katja15
16.01.07, 13:29
Czesc dziewczyny!!
Super, ze mamy to forum i siebie nawzajem...
Powoli trace cierpliwosc. Staram sie o dziecko od listopada 2005. Trafilismy
z mezem to specjalisty i obecnie czekam na @, by moc brac zatrzyki
przygotowujace mnie do inseminacji. Oczywiscie miesiaczka mi sie spoznia. W
29 dc robilam test-oczywiscie wynik negatywny. Wkurza mnie to opozmnienie, bo
im szybciej dostane @ tym wczesniej moge zaczac stymulacje...
Obecnie dorobilam sie jeszcze zapalenia krtani i tchawicy...i moze tez stad
moj posepny nastroj...
Boje sie poprostu...ze "gdzies tam na gorze" nie jest mi pisane byc matka.
Wkurzam sie na siebie, ze za czasow studenckich faszerowalam sie tabletkami
antyk., bo z mezem (wowczas moim chlopakiem) uwazalismy, ze na dziecko
jeszcze za wczesnie..najpierw studia, praca, oszczednosci itd..
Staje sie posepna...moje kolezanki dookola pytaja mnie jak tam starania, same
opowiadaja o swoich dzieciach...i o tym jakie to sa zalamane, bo tyle pracy z
nimi maja..U meza w pracy koledzy powtarzaja mu, ze jestesmy wygodni, bo juz
powinnismy miec potomstwo, a nam sie poprostu nie chce "pakowac" w pieluchy
itd.
Wiecie co? Zycie uczy pokory...i to cholernej.
Czym jest zycie bez potomstwa???
Tak bardzo sie boje..
Przepraszam za te wylewy, ale musialam to napisac....