koniec nadziei na macierzyństwo

29.09.06, 08:27
lipcowe IVF udało się. w 7 tyg zobaczyliśmy bijące serduczko i 6 mm bobo.
wszystkie wyniki ok. w 11 tyg wykonane z mojej ciekawości USG - brak akcji
serca, obumarcie w 8 tyg. wczoraj wyszłam ze szpitala. koszmar.

maj 2004. po dwóch latach walki z PCO udało się. ciąża rozwija się prawidłowo.
w 30 tyg cięcie cesarskie, grozi zamartwica. mamy pięknego synka. zostaje z
nami 13 dni..ma zespół Down'a i kilka innych powikłań wcześniaczych.

powoli dociera do mnie, że to już koniec. nie ma się co ścigać z naturą i
walczyć na siłę. ja nie daję życia, ja je odbieram. mimo całego pokładu
miłości macierzyńskiej, który we mnie jest...
tak ciężko jest zrozumieć, ze to koniec
że własnego malucha nigdy nie urodzę
    • asiat99 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 08:32
      Współczuję i przytulam. Jakie to straszne. Prawdę mówiąc napawa mnie lękiem.
      Może jednak warto próbować dalej? Może na końcu tej drogi czeka na was
      dzieciątko.
    • jula1232 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 08:34
      Anaiko!! Tak mi przykro!! Serce mi sciska jak to czytam!!! Ja tez walczę, ale
      czasem mi sie wydaje ze nic na siłę. Ale nie poddawaj sie, nie trac nadziei bo
      bez niej jest puste zycie!!!! Trzymaj sie cieplutko.
    • amiczek77 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 08:37
      tak mi zrobiło się smutno sad Niewiem co powiedzieć...przypyszczam jak Ci
      ciężko. Ale zobacz jest światełko w tunelu..jesli faktycznie nie możesz mieć
      własnego dziecka..to jest adopcja...i zobaczysz będziesz kochać ponad życie
      tego malucha...wiem pomyślisz to nie to samo..ale chciałam Ci powiedzieć coś co
      da Ci siłę do znoszenia tych ciężkich chwil. Trzymaj się cieplutko.
    • ronia.p Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 09:40
      Nie wiem, co napisać...
      Myślą jestem z Tobą.
      Chociaż w takim momencie życie traci wszelki sens, to musisz żyć dla m.
      Wspólna bliskość doda wam siły, by znieść ten cały koszmarny ciężar.
      Nie bój się, my wszyskie tutaj jesteśmy z Tobą, choć fizycznie tak daleko.
      Czy to jednak koniec nadziei?
      Ja nadal nie wiem co mnie czeka, więc skąd Ty wiesz, co Ciebie spotka za tym
      ostrym zakrętem Twojego życia?
      Nikt z nas tego nie wie.
      Tylko Bóg, a on niestety często daje nam taki krzyż, który wydaje nam się być za
      ciężki, ale to tylko nam się tak wydaje...
    • szyszka39 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 10:05
      Barzdo mi przykro, przytulam cie mocno!!!!!!!!!
      • gogolina77 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 10:13
        Tak bardzo mi przykro...
    • iii10 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 10:23
      Łzy Cisną sie do Oczu, bardzo mi przykro.
      Ale wierzę że Bóg wie co robi i po co, ufam mu. Zobaczysz że nadejdzie taki
      dzień, ze będziesz bardzo szczęśliwa.
      przytulam cię
    • ivoral Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 10:42
      Anaika, czy jestes pewna, ze na prawde nie ma sensu dalej probowac? Czy
      powiedzieli Ci to lekarze?

      Ja ostatnio duzo rozmawialam ze swoja matka i troche ze swoja tesciowa. - Moja
      matka urodzila mnie po 4 latach staran, po 2 paskudnych poronieniach (1 podobno
      w 6 miesiacu, ale wtedy nie ratowali tak wczesnych ciaz), po lezeniu w moim
      przypadku w szpitalu na plasko od 2 miesiaca do konca ciazy (podobno w latach
      70-tych bylo to modne, nawet Sophia Loren przed urodzeniem tyle lezala w
      szpitalu). Ale w koncu sie udalo. A potem moja matka urodzila jeszcze 2
      zdrowych dzieci (mojego brata urodzila bedac w wieku 41 lat, lezala od 4
      miesiaca do konca ciazy w szpitalu i to bylo juz pod koniec lat 80-tych).
      Moja tesciowa tez urodzila pierwsze dziecko po 4 latach staran, po 2
      dziewczynkach, ktore zyly 2 i 4 dni. Po 1-szej zdrowej corce (dzisiaj ma 38
      lat) urodzil sie moj maz.

      Wiem, ze strasznie sie przez to przechodzi i serdecznie Ci wspolczuje, ale moze
      sa jeszcze jakies szanse.
      • anaika Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 10:54
        kochane dziewczyny jesteście
        tyle ciepłych słów
        co do sensu dalszego próbowania to pewnie jest...
        ale, do punkcji podchodziłam z kilkoma Paniami, wszystkie po kilku próbach.
        jedna, ok 45 letnia po raz siódmy, czekająć na cud. wyobrażam sobie jej
        dotychczasowe życie i wiem, ze ja tak nie chcę. moje życie od 5 lat to wojna o
        dziecko, jak widać przegrana. i totalna huśtawka uczuć i emocji: radość, strach,
        ból, zazdrość, panika i same wiecie co jeszcze. moze jest łatwiej walczyć jak
        ciąży nie ma. jak dziecko umiera na rękach to się w sens wątpi.
        z Bogiem jestem troche na wojennej ścieżce po tym jak pozwolił cierpieć mojemu
        Konradowi przez 13 dni. tym razem był łaskawszy...
        została nam jedna śnieżynka... czy można takiego człowieczka oddać do adopcji??
        • ivoral Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 11:45
          Anaika,
          a nie rozpatrywalas jakiegos dobrego psychologa, z ktorym moglabys sie spotykac
          1-2 razy w tygodniu podczas calego tego procesu (chociaz wiem, ze to pochlania
          mase czasu)?
          Ja mam taka swoja p.psycholog, ktora kiedys b. mi pomogla jak rozstalam sie ze
          swoim poprzednim facetem i czasami do niej wracam. Ostatnio tez z nia
          rozmawialm - bardzo mnie uspokoila i dodala duzo sil.
        • alinka66 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 22:39
          wiesz, trudno jest w takich chwilach dodac wiary, tym bardziej, ze sama wiele
          przeszlam
          wiem, ze warto walczyc, wiem, ze trzeba sobie codziennie rano wmawiac, ze warto
          wlaczyc cieszac sie z innych chwil
          jeszcze nie umiem tego czuc, czesto patrze na ludzi jak potrafia przezywac
          kazda chwile - tez taka kiedys bylam
          moze po prostu nie jest to nam JESZCZE dane
          walcze od dawna
          z bogiem na wojenna sciezke weszlam juz bardzo dawno.... i nic tego nie zmieni
          trzymam kciuki za Ciebie
    • tymonka30 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 12:00
      Nawwet nie potrafię wyrazić słowami jak bardzo Ci współczuję sad
    • aster74 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 12:13
      Strasznie mi przykro sad Przytulam Cię wirtualnie...
    • 56at Przytulam Cie 29.09.06, 12:53
      My juz zakończyliśmy walke.
      Dużó siły Wam zycze.
      pozdrawiam,ania
    • mimi282 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 13:43
      jest mi bardzo przykro, bardzo mocno przytulam cię i bardzo chciałabym pomóc.
      tylko jak....?
      życie powinno być piękne. DLA WSZYSTKICH.
    • asiunia555 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 13:56
      sad(( tak mi smutno. przytulam Ciebie mocno....bądźcie dzielni oboje.
    • magasi9 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 14:36
      bardzo mi przykro...
      nie trac wiary, nie w to ze bedziesz matka, ale ze bedziesz szczesliwa,
      spokojna, zrozumiesz to co doswiadczylas /doswiadczasz (wiem ze latwo sie pisze)
      tyle jest tragedii na tym swiecie, ale czesto tym samym ludziom co doswiadczaja
      takich nieszczesc zdarzaja sie przecudowne rzeczy

      nikt z nas nie wie, czy urodzimy wlasne dziecko
      zycie nas zaskakuje i dobrze i niestety tez zle
      ale musimy wierzyc w nasza sile, ze te wszystkie zle rzeczy przezwyciezymi
      sciskam cie mocno
    • lomre Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 18:28
      Nie możesz mysleć o sobie w ten sposób. Myślę, że to jednak Bóg daje dzieci.
      Jestem w ciąży po inv i myslę sobie, że to i tak On musiał zainicjować życie
      żeby szło dalej. Nie obwiniaj siebie!! Rozumiem Twoje rozgoryczenie na Boga, bo
      zczasem trudno zrozumiec jego ścieżki. ja też sie wkurzałam i nie mogłam
      pogodzić ze swoją chorobą. A co mnie jeszcze czeka? Nie wiem
      Przytulam mocno i życzę sił i spokoju w wyborach życiowych
    • kalinazkalinowa Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 18:44
      nie trać nadziei ale z drugiej masz sporo racji pomyślcie może o adopcji
      • mytest Re: koniec nadziei na macierzyństwo 29.09.06, 21:02
        Przykto mi bardzo, nawet nie moge sobie wyobrazić tego wszystkiego. Wyszłaś
        teraz ze szpitala i wszystko jest na świeżo masz prawo być załamana
        Ale chyba nie jest beznadziejnie. Byłaś 2 razy w ciąży (ja od 6 lat ani razu)
        więc macica nie jest zła i implantacja do wykonania. Co do zespołu downa. To
        czy robiliscie badania genetyczne kariotyp i inne, pewnie tak skoro invitro. Ale
        myślałaś o PGD (pre implatation diagnostic), jest to badanie genetyczne
        wychodowanego zarodka, spokojnie można wykryć tą chorobę i podać tylko zdrowy
        zarodek. Robią to ju z u nas w kraju. Masz jeszcze kilka możliwości. 1 choroba
        genetyczna nie swidczy o tym że to "koniec macierzyństwa"
        • anaika mytest 29.09.06, 23:17
          chorego dziecka się nie obawiam i nie byłby to dla nas dramat gdyby nam się
          przytrafiło. a zespół downa to jedna z "lżejszych" wad genetycznych.
          problem leży gdzie indziej. mi się po prostu wydaje, że im bardziej się staramy
          tym bardziej los gra nam na nosach. i raczej nie zaryzykuję ponownie.
          jestem po odwiedzinach mamy i kilkugodzinnym praniu mózgu: jesteś jeszcze młoda,
          inni też cierpią i ogólnie brać się spowrotem do roboty.
          a ja jestem jakoś podświadomie pewna, że może jedynie przy ciązy naturalnej
          miałabym szanse. tylko czy to możliwe przy moim PCO??
          jedno pewne powtórki z rozrywki pt. in vitro nie będzie.
          ale jak najbardziej rozważam adopcję. mo mąż, w przeciwieństwie do mnie nie
          rozpacza tak mocno. jest okropnie wściekły i jak prawdziwy mężczyzna zamiast
          załamywać ręce musi działać. najchętniej to przyniósłby mi małą osieroconą
          istotkę i włożył w puste ramiona...
          dziewczyny nawet nie wiecie jak miło jest czytać wasze posty. jak w was wiele
          siły, wiary i chęci pomocy. jakie potraficie być przekonujące i pewne tego, że
          jest po co walczyć. i się wam uda, bo sie nie poddacie.
          ja jestem słabeuszem...
          • vercueil Re: mytest 30.09.06, 08:41
            Nawet nie wiesz jak jest nam przykro. Prosze, nie zalamuj sie.
            Nie jestes slabeuszem - kto jak kto, ale Ty masz w sobie duzo sily i odwagi. Trzymaj sie dzielnie, bo po
            burzy zawsze kiedys zaczyna swiecic slonce. Nawet po najgorszej.
            Pewnie, ze dzisiaj, jutro, czy jeszcze przez jakis czas bedzie bolalo jak diabli. Ale to nie koniec drogi -
            Twoja mama ma racje, ze jestes jeszcze mloda i wszystko przed Wami. Pamietasz jak Aisha pisala, ze dla
            niej to juz koniec, ze rozstaje sie z mezem, ze koniec z probowaniem...i wlasnie wtedy nadszedl cud,
            zupelnie nieoczekiwany!
            Jestescie w naszych sercach - nie traccie nadziei!
            • sky1980 Re: mytest 30.09.06, 09:18
              anaika a dlaczego juz rezygnujesz z in vitro?jest to zbyt bardzo
              absorbujace,kosztowne,dalekie od natury?pytam bo najprawdopodobniej przed nami
              stanie tylko in vitro...i nie wiadomo czy w ogole bedzie ono mozliwe wiec ja
              bardzo tu licze w "jego moc" a Ty piszesz ze jzuz na pewno nie...dlaczego?
              bardzo dobrze ze adopcje bierzecie pod uwage,popieram!
              przeszlas juz tyle ze starczyloby na kilka kobiet,nie jestes slaba.po prostu
              raczej podlamana,rozzalona...zrobisz jak uwazasz,ja życzę Ci pięknej zdrowej
              dzidzi dla której bedziesz mamąsmile
              • anaika Re: mytest 30.09.06, 10:34
                w styczniu skończę 32 lat
                sky1980 - raczej koszta IVF nie są w naszym przypadku przeszkodą. chodzi mi
                bardziej o to, że jednak natura wie lepiej i jej nie oszukam. skoro moje ciało
                pokazało mi już dwa razy, że się nie sprawdza to już mu trzeci raz nie zaufam i
                eksperymentowąc nie będę. poza tym nie poradzę sobie z kolejną stratą dziecka
                (zakładając, że z tą sobie poradzę). wiem, że przyjmuje czrny scenariusz ale kto
                potrafiłby być optymistą w takim wypadku. naiwnym optymistą.
                verceuil - to nasza niedzielna rozmowa zaocowała poniedziałkowym usg, gdyby nie
                ona pewnie bym jeszcze chodziła niczego nie świadoma albo skończyła z jakimś
                zakażeniem bo wizyty wyznaczone dopiero za kilka tygodni. babska ciekawość.
                • lomre Anaiko 30.09.06, 11:01
                  Jeśli przeszkoda do inv jest twoje przekonanie że natura wie co robi to osmielę
                  się nie zgodzić smile
                  My staraliśmy się 5 lat. W ciągu tego czasu różne badania, zabiegi, diagnozy -
                  wiesz jak jest. Byłam raz w ciąży naturalnej - zakończonej poronieniem. Do inv
                  podeszliśmy żeby nie wyrzucać sobie kiedyś że można było spróbować, w zanadrzu
                  była adopcja-już szukaliśmy ośrodków. Myślałam tak jak Ty: skoro naturalnie się
                  nie udało to przy inv na pewno natura sprzysięgnie się przeciwko nam. ale -
                  udało się za pierwszym podejściem. jestem teraz w 14 tyg., wiem że wszystko się
                  może jeszcze zdarzyć (łącznie z najgorszym), ale natura nie chciał nam
                  przeszkodzić.
                  Nie próbuj urabiać sobie teorii, ani obliczać statystyk - tak sie nie da. A
                  jeśli jesteście gotowi do adopcji to powodzenia, da wam to może większy spokoj
                  i na pewno znajdzie się dziecko, które jest Wam pisane. Znam pary, które mając
                  juz adopcyjne dziecko wyrzucały sobie, że tyle czasu "zmarnowali" na leczenie i
                  rozpaczanie, a mogli już dawno adoptować dziecko, bo jest dla nich cudem i
                  ogromną radością.
                  Post długi, ale ile ludzi tyle historii, każdy pracuje nad swoją. Więc -
                  powodzenia!
                • alinka66 Re: anaika 05.10.06, 21:15
                  anaika

                  ja probuje i probujesad
                  w 11 tyg poronilam po laparoskopii... morze lez wylalam, mase ludzi odtracilam,
                  zmienily mi sie priorytety, szukalam zapomnienia w roznych formach...
                  potem inseminacje, invitro.....
                  teraz szykuje sie do 4 podejscia
                  znow wierze ze sie uda
                  znow sie boje strasznie
                  i tez mysle o adopcji...na razie tylko chwilami

                  trzymaj sie i nie poddawaj
    • majorka79 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 30.09.06, 09:35
      anaika,posłuchaj, nie wiem, ile masz lat, ale wsłuchaj się w słowa mamy.
      jeszcze nic straconego, jeszcze wszystko może się wydarzyć. ochłoń trochę,
      pożyj normalnie, bez stresu. jestes taka silna, tyle już przeszłaś, należy ci
      się teraz odpoczynek. ja wierzę, że przydarzy ci się cud. musisz być silna i
      cierpliwa. powodzenia.
    • heidiklum Re: koniec nadziei na macierzyństwo 30.09.06, 11:15
      Nawet trudno mi zebrac wlasciwe slowa, zeby wyrazic, jak Wam wspolczujesad((
      Przezylam smierc dziecka w rodzinie - coreczka mojej siostry byla z nami tylko
      6 tygodni - ja, jako ciocia czulam sie podle - moge sobie tylko wyobrazic, jak
      czuja sie rodzice...

      My jestesmy w sumie na poczatku drogi, choc mam juz 35 lat. Wlasnie przeszlam
      kolejna, piata, nieudana IUI. Mialam dola - ale juz sie pozbieralam. Choc mam
      czasem mysli, ze nic z tego nie bedzie - bo moze nie zasluguje.....Glupoty
      gadam. Gdyby zaslugami mierzono "przydzial" dzieciakow z nieba, to co najmniej
      polowa nigdy by nie przyszla na swiat.

      Anaiko - nie poddawaj sie. Dopoki masz taka mozliwosc - walcz o cos, co jest
      dla Ciebie tak wazne. Pamietaj jednak, ze o wartosci czlowieka nie swiadczy
      fakt, czy i ile urodzil dzieci. Wiem, ze poklady milosci macierzynskiej, o
      ktorych piszesz, sprawiaja, ze tym ciezej jest radzic sobie z przeciwnosciami
      losu. Trudniej, ale jednoczesnie o tyle latwiej, ze wiesz, dlaczego bierzesz na
      siebie ten ciezer, jak bardzo tego chcesz.

      Sciskam Cie i pozdrawiam
    • vercueil Re: koniec nadziei na macierzyństwo 05.10.06, 02:38
      Anaika, jak sie czujesz? Daj znac.
      • anaika Re: koniec nadziei na macierzyństwo 05.10.06, 16:07
        vercueil napisała:

        > Anaika, jak sie czujesz? Daj znac.

        dzisiaj pierwszy raz wyszłam z domu bez męża...
        od poniedziałku zaczynam zajęcia i powoli wracanie do jako takiego funkcjonowania
        dalej ryczę
        • donata72 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 05.10.06, 16:10
          strasznie mi przykro pozdrawiam serdecznie
          • gg24 Re: koniec nadziei na macierzyństwo 05.10.06, 19:53
            Wiem co czujesz. Jestem na takim samym etapie jak Ty.
            Po latach leczenia straciłam 3 dzieci. Bliźniaki po ivf w 5 miesiącu i maluszka
            z ciąży naturalnej w 2 miesiącu.
            Ja też nie wiem co mam myśleć, co mam czuć. Na nowo chodzę do lekarza, robię
            badania i myślę... czy ja jeszcze dam radę. Przeraża mnie już sama myśl o
            staraniach, o nadziei przychodzącej co miesiąc, o ewentualnym następnym ivf w
            razie potrzeby.
            Też przezyłam dramat. Jedna z internetowych koleżanek napisała mi wtedy: życzę
            Ci takich normalnych dni, nudnych, błahych problemów: co zrobić na obiad i jaki
            film zobaczyć w kinie. I ja teraz życzę Ci tego samego. Przede wszystkim siły,
            żeby żyć na nowo. Bo Twoje życie już nigdy nie bedzie takie samo jak wczesniej.
            Ale też może być dobre, szczęśliwe. A powazniejsze decyzje podejmij pózniej jak
            poczujesz, że chcesz. Pozdrawiam.
Pełna wersja