bastet7
05.01.06, 10:56
Staramy się dopiero od trzech miesięcy...ale coś mam podejrzenia, że bez
lekarzy nic z tego nie wyjdzie. Plamienia przed okresem (chyba za niski
progesteron), nie wiem jak z prolaktyną, a dziś poczytałam sobie co nieco w
necie i tak cos podejrzewam wodniaka. Co jakiś czas leci ze mnie woda (tak w
okolicach owu). (Kiedyś niby miałam tobiel na jajniku, znaczy jedni uważali,
że to torbiel, a pani, która robia USG, stwierdziła, że to co innego, ale nie
wiedziała co. Po jakimś czasie samo zniknęło (???)). Ponieważ ciągle miałam
stany zapalne to mysłałam, ze to po prostu upławy..ale coś mi się wydaje, zę
nie. I przeczytałam, ze bez usunięcia jajowodu ani rusz. Boże, ale ze mnie
histeryczka, jeszcze nie porobiłam badań (zaraz po @ się wezmę) a już prawie
ryczę... W tym roku kończę 30 lat i sie boję, że mam już mało czasu na
eksperymentowanie..a tym bardziej na czekanie tego przepisowego roku do
ewentualnej interwencji...
Wiem, że nic mi nie doradzicie, no bo - wiadomo: najpierw badania, ale tak
mnie dopadła chandra, siedzę w robocie i nawet nie mogę sobie w spokoju
poryczeć

(