czy powiecie kiedys dzieciom o naszych problemach?

01.03.05, 18:51
stojac w miesjcu i leczac bakterie, czesto mysle o tym przyszlym dziecku,
ktore kiedys na pewno bedzie. zastanawiam sie, czy powiedziec dziecku kiedys,
ze ono jest np. z inv, czy iui, czy isci - czy lepiej takich szczegolow nie
mowic? co sadzicie? z jednej strony zachodzac w ciaze naturalnie nie mowi sie
dziecku w jakiej pozycji sie je poczelo, ale z drogiej to troche inny kaliber.
moj dylemat jest o tyle wiekszy, ze o mojej nieplodnosci nie wie i sie nie
dowie prawie nikt, wiec jak powiem dziecku o inv (i w jakim wieku?...), to
moge wywolac jakas awanture rodzinna...
    • pollla Re: czy powiecie kiedys dzieciom o naszych proble 01.03.05, 18:57
      My powiemy, zakladajac, że będziemy miec komu. To ważna informacja i dziecko
      powinno o niej wiedzeić, chociażby ze względów medycznych. Nie wiem jeszcze
      kiedy (tzn. w jakim wieku dziecka). Chyba po prostu w momencie pytania skad się
      biorą dzieci - będzie mozna powiedzieć, że jedne tak, a inne inaczej - a ten
      nasz skarb to inaczej.
      • cetka Re: czy powiecie kiedys dzieciom o naszych proble 01.03.05, 23:40
        znajome dzieci pytaja o to tak wczesnie, ze chyba by nie zrozumialysmile
    • beatrice73 Re: czy powiecie kiedys dzieciom o naszych proble 01.03.05, 19:07
      takie dylematy to chyba wiara i jakies wewnetrzne przekonanie ze predzej czy
      pozniej sie uda, a to juz chyba bardzo wazne, a jesli chodzi o sam problem, to
      mysle ze z czasem odpowiedz przychodzi sama, moze nie warto sie nad tym
      zastanawiac, ot przyjdzie taki moment ze albo sie usiadzie i wszystko opowie,
      albo stanie sie to takie malo istotne ze z czasem nie bedzie zaprzatalo
      mysli... jakby nie bylo, zycze aby sie marzenia spelnily
    • michalinnaa Re: czy powiecie kiedys dzieciom o naszych proble 01.03.05, 19:39
      Myślę, ze poruszyłaś problem nad którym się nie zastanawiamy. Nie uważam tego
      za inne poczęcie. Czy mają też mówić o tym rodzice, którzy starają sie kilka
      ładnych lat, mają inv, i tak dalej a tu np. zachodzą naturalnie. Nie wiem nie
      będę tgo rzdmuchiwała, życie pokarze i posunie mi sytuację. Nie martw sie tym.
      Ale nie mam też zamiaru ukrywać tego przed dzieckiem, ze walczyłam o nie
      zajadle i ze jest wyczekane, wytęsknieone i już teraz kochane 9choć jeszcze go
      nie ma).
      • cetka Re: czy powiecie kiedys dzieciom o naszych proble 01.03.05, 23:38
        twoje okreslenie "inne" poczecie zabrzmialo jakos tak pejoratywnie. a mi
        chodzilo o to, ze inne, czyli jakis lekarz pomogl, bez niego nie byloby tego
        skarba itd. nie martwie sie tym, tylko czasem sobie hipotetycznie gdybam. no bo
        kazdy mysli o tym, czy mowic o adopcji, czy nie - jest to dylemat, sa rozne
        zdania, wiekszosc chyba, zeby mowic. a takie rzeczy, jak wlasnie inv - chmmmmsmile
        • michalinnaa Re: czy powiecie kiedys dzieciom o naszych proble 01.03.05, 23:53
          Chodzi mi oto, ze jestem przeciwniczką sytuacji (tu oczywiście wyolbżymiam).
          Synu dziś skonczyłeś 18 lat choć porozmawiamy mam dla ciebie ważną informację,
          poczęliśmy z mamą ciebie ......... Uważam, ze dziecku trzeba sączyć informację
          w zaleznosci od jego wieku, potzreby wiedzy ale nigdy nie okłamywać. Moja
          kolezanka ma w pracy 3 letniego synka i na pytanie skad sie wziął
          odpowiedziała, ze ja sie rodzice tak mocno pokochają to wtedy jest dzidziuś, a
          teraz on jej powiedział: mama mozecie sie tak pokochać jeszcze raz mocno, bo
          chciałbym mieć rodzeństwo. Uważam, zę pieknie, idealnie do wieku. A nie zadna
          kapusta, bocian itp. a jak dziecko osiągnie swój wiek to wtedy, bo wiesz jest
          chłopiec i dziewczynka .
          O to właśnie mi chodziło, ze wystarczy ubrać w odpowiednie słowa i ta sama
          sytuacxja jest już inna. Nie chce okłamywać dziecka ani ukrywać przed nim
          prawdy, bedzie wiedziało o sobie i oswoich rodzicach tyle ile będzie w stanie
          zrozumieć i samo chciało wiedzieć.
          Moze czasami używam słow zbyt mocnych ale wszystko zależy jeszce od intonacji,
          którą zawsze mamy w mysalch pisząc. Nie chciałam nikogo obrazić bo sama mam
          problem z dzidzią ale chodzi mi o to, ze przy takiej liczbie problemów,
          kłamliwych usmiechów wszytsko jest ok nie mam zamiaru uczec moje dziecko
          kłamać. Bo niestety ale jestem z tych co uważaja że zatajenie prawdy to jest
          oszukaństwo. Zawsze w tym pięknym świecie znajdzie sie ktoś życzliwy, albo
          zbieg okoliczności, stary rachunek, recepta, karta w szpistalu i po co sie
          tłumaczyć na starość jak można od razu mówić, przyswajać to życia i
          rzeczywistości, która mało kiedy jest bajką z zakończeniem: żyli długo i
          szczęśliwie....
          the end
          Dobrej nocki cetka i papap (przepraszam jeżeli poczułaś sie dotknięta ale n\w
          tej chwili naprawdę tak myślę)
          • cetka Re: czy powiecie kiedys dzieciom o naszych proble 02.03.05, 17:24
            jesli chodzi o mnie to niczym sie nie poczulam dotkniete. pieknie ujelas w
            slowa to, co mi chodzi po glowiesmile
Pełna wersja