PCOS ponad dwa lata temu i jestem juz po 1 nieudanym programie in vitro i przed
        kolejnym. mam w tej chwili 25 lat i jak do tej pory moja walka byla bezskuteczna.
    • wamama Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 02.02.05, 23:52
      Policystyczne jajniki czyli PCO mam stwierdzone jakieś 12 lat temiu może 10
      leczyłam się 6 lat ale u zwykłych ginów a to raczej choroba dla specjalisty
      czyli gino-endokryn.Miałam min.laparoskopię(zabieg chir.przez pępek i jeszcze
      2-ie dziurki wptrowadzają do brzuszka laparoskop i oglądają wszystko z bliska
      prawie niezauważalny zabieg bo bez tego nikt na 1000% nie może stwierdzić
      PCO(przynajmniej w moim przypadku tak było)W ciążę zaszłam jak już troszkę sobie
      odpuściłam(2 m-ce po kilku wizytach u czarodziejki-bioenergoterapeutk i)Mam
      pięknego syna ma już 10 m-cy i 11 dni. U jednych leczenie trwa kilka m-cy a u
      innych(jak u mnie)kilka lat.Poczytaj o tej chorobie,a może przypadłości jak zwał
      tak zwał powodzenia mama maćka
      • didis Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 03.02.05, 00:14
        Czytam troszkę, mam teraz sesje, kra i tak przez pobyt w szpitalu misialam
        troszke przesunąć, po niej zaraz wezmeę się za siebe i udam do
        specjalistów.Jeszcze nie wiem do kogo w Poznaniu, ale znalazlam pare
        sprawdzonych przez was adresów na forum.Im więcej czytam tym bardziej się boję.
        Dziękuje za odpowiedź.Cieszę się, że Maciuś wreszcie przyszedł na świat...
        GRATULUJĘ!
        Pozdrowienia dla mamy i maluszkasmile
        • wamama Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 10.02.05, 15:49
          Dzięki i życzę powodzenia i zajścia. Pozdrowienia
          • martina22 Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 18.02.05, 14:24
            Mam problem z brakiem miesiączek. Zawsze były bardzo nieregularne i obfite.
            Dopiero gdy zaczęłam brać Diane, mój okres zaczął pojawiać się regularnie co do
            dnia. Problem pojawił się znowu po odstawieniu tabletek, które brałam przez
            okres 3 lat. Zaczęłam przyjmować Luteine. Wyssałam 2 opakowania i nic. Potem
            była Provera, która wywołała okres, ale jednorazowo. Piłam jakieś okropne
            krople Ojca Grzegorza na schorzenia kobiece, ale też nie pomagają. Okres
            samoistnie chyba poprostu nie ma zamiaru się pojawić. To wszystko trwa już rok.
            Przypuszczam, że przyczyna tkwi w gospodarce hormonalnej mojego organizmu.
            Zaznaczyć musze, że borykam sie również z nadmiernym owłosieniem. Zrobiłam
            badania hormonale. Prolaktyna, Estradiol, TSH, FSH, LH w normie. Przy
            ginekologicznym USG, nie wyszły jakieś konkretne zmiany. Jest tylko kilka
            niewielkich pęcherzyków przy jajnikach. Lekarka powiedziała najpierw, że to
            może być spowodowane tym, że okres się zatrzymał. Czy to oznacza, że mam to
            PCO? Zrobie jeszcze badanie na testosteron. Jak on będzie przekroczony, to czy
            sprawa jest przesądzona? Czy to oznacza, że mogę nigdy nie mieć dzieci? Jak to
            się leczy? Boże jestem taka przerażona! Napiszcie coś prosze, bo potrzebuje
            jakiejś konkretnej informacji.
            • mia79 Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 18.02.05, 14:50
              Nie jestem tak do końca pewna, ale przy PCO jest wysokie LH, a niskie FSH.....a
              skoro ty masz je w normie, to chyba jednak to nie PCO.Alezapytaj jeszcze inne
              dziewczyny.
              • martina22 Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 20.02.05, 16:14
                Dzięki za odpowiedź. Już mam jakąś nadzieję. Czekam na diagnozewink innych
                dziewczyn
                • dori761 Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 21.02.05, 15:08
                  Nie chce sie wymadrzac u mnie pco stwierdzono 8 lat temu, przez długie lata brałam leki i nic w końcu sobie odpuściłam. Starania zaczełam w październiku 2002 poszłam na całego od razu laparoskopia i wiecie co jeżeli bym miała jeszcze raz przejśc przez to , to warto w tej chwili jestem mamą pólrocznego synka i jestem bardzo szczęsliwa. jezeli chodzi o moje stanowisko to nie wierze w jakies leki i faszerowanie sie nie potrzebne przez to przytyłam prawie 15 kg. Ale to jest moja osobista uwaga. Laparoskopia nic strasznego dla dzidzi warto ale jeżeli jest szansa na wyleczenie sie lekami to z pewnościa jest łatwiejsze niż operacja. Głowa do góry i powodzenia
                • iwa725 Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 21.02.05, 15:20
                  Cześć!U mnie PCO wykryto rok temu w styczniu,poszłam do gina bo spóźniał mi się
                  okres, a zawsze miałam regularnie, test wyszedł negatywnie.I właśnie wtedy
                  dowiedziałam się, że będe miałam problemy z zajściem w ciąże.Dostałam wtedy
                  luteinę na wywołanie miesiączki i później już przez 6 miesięcy miesiączka
                  pojawiała się tylko po luteinie.W sierpniu wychodziłam za mąż więc w lipcu
                  poszłam do mojego gina powiedzieć, że będe próbować zajść w ciąże. Przepisał mi
                  wtedy clostiberyt, który brałam przez 4 miesiące, co miesiąc około 10 dnia
                  cyklu zgłaszałam się do niego na monitoring owulacji do szpitala i tak co drugi
                  dzień(koszmar)pęcherzyki niby rosły, dostawałam jeszcze pregnyl na pęknięcie
                  ale w ciąże nie zachodziłam. W końcu zdecydowałam sie na laparoskopie,którą
                  planowałam zrobić w lutym,a CLo+pregnyl skończyłam brać w listopadzie. Ostatnią
                  miesiączkę miałam 26 listopada, przyszedł grudzień minął czas miesiączki ,znowu
                  zaczełam się denerwować,że nie będe jej miała (znowu coś na wywołanie), ale
                  zaczełam się źle czuć i w końcu 6 stycznia zrobiłam test ciążowy, który wyszedł
                  pozytywnie, a teraz jestem już w 12 tygodniu ciąży i śmieje się, że zaszłam
                  chyba z powietrza bo wcześniej wspólżyliśmy z mężem w dni owulacji i nic,a jak
                  odpuściłam to zaszłam. Także nie martw się kobiety z PCO rodzą dzieci chociaż
                  muszą się trochę poleczyć, a ja jestem tego przykładem, czasami lepiej odpuścić
                  bo teraz stwierdzam, że psychika odgrywa bardzo dużą rolę.
                  • invicta1 IWA DORI dziekuję Wam n/t 21.02.05, 15:27

    • anettebb Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 22.02.05, 08:13
      Hej u mnie stwierdzono PCO cztery lata temu....kiedy usłyszałam diagnozę to
      poczułam jakby świat się zawalił...wówczas była to dla mnie tragedia....w
      ubiegłym roku trafiłam do pani endokrynolog i gin jednocześnie i kazała mi
      mierzyć temperaturę -niestety ciezko mi to zrealizować bo jestem strasznym
      śpiochemsad do tego wyniki badań wykazały wysoki poziom testosteronu który gin
      postanowiła nie zbijać lekami gdyz wówczas planowaliśmy rozpocząc starania o
      dzidziusia.... teraz starania zaniechaliśmy i staram się o tym nie myśleć...mam
      bardzo długie cykle 45 a dziś 61 dc i po 10 dniach brania luteiny czekam na @.
      To efekt odstawienia tabletek....Cerę też mam przez to tragiczną -krosta na
      kroście...więc postanowiłam wrócić do tabletek póki nie zaczniemy starań o
      dziecko....hm tylko nie wiem czy powinniśmy to aż tak odkładać bo mam juz 29
      lat...i taka jest moja historia z PCO
      • didis Re: Policystyczne jajniki - problem z zajściem w 22.02.05, 18:05
        Trudno mi powiedziec, czy powinniscie odkladac jeszcze decyzje o zajsciu w
        ciaze.To zalezy od tego czy juz jestescie gotowi na pelna radosc z
        rodzicielstwa...ale masz pco i pozniej moze byc coraz trudniej.Wg mnie nie
        warto ryzykowac.
        Ja musze jeszcze troszke poczkac z decyzja,choc gdyby to zalezalo ode mnie
        staralabym sie juz od dzis.Wiem jednak, ze moj chlopak jeszcze nie jest gotowy,
        by cieszyc sie z ojcostwa.Wiec nie chce niczego przyspieszac.Mam 22 lata i
        jeszcze z 3 moge poczekac...mam nadzieje, ze nie dluzej...
        Pozdrawiam wszystkich i dziekuje za pokrzepiajace odpowiedzismile
Pełna wersja