Jestem w ciąży - komu też się udało?

03.11.06, 14:05
cześć dziewczyny, piszę w nowym wątku o tym, że mi się udało, mimo że udało
mi się już jakiś czas temu. Teraz jestem w 17 tygodniu, pisałam o tym w
którymś z wątków o IUI, ale... no właśnie... Kiedy nie mogłam zajść w ciążę i
czytałam to forum, zawsze otwierałam wątki pt. "udało mi się" i podnosiły
mnie one na duchu. Nie znaczy to, że nie byłam załamana. Byłam, ponieważ po
roku leczenia przestałam widzieć sens dalszego leczenia. Nie wiem, jak bardzo
załamana lub zgorzkniała bym była, gdybym w końcu nie zaszła w ciążę.
Może któraś z Was jest w podobnej sytuacji, jak ja byłam: teoretycznie miałam
problem tylko z prolaktyną i brakiem owulacji. W praktyce mimo przywrócenia
prawidłowego poziomu prolaktyny i owulacji po 2 miesiącach bromergonu i clo,
dalej nie mogłam zajść w ciążę i to było najgorsze. Trwało to rok, po czym
zdecydowałam się na IUI. Po pierwszej strasznie ryczałam, bo nic nie dała, a
ja miałam podswiadomie tak dużą nadzieję... Nie chciałam potem robić drugiej
inseminacji, nie miałam po prostu ochoty i nie wierzyłam, że coś da. Po paru
miesiącach przerwy stwierdziłam, że moge odpuścić, ale dopiero wtedy, kiedy
zrobię jeszcze 2 IUI i one nie wyjdą. A więc po 3 IUI, ewentualnie 4, ale to
juz naprawdę max.
A więc bez wielkiego przekonania, z niewielką tylko tlącą się iskrą nadziei
przystapiłam do drugiej inseminacji. Wcześniej byłam na urlopie, wyjazdy,
imprezy, piłam wino (2-3 lampki) jeszcze na 2 dni przed terminem miesiączki,
do tego stopnia nie wierzyłam, że mogę być w ciąży.
Oczywiście zaopatrzyłam się w test, a jakże!... Zrobiłam 2 dni przed i w
czasie 5 min, określanym jako maksymalny dla tego testu nic nie wyszło.
Oczywiście, jak każda z nas, nie wyrzuciłam testu, przygladałam mu sie dalej
i po 10 min pokazała się druga kreska. Podeszłam do sprawy racjonalnie i na
zimno, wywaliłam w końcu test i wszystkie myśli, że może jednak... Odstawiłam
Duphaston. Poszłam do pracy, zapomniałam, ale nie na długo, bo po trzech
dniach zaczęły boleć mnie sutki, były tak tkliwe, jak czasami po Pregnylu
(kto miał, ten wie). Powiedziałam sobie, że to niemożliwe, żeby tamten test
kłamał (BOBO TEST czułość 10ml), ale ponieważ okres mi sie spóźniał 2 dni,
stwierdziłam, że muszę spojrzeć prawdzie w oczy, trudno, jeśli drugi test mi
nie wyjdzie, to nie mogę się załamywać. Nie chciałam mieć po prostu zbyt
dużej nadziei...
Co było dalej? Można się domyślić: 2 kreski, niedowierzanie, początek
wielkiej radości, która rośnie z dnia na dzień. Mąż tez nie mógł uwierzyć. To
zawsze jest zaskakujące, tak mi się wydaje, nawet jeśli człowiek robi
wszystko, żeby zajść w ciążę, bierze kupę leków, daje sobie robić jakies
badania i zabiegi... i tak jest zaskoczony ciążą.
Świadomości bycia w ciąży nie można porównać z innym uczuciem. To połączenie
radości, oczekiwania, uczucie, że zaczyna sie coś nowego, nieznanego. Chyba
tylko kobiety, które juz raz były w ciąży znaja to uczucie, kiedy są w ciąży
drugi raz. Życzę Wam wszystkim, żeby ten stan Was zaskoczył i dał Wam tak
wiele radości.
Czekanie na dziecko, kiedy nie można zajść w ciążę, jest bardzo wyczerpujące
psychicznie, wiem coś o tym. Wiem też oczywiście, że są kobiety, które
starają się dłużej niż 3 lata, jak ja. Życzę wszystkim, aby cały ten stres i
niepewność opadły z Was za sprawą zajścia w ciążę. Ja dopiero wtedy, kiedy
wszystko to ze mnie opadło, uświadomiłam sobie, jakie to było trudne do
zniesienia, coraz trudniejsze z upływem czasu... Myślałam o adopcji, ale
tylko hipotetycznie, starałam sie po prostu wyobrazić sobie swoje zycie,
jeśli okaże się, że nie mogę mieć dzieci. Teraz wiem, że mogę i ciesze sie
również ze względu na męża, bo nie mogłam znieść myśli, że on nie będzie miał
dzieci "przeze mnie". Wiele z Was, myślę, że większość, też może i będzie
miała dzieci, jestem tego pewna. Przejdziecie na forum Ciąża smile)) ...ale
tam niewiele się dzieje, bo ciąża to okres spokoju emocjonalnego, jeśli
porównamy ją z okresem bezowocnych starań. Na Ciąży jest kilka razy mniej
wpisów, bo większość mam jest szczęśliwa i po prostu czeka.

Tak więc moja prolaktyna została pokonana, a może tylko się utajniła. Albo to
w ogóle nie była tylko prolaktyna, może immunologia albo inne czynniki, na
które skuteczna okazała sie inseminacja? A może zaszłabym w ciążę w tym cyklu
i bez inseminacji. A może to te upały spowodowały wzmożone wydzielanie
hormonówsmile)? Nie wiem, ale teraz już nie chce wiedzieć, to nie ma już
znaczenia. Miało, kiedy nie mogłam zajść w ciążę, mimo, że wszystko było niby
ok i nie było wiadomo, dlaczego nie wychodzi.
Trzymajcie się Dziewczyny (i chłopaki, jeśli jakieś są) i pamiętajcie, że
większość starających się w końcu zachodzi w ciążę, (mimo, że czytając forum
niepłodność można nie odnieść takiego wrażenia.)
    • kitek29 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 03.11.06, 14:27
      serdeczne gratlulacje..
      ja pamietam Twojego nicka...albo mi sie wydaje..smile)

      k.
    • meryli Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 03.11.06, 14:38
      Canelle dziękuję Ci za Twój post. Daje dużo nadziei i wiary, że jednak kiedyś
      się uda i nam....
      Przesyłam dla Ciebie i dla dzidzi ogromne pozdrowienia. Trzymajcie się
      cieplutko.
      p.s. Poproszę o porcję fluidek smile
      • kinga38 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 03.11.06, 14:44
        Ehhhh aż miło czytać takie posty!!!!Serdecznie gratuluję!!!!


        ----------------------
        35cykl starańsad
        • canelle fluidy dla wszystkich 03.11.06, 15:00
          wiem, że miło smile
          dlatego napisałam smile)))
          trzymajcie się dzielnie !
          • kaska0404 Re: fluidy dla wszystkich 03.11.06, 16:19
            ogromniaste gratulacje
            życzę spokojnej ciązy
            i zdrowego bobaska
            takie posty to miód na sercesmile
    • renne1 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 03.11.06, 17:20
      Ale masz fajniesmile))))
      Dzisiaj dowiedziałam się, że moja koleżanka z pracy będzie mamą. Poczułam
      ogromną zazdrość, pomimo że cieszę się z jej szczęścia. Tak bardzo bym chciała
      Tobie i jej potowarzyszyć...
      Pozdrawiam, życzę powodzenia!
    • olka0277 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 03.11.06, 20:39
      oczywiście przyłączam sie do gratulacji, ja też pewnie bym nie uwierzyła że
      jestem w ciąży, jestem straszną pesymistką, nawet tym dążeniom do celu nie daje
      wiary...Mam tylko jescze pytanie, kto i gdzie miał tą szczęśliwą rękę przy IUI?
      Pozdrawiam przyszłą mamę i dzidzię.
      • aniaresz Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 03.11.06, 22:19
        Uwielbiam czytać takie posty.Dają niesamowitą nadzieję że każda z nas ma odpowiedni dla niej czas na zajście. Niewiem jak to jest ale jak dziewczyny z tego forum zachodzą to strasznie się cieszę a jak ktoś z mojego otoczenia to czuję małą zadrość. Zyczę ci dużo zdrówka i dzidzi. Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!! My właśnie 3 lata się staramy i mogłoby się coś wydarzyć. Do iui podchodzę w lutym. Pozdrawiam
        • paula242 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 06.11.06, 12:22
          Serdecznie gratuluje. Ja tez jestem w podobnej sytuacji.U mnie stwierdzono
          niedrozne jajowody, endometrioze, PCO,u męża kiepskie nasionka.Miałam 2 ICSI w
          sumie 4 transfery i nic.We wrześniu miałam podchodzic po raz trzeci do iCSI ale
          juz nie zdążyłam bo okazało sie ze jestem w ciąży.Teraz zaczynam 16sty tydzien
          i jeszcze nie mogę w to uwierzyć.Lekarze stwierdzili ze jestem wybrykiem
          natury.Jak pomyśle ile łez wylałam, jaka byłam załamana to sama sie sobie
          dziwię ze kobieta jest w stanie znieść to wszystko dla tego upragnionego
          celu.Życze wam wszystkim zebyscie też okazały sie wybrykami natury
          • lali81 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 08.11.06, 14:49
            Ja też jestem w 16 tygodniu smile W maju laparoskopia, po długim leczeniu
            endometriozy. W trakcie zabiegu okazało się, że mam policystyczne jajniki.
            Szanse na ciąże były marne. Przygotowywaliśmy się na długie leczenie. Po
            powrocie z wakacji okazało się, że jestem w ciąży. Test odczytywał mój mąż, bo
            ja nie wierzyłam, że moge tam znalezc 2 kreseczki. Trzymam za Was mocno kciuki!
            I ściskam bardzo czule.
    • malinka74 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 08.11.06, 14:53
      gratuluję, im więcej dobrych wiadomości tym lepiej... to że Tobie się udało
      daje i nam nadzieję... cieszę się razem z Tobą, pozdrawaim Justyna
      • aga_b3 Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 09.11.06, 21:36
        Ja mam DOKLADNIE taka sama stuacje: wszystko OK, poza prolaktyna (juz zbita) i
        brakiem owu (1 tabletka CLO wystarczy mi, by byla). Staramy sie rok (wlasnie
        minal na poczatku XI), jestem po 4 stymulacjach i nic.

        Bylismy z mezem ostatnio u lekarza i mamy konkretny program: mielismy 2
        miesiace przerwy w stymulacji, w miedzyczasie HSG, wiec ostatni raz sprobujemy
        naturalnie, w w XII w razie czego IUI. Moze srobimy sobie prezent pod
        choinke smile))
        • canelle Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 10.11.06, 19:52
          dziewczyny, miałam tak samo! Jak czytałam tu post, że ktoś jest w ciąży,
          płakałam ze wzruszenia... A jak sie dowiadywałam, że ktoś z mojego otoczenia
          jest w ciąży miałam strasznego doła. Doła miałam też, jak słyszałam, że ktoś
          planuje dziecko np. zaraz po wakacjach, albo zaraz po nowym roku itp. No bo z
          naszej perspektywy patrząc, tego nie da sie zaplanować... Miałam doła, jak w
          ciążę zaszła moja młodsza siostra, a potem wszyscy zaczęli mi mówić, nie
          wiedząc o moich problemach, bo nie jestem wylewna, że chcieliby, żebym też
          miała dzidziusia. Gdyby nie mój mąż, nie wiem, jak bym to wytrzymała.
          Z zazdrością patrzyłam na kobiety ciężarne w poczekalni u ginekologa - ja przez
          rok przychodziłam tylko na monitorowanie! pod koniec za każdym razem już
          mówiłam "Dzień Dobry! To znowu ja!..." A lekarka na to, że też chciałaby czegoś
          innego, a szczególnie chciałaby założyć mi kartę ciąży... Miło pomarzyć! Teraz
          kiedy siedzę w poczekalni to myślę, że część kobiet (10% ? 20? ) też miało
          problemy z zajściem, chociaż nie wiem, które, bo tego nie widać wink) Może, jak
          moja ciąża będzie widoczna, ktoś obok, kto będzie czekał na monitorowanie, też
          będzie mi zazdrościł?
          Dzięki za wszystkie gratulacje i życzenia. A "szczęśliwą rękę" miał dr Robert
          Mydłowski z "Mediconceptu" - www.mediconcept.wroc.pl. Farciarz!
        • canelle Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 10.11.06, 19:56
          aga, trzymam kciuki!
          P.S.
          (ja miałam ok. 12 stymulacji. Nienawidziłam CLO i Bromergonu, miałam ochotę je
          wyrzucić. Miałam HSG i histeroskopię)
        • canelle Re: Jestem w ciąży - komu też się udało? 10.11.06, 19:57
          Acha! Brałam 2, a potem 3 Clo dziennie...
Pełna wersja