mila_do_nieba
08.05.06, 21:27
Dziś 12 dc. Niestety pęcherzyk który w 9 dc mial 12mm teraz ma 9 mm. W prawy
drobnica. A gin liczył, że po tych gonadotropinach to może coś w naturalnym
cyklu ruszy. Niestety nie ruszyło. Zreszta tak właśnie czułam. Powiedział mi,
że powinnam powoli oswajać sie z in vitro. Kolejny cykl mam spróbować z
gonalem w dawce 75 w 6 dc a potem w 8 dc. Tylko dwie ampułki. W 9 dc USG co
sie dzieje. Na pekniecie jezeli bedzie szansa na to tylko ovitrell. Pytałam o
laparo. Jednak efekt laparo jest podobny jak gonadotropin, wiec jezeli te nie
zadziałają to nie ma co liczyć by laparo coś dało. Czułam tak już od
dłuższego czasu. Ale mimo wszystko płakałam, i jeszcze pochlipuje. Gin
stwierdził ze a nóż widelec sie uda z taką dawką gonalu, ale czuje że nie
liczy na to zbyt szcególnie. Ja osobiscie tez wole kawe na ławę niż
obiecywanie gruszek na wierzbie. Tylko teraz zastanawiam sie gdzie
ewentualnei podejsc do ivi; czy w Krakowie czy do Białegostoku jechac? Na
Warszawe i Novum nie stać nas niestety...