dobre rady wszystkich wokoło:(

06.03.06, 22:45
Dziewczyny..ostatnio była u mnie tesciowa..jej dobre rady..spowodowały moje
łzy..Własciwie wyszło na to, że mam jakąś blokade psychiczna i z tego powodu
cos u mnie nie tak. Później niby to zazartowała, że moze po wszystkim
powinnam "trzymac nogi w górze" nieźle sie usmiała...a ja czułam sie tak
poniżona..jak jeszcze nigdy dotądsad( wiem ze chciala mnie pocieszyc...Przez
to ze tak dłgo czekam..stałam sie jakas przewrazliwiona..dziwnie reaguje
na "słowa "innych nawt te zartobliwe.. nie smiesza mnie zupełniesad Od razu
mam łzy w oczach.. wychodzi na to z ja nie wiem jak sie robi dzieci..i
wszyscy udzielają mi wskazówek...bo bez problmu zaszły w ciaze.. Czy tez
macie takie odczucia..czy to ja mam jakies załamanie..a moze juz fiksuję:
(((....
    • magda.o2 Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 06.03.06, 23:46
      witam.
      nie to nie ty fiksujesz tylko cała reszta , bo wiedzą pewnie że cgcesz tylko
      mają za małe mózgi aby zrozumieć że masz jakiś problem .ja przechodzę to
      samo .nauczyłam sie takie uwagi mieć gdzieś radzę ci to samo bo naprawdę
      sfiksujesz smile))))))))))).
      pozdrawiam. magda.o2
      • zagubiona12 Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 07.03.06, 08:26
        dzieki magda za dobre słowo.. wieczorami mnie najbardziej pozera smutek..ranki
        są bardziej optymistyczne...smile pozdrawiam
        • dagps Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 07.03.06, 08:40
          czasem ci co chca pomoc tak bardzo staraja sie ze az im nie wychodzi i zamiast tego bardzo rania. ja wierze w ich dobre checi i mowie im to, ale mowie tez ze takie rady mi nie pomagaja. gdyby naszym problemem bylo nietrzymanie nog w gorze to bysmy same dawno na to wpadly. blokady psychiczne warto rozwazac, ale to juz kazdego sprawa, a nie radzacych.
          • asienka83 Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 07.03.06, 09:49
            Ja też jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak Ty, jednak przekonałam się że faktycznie te wszystkie "rady" należy po prostu mieć dosłownie gdzieś, bo inaczej jak napisała koleżanka dopiero się sfiksuje.Teraz po 2 i pół roku już niejako oswoiłam się z tym wszystkim, ale to nie znaczy że gdy komuś znów jakaś kolejna "mądra" rada się przypomni będę siedzieć i słuchać spokojnie-po prostu nie zamierzam tego robić, bo choćby nie wiem jak ktoś sie starał mnie zrozumieć, to wiem że mnie jest to nie potrzebne, tu trzeba działaćsmile
            Życzę spokoju, radości i przede wszystkim wytrwałości!!!smile


            --------------------
            Moja pasja: www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=3932653
    • tomisia123 Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 07.03.06, 09:40
      jednym uchem wpuszcaj a drugi szybko wpuszczaj!moje tesciow tez ostatnio(pomimo
      ze dobrze wie, ze sie leczymy!!)zaczeła przy stole przy całej rodzinie
      dywagacje na temat dzieci: ze juz by sie kolejny wnuk przydał, ze najlepiej to
      chłopiec, a tu nic...
      Yważam, ze temat powinien być omijany z daleka, szczegolnie przez osoby ,
      których bezposrednio to dotyczy.Jesli Ty miałabys ochote na żartowanaie w tym
      temacie, to z pewnoscią pierwsza zaczełąbys temat.
      wydawac sie moze, ze jestesmy przewrazliwione i ze histeryzujemy, ale tak
      naprawde to MY musimy zyc z tą swiadomoscią na codzień.I to MY mamy z tego
      powodu stres.
      Moze trzeba warknąć zeby ci którzy tego nie rozumieją wreszcie zrozumieli.
      My tez mamy mnostwo znajomych i przyjaciół, ktorzy wiedzą o naszych kłopotach.
      jednych musiałam ustwic, zeby przestali o tym gadac i nade mną biadolic.a
      reszta jesli pyta, to z troski i to sie czuje.
      pozdrawiam.
      • tomisia123 Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 07.03.06, 09:43
        Jezu tak szybko pisałam ,ze pomyliłam.oczywscie maialam na mysli sczególnie
        osoby, których bezposrednio to nie dotyczy....to jest wasza sprawa.PRYWATNA!
    • paula08 Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 07.03.06, 09:57
      Nie przejmuj sie radami "zyczliwych". Moja tesciowa mimo, ze jej tlumaczylam,
      ze nie mozemy miec dzieci, przyczyna lezala po stronie meza to ona zasugerowala
      mi, zeby stosunek odbyc ranosmile)) Tak sie wyrazilasmile Na poczatku bylam wsciekla,
      tak jakbym ja jej wmawiala nieplodnosc jej syna, a to wystarczy wiedziec jak i
      kiedy sie kochac... Ale potem obrocilam to w zart i smialismy sie z mezem, ze
      tesciom sie wydaje, ze my tylko wieczorem i pewnie pod koldrasmile Do wszystkiego
      trzeba nabrac dystansu. A nikt kto nie borykal sie z podobnym problemem nas nie
      zrozumie, nawet jesli chce pomoc to nie czuje, ze moze sprawic nam przykrosc.
      Trzymaj sie!smile
      • zagubiona12 Re: dobre rady wszystkich wokoło:( 07.03.06, 15:34
        dziękuję WAm z całego serca.. może jestem straszna..ale wiem że nikt mnie nie
        zrozumie, nawet nie wiem jakby sie starał.. tylko kobiety które przechodzą lub
        przechodziły to co my.. Tez staram sie sobie tłumaczyc ze chcą dobrze..ze po
        prostu im te zarty czy rady nie wychodzą.. A ostatnio nie mogłam wrecz słuchać
        mojej szwagierki która zaliła sie biadoliła..ze przez ciąze..( ona własnie jest
        w 4 mies ciązy) ma matowe włosy.. mówiła to z takim przejęciem..i czekała na
        pocieszenia tesciowej.. ze wszytsko bedzie oki..że później po urodzeniu wszystko
        wróci do normy.. Nie wierzylam..wlasnym uszom.. ja bym chciałą miec te matowe
        włosy i nie uskarzałabym sie ze bede miała później rozstepy.. Naprawde niektóre
        kobiety nie wiedza jakie mają szczescie..że bez problemu.. mogą nosic pod sercem
        swoje maleństwo.. Jeszcze raz dziekuję Wam moje drogie.Dziękuję...
    • oczekujacy do Zagubiona12 07.03.06, 16:50
      Witaj Zagubiona,

      na wstępie pozwolę sobie uświadomić Tobie, że jestem facetem i żebyś sobie nie
      pomyślała, że sobie tak pisze od czapy, to informuję Cię że wiem o czy piszę
      bo to samo co przeżywasz Ty i wiele innych dziewczyn tutaj, przeżywam i ja i
      może jeszcze inni faceci, którzy wchodzą na to forum.

      Wiem jak jest Ci ciężko i to bardzo dobrze rozumiem bo moja żona przeżywa to
      chyba identycznie jak Ty. Wprawdzie ostatnio dzięki wielu rozmowom reaguje
      mniej nerwowo, ale też ją denerwują uwagi, rady, porady, propozycje itd.

      Jedno jest pewne - Was jako przyszłych daj Boże matek, oraz nas jako przyszłych
      daj Boże ojców nikt kogo to nie dotknęło nie zrozumie naszego bólu, żalu,
      tesknoty itd. To tak jak w powiedzeniu że syty głodnego nie zrozumie...

      Dla wielu kobiet, które normalnie zaszły w ciąże nasze problemy są z kosmosu.
      Co? Jak? Jakie badania? A po co zastrzyki? Niejedna z nich nawet do końca nie
      wie jak wyglada krok po kroku proces zapłodnienia, co i kiedy się dzieje i
      dlaczego....

      Ale powracając do sedna tematu - Zagubiona??? taki masz nick - propozycja moja
      jest taka, że czas się odnależć i być ZNALEZIONA...

      W życiu jest tak, jeżeli nie dasz rady to się przewrócisz...
      Im bardziej będziesz się przejmowała gadaniem teściowej, mamy, koleżanek,
      znajomych itd tym bardziej będziesz cierpieć a i tak to nic nie da,
      przynajmniej pozytywnego. Mało tego, możesz jeszcze bardziej się psychicznie
      zablokować...
      Dziewczyno, jak ktos może pomysleć że nie umiesz robić dzieci??? W jakim my
      świecie żyjemy. Faktem jest,że w naszym kraju cieżko żyć normalnie i jest jak w
      smutnym cyrku, ale ciemnota co do sposobu robienia dzieci już raczej minęła.
      Jeżeli ktoś sobie zażartuje, ale przyjaźnie to się uśmiechnij, powiedz coś
      śmiesznego i olej temat. No chyba że ktoś poważnie Ci tak powie to albo jest
      ciemny, albo głupi , albo i ciemny i głupi.

      A pomyśl sobie co ja mam sobe wyobrażać.... Co sobie mogą pomysleć o mnie inni,
      że nie mam dzieci po 4 latach starania się... hmmmm.... no w sumie moga sobie
      pomysleć że zamiast siusiaka mam pompkę, która oprócz powietrza nic innego nie
      może zaproponować....

      No widzisz... trzeba olewac w większości to co myslą, mogą pomysleć i mówia
      inni - szczególnie Ci co wiedzą wszystko. Pamiętaj też,że Ci którzy Ci dobrze
      życzą nie zawsze wiedzą co powiedzieć. Dla nich też jest to problem, czy
      zażartowasć, czy poważnie pogadać, czy poradzić itd. W każdym razie napewno
      chcą dobrze tylko, że nie czują tego że czasami przedobrzają.

      Odpuśc sobie dołki, nie żyj cały czas tylko dzieckiem i nie spinaj się że już
      musi być. Niech temat niepłodności nie będzie tematem tabu wśród najbliższych i
      miłych tobie osób. Niech pytania, porady, rozmowy nie wywołuja u Ciebie łez bo
      to jest nic nie warte.
      Słuchaj, pogadaj, usmiechnij się a wpuszczaj jednym uchem, przefiltruj czy
      czasem nie ma w tym jakiejś ważnej i może ciekawej informacji, a resztę wywalaj
      drugim uchem.

      Rób swoje, załóż sobie jakiś sposób działania, ustal plan i go realizuj, idź do
      celu, choć (niestety jest to przykre, ale trzeba o tym wiedzieć i się z tym
      pogodzić)nikt nie wie kiedy i czy się do celu dojdzie, ale walczyć trzeba do
      końca i wierzyć i marzyć i marzyc i wierzyć...

      Ja io moja żonka już ponad 4 lata ciągniemy ten tobołek zwany niepłodnością. I
      nikt nie może nam dać gwarancji że dojdziemy do celu, ale mimo, że z miesiąca
      na miesiąc robi się cięższy i coraz bardziej rani idziemy, idziemy bo jeżeli
      nie wytrzymamy to się przewrócimy...

      Pozdrawiam
      Oczekujący
      • zagubiona12 Re: dziękuję Oczekujący 07.03.06, 17:58
        przepraszam Was chyba wyszłam na histeryczkę ale czasem mnie to dopada.
        Dziękuję Oczekujacy..jestes bardzo mądrym facetem..moj mąż tez mi tłumaczy
        rozmawia..i ja to wszystko staram sie pzetrawic..po prostu czasem cos wewnątrz
        pęka..i wylewa sie cały smutek i zal..Wiem że Wy męzczyzni oczekujący tak jak
        my.. przechodzicie to samo.. Czasem zastanawiam sie jak moj mąż wytrzymuje moje
        załamania..sad(
        Próbuję walczyc sama ze sobą.. nie chce pesymizmu ..chce usmiechac sie.. i mimo
        dołów psychicznych.. wyzwalam sie z negatywnych emocji..ucze sie tego kazdego
        dnia.. zaczem nawet mi to wychodzi)) czasem nie.. takie zycie.
        Naprawde wierze..mocno..z całego serca z całej duszy..wierze ze wygram tą
        walkę.. wierze ze bede mamą.. wszystkie jak tu jestesmy na forum.. w
        zakamarkach naszego wnetrza wierzymy ze zostaniemy mamami..czasem
        tylko..ból..on sie czasem budzi w nas..i wypływa wraz z łzami... Mi osobiscie
        czasem łzy pomagaja..działaja oczyszczająco na moja duszę..później staje sie
        silna silniejsza..
        Dziękuę za to ze jestescie na tym forum....ze wspieracie.. to bardzo wazne..
        pozdrawiam..smile
        • krychaw Re: dziękuję Oczekujący 07.03.06, 21:13
          zagubiona-wcale nie wyszłaś na histeryczkę,każda z nas ma przynajmniej jeden
          taki post za sobą;to forum jest między innymi po to,żeby się nawzajem
          wspierac.Masz rację,że łzy czasami działają oczyszczająco-byle nie za często!A
          najważniejsze,że wierzysz! Życzę szybkiej zamiany tego forum na forum dla mam.
Pełna wersja