i po wizycie w Invimedzie - załamka

07.11.05, 17:31
byłam dzisiaj na pierwszej wizycie, niestety na lewym jajniku odnowiła sie
torbiel endometrialna. lekarz powiedział, ze jedynym wyjściem jest in vitro.
co robić? Rok temu miałam laparo i usuniecie ognisk endometriozy, ale jak
widać nic to nie dało. Jak czytam o iv to widzę, że szanse sa niewielkie
(około 20%) chyba trace powoli chęć do walkisad
    • soffia2 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 18:03
      A gdzie Ty wyczytalas, ze 20%? W zaleznosci od wieku moze to byc nawet 40%, a
      wszystko zalezy od tego do jakich zrodel spojrzysz.
      Poza tym jesli czytasz to forum (ja zagladam tu z przyzwyczajenia, choc jestem
      po pierwszym i udanym in vitro), to wez pod uwage, ze pisza tu w glownej mierze
      kobiety, ktorym do tej pory jeszcze sie nie udalo, a przez to ciezko o pozytywne
      przyklady. Sama znam jeszcze jedna pare, ktorej rowniez udalo sie za pierwszym
      razem wiec moze nie jest tak zle z tym brakiem skutecznosci.
      A poza tym warto walczyc. Jak przystepowalismy do leczenia to panicznie balam
      sie zastrzykow, punkcji, a przede wszystkim porazki.Teraz dla odmiany umieram ze
      strachu przed porodem.
      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci, bo warto.


    • agulla Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 18:36
      miód na moje serce!! Dzieki!! a mozesz mi napisać, czy bolesne sa te
      przygotowania? Ile wychodowałaś jajeczek?
      Ja dla odmiany zazdoszcze Ci ewentualnych bólów porodowychsmile
      • soffia2 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 19:03
        Jesli chodzi o przygotowania to bylo wiecej strachu i niepewnosci, niz bolu.
        Jajeczka wychodowalam cztery z czego tylko dwa nadawaly sie do zaplodnienia, a
        jedno sie przyjelo.
        Z uwag ogolnych: rozmawialam z lekarka prowadzaca leczenie na temat tego typu
        forow, ze po przeczytaniu x watkow ciezko znalezc jakiekolwiek pozytywne
        przyklady. Odpowiedz byla taka, ze kobiety, ktore zachodza w ciaze pisza
        przeciez gdzie indziej. Cuda sie zdarzaja (wiele jest takich przykladow), ale ja
        nie potrafilabym sobie odpuscic i czekac, ze moze natura jednak sama z siebie
        inaczej zadecyduje. Kwestia psychiki i tyle.
        Przepraszam, ze troszke nie na temat, ale za kazdym razem jak czytam posty
        podobne do Twoich chcialabym napisac cos pozytywnego, bo sama przez to wszystko
        przeszlam i wiem co w glowie sie dzieje.
        Z tego co sie czyta, bole porodowe sa duzo gorsze od tych paru zastrzykow.smile
    • agulla Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 19:12
      Fakt - uswiadomiłaś mi, że większość dziewczyn jest w tym samym miejscu co ja -
      wielki znak zapytania. Fajnie, że tu jeszcze zagladasz, bo taki przykład
      zupełnie inaczej nastraja. Ja grudzień musze sobie odpuścić ( szaleństwo w
      pracy) i umówiłam sie na styczeń - może całkiem nieoczekiwanie zacznie sie dla
      mnie nowy rok??
      • soffia2 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 19:26
        To poki co szalej w pracy, a od stycznia zacznij pielegnowac swoje pchelki i
        nastaw sie na pozytywne wibracje.
        Jeszcze raz pozdrawiam.
        Soffia.
    • agulla Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 19:29
      jeszcze jedno - kiedy masz termin?? będę trzymała kciuki!!
      • soffia2 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 19:56
        17 stycznia. Tak dlugo, a tak krotko...
    • inga30 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 20:11
      ivf to nie koniec świata, nie wiem tylko dlaczego torbiel endometrialna sama w
      sobie ma być do niej wskazeniem, ale może są jakieś inne przesłanki
      Według raportu "niepłodność "gdzie podane są statystyki klinik w tych
      najlepszych w Polsce skuteczność jest około 30% na transfer zarodków i poniżej
      20% w przypadku mrożonych.
    • agulla Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 21:02
      wiesz, ja tez jestem w lekkim szoku. Nie spodziewałam sie takiej decyzji.
      Lekarz stwierdził, ze nie ma co tracić czasu (mam 33 lata) i działać. Myslisz.
      że powinnam jeszcze zasięgnąc opinii innego lekarza?
      • tekla12 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 07.11.05, 21:07
        Mnie zawsze powtarzano, że najskuteczniejszą terapią endometriozy jest ciąża.
        • ap77 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 14:05
          Agulla!
          Jestem w takiej samej sytucaji co y tzn. po roku od laparo ileczeniu Dipherelina
          torbiel (i endo.) wrocily. Ale ja nie podchodze od razu do IV. Najpierw
          poprobuje stymulacj, inseminacji i dopiero po 30 (mam 28 lat) zdecyduje sie na
          IV (na nie raczej nigdy nie jest z pozno, zreszt ato ostatnia deska ratunku,
          ktora zlamie nas finansowo). Poczytaj na moim watku Kto zaszedl z endo.
          Najczesciej dziewczyny zachodzily naturalnie, ja po spr. droznosci) zamierzam
          odpuscic na kilka miesiecy.. (moze deliktan astymulacja) a nuz sie uda smile Na
          laparo zawsze mozna pojsc... A wiadomo, ze w klinice zajmujacej sie
          nieplodnoscia, namawiaja do IV.

          pozdrawiam
          Ania
          • ap77 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 14:05
            Tu masz link
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=31214597
          • soffia2 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 14:27
            Ap77 piszesz, ze masz 28 lat wiec rzeczywiscie z IVF mozesz jeszcze zaczekac.
            Agulla ma 33 lata i byc moze stad decyzja lekarza o zaczeciu stymulacji.
            Piec lat roznicy to bardzo duzo w takich przypadkach, zwlaszcza jak jestes po
            30-tce.
            Pytanie wiec czy jeszcze czekac a nuz sie uda, czy gonic czas i zaczac
            stymulacje jak najszybciej?
            • ap77 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 14:56
              Fakt, nie doczytalam, ze ma 33 lata. No coz, w tej sytuacji zmieniam zdanie i
              jezeli jestes zdecydowana masz fundusze to decyduj sie. Czas leci...
    • agulla Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 18:45
      no w własnie nieszczęsne 33 latasad( Na całe szczęście maz podszedł OK -
      powiedział"damy radę" co prawda trzeba zacisnąc pasa, ale czego sie nie robi!!
      My poważnie zastanawiamy się nad adopcją, ale chcę być pewna, ze zrobiłam
      wszystko.
    • justy11 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 18:48
      A u jakiego lekarza byłaś ?
    • agulla Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 19:48
      u doktora Dworniaka
      • kkkkk4 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 20:00
        Myślę że powinnaś spróbować naturalnie lub ze stymulacją. Daj sobie jeszcze pół
        roku ja osobiście mam w najbliższym otoczeniu cztery babki, które zaciążyły a
        miały endometriozę. Sama też mam tą dolegliwość i podobnie jek Ty po roku od
        laproskopii znów coś tam wychodowałam ale moi lekarze wręcz odradzają IVF
        twierdząc, że jestem w stanie normalnie zajsć w ciążę. Mam prawie 32 lata.
        Myślę, że lekarze z klinik niepłodnościowych ZAWSZE namawiają na IVF bo jak by
        nie brać to daje im pracę i dochody (bez urazy). Zasiegnij jeszce opinii innego
        lekarza, chyba że jesteś pewna swojej decyzji.
    • agulla Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 08.11.05, 20:12
      wiesz ja też jestem pełna watpiwości, jak usłyszałam, że tylko in vitro to
      byłam jak ogłuszona. Tylko nie wiem gdzie mam pójść po rade. Przez ostatni rok
      chodziłam do lekarki (była ok, ale te wieczne tłumy, oczekiwania po 2 godziny
      na wizytę, żadnych konkretów w leczeniu) to nie wiem gzie mogę się jeszcze
      udać!sad(( a czas goni!
      • rafulka Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 09.11.05, 08:28
        Ja mam 34 i wielki uraz do takich lekarzy który odradzają kiliniki leczenia
        niepłodności. Zafundowano mi trzy lata doświadczeń "własnych". Może to przez
        trzy miesiące. Nie udało się? No to to. Summa sumarum trafiłam do Novum i nie
        owijano w bawełnę. Też pomyśłałam: kurcze namawiają na in vitro bo chcą
        poprawić stan kasy i statystykę. Teraz tak nie myślę. Gdybym trafiła tam przed
        cztery lata, pewnie byłabym już mamą. A tak straciam kupę forsy na próby u
        mojego gin., który oczywiście znał sie na tym lepiej tylko za brak efektu mnie
        winił, i chyba zdrowia, bo te próby z różnymi hormonami pewnie nie pozostały
        bez wpływu... I zbieram kasę na in vitro, bo krezusem nie jestem, ale spróbuję.
        I jeszcze jedno. Bardzo zazdroszę wszystkim, które noszą pod sercem ten Cud. Ja
        jednak nie zaglądam na tę stronę dla szukania pomocy, ale głównie dla
        podtrzymania na duchu, dowiedzenia się szczegółów, bo choć głupia nie jestem,
        jak wychodzę zgabinetu - to mam wrażenie, ze nie znam polskiego i zapomniałam
        jęzora w paszczy. Dlatego czytam was, pytam i szukam odpowiedzi na nurtujące
        pytania. I pod tym względem mi pomogło
        • ap77 Re: i po wizycie w Invimedzie - załamka 09.11.05, 10:25
          Ale in vitro nie jest takie hop-siup, kurcze czytalam, ze u kobiet z endo.
          rzdaziej dochodzi do utrzymania takiej ciazysad
          Poza tym kobiety wielokrotnie stymulowane do In czesciej zapdaja na rak
          jajnika. To ciezka decyzja..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja