mój wiek - mój problem

IP: *.mofnet.gov.pl 25.09.02, 09:23
dziewczyny, proszę o dodanie otuchy albo sprowadzenie mnie na ziemie. W
grudniu skończę 36 lat. Staramy się o dzicko ponad 5 lat. Niby wszystko w
porządku a dziecka nie ma. teraz lekarz zaproponował stymulację clo przez
trzy miesiace a potem ewent. laparoskopię w celu wykluczenia endometriozy.
Wszystko fajnie tylko ja straciłam wiarę w to, że w moim wieku jest jeszcze
sens to robić. Napiszcie o tym. Ile macie lat, czy znacie kogoś kto w tak
późnym wieku urodził zdrowe dziecko? Może to głupie, ale ten głupi wiek i ta
magiczna data 35 lat, o której wszyscy mówią działają na mnie strasznie.
Z góry dziękuję.
Pozdrawiam, Gosia
    • Gość: ala Re: mój wiek - mój problem IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 25.09.02, 11:02
      Gosiu,
      ja wiem co czujesz, ale myślę, że nie ma co dramatyzować.
      Znam kilka matek starszych od Ciebie o 10 lat, ktore mają dzieci nie tylko
      zdrowe, ale też inteligentne, fajne, dobre.Nie ma reguły, choć oczywiscie
      statystyki straszą. Ale myślę, że dla mamy najważniejsze jest dziecko i
      potrzeba urodzenia. Spróbuj może jednak.tylko zeby udało Ci się trochę odpuścić
      z tym czarnowidztwem. Wiem, ze to trudne, ale moze wykaż postawę-stawiam na
      jedną karte, co ma byc niech bedzie.Na pewno takie odblokowanie jest też
      potzrebna przy staraniach o dzidziusia.
      Nie poweidziałam Ci nic specjalnego, ale moze dlatego, ze nie uwazam, aby w
      twoim wieku było za późno. Nie myślę też ze to jakaś wyjątkowa sytuacja ( w
      sensie wieku, bo oczywiscie Twoje starania są wyjątkowe smile))
      Nie trać czasu tylko bierz sie do roboty. smile)
      pzdr
    • Gość: AGA Re: mój wiek - mój problem IP: 217.153.35.* 25.09.02, 11:12
      Przekrój wiekowy jest bardzo szeroki - są tu dziewczyny poniżej 30 lat, czasem
      nawet grubo poniżej, ale są też dziewczyny zdecydowanie po 35 r.ż. Co prawda
      wiek z pewnością nie działa na naszą korzyść (sama mam 34 lata), ale w żaden
      sposób nie oznacza to, że ok. 40-tki nie można urodzić zdrowych dzieci (przez
      forum przewinęło się już kilka takich osób). Moja rada to: postaraj się znaleźć
      na prawdę profesjonalnego lekarza zajmującego się leczeniem niepłodności, bo na
      pewno w wieku lat 35 nie mamy już czasu na eksperymenty i próby, a jedynie na
      zdecydowane i konsekwente leczenie, jeśli rzeczywiście jest to konieczne.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.

      Więcej info znajdziesz: www.nasz-bocian.pl
    • Gość: Gosia Re: mój wiek - mój problem IP: *.mofnet.gov.pl 25.09.02, 13:08
      bardzo dziękuje za Wasze listy. Pod tym wszystkim podpisuje się obiema łapkami
      choć tak trudno mi o tym pamiętać np w takich dniach jak dziasiejszy.Wiem, że
      moje czarnowidztwo w niczym nie pomaga. Mieszkam w Gdańsku i może trudno
      uwierzyć ale mam kłopoty ze znalezieniem naprawdę dobrego specjalisty. Sam
      fakt, że pomimo mojego wieku dopiero rok temu lekarz wspomniał o laparoskopii
      ale z powodu bakterii (odwieczny problem) musiała być ona przesunięta w czasie
      i tak naprawdę czasami mam wrazenie, że bakterie są dla lekarza pretekstem, aby
      odsunąć wszystko w czasie, zwłaszcza gdy nie wie co robić.
      Jednak podłamuje mnie to, że to wszystko tak długo trwa i nie ma w tym
      szaleństwie jakiejś konkretnej metody ( a może ja jej nie widzę).
      Ja jednak rzeczywiście dziasiaj smucę za co Was przepraszam.
      • Gość: bea14 Re: mój wiek - mój problem IP: 193.59.192.* 25.09.02, 13:50
        Gosiu,
        Koniecznie znajdź dobrego lekarza i niech sie za Ciebie weźmie porządnie. Coś
        mi sie zdaje, że ci dotychczasowi nie za bardzo wiedzieli jak podejść do
        tematu. Powinnaś mieć już zrobione dziesiątki badań i przynajmniej wiedzieć czy
        przyczyna jest znana czy trzeba szykać dalej. Szkoda Twojego czasu, pieniędzy i
        nadziei. Weź byka za rogi.
        A co do wieku to moja mama urodziła dziecko w wieku 42 lat(mam więc o 20 lat
        młodszą siostrę). Teraz "chodzi" do drugiej klasy i obydwie są bardzo
        szczęśliwe. Wprawdzie urodziła nas czworo - więc nie miała takich problemów jak
        Ty. Ale wszyscy myśleli, że w tym wieku to już nic takiego jej się przydarzy,
        więc wszystko się zdarzyć może.
        Czego i Tobie gorąco życzę!!!!
      • Gość: Beata Re: mój wiek - mój problem IP: 212.160.191.* 25.09.02, 15:05
        Witaj, tak jak napisały dziewczyny musisz przede wszystkim miec lekarza, który
        zajmuje sie profesjonalnie leczeniem niepłodności i nie zwleka mowiac
        poczekamy, zobaczymy, niech pani próbuje etc. Tacy sa najgorsi. Wyciagna z
        Ciebie mase pieniedzy i nic. Wiem, ze Ci co lecza tez wyciagaja ale masz
        wrazenie ze robia to co do nich nalezy. Niestety jestesmy na nich skazane.
        Dobrze ze jest to forum. Tutaj wiecej sie dowiesz od dziewczyn i znajdziesz
        super pokrzepienie i wsparcie niz w niejednym gabinecie, ale do lekarzy tez
        trzeba sie udac. Nie mozesz czekac. Przyczyn moze byc wiele, ale moga byc do
        rozpoznania i szybkiego wyleczenia. Bierz sie za to swoje "maleństwo" i
        niesugeruj sie wiekiem. Tak jak pisza dziewczyny kobiety rodza i znacznie
        pozniej. Powodzonka. Beata
    • Gość: kasiapro1 Re: mój wiek - mój problem IP: *.dsl.siol.net 25.09.02, 16:23
      Kochana!Moja znajoma debiutowala w roli matki w wieku zblizonym do 37.taka
      ambitna pani doktor,teraz ten doktorat na pewno przydaje sie przy zmianie
      pieluszek.W cieze zaszla rok po slubie,bo czas gonil.Badania prenatalne miala-
      sama pracowala przy tym-,cesarke tez miala.Bedzie to prawdopodobnie pierwsze
      i ostatnie dziecko Pani doktor...dziewczyny troche pomyslcie tez o dziecku,ze
      ono chce miec rodzicow a nie dziadkow.
      • Gość: Usia_1 Re: mój wiek - mój problem IP: *.zetosa.com.pl 25.09.02, 23:46
        Do Gosi :Ja mam 37 lat i się nie poddaję.Całe mnóstwo moich rówieśnic rodzi w
        ostatnim czasie bez żadnych problemów zdrowe dzieci.
        Do Kaspiro:
        I to nie tak jak Ci się wydaje ,że ja lub któraś z moich koleżanek odkładała
        macierzyństwo na tak późną porę.Takim gadaniem można narobić komuś
        przykrości.Sama doświadczyłam kiedyś takiego głupiego gadania ,że od czegoś
        uciekam, że robię karierę itd.a ja niczego nigdy tak nie pragnęłam jak
        dziecka.Ale chciałam, aby dziecko miało odpowiedniego tatusia i odpowiednie
        warunku do życia. Nie chciałam zobowiązywać całego świata do pomagania mi,
        tylko dlategoże mam dziecko jak to robią niektóre młode mamusie . Wiesz kto mi
        najbardzij dokuczał i dokuczają do dziś, te co najpierw zrobiły, a potem
        beczały ,że nie mają mieszkania, pieniędzy, wykształcenia itd.Sama "musiałam"
        takim pomagać Poza tym nie wiem w czym doktorat może przeszkodzić w rodzeniu
        dzieci. Może robisz przykrość tej kobiecie.
        • Gość: Usia_1 Re: mój wiek - mój problem IP: *.zetosa.com.pl 25.09.02, 23:49
          Chciałam jeszcze dopisać ,że czasem doświadczenie, spokój jest ważniejsze od
          młodości i może lepiej ,żeby dziecko miało dziadków jak rodziców. Moja matka
          mnie urodziła jak miała 21 lat i swoje dzieciństwo wspominam jako koszmar.
      • Gość: AGA Re: mój wiek - mój problem IP: 217.153.35.* 26.09.02, 09:53
        Gość portalu: kasiapro1 napisał(a):

        > Kochana!Moja znajoma debiutowala w roli matki w wieku zblizonym do 37.taka
        > ambitna pani doktor,teraz ten doktorat na pewno przydaje sie przy zmianie
        > pieluszek.W cieze zaszla rok po slubie,bo czas gonil. (..) Pani
        doktor...dziewczyny troche pomyslcie tez o dziecku,ze
        > ono chce miec rodzicow a nie dziadkow.

        Kasiu, zastanów się co piszesz. Skoro wyszła za mąż mając lat 35 to Z KIM miała
        wcześniej mieć dziecko ? A może uważasz, że trzeba wprowadzić obowiązek
        szybkiego zapoznawania się i konieczności zawarcia związku małżeńskiego do 25
        lat ?
    • Gość: Fiona Re: do kasipro1 IP: 209.208.248.* 25.09.02, 17:11
      Kasiu, ja sie troche z toba nie zgadzam z tym "pomyslcie o dziecku",
      zeby nie mialo babci zamiast matki. A co maja zrobic dziewczyny, ktore ojca
      swojego przyszlego dziecka po prostu jeszcze nie spotkaly? I mam takie dwie
      znajome w poblizu, jedna wyszla za maz dopiero rok temu, i to nie po dlugim
      odkladanym narzeczenstiwe. Po prostu spotkala wreszce tego swojego i juz. Z
      kolei druga ma 34 lata i wciaz jest sama, czy jej tez sie powinno powiedziec
      zeby rodzila dziecko z byle kim aby tylko potem to dziecko nie mialo babci
      zamiast matki? Nie ma reguly, ze sie dwoje ludzi spotyka sie w wieku 20-paru
      lat, pobieraja sie, maja dziecko i jest w porzadku z natura. Pewnie ze jest
      fajnie miec mlodych rodzicow, sama wiem najlepiej, moja Mama urodzila mnie w
      wieku 19 lat. Poza tym nie wszyscy odsuwaja dziecko z powodu kariery, sa
      jeszcze inne rzeczy. Ja tez mam ponad 35 lat i to ze zaczelismy sie starac o
      dzidzie dopiero pare lat temu nie bylo tak zupelnie naszym "wolnym" wyborem.
      Ado Gosi, na pewno zmien lekarza i zrob badania, meza tez, o ile wczesniej nie
      zrobilas. Poczytaj wczesniejsze watki na tym Forum - ukierunkuja cie na
      najlepsze kliniki i lekarzy. Pozdrowienia!
      • ula_s Re: do kasipro1 26.09.02, 12:12
        Szczerze mowiac to troche smieszne jest zeby w 21 wieku
        za wszystko obwiniac kobiete. Przepraszam bardzo ale z
        doktoratem wcale nie trzeba tak dlugo czekac. Ja
        obronilam swoj w wieku 28 lat a dziecka nie mam do tej
        pory przez to ze sie zakochalam w facecie ktory
        "teoretycznie" to chcial dzieci ale co roku okazywalo sie
        ze jeszcze nie jest gotowy i tak trwalo to 8 lat. Fakt
        glupio sie zakochalam ale czy ja jedna?
        Tak na prawde to studia doktoranckie to bardzo dobry
        okres zeby sie zajmowac dzieckiem ze wzgledu na
        NIENORMOWANY CZAS PRACY i b. zaluje ze tak glupio
        zainwestowalam swoje uczucia. Ale coz zrobic.

        Nic mnie bardziej nie denerwuje niz kazania ewentualnie
        przypowiesci wyglaszane przez jedne kobiety na temat
        zbyt ambitnych/niepokornych kobiet ktore sa pozniej
        "karane" za swoj egoizm. Czy przez to ze kobiecie tak a
        nie inaczej uklada sie zycie i nie pasuje do "idealu" czy
        jakiejs sredniej krajowej - to od razu powinna czuc sie
        winna a z kolei reszte kobiet (spoleczenstwa) uprawnia
        to do krytykowania i moralizowania?

        Niestety kolejny przyklad, ze to inne kobiety sa
        najwiekszymi wrogami kobiety.
    • Gość: Fionka Do Usi-1 IP: 209.208.248.* 26.09.02, 17:06
      Usia, calkowicie sie z Toba zgadzam, wiecej, ciesze sie ze dziewczyny w moim
      wieku (do ktorego powoli zaczynam sie nie przyznawac)maja takie fajne
      nastawaienie jak Ty. Mam znajomych dla ktorych wiek tuz przed 40-tka to juz
      prawie emerytura i ze "ty to chyba juz dziecka nie planujesz". PLANUJE!!!!!!!!
      BARDZO PLANUJE!!!!!!!!!!!!!! I rycze od 4 lat w ukryciu. Nikt tego cholera nie
      rozumie i mysla ze wygodna, ze kariera, ze moze z mezem mi sie nieuklada
      (uklada sie, sie jescze jak - tylko ze NIE MA DZIDZI!!!!). Moja kolezanka
      znajaca nasz problem powiedziala raz, ze "szkoda ze nie wpadlas wczesniej".
      Ano, nie wpadlam wczesniej z tego samego powodu z ktorego teraz nie moge zajsc
      w ciaze, proste. Usia napisz mi jak Ty sobie radzisz, czy dlugo sie leczysz?
      Pozdrowionko.
      Fiona czyli Fionka
      • Gość: Usia_1 Re: Do Fionki IP: *.zetosa.com.pl 26.09.02, 19:28
        Ja jestem trzy lata po ślubie i tyle się staram o dziecko.Choć jak pisałam od
        prawie 15-stu lat cierpię gdy słyszę,że dzieci rodzą sie innym. A radzę sobie
        bardzo różnie.Jest mi szczególnie trudno, bo w ciągu tych trzech lat wszystkim
        moim koleżankom z dawnego klubu "starej panny" porodziły się dzieci, a one
        zapomniały jak to jest, gdy się jest jeszcze po tej stronie. Czuję się więc
        dość samotna i zagubiona. Nie wiem zupełnie co robić. Nie wiem czy jestem
        dobrze leczona, czy zmieniać lekarza,do kiedy się leczyć, kiedy zrezygnować i
        wziąć się za adopcję. Myślę poważnie o adopcji, bo ja naprawdę chcę mieć
        dziecko.Jeśli chcesz to napisz do mnie: elzbietag@interia.pl
        • Gość: Fionka Re: Do Usi-1 IP: 209.208.248.* 26.09.02, 22:43
          Gość portalu: Usia_1 napisał(a):

          > Ja jestem trzy lata po ślubie i tyle się staram o dziecko.Choć jak pisałam od
          > prawie 15-stu lat cierpię gdy słyszę,że dzieci rodzą sie innym. A radzę sobie
          > bardzo różnie.Jest mi szczególnie trudno, bo w ciągu tych trzech lat
          wszystkim
          > moim koleżankom z dawnego klubu "starej panny" porodziły się dzieci, a one
          > zapomniały jak to jest, gdy się jest jeszcze po tej stronie. Czuję się więc
          > dość samotna i zagubiona. Nie wiem zupełnie co robić. Nie wiem czy jestem
          > dobrze leczona, czy zmieniać lekarza,do kiedy się leczyć, kiedy zrezygnować i
          > wziąć się za adopcję. Myślę poważnie o adopcji, bo ja naprawdę chcę mieć
          > dziecko.Jeśli chcesz to napisz do mnie: elzbietag@interia.pl

          Usia, ja zmienialam juz lekarzy 3 razy i wciaz nie jest tak jak trzeba, za
          kazda zmiana jestem starsza i coraz czesciej slysze "no, w tym wieku nie ma
          duzo czasu na doswiadczenia". Sama wiem!!! Bardzo chetnie do Ciebie napisze
          zeby sie wyzalic (jesli mozna) i posluchac pocieszeniasad(((. Pa!

        • Gość: wiola Re: Do Fionki i innych dziewczyn w sprawie lekarza IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.09.02, 11:56
          Sama urodziłam dziecko 5 mies. temu w wieku 32. W porównaniu z Wami
          dość "wcześnie", ale tylko dlatego, ze wcześnie wziełam "byka za rogi" i udałam
          sie do specjalistów od niepłodności. Szkoda mi było czasu (już w wieku 28 lat)
          na kombinowanie i czekanie :" teraz dam Pani clostilbegyt i zaczekamy 3 mies.
          jak sie nie uda to zobaczymy". Mozna tak, oczywiscie... tylko nie w tym wieku.
          Mimo, ze mieszkam w małym miasteczku i dojazd do kliniki to (bagatela !) 350 km
          postawiłam na jedną karte i wygrałam. A nie było łatwo, bo pomimo
          pozornego "wszystko u Pani w porządku" trwało to bez mała 4 lata.
          Więc moja rada : w Polsce specjalistycznych klinik jest co najmniej kilka ( w
          tym jedna w Gdansku - to do dziewczyny rozpoczynającej ten wątek) i WARTO sią
          tam udac. I wcale nie jestem pewna czy finansowo wyjdzie naprawde dużo drozej
          niż u "zwykłego" ginekologa.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki !!!
Pełna wersja