anaika
29.09.06, 08:27
lipcowe IVF udało się. w 7 tyg zobaczyliśmy bijące serduczko i 6 mm bobo.
wszystkie wyniki ok. w 11 tyg wykonane z mojej ciekawości USG - brak akcji
serca, obumarcie w 8 tyg. wczoraj wyszłam ze szpitala. koszmar.
maj 2004. po dwóch latach walki z PCO udało się. ciąża rozwija się prawidłowo.
w 30 tyg cięcie cesarskie, grozi zamartwica. mamy pięknego synka. zostaje z
nami 13 dni..ma zespół Down'a i kilka innych powikłań wcześniaczych.
powoli dociera do mnie, że to już koniec. nie ma się co ścigać z naturą i
walczyć na siłę. ja nie daję życia, ja je odbieram. mimo całego pokładu
miłości macierzyńskiej, który we mnie jest...
tak ciężko jest zrozumieć, ze to koniec
że własnego malucha nigdy nie urodzę