IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ...

11.04.07, 19:36
Od jednego z lekarzy otrzymałam dobijającą informację ... a mianowicie, że
czeka mnie IN VITRO. Ponieważ nie jestem jeszcze w temacie, a od lekarza nic
się nie dowiedziałam poniewaz mnie zamurowało ;o(. Proszę o informację jak to
wygląda .. Czy przy IN VITRO jest tylko jedna próba i jeśli się nie uda to za
nastepny zabieg trzeba płacic kolejne np. 10 0000 ??? Jak to wygląda od
strony finansowej ??? czytam dużo na bocianie .. ale nie mogę się połapać w
tym wszystkim >>>
    • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:07
      monawy, wszystko zależy od tego jakie masz wyniki, bo są różne drogi, dłuższa i
      krótsza. ale postaram się tak trochę "łopatologicznie" to wytłumaczyć. jak
      poczytasz później posty innych dziewczyn, to ci sie już rozjaśni smile
      w tej dłuższej drodze trzeba zacząć od tabletek antykoncepcyjnych. w tej
      krótszej od razu przechodzi się do stymulacji (oczywiście zaczyna się w
      odpowiednim dniu cyklu). w trakcie stymulacji kilka razy masz usg, na którym
      lekarz sprawdza jak rosną pęcherzyki. jak już są odpowiedniej wielkości lekarz
      decyduje o punkcji. punkcja to zabieg w znieczuleniu ogólnym, w trakcie którego
      są pobierane jajeczka z jajników. zazwyczaj 2 dni po punkcji jest transfer,
      czyli umieszczenie w pacjentce zapłodnionego nasieniem partnera jajeczka.
      Koszty są zależne między innymi od leków jakie musisz przyjąc podczas
      stymulacji. Inna część kosztó jest stała np. punkcja, transfer. Niektóre
      kliniki mają na swojej stronie cennik.
      Jeśli nie uda się za pierwszym razem to to ile zapłacisz za nastepny zabieg
      zależy od tego ile jajeczek pobranych od Ciebie w czasie punkcji zostanie
      zapłodnionych. Te które nie zostaną przeniesione w czasie transferu są
      zamrażane i możesz podejść później tylko do transferu z tych zamrożonych
      komórek. Wtedy jest dużo taniej bo płacisz tylko za transfer.
      Gorzej jeśli miałaś mało jajeczek przy pierwszej punkcji i nie masz zamrożonych
      komórek. Wtedy cały proces, a więc i całość kosztów, musisz przejść jeszcze raz.

      Jeśli masz jeszcze jakieś pytania pisz, chętnie odpowiem smile
      • iga1001 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:11
        Trochę się wtrącę, ale ten problem dotyczy także mnie i podziękuję, bo ja
        jestem na początku drogi i każde "łopatologiczne" wyjaśnienie jest dla mnie
        cenne.
        Nie wiem co mnie jeszcze czeka.
        • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:15
          moim zdaniem im wcześniej się wie co nas czeka, tym lepiej można się z tym
          oswoić i dzięki temu strach daje się pokonać, dlatego jeśli tylko będę
          potrafiła odpowiem na wasze pytania smile
          • iga1001 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:19
            A Ty jesteś, "po" czy "w trakcie" tej procedury?
            • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:20
              ja jestem już po transferze i w przyszłym tygodniu testuję smile to było moje
              pierwsze inv.
              • iga1001 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:23
                Trzymam kciuki żeby się udało!!!
                • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:27
                  Dzięki Iga smile Im wiecej dziewczyn trzyma kciuki, tym większa szansa, że
                  szczęście się do mnie uśmiechnie big_grin
      • monawy Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:19
        Jak długo to wszystko trwa ??? wiem że napewno to zalezy od wyników badań ...
        przepraszam że zadaję takie głupie pytania ... ale tak jak wcześniej pisałam
        nie jestem jeszcze wtajemniczona ;o(
        • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:26
          Trudno określić długośc procedury. Jeśli najpierw trzeba wziąć antyki, to
          trzeba tez liczyć czas cyklu z antykami. Nie wiem ile cykli bierze się antyki,
          jeden czy więcej. Może jakaś doświadczona koleżanka się wypowie??

          A jak już się zacznie stymulacje (zaczyna się z początkiem nowego cyklu), to
          wszystko odbywa sie w tym samym cyklu. Średnio jest to około 10 dni stymulacji
          (tabletki+często zastrzyki), potem po dwóch dniach punkcja i po kolejnych dwóch
          transfer.
          Ale musicie pamiętać że to wszystko zależy od indywidualnych wyników i reakcji
          organizmu na stymulację. Jedne dziewczyny reagują na stymulację lepiej, inne
          gorzej.
    • populek Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:20
      Własnie jestem po i czekam na zrobienie testu czy się udało więc powiem ci na
      czym to polega. Przede wszystkim nie zawsze kosztuje to 10000, róznie i w
      zależności od kliniki. Ja robiłam w invimedzie w w-wie i tam sam koszt zabiegu
      to 6500 a reszta to leki , mi ich wyszło tyle, że w sumie in vitro kosztowało
      nas prawie 12000. Przed przystapieniem do samej procedury lekarz na pewno zleci
      zrobienie ci jakiś badań a mężowi badanie nasienia no chyba że wszystko co
      będzie chciał lekarz będziesz akurat miała aktualne. Potem (ja wszystko piszę
      na swoim przykładzie czasami dziewczyny przechodzą to nieco inaczej w zleżności
      od organizmu i badań) więc dostałam zastrzyk, który miał na celu wyciszenie
      jajników, które wkrótce miały zacząć ostro pracować. Czekasz na @ i w 4 dc
      pojawiasz się u lekarza i jeśli jest ok (bez torbieli itp.) zaczynasz
      stymulację. Lekarz wybiera dla ciebie tzw.protokól krótki lub długi w
      zależności od tego jakie są twoje jajniki i jak mogą zareagować na stymulacje.
      Krótki protokól dostają dziewczyny, ktore gorzej się stymulują. dostajesz leki-
      najczęściej zastrzyki, które stosujesz wg wskazań. Są to zastzryki w brzuch,
      ale naprawdę bezbolesne. Jeżdzisz na usg a lekarz kontroluje jak reagujesz,
      kiedy stwierdzi, że już czas skonczyć dostajesz jakieś proszki na koniec i
      umawiasz się na punkcję. Punkcja to pobranie jajeczek w narkozie-nie ma się
      czego bać. Mąż wtedy oddaje nasienie i wracacie do domu a twoje jajeczka idą na
      randkę z plemniczkami. Na drugi dzień wiesz już ile z pobranych jajeczek się
      zapłodniło. I tu jest taki przelom, bo możesz mieć pobranych dużo jajeczek i
      dużo zapłodnionych- to dobrze ale może się stać tak, że pobiorą ci 2 jajeczka i
      tylko jedno się zapłodni sad Kolejnego dnia jedziesz na transfer czyli podanie
      zarodków. niektóre dziewczyny maja podawane 2 inne 3 a jeszcze inne 1 zarodek.
      Resztę zamrazają i masz zapas gdyby się nie udało lub gdybyś chciała więcej
      dzieci. Jeśli masz mało zarodków i zostana ci podane i zadne nie będą zamrożone
      a te podane się nie przyjmą to klapa i wtedy cała procedurę zaczynasz od
      początku łącznie z kosztami tymi wysokimi. Jeśli natomiast podane za pierwszym
      razem nie uda się a masz zapas zamrożony wtedy płacisz już za sam transfer
      rozmrozonych zarodków i są to koszty poniżej 1 tyś zł.za każdy kolejny
      transfer. Jeśli nie uda się też z zapasem zarodków to znowu całą procedurę
      zaczynasz od początku.Ale się rozpisałam ale myslę że wyjaśniłam ci to w miarę
      jakby co to pytaj. Natomiast nie ma się co bać in vitro, ja też mam pytanie do
      świata dlaczego mnie to spotkało, ale próbuję wszelkich dostepnych metodsmile
      Pozdrawiam
      • populek Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:25
        ile to trwa?Ja zgłosiłam się do kliniki na początku marca a już 4 kwietnia
        miałam transfer, moja koleżanka 2 lata temu zgłosiła się na początku marca a
        już pod koniec wiedziała że jest w ciąży z bliźniakami.
        • iga1001 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:30
          To super.
          Ja się zamartwiam, że muszę "przeznaczyć" na to następny cały rok.
          • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:33
            Iga jak już podejmiecie decyzję, to zanim sie obejrzysz będziesz okrągłym
            brzuchaczem big_grin Najgorsze jest czekanie na rozpoczęcie procedury, a potem to już
            z górki smile
            • iga1001 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:41
              Ciągle jestem rozdarta pomiędzy Invimedem a AM w BS, bo to że w naszym
              przypadku nie ma innej szansy na bycie rodzicami aniżeli tylko IVF ICSI
              powiedziało nam 3 lekarzy. Ostatni właśnie w piątek. Boję się wszystkiego, mąż
              ma bardzo słabe wyniki nasienia, z ponad 90% patogenością plemników i ICSI to
              jedyna szansa. Musimy wykonać badanie kariotypu i tę nieszczęsną mikrodelecję
              chromosomu Y. Tyle wieści z BS, ciekawa jestem co będzie w przyszłym tygodniu w
              Invmedzie. Ja nastroiłam się na dr Dworniaka, ale mój gin polecił i prosił o
              konsultację u dr Rokickiego. Masz w zupełności rację, najgorsze jest czekanie i
              niepewność. Mam tylko nadzieję, że podejmiemy słuszną decyzję.
              • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:53
                Iga, ja jestem pacjentką dr Dworniaka i na wątku grudniowym jet kilka
                dziewczyn, które dzięki Invimedowi i właśnie temu lekarzowi mają okrągłe
                brzuszki, gdzie kryje się jedno, albo nawet dwa maleństwa smile
                Ale tak naprawdę doradziłabym Ci jechać tam gdzie masz bliżej. Nie wiem skąd
                jesteś, ale wygodniej jest dojeżdżać na wizyty kontrolne jeśli nie musisz
                pokonywać zawrotnych odległości. Ja miałam wizyty co tydzień, a później jak
                byłam bliżej transferu to byłam w klinice co drugi dzień. Po punkcji też dobrze
                jest odpocząć, a nie tłuc się przez pół kraju. Poza tym nie zawsze po punkcji
                czy transferze pacjentki dobrze się czuja, a podróż przecież jeszcze bardziej
                męczy.
                Chociaż z drugiej strony na kwietniówkach jest dziewczyna, która przyjeżdża z
                Łodzi do Warszawy, mimo ze w Łodzi też jest chyba niezła klinika.
                Prawda jest taka, że każda dziewczyna będzie chwalić miejsce, w którym jej się
                udało.
                • iga1001 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 21:14
                  Lilyan, ja jestem w W-wy więc ze względów logistycznych i ogólnie dostępności
                  wolałabym Rakowiecką, w okolicach BS mieszkają teściowie, więc też większego
                  problemu by nie było z dotarciem do AM i mam trudny orzech do zgryzienia. Muszę
                  jednak dokonać wyboru i to stosunkowo szybko.
                  Dzięki za zainteresowanie i wyczerpujące podpowiedzismile
        • monawy Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:43
          no to swietnie ...ja mysłałam że 6 miesięcy minimum ...trzymam za wszyskie
          kciuki....
      • monawy Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 20:49
        Ja jestem cały czas na etapie podejmowania decyzji ... IN VITRO czy
        naturalnie ... u mnie jest duże ryzyko pozamacicznej Jestem już po dwóch
        ciążach pozamacicznych .. Boje się ... i nie wiem co mam robić . dwóch różnych
        lekarzy wydało różne opinie na mój temat ... Boże pomóż ;o(
        • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 21:00
          Chyba najważniejsze jest znaleźć lekarza, któremu się ufa. Ja wcześniej byłam u
          zwykłych ginów i też słyszałam rózne opinie na temat moich możliwości
          zaciążenia. Ale jak trafiłam do mojego lekarza w klinice, to decyzja wcale nie
          była taka trudna. Po prostu wiedziałam, że on wie co robi... i Ty chyba też
          tego potrzebujesz...
          Byłaś w klinice? Jeśli tak to w której, jeśli mogę spytać?
          • monawy Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 21:19
            Byłam u Pani prof. która pracuję w Klinice Ginekologii w łodzi i jest
            specjalistą od patologii ciązy i o na własnie namawia mnie na naturalne
            poczęcie ..... Drugi lekarz to specjalista od niepłodności w Salve łódź. I on
            proponuje IN VITRO. Tak jak już wcześniej pisałam za wiele się od niego nie
            dowiedziałam , gdyż tak mnie zaskoczył tą diagnozą, że mi mowę odjęło;o( . I
            teraz wacham się ... nie wiem co mam robić ... Pani prof dała mi nadzieję
            9tylko, ze ryzyko w moim przypadku jest duże.
            • tekla12 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 21:35
              Nie wydaje mi się żeby ten gin powiedział ci coś nowego - zgodnie z jego wiedzą
              i doświadczeniem in vitro jest jedynym ROZUMNYM wyjściem. Duże
              prawdopodobieństwo sukcesu, niskie koszty stymulacji itp., zminimalizowane
              ryzyko kolejnej pozamacicznej i ryzyko kolejnego zabiegu. Minusem jest koszt
              zabiegu. Z kolei dla pani prof jeszcze jedna ciąża pozamaciczna to niewielki
              problem bo pewnie setki już wcześniej oglądała i operowałą. Jeśli jest
              katoliczką to wspomaganego rozrodu nie akceptuje.
              • monawy Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.04.07, 22:37
                też tak myślę.... ale mam problemy z mężem ... ma jakies OPORY odnośnie IN
                VITRO ;o( uparł się , ze będziemy starali się naturalnie... tylko, że to nie on
                bedzie krojony jak się przydaży 3 cp
                • alix1 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 07:59
                  Mój mąż też ma opory przed in vitro i zapowiedział, że nigdy nie zgodzi się na
                  in vitro... I wiecie co? Ja go szanuję za taką postawę.
                  • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 08:19
                    alix... ja też przed pierwszą wizytą w klinice mówiłam, że nie chce inv... a za
                    tydziń testuję, żeby sprawdzić czy się udało...
                    nigdy nie mów nigdy...

                    a szacunku dla decyzji męża mogę tylko pogratulować. nie każda dziewczyna ma
                    tyle siły, żeby tak po prostu pogodzić się z zamknięciem jednej z dróg do celu.
                    dla wielu kobiet jest to walka, często nawet ze strachem własnego partnera.
                    • alix1 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 09:42
                      Ja nie powiedziałam, że zamknęłam sobie drogę....

                      Jak nie wyjdą inseminację będę robić ivi z nasienia dawcy. Problem u nas ma
                      bowiem mąż. Ja mam już jedno dziecko.

                      In vitro po prostu nie zrobię, dla każdego jest to sprawa indywidualna.
                      • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 12:13
                        Alix, mam nadzieję, że uda się pierwsza inseminacja i nie będziesz musiała
                        długo czekać na swoje maleństwo.

                        Jeśli mogę spytać, to do inseminacji podchodzisz z nasieniem męża, czy dawcy?
                        Rozumiem, że Wasza decyzja jest na "nie" dla invitro, ale jeśli mogę spytać,
                        czemu iui na tak, a inv nie. Obie metody to wspomagany rozród, tylko różnią się
                        inwazyjnością.
                        • alix1 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 12:28
                          Podchodze na razie z nasienia męża. Półtora roku temu zaszłam też poprzez
                          inseminację, z jego nasienia, (poroniłąm ciążę bliźniaczą) więc mam nadzieję że
                          jak raz zaszłam, to zajdę i drugi.

                          Jak nie zajdę, to wezmę nasienie z banku.

                          Inseminacja moim zdaniem nie jest w ogóle inwazyjną techniką, a w przypadku
                          kiedy płodna jest kobieta nawet niekoniecznie trzeba robić stymulacje, ja mam
                          normalne owulacje i wszystkie wyniki książkowe, problem ma mąż (żylaki, ale nie
                          chce ich operować, taką podjjął decyzję i ja też to szanuję).

                          Według mnie, ale broń Boże nie narzucam tego nikomu, inv jest jednak poważnym
                          zabiegiem i ingerencją w organizm, nie ma co się oszukiwać. Sama też do tej
                          inseminacji stymulowałam się gonadotropinami i też się boję, bo wiem , że to
                          nie witaminy.

                          Lekarze nam tego nie mówią, ale rozmawiałam ze znajomym onkologiem i on już nie
                          tak beztrosko mówi o stymulacji hormonalnej. No ale cóż, stymuluję się, by
                          zwiększyć szanse.

                          Mój mąż nie chce in vitro, bo nie jest pewny, czy to nie odbije się na moim
                          zdrowiu, a szanse na powodzenie wiadomo jakie są. Niekiedy trzeba powtarzać
                          stymulację itd. Powiem tak, żeby mi dali 90% szans że się uda in vitro, to bym
                          je zrobiła (przekonała męża smile)

                          Mama nadzieję, że Twoje się uda smile Trzymam kciuki smile
                          • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 13:58
                            No to teraz jeszcze mocniej będę trzymała za Ciebie kciuki smile

                            Rozumiem Twoje obawy przezd inv. Mój mąż nie wiedział chyba zbyt wiele o całym
                            prcesie inv kiedy podejmowaliśmy decyzję. Chyba nawet ja nie wiedziałam tyle
                            ile powinnam. Teraz, kiedy mąż coraz częściej podczytuje nasze forum, szuka
                            informacji w sieci i coraz więcej wie widzę jak coraz bardziej się o mnie boi.
                            Na pewno najbardziej się bał od dnia punkcji do czwartego dnia po transferze.
                            Zniosłam to okropnie.
                            Myślę, że gdyby wtedy wiedział ile będę musiała znieść, żeby podejść do inv to
                            na decyzję potrzebowalibyśmy więcej czasu i rozmów, niż to miało miejsce w
                            naszym przypadku. Ale myślę, że i tak podjęlibyśmy taką samą decyzję.

                            Masz wspaniałego męża skoro Twoje zdrowie jest dla niego w tym wszystkim
                            najważniejsze. Życzę Wam wszytskiego najlepszego.
                            • alix1 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 14:16
                              Dzięki smile)

                              NApisz kiedy testujesz, to będe trzymać kciuki smile

                              JA w przyszły piątek, 10 dni po ivi, ide na betę. Raz kozie śmierć smile
                              • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 15:03
                                Ja mam wyznaczoną betę na środę, ale chyba nie wytrzymam i we wtorek zrobię
                                sikańca smile Tym bardziej, że mąż już wczoraj chciał mnie na sikańca wygonić do
                                łazienki... on się chyba bardziej niecierpliwi ode mnie big_grin
                • lilyan Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 08:13
                  monawy, dla faceta fakt, że nie może w naturalny sposób doczekać potomka to też
                  jest strach. nawet jeśli on się do tego nie przyzna. może on potrzebuje więcej
                  czasu. jego upór na nic się nie zda, bo przecież ty też się możesz uprzeć, że
                  nie chcesz być więcej krojona i nie chcesz ryzykować... ale do czego to
                  doprowadzi... na pewno do niczego dobrego...
                  a może idź do lekarza w klinice razem z mężem i niech to lekarz wytłumaczy mu
                  jakim zagrożeniem jest dla Ciebie ciąża pozamaciczna i dlaczego lepszym
                  rozwiązaniem jest inv.
                  mój mąż był ze mną na każdej wizycie. razem ze mną wchodził do gabinetu. dzięki
                  temu chyba lepiej rozumiał o co w tym wszystkim chodzi. poza tym sam mógł pytać
                  jak miał jakieś wątpliwości. a to nie to samo jak ty mu powiesz co powiedział
                  lekarz.
        • aurita Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 20:36
          Musze Cie zmartwic ale po IVF tez istnieje ryzyko ciazy pozamacicznej. Czy nie
          ustalono przyczyny Twoich ciaz pozamacicznych? np zwezone jajowody itp?

          monawy napisała:

          > Ja jestem cały czas na etapie podejmowania decyzji ... IN VITRO czy
          > naturalnie ... u mnie jest duże ryzyko pozamacicznej Jestem już po dwóch
          > ciążach pozamacicznych .. Boje się ... i nie wiem co mam robić . dwóch różnych
          > lekarzy wydało różne opinie na mój temat ... Boże pomóż ;o(
    • milka9612 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 08:34
      Mam znajomą która była raz w ciąży pozamacicznej i raz poroniła.Pojechała do
      Novum ,tam od razu decyzja-in vitro.Udało się za pierwszym razem.Córeczka we
      wrzesniu skończy rok.
      • monawy Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.04.07, 09:23
        Chciałabym mieć pewność , że podejmuję słuszną decyzję, ale tego nigdy się nie
        dowiem . Na chwilę obecną jestem dwa miesiące po drugiej cp i usunięciu
        jajowodu. Mam jeszcze kilka miesięcy na podjęcie decyzji. Będzie to bardzo
        trudne bo mam wrażenie że mój mąż nie pomoże mi w decyzji . Czasami czuje się
        jakbym była sama na swiecie i mogę ewentualnie pogadać o tym wszystkim z WAMI .
        Dziewczyny dziękuję wam za odpowiedzi i trzymam za was kciuki ;o(
        • aurita Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 20:39
          aaaaaa to przedewszystkim zrob badanie droznosci pozostalego jajowodu (HSG),
          jezeli jest drozny to nie ma sensu podchodzic do IVF.
          JA mialam jedna pozamaciczna i juz stracilam jajowod, drugi okozal sie niedrozny...
          Po IVF mam coreczkesmile
    • monawy Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 14.04.07, 16:57
      smile
    • kimel11 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 11.07.07, 18:51
      Witam Was serdecznie na forum. Po 6 latach starań właśnie zapadla decyzja...
      nie mamy innego wyjscia jak zdac sie na los i wynik zabiegu in vitro sad Boje
      sie strasznie. Poczytalam juz Wasze wypowiedzi i opinie, duzo mi wyjasnily i
      pomogly.
      Wlasciwie trapi mnie tylko jedno pytanie, ktore zadalam raz lekarzowi przed
      inseminacja (odpowiedz byla bardzo wymijajaca): jaka moge miec pewnosc, ze
      podany zarodek sklada sie z komorki mojej i mojego meza? ze jest zarodkiem
      naszym? ... sad

      Za kilka dni dostane zastrzyk wyciszajacy hormony... A ja tak sie boje
      zastrzykow, o znieczuleniu nie wspomne... sad
      • mayaxx Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 12.07.07, 09:28
        Twoje obawy sa naturalne, bo kazdy czlowiek boi sie tego, czego nie zna. Ja
        jestem po 2 IVF i 1 kriotransferze i moje podejscie do calej procedury IVF jest
        zdecydowanie inne niz na poczatku. podobnie ja Ty, balam sie zastrzykow,
        lekrzy, pobierania krwi, a narkozy panicznie. po pierwszym zastrzyku w brzuch
        (w klinice) prawie upadlam ze strachu. dzis juz nie wiem, ile zastrzykow
        zrobilam sobie sama w brzuch? a po tylu przejsciach moge powiedziec, ze dla
        mnie, podieranie krwi jest najgorsze w calej procedurze IVF. Stymulacje znosze
        bardzo dobrze, robienie sobie zastrzykow nie stanowi dla mnie zadnego problemu,
        narkozy sie juz nie boje (mialam 2 razy) i po punkcji po 2 dniach moje
        samopoczucie wrocilo do normy. zmienilo sie natomiast moje podejscie do zycia,
        porazki nauczyly mnie pokory i cierpliwosci... tak wiec - traktuj strach z
        przymruzeniem oka i do dziela! wink zycze powodzenia! mayaxx
        • anna7810 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 19:38
          Część dziewczyny! Po raz pierwszy podchodzę do IVI i lekarz przepisał mi po 40
          ampułek Gonal lub Merional i Decapeptyl. Nie wiem czy wy też takie duże ilości
          tych leków brałyście i gdzie można jak najtaniej kupić te leki? (dodam że
          jestem z Krakowa)
        • kimel11 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 20:49
          Dzieki mayaxx! Podziwiam Twoj upor i cierpliwosc smile Ja zalozylam tylko jedna
          punkcje i ewentualnie transfery tyle razy na ile starczy zarodkow. Potem
          odpuszczam. Ale mysle pozytywnie smile Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie!
    • jollyb Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 19:48
      gdzie w krakowie bedziesz podchodzic do in vitro?? bo ja tez sie przymierzam.
      mozesz poelcic dobrego lekazra i klinike?
      • anna7810 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 20:10
        Ja podchodzę do ivf w klinice u dr.Janeczko
        • jollyb Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 20:41
          moglabys mi podac adres i telefon albo stronke internetowa? z gory dziekuje
          • anna7810 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 21:43
            Jest to Centrum in vitro 29-go Listopada 178A www.klinikaivf.pl
            • jollyb Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 16.07.07, 22:31
              dzieki wielkiesmile
              • sulemona Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 29.07.07, 15:04
                DZiewczyny prosze o pomoc....... bo z tematu in vitro jestem zielona.......
                Moja siostra podchodzila do in vitro - w piatek miła pobierane pęcherzyki....
                było ich sporo ale ponoć tylko 6 nadawało sie do IN, nasienie szwagra ponoc w
                porzadku..... a zaden z pecherzyków sie ni połączyl z plemnikiem..... nic sie
                nie udalo..... jak to możliwe...... byłam pewna ze połączenie chociaz jednego
                to sprawa pewna.... a tu zadensadsadsad prosze jesli potraficie wytłumaczcie mi ,
                tak bardzo chcialabym pomoc siostrze.... ona juz tak dlugo walczy o swoje
                maleństo .... cała nadzieja była w in vitro a tutaj taka porażkasadsadsad
                • szarlota1 Re: IN VITRO ... o co chodzi ??? pomóżcie ... 29.07.07, 15:47
                  Sulemona,
                  Jesli podczas zwyklego IFV nie dojdzie do polaczenia jajeczka z plemnikiem,
                  kolejnym etapem powinna byc mikromanipulacja (ICSI) czyli wprowadzenie plemnika
                  igłą do jajeczka. Skutecznosc tej metody jest najwyzsza.
Pełna wersja