andziak.k
04.08.05, 09:22
Ostatnio tylko podczytywałam forum, choc na początku mojej "walki" troche sie
udzielałam...Odpuscilam sobie, gdyż w ciągu ostatniego roku mąż podjął pracę
za granicą i nasze starania musieliśmy odłożyć. Ale też podjęliśmy wspolnie
decyzje, ze tez wyjezdzam, rzucilam prace, wyjazd planowany za tydzień, a
tu.... II krechy!!!
Staraliśmy się z mężem od ok. trzech lat, hormony moje wszystkie ok, lekko
podwyzszona prl (wciąż biorę bromek), nasionka męża ok, hsg -jajowody drożne,
4 mięsniaki-usunięte 3 w czasie laparo w kwietniu br, monitorowane cykle,
clo, pregnyl - choć i bez tego pięknie pęcherzyki pękały, 2 iui, jedna z 3
super pęcherzykami, ładnym endometrium, "poprawiane" z mężem w domku, ale nic
nie dały. Owszem po laparo nie załapałam sie na cykl kiedy mąż przyjechał w
maju, teraz to było nasze pierwsze działanie po kwietniowej laparo. Boję się,
tym bardziej ze chciałam znalezc za granicą pracę, urządzić się przy mężu,
itp, a tu moja upragniona, wyśniona ciąża! Nie mogę w to uwierzyć. Czy betę i
inne badania muszę zrobić na czczo, dziś moj 33dc, kiedy najlepiej do
lekarza?