Dodaj do ulubionych

ktora z was drogie panie miala laparoskopie?

20.11.06, 10:58
Witam wszystkie przyszle mamusie (tak optymistycznie)smile

Mam dzisiaj uzgodnic termin na laparoskopie, prawdopodobnie w srode, o kurcze
ale mam "pietra". Ten strach jest swiezy, gdyz moj M mial usuniety woreczek
robaczkowy dwa tygodnie temu tym sposobem i widzialam jak cierpial. Tylko, ze
u mnie ten zabieg bedzie odbywal sie ambulatoryjnie (bez lezenia w szpitalu),
a w piatek mam bardzo wazny termin z moim klientem, ktorego nie moge odmowic.
Jak sadzicie jezeli zabieg bedzie przypuscmy w srode, to moge juz w piatek
normalnie funkcjonowac?. A moze mezczyzni nie sa tak odporni na bol jak kobiety?
Z gory dziekuje za info.
Obserwuj wątek
    • luna67 Re: ktora z was drogie panie miala laparoskopie? 21.11.06, 18:50


      Tak jak przypuszczalam, wczoraj decyzja a jutro zabieg, dziekuje wam za dodanie
      otuchy, ale i tak mam "pietra"smile

      Moj ginek po wszystkich podstawowych badaniach, ktore wyszly dobrze (i mojego M)
      zaproponowal mi jak najszybciej podjac sie temu zabiegowi, nie tylko ze wzgledu
      na moj wiek (nie naleze do mlodeksmile) ale tez, gdyz wie po wyeliminowaniu
      podstawowych mniemanych przeszkod, na 100% co moze byc przyczyna nieowocnych
      staran.
      A mianowicie przebyta ok. 9 lat temu konizaja szyjki macicy, jak on stwierdzil
      scianki przywieraja do siebie totalnie i nasienie nie moze sie przedostac do
      macicy.
      Powiedzial tez, ze "wysadzenie" szyjki (o Boze jak ja to uslyszalam, to mi oczy
      wyszly na wierzch, tak powiedzial mi moj M) jest bardzo bolesnym zabiegiem i
      musi byc robiony pod narkoza, a jak bede juz pod narkoza to chce sie upewnic czy
      nie mam innych dolegliwosci, ktore moga isc w parze z przebytym wczesniej
      zapaleniem (podobno u 90 % pacjentek z problemami z zajsciem, wychodzi na
      badaniach jakas anomalia, mam nadzieje, ze naleze do tej 10-tki).
      Rozmawialismy takze o inseminacji, ale doszlismy do wniosku, ze lepiej zwalczyc
      przeszkode niz ja ominac i droga okrezna dochodzic do celu.

      Dodam, ze jest on najlepszym specjalista w dziedzinie planowania i czuwania nad
      "ciezkimi" stanami (znajomy mojego M). Moja kolezanka, po bieganienie po roznych
      specjalistach, pogodzila sie z nieplodnoscia, poszla tylko na cytologie do niego
      , wyzalila sie i po dluzszych badaniach znalazl przyczyne i pokierowal leczeniem
      tak, ze dzisiaj jest szczesliwa matka 2-u miesiecznego zdrowego synkasmile)) wiec
      i ja mam taaaka nadziejesmile))

      Wiem, ze stwierdzenie przyczyny, nie jest jeszcze sukcesem, dluga i ciezka droga
      przedemna, ale jak juz napisalam jestem optymistkasmile))) i chce zarazic was
      wszystkie tym optymizmemsmile
      Kurde ale sie ciesze, jest mi jakos razniej na duchusmile

      Acha dlaczego ja to napisalam? Gdyz przed paroma miesacami zadalam tutaj
      pytanie, czy moze konizajca szyjki byc przyczyna nieplodnosci, odpowiedz byla na
      "NIE". Wiec pisze do przyszlych forumowiczek z podobnym problememsmile

      Zycze wam spelnienia "fasolkowych" marzensmile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka