nie mam już problemów

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.03, 20:46
Po wielu próbach, bólu i wydanej forsie, przepłakanych nocach itp itd ( nie
będę się rozwijać - wszystkie wiemy o co chodzi) pozbyłam się problemów.
Adoptowałam niemowlaka. Hm - ma już 6 miesięcy. Miałam już dość lekarzy,
szpitali i "dobrych wiadomości". Jak kolejny raz trafiłam do szpitala to mój
mąż zapytał, czy ja przypadkiem nie piszę przewodnika po szpitalach smilewink
DZIŚ JESTEM SZCZĘŚLIWA. Wszystkie problemy odeszły jak ręką odjął. Od kiedy
mam dziecko, nawet okres mam regularnie (pierwszy raz w życiu). Córkę mam
taką, że lepszej urodzić nie mogłam - szaleją za sobą z tatusim i ŻYCIE jest
SUPER
Jedyne czego żałuję to że nie zrobiłam tego wcześniej.
Teraz myślę o drugim dziecku - znów adoptuję.
    • gingerus Re: nie mam już problemów 09.04.03, 20:56
      bardzo dobry pomysł . U mnie w rodzinie jest dwójka adoptowanych dzieci. Bardzo
      je kochamy i cieszymy sie za szanse która nam dano.
      Pozdrawiam
    • Gość: zuzka Re: nie mam już problemów IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 09.04.03, 22:18
      Gratulacje i nalepsze życzenia dla całej rodzinki. Zuza
    • Gość: Nitka Re: nie mam już problemów IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 09.04.03, 22:31
      Boże, jak ja Wam gratuluję! Cudownie!
      Sama o tym myślę i to bez względu na fakt czy w końcu pozbędę się PCOS czy nie!
      Współpracuję z jednym z Domów Dziecka, z tym, że te dzieci są już "duże".
      Jestem zakochana w jednym 12-letnim chłopcu, ale niestety on ma siedmioro
      rodzeństwa, a rozdzielać bym ich nie chciała...

      Jeszcze raz gratuluję szczęscia! Uściski dla Waszej trójki

      Nitka
    • Gość: m Re: nie mam już problemów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.03, 15:44
      Serdeczne dzięki za dobre słowa i życzenia, mam nadzieję że nie zapeszę.
      Jak się coś człowiekowi tak długo nie udaje i wreszcie się uda i to tak
      maksymalnie dobrze - to czasem trudno uwierzyć w to szczęście i nie myśleć, że
      to tylko sen i że zaraz się znów obudzę do tego koszmaru. Dzięki Bogu póki co
      codzień wstaję i wszystko jest OK. Powoli przywykam do tego, że może tak już
      zostanie
      Pozdrawiam
      m
    • luisssa Re: nie mam już problemów 11.04.03, 19:43
      Jak to czasami rzeczy pasuja do siebie jak w puzzlach smile Chodzi o to, ze nie
      tylko Ty jestes szczesliwa adoptujac dziecko, ale przede wszystkim uratowalas
      je przed domem dziecka i wszelkimi innymi nieszczesciami zwiazanymi z
      sieroctwem i brakiem kochajacych osob.
      Gratuluje, to malo powiedziane.
      Poprostu kocham ludzi adoptujacych dzieci!!!

      caluje kiss**

      luisssa
    • Gość: kasialu Re: nie mam już problemów IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 12.04.03, 20:57
      GRATUUUULUUUUJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: m dzięki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.03, 20:44
      • ola1232 Re: nie mam już problemów 14.04.03, 23:57
        Super ! Niech się chowa zdrowo i szcześliwie. Jak dobrze, że i Wy i dzidzia
        trafiliście na siebie. Gratuluję i zycze z całego serca wszystkiego
        najlepszego !!!
    • Gość: Niesia Re: nie mam już problemów IP: *.new-york-19rh15rt-ny.dial-access.att.net 15.04.03, 17:59
      Gratulacje.Podziwiam szczerze i trzymam kciuki, zeby dzidzia rozwijala sie
      zdrowo.
      Mozesz dac znac jak dlugo trwalo znim udalo wam sie z mezem adoptowac
      malenstwo, i czy mialac problem z tym, ze chcieliscie malucha a nie np.
      trzylatka. Bardzo mnie to interesuje, bo lecze sie od kilku lat bez efektow i
      zastanawiam sie ile czasu mam jeszcze na te "zabawe". Moze dac sobie spokoj...
      Maz jest nastawiony bardzo pozytywnie, tylko ja jeszcze sie waham. Poza tym
      mieszkamy chwilowo za granica (ale do Polski wrocimy napewno) i nie wiemy czy
      moze juz teraz zaczac dzialac juz cos w kierunku adopcji.
      napisz jesli mozesz.
      Pozdrawiam.Niesia
      • Gość: m Re: do Niesi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.04.03, 19:09
        Od momentu zgłoszenia się do ośrodka do przywiezienia dziecka do domu minął
        okrągły rok. Dużo i mało. Od skończenia przygotowań i zgromadzenia wszystkich
        potrzebnych dokumentów około 6 miesięcy (tak jakoś nie było dzieci w tyn
        czasie). Wiem że niektórzy dostają dzieci tuż po ukończeniu przygotowań, a
        nawet w trakcie. To nie da się przewidzieć - myślę że zależy też od miasta i
        napewno operatywności ośrodka (w dużych miastach są 2-3). Po wszystkim (już z
        dzidziusiem w domu - to był nasz wybór) czekaliśmy 3 miesiące na sprawę w
        sądzie i załatwienie wszystkich formalności urzędowych. Za każdym razem sprawa
        traktowana jest indywidualnie i inaczej trwa i przebiega. Jeśli chcesz poznać
        szczegóły, jak to było u nas, w jakim byliśmy ośrodku itp napiszę na priva
        pozdrawiam
        • Gość: niesia m dzieki za informacje IP: *.new-york-02rh16rt-ny.dial-access.att.net 17.04.03, 16:13
          Dzieki za informacje.
          Myslalam, ze trwa to dluzej niz rok.
          Bylabym wdzieczna gdybys w skrocie podala jakie papiery musieliscie zebrac z
          mezem. Bede w Polsce w polowie maja (na kolejnym IVF)to moze zaczne juz cos
          zbierac, wiesz tak w ramach terapi...bo jakos nie wierze ze tym razem nam
          wyjdzie.
          kolorowych jajek i przyjaznego zajaca dla was i malenstwa.
          Niesia
          • Gość: niesia moj adres IP: *.new-york-02rh16rt-ny.dial-access.att.net 17.04.03, 16:22
            m, zapomnialam podac adresu, oto on
            niesia@worldnet.att.net
            Jak znajdziesz czas to naskrob.
            Usciski
        • Gość: aw100 Re: do Niesi IP: 213.199.128.* 23.04.03, 16:44
          czesc! jestem po raz pierwszy na formum a trafilam tu bo chcialam znalesc
          informacje o tym jak ludzie radza sobie z tym ze nie moga miec wlasnych
          dzieci. W mojej sytuacji jest podobnie- najprawdopodobniej pojdziemy z mezem
          droga ktora i Ty wybralas. czy moglabys napisac od czego trzeba zaczac?
          jestesmy z Warszawy. gdzie isc, jakie dokumenty zebrac, jakie sa szanse na
          szybka adopcje i czy ma sie jakis wplyw na wybor dziecka. Poradz cos-
          przeszlas to sama i mysle ze jestes najwlasciwsza osoba do udzielania dobrych
          sprawdzonych rad.
          Pozdrawiam
          Agnieszka. moj adres aw100@@gazeta.pl
    • Gość: asia Re: nie mam już problemów IP: 217.30.134.* 17.04.03, 14:35
      suuper
      • Gość: eta5 Re: nie mam już problemów IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.03, 17:17
        m strasznie Wam gratuluje rozsdądnej decyzji.
        Prosze odezwij sie na priva chcialam cie o cos zapytac
        eta5@gazeta.pl
        • mufka121 Re: nie mam już problemów 23.04.03, 18:36
          To rzeczywiscie wspaniale. Doskonale to rozumiem, bo mamy z mezem ten sam
          problem. Mialam juz 5 razy INV i nic z tego. Ostatnim razem nawet zaczynalam
          juz wierzyc, ze sie udalo - niestety okazalo sie, ze to pusty pecherzyk...
          Trzeba bylo lyzeczkowac, dostalam tez zapalenia piersi - chyba od tych
          hormonow... koszmar.
          O adopcji pierwszy raz pomyslelismy rok temu. Od tego czasu z przerwami
          uczeszczalismy na rozmowy w osrodku adopcyjnym. Byly chwile zwatpienia lub
          euforii - roznie. Teraz wiem, ze na kolejne INV juz sie nie zdecyduje. Koniec
          i kropka. Ale tym czasem zakonczylismy proces w osrodku, dostalismy spis
          dokumentow do przygotowania i mamy duze nadzieje (i szanse) na dzidziusia
          jeszcze w tym roku ! Ja juz sie nie moge doczekac ! Ale wydaje mi sie, ze
          dopiero teraz, po tylu nieudanych probach w pelni wewnetrznie zaakceptowalam
          fakt, ze bede miec dziecko adoptowane. Do tej decyzji trzeba dojrzec. I nic
          sie nie da przyspieszyc.
          To super, ze jestes taka szczesliwa. Utwierdza mnie to tylko w slusznosci
          naszej decyzji.
          mufka
          • Gość: m Re: nie mam już problemów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.03, 20:17
            Gdy pierwszy raz byłam w szpitalu z ciążą pozamaciczną i mój lekarz powiedział
            mi, że mogą być kłopoty - ryczałam cały czas. Gdy przyszedł mój mąż spytałam
            go: "A co będzie jeśli nie będziemy mogli mieć dziecka?"
            On mi odpowiedział: "To adoptujemy i pokochamy". To mi dało siłę i aż się
            dziwię, że to nie był żaden, pieprzony, romantyczny film - wtedy też poczułam
            ponownie wielką miłość do mojego męża. Jeszcze teraz czasem trudno mi uwierzyć
            w to wszystko i w te słowa - które są już rzeczywistością i w to że w drugim
            pokoju, w swoim łóżeczku śpi nasze dziecko i wygląda jak anioł. Bo to jest
            nasz prywatny anioł.
            • Gość: eta5 Re: nie mam już problemów IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 20:45
              faceci są wspaniali, jak ja leżałam z pozamaciczna i wyłam w poduszke mój
              powiedział "jest tyle niekochanych dzieci, zaadoptujemy, przynajmniej nie
              będzie miało po mnie krzywego nosasmile)
              jeszcze walczxe o własne ale już mam coraz mniej siły
              pzdr
              • Gość: m Re: nie mam już problemów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.03, 20:54
                a mówią że mało romantyczni i takie tam - eeee co oni tam wiedzą. Strasznie
                się ubawiłam tym liścikiem smile))))))))
                całusy
                m
                • Gość: eta5 Re: nie mam już problemów IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 22:50
                  kochana w tej walce czsami z wiatrakami chyba potrzeba troche humoru, ja mam
                  etapy że niczym sie nie przejmuje innym razem siedze i płacze- jak baba w
                  ciąży.
                  A nasi męzowie są supersmile)))

                  ucałuj córke na dobranoc smile
    • Gość: kaja Re: nie mam już problemów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.04.03, 15:23
    • Gość: maksia Re: nie mam już problemów IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 17:38
      Trochę Ci zazdroszczę, bo mój mąż nie chce słyszeć o
      adopcji. Już się trochę z tym pogodziłam, że dziecka
      mieć nie będę.No cóż takie jest życie.
      Szczerze gratuluję i życzę żeby się Wam wszystko dobrze
      ułożyło w przyszłości.
Pełna wersja