Dodaj do ulubionych

mikroelementy dla zaciążonych zagrożonych

06.09.05, 10:14
jak wiecie mój pierwszy wątek był bardzo dla mnie bolesny
a drugi no cóż...nie wiem czy na odpowiednim miesjcu...
bo szwagierka, która zaszłą wciążę tak zazdroszczoną przeze mnie wczoraj
wylądowała w szpitalu z 7 tygodniową zagrożoną ciążą...
zastanawiałam się czy Materna nie wzmocniła by jej ciała...

nie wiem gdzie indziej o to pytać bo zawsze Wy mi pomagałyście sad
Obserwuj wątek
        • pimpek_sadelko Re: mikroelementy dla zaciążonych zagrożonych 06.09.05, 14:41
          na poczatek dostalam 40clexanu i acard. poza tym jedynie materna, ale ta szybko
          odstawilam, bo mdlosci mnie wykanczaly.

          heparyna miala byc do 16 tc, jednak jak konczylam 16 tc wyszo porzadne
          sloneczko i puchly mi dlonie i stopy. dlatego zeby bylo bezpieczniej mialam
          zostawic jeszcze heparyne ( ale od tego momentu juz 20 jednostek), zrobic
          dopplery, zeby wyjasnic obrzeki. gdyby obrzeki nie ustepowaly mialam wlaczyc
          detralex.
          obrzeki poszly szybko, doplera przyznam sie szczerze nie zdazylam juz zrobic,
          chirurg ogladal nozki i lapki i powiedzial, ze jest ok.
          poniewaz moje dawki heparyny byly male ( 40 i 20 jednostek to pikus)to na moja
          prosbe ( podyktowana strachem) profesor zgodzil sie potrzymac mnie jeszcze
          troszke na heparynie i acardzie. wszystko razem odstawilam ok 26 tc. moge sie
          pomylic o jakies 2 tygodnie w tyl.
          generalnie z tego co zauwzylam roznie lekarze daja heparyne i acard... tzn.
          jedni do 12 tc, inni do 16, jeszcze inni do 20 tc. oczywiscie mowa tu o
          sytuacji, kiedy nie chorujemy za zadne choroby zakrzepowo-zatorowe i nie mamy
          zesp. antyfosfolipidowego.
          jak zrobilam test ciazowy i wyszly dwie kreski... bylismy z kezem podlamani, bo
          mielismy robic badania u wołczyńskiego. wiesz jak moj maz zareagowal na moj
          pisk:jestem znowu w ciazy....? cytuje, moze admin mnie nie wytnie "o ku..!".
          oczywiscie bylam na tyle spanikoana, ze na poczatku olalam zalecenie profesora
          zeby oprocz heparyny, aspiryny i materny nic nie brac... ze kupilam luteine.
          chyba z tydzien wkladalam... a potem po osobistej pogawdece z profesorem, po
          tym jak mi wyjasnil mechanizmy poronien.... juz wiem, ze progesteron to jedno z
          drozszych placebo dla wymeczonych brakiem ciazy lub poronieniami kobiet.
          odstawilam z dnia na dzien.no i coz... ciaza sie utrzymala wbrew wszystkiemu.
          dziwny jst ten swiat. nie wiem jak to sie stalo, ale zaraz bede rodzic a cala
          ciaza ksiazkowa, jedynie klopoty z jajnikami na poczatku byly.
          --
          mój Kajtek!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka