co ze zwiazkiem???

29.01.07, 16:21
Mam pytanie a czy ktoras z was rozeszla sie z mezem bo nie mogliscie miec
dzidziusia.Ja coraz czesciej mam takie mysli dlaczego moj maz pragnac bardzo
dziecka ma sobie nie ulozyc zycie z kims innym z kims kto moze dac mu
potomka.Moze i nie mam racji ale jestem juz zupelnie wypalona co do zabiegow
i biegania po lakarzach.Mam strasznego moralniaka ztego powodu i jeszcze
wiekszego dola.Pozdrawiam
    • jola733 Re: co ze zwiazkiem??? 29.01.07, 16:31
      każda z nas pewnie miała takie myśli jak Ty teraz smilemnie też to nie ominęło.ale
      odkąd razem z M. jeżdzimy do lekarza ( wcześniej sama biegałam po gabinetach :
      ( )jest o wiele lepiej. razem przeżywamy każdą porażkę i przekonałam sie
      też ,że wzmocniło to jeszcze nasz związek smile jesli M. Cie kocha to będzie przy
      Twoim boku cały czas.głowa do góry smile dacie radę smile
      • lilyan Re: co ze zwiazkiem??? 05.02.07, 13:47
        przechodzenie przez wszystko razem jest dużo łatwiejsze. do tej pory ja sama
        biegałam po lekarzach, robłam sobie badania. szukałam problemu tylko w sobie. i
        coraz bardziej przestawałam wierzyć...
        zmieniłam lekarza, w końcu po pół roku trafiłam na kogoś kto ocenił nasze
        wyniki dokładnie pod kątem potencjalnej ciąży. mąż był przy mnie, bo
        powiedziałam mu od razu po zapisaniu się, że wchodzimy razem, bo to wspólny
        problem. chciałam, żeby on mógł o wszystko spytać lekarza, a nie mnie po
        wyjściu z gabinetu, bo ja na wiele pytań nie potrafiłam odpowiedzieć i rodziły
        się z tego niepotrzebne nieporozumienia i pretensje.
        wierzę, że teraz będzie między nami dużo więcej zrozumienia. dlatego nie
        pozwolę więcej mężowi siedzieć w samochodzie i czekać, aż ja wyjdę od lekarza.
        to nasze zycie, nasze problemy i musimy przez to przejść razem - inaczej się
        nie da.
      • calusek70 Re: co ze zwiazkiem??? 06.02.07, 13:15
        Mąz to jakoś jeszcze znosi ale z wysiłkiem.
        Natomiast większy jest problem z teściami sad(( Bardzo czekają na wnuka (staramy
        się 1.5 roku) i niestety zaczynają podjudzać męża aby się ze mną rozstał...
        Teściowa zaprasza do domu jego byłe eks i ściąga męża do swojego domu pod byle
        pretekstem. A teść powiedział, że ma świadka (swojego koegę) że na ślubie
        powiedziałam że jestem w ciąży (co jest totalną bzdurą, bo słowa z nim nie
        zamieniłam na ślubie i weselu oprócz życzeń.)
        • elfi Re: co ze zwiazkiem??? 07.02.07, 12:48
          Związek to katastrofa. Sama biegam do invimedu i siedze w poczekalni wsrod par.
          Faceci trzymaja swoje kobiety za reke, a ja jedna sama. Pani doktor prosi o
          badanie nasienia m a on mnie wysmial. Trudno mi z tym, przede wszystkim jak
          widze wspanialych facetow, ktorzy wspieraja swoje kobiety.

          I nie mowcie ze mam zmienic faceta, bo do 40 nie zajde w ciaze
    • szeja Re: co ze zwiazkiem??? 29.01.07, 16:31
      Tak nie wolno myśleć bo wkońcu jestescie razem dla siebie, życie jest trudne
      ale trzeba walczyć!! najłatwiej powiedzieć idż do innej bo ja nie jestem w
      stanie dać ci dziecka, ale jeżeli twój mąż jest wartościowym człowiekiem,
      tolerancyjnym, wyrozumiałym i Kochającym to sam będzie walczył jeśli ty już nie
      chcesz albo myślisz że nie masz prawa a to jest duży błąd.
      Nikt nie mówił że życie usłane jest różami wiadomo są mniejsze problemy i
      większe ale jesteście razem poto żeby pokonać te wszystkie kłopoty i nie
      ostatni którzy nie mogą miec dzieci a pomimo to żyją dla siebie.
    • anedziax Re: co ze zwiazkiem??? 29.01.07, 16:37
      czesc ja też kiedyś się nad tym zastanawiałam , ale mój maz powiedział mi tak
      na dobre i złe , w zdrowiu i w chorobie dodam jeszcze że jesteśmy prawie14 lat
      po ślubie i nie mamy dzieciaczka , do tej pory nie stwierdzono przyczyny
      dlaczego nie mamy maluszka ,wg lekarzsy u mnie wszystko ok i u męza tez ,ale
      próbujemy dalej zmieniliśmy lekarza na dr jj w krakowie jestesmy w trakcie dod
      babań i zobaczymy co będzie dalej . nie wiem co ci doradzić ja szczerze
      porozmawialam z mężem o moich pragnieniach i obawach i mnie to pomogło .mąż
      mnie pocieszyl i powiedział że próbujemy jeszcze tylko w krakowie jeśli sie nie
      uda to bedziemy sie starac o adopcje.nie wyobrażamy sobie życia bez siebie i
      dzieciaczka. głowa do góry. ( ale się opisałam)
    • bravia1 Re: co ze zwiazkiem??? 29.01.07, 17:23
      Ja o mały włos nie rozstałam się z m. Nałożyło się wiele problemów na siebie.
      Brak potomstwa i moje samotne bieganie po lekarzach było jednym z tych
      problemów. Ale już prawie "na rozstaju dróg" wszystko zakończyło się dobrze.
      Długa historia... Najważniejsze, że jesteśmy razem.Warto dużo rozmawiać i
      wylewać swe żale, obawy i czarne myśli.
      • ewa.sz3 Re: co ze zwiazkiem??? 29.01.07, 20:28
        a mnie mój mąż zostawił właśnie dlatego, że nie mogliśmy mieć dzieci a wina
        była po mojej stronie i uwierzcie, że nic tak nie boli jak wiadomość, że
        mężczyzna, z którym spędziłam tyle lat odchodzi do kobiety, która po jakimś
        czasie spodziewa się dziecka...
        chyba macie fajowych mężów wink
        mimo, że dzięki tej sytuacji obecnie jestem z naprawdę kimś wyjątkowym - nigdy
        nie zapomnę tego uczucia wielkiego bólu i bezradności
        pozdrawiam e.
    • kasialu Re: co ze zwiazkiem??? 29.01.07, 21:23
      Ewasz przede wszystkim to nie "Twoja wina"! I od tego zacznij!
      Na pewno boli kiedy ukochany odchodzi do innej kobiety /bo szkoda kobiciny, że
      trafiła na takiego drania ;o)/. Warto chyba wtedy zacząć życie od początku, a
      jak się sama przekonałaś na swojej drodze na pewno spotkamy kogoś wspaniałego.
      • misiama Re: co ze zwiazkiem??? 29.01.07, 23:09
        facet, ktory odchodzi do innej z takich powodow, to ostatni złamas i nie wart
        twojego zachodu. na szczescie czas leczy rany, a za zakrętem czeka krolewicz w
        srebrnej zbroismile ewasz! trzymaj się!!!
        • lusiasia Re: co ze zwiazkiem??? 30.01.07, 07:38
          staralismy sie okolo roku i wtedy padlo z ust jednego lekarza ze "sperma jest
          gorszej jakosci", 2 rok staran byl przelomowy w naszym zwiazku, ja czesto
          myslalam ze ten zwiazek nie ma sensu, ze nie moge sie tak poswiecac (zwlaszcza
          ze zrezygnowalam juz dla tego zwiazeku z wlasnej kariery, wyjechal z mezem do
          innego kraju i nawet nie moglam byc tam matka), nie wiem jakim cudem zesmy
          prztrwali, nigdy nie myslalam ze moj zwiazek moze byc tak silny, a walczylismy
          oboje,
          ja juz czasami nie maialam sily i chcialam odejsc, ale maz o mnie wlaczyl jak lew,
          teraz juz sie staramy 3 lata ( 4 leci), i jestesmy bardzo szczesliwi, sperma
          moze i gorszej jakosci ale jednak zawsze cos z tego moze byc, w czasie leczenia
          okazalo sie ze ja nie jestem najzdrowsza i ze "winy" nie ma po zadnej stronie,
          albo jest po obu stronach ( ale to nie jest teraz wazne)

          walczymy o dziecko.. o zwiazek juz nasza walke wygralismy

          znam 2 pary, ktore po uslyszeniu pierwszych diagnoz sie rozstali, w jednym
          wiazalo sie to z wiara, kobieta (zdrowa) byla przeciwna in vitro, a to bylo
          jedyne wyjscie ( tak mowili lekarze), oboje sie zwiazali z innymi osobomi i
          oboje po kilku latach mieli dzieci ( mezczyzna tez, nie wiem jak)

          zwiazek, ktory umie przejsc takie problemy jest dla mnie zawsze wyjatkowy (
          znam takich wiecej i starszych i mlodszych) trzeba tylko sobie zdawac sprawe z
          tego ze dzieci, moze nie byc nigdy, i ze w naszym zwiazku to nie jest
          najwazniejsze ( chociaz o to walczymy)

          znam juz pare obecnie po 50, i kiedys kobieta mi powiedziala ze ona zadala sobie
          pytanie czy chce byc z tym mezczynza czy chce miec za wszelka cene dziecko? moze
          teraz sa metody, ale te 25 lat temu nie bylo nic
          wydaje mi sie ze sa szczesliwi
    • pastma Re: co ze zwiazkiem??? 30.01.07, 07:47
      ... biorę sobie Ciebie za męża/ żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość
      małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże
      Wszechmogący i wszyscy Święci!!! Dziecko jest owocem miłości; decyzja o dziecku
      - dowodem na dojrzałą miłość; brak dziecka w takiej sytuacji - ogromnym
      cierpieniem obojga małżonków. A jednak śmiem sądzić, że dzieci nie są celem
      życia i ich brak (czasem pojawienie się) nie może być argumentem do rozstania. A
      jeśli jest, to sorry, ale to nie była miłość, ale coś chorego; no może
      przywiązanie, seks i ślub warunkowy: jak będzie dobrze, jak nie będziesz miała
      depresji, jak się nie roztyjesz, jak będziesz spełniać moje marzenia i
      oczekiwania...
    • maklima Re: co ze zwiazkiem??? 30.01.07, 13:12
      ewa.sz3- współczuję, cieszę się że teraz masz przysobie kogoś naprawdę
      wartościowego- życze szczęścia
      u nas wszystko wskazuje na problem u M, dlatego ukrywam wielkie łzy i stany
      mega dołów, nie chcę go zranic
      rozmawiamy, owszem, ale nie okazuję takiej rozpaczy jaką czuję...
      mój M mówi ze nie ma co sie zamartwiać, trzeba korzystać z życia w inny
      sposób"przeciaż to nie nasza wina..."- On ma chyba rację--tylko jak tu znaleść
      w sobie tyle mądrości???
      • ewa.sz3 Re: co ze zwiazkiem??? 30.01.07, 14:44
        dziękuje dziewczynki za dobre słowa wink
        dzisiaj minęły już 3 lata i naprawdę jestem szczęśliwa; niestety dalej nie mam
        dzidziusia ale wierzę, że będziemy mieć wink
        cieszę sie, że trafiłyście na wartościowych facetów - ja miałam pecha i
        niestety zostawiło mi ślad na całe życie ; odnalazłam się w nowym życiu i jest
        ok wink
      • ewa.sz3 Re: do maklima 30.01.07, 14:47
        napisałam Ci na skrzynkę
        • asiat99 Re: 30.01.07, 15:16
          To trudny temat. Dla mnie wyjątkowo, bo ostatnio to ja sama ze sobą nie mogę
          wytrzymać a co dopiero mój mąż. Rozsypałam sie na 1000 kawałków i też ciągle
          ostatnio myśle, że nie mam prawa zabierać mu szczęścia, a ze mną w takim stanie
          nie da się żyć. Za tydzien rozpoczynam stymulację do 3 ivf sad
          • remka1 Re: 31.01.07, 22:14
            Uważam, że takie trudne chwile to właśnie momenty próby dla związku, dla
            miłości, dla ludzi, którzy się ze sobą połączyli. Nie umiałabym przez to
            wszystko przechodzić, gdby nie mój mąż, wsparcie z jego strony, optymizm, wiara
            i nadzieja...których mi już czasem brakuje.Ale przez cały ten czas jesteśmy
            razem. Nigdy nie padło u nas takie pytanie, czy warto być razem skoro nie mamy
            dzieci? Pobraliśmy się z miłości do siebie i to miłość jest nadal
            najważniejsza. To dzięki tej miłości nabieramy znowu sił,żeby walczyć o
            szczęście jakim są dzieci.
    • duda102 Re: co ze zwiazkiem??? 01.02.07, 09:20
      ja tez jestem posrod tych, ktore wciaz zadaja sobie to pytanie, u nas jest
      problem z nasieniem, ale co wiecej moj maz ma slabe libidosadsad i wogole
      zaburzenia wzwodu..i zawsze te rzeczy sie zadrzaja jak ja jestem w moim
      najplodniejszym okresie....jestem poprostu zalamana...wlacze juz rok z tym ale
      mam coraz mniej sil...tez mysle o odejsciu i znalezieniu kogos z kim moge miec
      dzieci...powiedzcie jak takie trudnosci pokonac....
      • lyrica Re: duda102 05.02.07, 14:02
        Ja bym na Twoim miejscu w pierwszej kolejności zaprowadziła męża do seksuologa.
        Nie potrafiłabym odejść bez walki. Przecież problemy ze wzwodem nie biorą się z
        niczego. Wiem coś o tym, sama swego czasu miałam taki problem z mężem i
        postawiony pod ścianą zgodził się na wizytę u seksuologa.
      • lusiasia Re: co ze zwiazkiem??? 05.02.07, 17:20
        mnie takie historie braku seksu w czasie owulacji spotykaly caly czas, zwlaszcza
        gdy mowilam "kochanie dzis owulacja"... ani razu po inseminacji nie bylo
        przytulania (mimo zalecen lekarza) itd

        ja odpuscilam, przestalam mowic i problem znikl, seks tylko wtedy kiedy jest
        ochota, luz
        tylko ze dziecka z tego nie ma, ale rozwodu tez nie smile
    • mezatkaap u nas padło libido 05.02.07, 17:43
      im dalej, tym gorzej wink normalnie płakać się chce big_grin
      • klusqa Re: u nas padło libido 06.02.07, 21:34
        Mhm. Gdy biegałam po lekarzach i roztrząsałam z nimi szczegóły anatomiczne,
        ostatnia rzecz na jaką miałam ochotę to seks.
    • klusqa Re: co ze zwiazkiem??? 06.02.07, 21:22
      Jabłuszko, jeśli Twój mąż Cię kocha, to nie jako potencjalną matkę swoich
      dzieci, tylko jako Ciebie. I dlatego chce być z Tobą.
Pełna wersja