tomisia123
27.02.06, 10:24
Stało sie to, czego bardzo sie bałam. po trzech programach ivf wreszcie sie
udało.moj mąz popłakał sie ze szczescia, dbał o mnie;nawet torebke moją nosił
zebym ja "nie dzwigała".wprawdzie beta rosła dosc opornie, ale rosła...
wczoraj, początek 7 tc nagle jakies plamienia, dzis pojechałąm do szpitala na
usg.I okazało sie to, czego najbardziej sie obawiałam.to, o co modliłam sie
zeby sie nie stało całymi dniami i nocami.Na usg widac bylo malutki
pecherzyk, ale za mały na 6 tc., bo co najwyzej na 4-5tc.czyli zarodeczek sie
nie rozwija.Znowu sie nam nie uda!!Znowu bede sama, znowu bez malutkiej
istotki.Co prawda lekarz kazał przyjsc za tydzien, ale wszystkie wiemy, co to
znaczy...
Po co Bóg mi dał to dziecko?Po to zeby je teraz zabrac??
umieram z żalu.Nikomu nie życze...