Opowiem wam niestety smutną historię.

07.08.07, 20:45
Jestem tu codziennie, nawet kilka razy dziennie i wiem, że wzajemnie się wspieracie. Opowiem wam moją historię- 4 lata temu po krótkim leczeniu pastylkami zaszłam w upragnioną ciążę, widziałam miłość w oczach mojego męża, do tej pory to pamiętam, ale niestety w 7 tyg. poroniłam. Zaczęła się walka najpierw naturalnie, później inseminacje, aż w końcu zaszłam naturalnie i znowu radość pomieszna z obawą, miesiąc leżałam w CZMP w Łodzi i okazało się, puste jajo płodowe- koniec marzeń. W tym czasie odkryłam, że mój najukochańszy mąż rozmawia z jakąś kobietą na gadu-gadu- tłumaczył się, że musi się komuś wygadać, cierpiałam ale starałam się zrozumieć. Dopóki nie odkryłam, że wyjechaliśmy na wspólny urlop z tą panią, była w tej samej miejscowości, w tym samym czasie, jak twierdził to tylko znajoma. A dziś po dwóch latach od tamtego urlopu stwierdził, że odchodzi do niej bo ją kocha, ona ma 2 dzieci i męża, a Ja z Pewnością z kimś innym będę miała dzieci i ułożę sobie życie. Jak? Jesteśmy 10 lat po ślubie, 7 walczyliśmy o dziecko, myślałam, że jesteśmy w tym razem. Ja mam 35 lat czuję się jak zużyta i wyrzucona zabawka. To był mój pierwszy mężczyzna, tak bardzo go kochałam i kocham, wiem, że to moja wina, jestem bezużyteczna.
    • tymonka30 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 20:48
      sad(
      • julia56 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 20:54
        Brak mi słów.
        Niech idzie, tchórz.
        • julia56 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 20:55
          Wybacz, że oceniam. Ale mnie mój pierwszy mąż też opuścił, więc znam
          ten ból.
      • piechcia76 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 20:57
        NIE JESTEŚ BEZUŻYTECZNA!!!!!! nie wolno ci tak myśleć ani mówić,
        Jeśli to coś pomoże, to zawsze do nas wraca to co daliśmy innym -
        mam na to dowody
        • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:11
          Bóg zabrał mi wszystko co miałam cennego dzieci i męża, co Ja mam teraz robić?
          • julia56 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:24
            na początku będzie tragiczny, wycieńczający smutek. A potem
            zaczniesz sie podnosić.
            Mojego drugiego M nie zamieniłabym na nikogo. Nigdy. I jedyne, czego
            żałuję to, że tak późno go poznałam.

            Agata, nie bedzie łatwo, ale szczęście czeka za rogiem, choć teraz
            nie możesz w to pewnie uwierzyć.
            Jeśli masz ochotę, pisz na mojego maila gazetowego.
    • wiktoria33 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:27
      Agatka nie da sie w zaden sposob cie pocieszyc
      i zadne słowa typu "bedzie dobrze" nic nie pomoga
      moge tylko powiedziec ze jestem z Toba i przytulam

      --------------

      "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na
      przyszłość." Woody Allen
      • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:34
        Ja tak bardzo chciałam tego dziecka z moim mężem, nawet chciałam adoptować, ale on nie odezwał się, a przecież poszedł do innych nie swoich dzieci.
        • julia56 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:35
          Wiesz, kochana, w tym to nie ma co logiki szukać.
    • samanta25 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:31
      przytulam mocno kiss żadne słowa tutaj pewnie nie pomogą ukoić Twojego
      bólu sad(

      ********
      71 cykl starań
      3 programy ICSI/2 transfery sad ... świat się pomylił......
      • esperanza79 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:59
        ja tez jestem z Toba, poruszona ta historia.
        napisz na maila gazetowego, jezli masz ochote sie wyplakac.
        przytulam mocno.
        e.
    • cezar684 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:51
      Agatko, czytając Twój list lecą mi łzy, nie mam słów, tak bardzo mi przykro!!!
      • piagetto Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:59
        to przykre. jednak Bóg ma dla Ciebie inny plan i jeszcze nie wiesz,
        jaki, ja wierzę, że z dobrym scenariuszem smile)
    • 777_7s Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 21:57
      Uważam że jesteś niesamowita Napisałaś i poruszyłaś temat tabu
      Rzadko spotyka się osoby na forum które zwierzyłyby się jak na
      prawdę W TYCH CIężkich chwilach zachowuje się partner
    • 777_7s Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 07.08.07, 22:14
      Chciałam dodać że MASZ się nie poddawać iii .... głowa do góry
      Zostaw tego jełopa bo po prostu nie jest Ciebie wart Zobaczysz że
      przyjdzie taki dzień że będziesz szczęśliwa
    • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 00:10
      Każda z nas wierzy, że to razem z mężem trwamy w tym problemie, w większości tak jest, ale nie w moim przypadku. Dlaczego kogoś kochamy, robimy dla niego, dla nas wszystko co możliwe, a on nas tak okłamuje
    • dobdob0106 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 08:15
      Przykro mi, współczuję serdecznie i życzę Ci szybkiego "pozbierania
      się". Ja czasem myślę podobnie , ze jestem bezużyteczna , do
      niczego, dlaczego właśnie mnie to musiało spotkać? W moim
      małżeństwie też nie układa się najlepiej , szcególnie ostatnio, mój
      mąż nie chce juz walczyć, odpuścił, nie mam siły go przekonywać ,
      nie rozmawiamy na temat dzieci, ciąż znajomych itd. Czasem wydaje mi
      się że może lepiej byłoby się rozstać , już nie mogę cierpic sama i
      patrzeć jak on cierpi. Czuje sie jakbym juz nic nie miała przed
      sobą, żadnych planów . Tylko czasem te troszkę nadzieji że może
      jeszcze bedzie lepiej. Trzymaj się mocno.
      • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 12:22
        Z każdym dniem jest coraz gorzej i chyba nigdy już nie będzie lepiej, jak to boli, chodziłam dziś jak otępiała po mieście
        • julia56 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 12:26
          Boli strasznie. Musisz sie trzymać. Tulę.
          • weronusia_33 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 12:56
            Agatko

            może dziewczyny mnie tu potępią ale może warto jeszcze zawalczyć o
            ten zwiazek - w końcu 10 wspólnych lat to szmat czasu. ( no
            powiedzmy 8 bo 2 lata był ktoś trzeci.)
            może maz zmęczony był tym ciagłym życiem od owulacji do owulacji,
            chciał widzieć atrakcyjną a nie znerwicowaną kobietę siedzącą w
            necie i szukającą ciagle jakis nowości, czy też płaczaca po kątach z
            powodu @ ( teraz tak myśle,ze moze to też dotyczy mnie?)
            może warto byłoby pomysleć o tym ,żeby ładnie wyglądać i starać sie
            żyć w miarę normalnie ( sama nie wiem co piszę).
            ostatnio przeczytałam o tkaich warsztatach z niepłodności , na któyh
            zwraca sie właśnie uwagę na poprawę stosunków mąż-żona bo to jest
            również czasem przyczyna niepłodności.
            Ty piszesz,ze byłaś w ciaży czyli prawdopodobnie nie ma u Was
            przyczyn anatomicznych.
            Może porozmawiaj jeszcze z mężem - nie poddawaj się, nie
            wierzę ,zeby on też tak przestał Cię kochać z dnia na dzień.
            jezeli prawdziwie Cię kochał .......
            • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 13:23
              Tylko jest jeden problem, że Ja dbałam o siebie, starałam się atrakcyjnie wyglądać dla męża. Myśląc tak dzisiaj intensywnie zaczynam kojarzyć pewne fakty, jak mąż nie chciał żebym szła na laparoskopię, żebym nie robiła tego dla niego, żebyśmy nic nie robili skoro nie możemy naturalnie, ale ja to robiłam dla nas. On poprostu już wtedy miał określoną drogę ucieczki, szkoda więc, że nie zostawił mnie wtedy trzy lata temu, tylko musiałam przez to wszystko przejść
              • dobdob0106 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 13:33
                Chciałam coś napisać co by Cię trochę podniosło na duchu, ale nie
                wiem co. Trzymaj się , poradzisz sobie z tym. Pozdrawiam.
              • julia56 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 13:46
                Tchórz i tyle.
                • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 13:49
                  Którego ja kochałam i ciągle nasłuchuje czy nie idzie.
                  • julia56 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 14:02
                    Sama kochałam tchórza. Wiem, jak to jest.
    • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 12:52
      Ból jest tak duży, że aż rozrywa w środku, nasuwa mi się pytanie dlaczego są ludzie którzy zabierają innym wszystko, jak ta kobieta i mój mąż.
      • gosia1705 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 13:57
        Przykro mi. Nie znajduje słów zeby Cie pocieszyć.
    • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 15:10
      Wiecie dziewczyny co jest największą ironią, że mój mąż miał opory przed in vitro jako katolik, ale przed tym żeby mnie zostawić to nie- jedno wypada, a drugie nie. Dziękuje wam za słowa otuchy jednak nic nie pomaga. Cały czas myślę jak mój najukochańszy mąż będzie się kochał z tamtą i napewno im się uda mieć dzieci, cóż za ból.
      • weronusia_33 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 15:30
        Agatka
        nie mozesz tak wszystkiego rozpamiętywać i wyobrażać sobie co on
        bedzie robił bo zwariujesz.
        sa 2 drogi:
        albo
        wmawiasz sobie usilnie kilka razy dziennie,że nie był Ciebie wart- i
        rzeczywiście skoro jako dla katolika miało jakieś znaczenie by nie
        robić in vitro to dziwne,że sakramentalny zwiazek nie ma-
        zwłaszcza,ze w zdrowiu i chorobie............na zawsze
        albo
        może jeszcze nie jest za późno ratować ten związek- porozmawiać o
        życiu , może o adopcji - skoro akceptuje to, może jest jeszcze jakaś
        szansa-próbowaliscie rozmawiać?

        ja zwykle uważam,ze konflikty rozwiazuje sie przez rozmowy i
        negocjacje- najgorsze są niedomówienia.

        a zamiast myśleć z kim będzie spał to pomyśl kim musi być ta
        dziewczyna skoro mając meza i 2 dzieci zainteresowała sie te żonatym
        facetem.długo im szczęścia nie wróżę. beznadziejna kobieta żadna
        przygód i znudzona życiem.
        • figoglinka Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 16:17
          I ja chciałabym Cię wesprzeć. Nie wydaje mi się jednak, żeby
          ratowanie związku miało sens, w którym jedna ze stron tak sie
          głęboko zaangażowała na zewnątrz. To nie jest wakacyjny romans czy
          weekendowa wpadka. Po prostu nie wiem, czy chciałabym żyć z kimś
          takim dalej i czy potrafiłabym w pełni mu od nowa zaufać. Zastanów
          się, bo jeśli nie, to trzeba zamknąć rozdział. Co oczywiście nie
          jest łatwe. 3maj się.
          • 777_7s Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 22:01
            Agata!mówię Ci nie poddawaj się Jesteś wartościową osobom Tyle czasu
            walczyłaś o tego jełopa iii co? Co z tego masz?Na pociszenie powiem
            Ci że z takim gnojem [podobnym do twojego męża] żyłam przez 8lat Bił
            i poniżał i.. w końcu powiedziałam dość Od 3lat jestem szczęśliwa bo
            znalazłam tego jedynego Oczywiście ma wiele zalet jak iwad ale
            uważam że wygrałam w totka
            • 777_7s Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 22:14
              Nigdy nie wierzyłam że go spotkam A jednak!Mam synka z1 związku no
              iii jest super ...ale teraz chciałabym mieć dzidziusia i nie
              wychodzi Leczymy się no i mamy nadzieje że się uda Tak więc życzę Ci
              Agato siły wiary optymizmu Zobaczysz że nadejdzie TEN dzień
              POzdrawiam wszystkie kobietki Pamiętajcie BABY GÓrą!!!
      • luna67 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 11.08.07, 19:41
        Co ty Agatko, masochistka jestes, ze sobie wyobrazasz....Wyobraz sobie lepiej,
        ze za pare lat bedziesz sie z tego smiala u boku kochajacego mezczyzny.

        Mam to wszystko za soba, ja kilka lat temu umieralam z rozpaczy przez mojego
        wtedy meza, a teraz..., jestem najszczesliwsza kobieta pod sloncem u boku aniola
        (mojego terazniejszego NM)smile))

        Poslalabym teraz bukiet kwiatow jego (Exa) kochance, ale niestety juz ze soba
        nie sa, gdzies sie ulotnilasmile))

        Tylko nie rob tego bledu i nigdy nie daj mu szansy, raz zdradzil, sponiewieral,
        dopuscil, ze cierpisz, to zawsze bedzie go na to stac. A zaufanie jest
        najwazniejsze w zwiazku, bez tego kobieta jest nieszczesliwa i wiednie w takim
        zwiazku.
    • iwonak112 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 08.08.07, 23:20
      A słyszałyście o tym, że bardzo często kobieta ma problemy z zajściem w ciążę z
      obecnym, długoletnim partnerem a w momencie zaangażowania w nowy związek
      natychmiast zachodzi w ciążę zupełnie naturalnie? Ja słyszałam i czytałam, a
      odczułam to na własnej skórze i to podwójnie (bliźniaki). Słyszałam też, że w
      przypadku zmiany mieszkania też tak się dzieje.... Może taniej i szybciej byłoby
      zmienić mieszkanie i partnera zamiast in vitro i całej tej reszty... smile
      • asiek100 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 09.08.07, 00:31
        Chciałabym napisać, daj spokój z tchórzem, ale nie byłam w takiej
        sytuacji i nie wiem, jak należy sie zachować. wiem tylko jedno: nie
        jesteś beznadziejna i skoro takie doświadczenie pojawiło się na
        Twojej drodze, znaczy, że jest ono po coś. nie wiem po co, może masz
        spotkac innego mężczyznę, z ktorym będziesz miała dzieci? a może to
        on musi cos zrozumieć? nie wiem, wiem tylko, że cierpisz i bardzo Ci
        współczuję. smutne...
      • pandziksa Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 12.08.07, 17:18
        I tu sie zgodzę. Kolezanka tez długo nie mogła zajść w ciążę.
        rozeszła się z mężem. Nowy facet i zaraz ciąża. Już jest szczęśliwą
        mamusią.
        Agata znam też dziewczynę w identycznej sytuacji jak ty. Sylwia też
        poroniła a potem długo nie mogła zajść. Potem po jakimś czasie
        opuścił ja mąż. Była załamana sad Bogu dzięki dość szybko poznała
        kogos innego i znów zrobiło się dobrze smile
        • agata399 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 19.08.07, 11:32
          Dziś wróciłam do domu po wyjeździe bo nie mogłam w nim wytrzymać. Jest dalej strasznie, bardzo to boli, mam jeszcze gorszy mętlik w głowie, gdyby mnie zabił nie cierpiałabym tak bardzo, mam ciągle ściśnięty żołądek, co Ja takiego złego zrobiłam w życiu, że Bóg mnie tak doświadcza.
          • honeybeam Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 19.08.07, 19:20
            Agata, współczuję Ci bardzo i wierzę, że boli, bo musi boleć jak
            bliska nam osoba zawodzi na całej linii. Ale rozpamiętywanie tego co
            on robi w tej chwili, albo czego nie robi nie prowadzi do niczego.
            Ile masz lat?
            Agato, piszesz że jesteś bezwartościowa i beznadziejna. A ja
            chciałabym zapytać dlaczego swoją wartość miesrzysz tylko sferą
            prokreacji? W życiu pełnimy różne role, rodzicielstwo jest jedną z
            nich. Inne to jakimi jesteśmy przyjaciółmi, dziećmi, pracownikami,
            sąsiadami itd. Jak widzisz to tylko jedna ze sfer naszego życia. Czy
            jeśli nie zostaniesz dyrektorem w firmie, też stwierdzisz, że jesteś
            bezwartościowa? Bo to, że znajdziesz sobie kogoś kto będzie Ciebie
            wart, nie wątpię w ogóle - zbyt wiele mam takich przykładów w okół.
            Nie dręcz sie myśleniem o Jego życiu. Zajmij się organizowaniem
            swojego. Masz pewno teraz parę rzeczy do zorganizowania: rozwód,
            podział majątku itd. Zatem to kiepski moment na rwanie włosów z
            głowy i zalewanie sie łzami, choć boli jak diabli. Związki rozpadają
            się i nic na to nie poradzimy. Głowa do góry, tulam i wierzę, że
            pokażesz wszystkim na co Cię jeszcze stać.
            • ewa.sz3 Agatka - głowa do góry!!! 19.08.07, 19:57
              nic nikomu złego nie zrobiłaś; ode mnie mąż odszedł też do "innej
              pani" kilka lat temu i uwierz mi, że nie warto... się pogrążać
              napisałam d Ciebie na priva
          • marta11 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 20.08.07, 23:05
            straszne, znam bol rozstania. Mysle, i wierze ze jedyne
            wytlumaczenie to banalne przeznaczenie. nic nie dzieje sie bez
            przyczyny. Zawsze cos dzieje sie po cos. To sie Ci wyjasni, moze nie
            jutro ale za miesiac, rok. Bedziesz dziekowac losowi. Wytrzymaj. A
            dziecko mozesz miec nawet majac 40 lat! Naprawde! Glowa do gory!
            Jestesmy z Toba!
          • justam1980 Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 22.08.07, 11:00
            Agata!
            Do tej pory tylko czytała no ale teraz to juz nie wytrzymałam i
            musze napisać.
            Po pierwsze mogę sie zgodzić że baaardzo mocno cierpisz w końcu to
            kawał czasu z nim spędziłaś ale ... no własnie zastanów się zamiast
            dołować czy było warto. Bo skoro on tak się zachował tzn. że jest
            zwykłym hipokrytą. Boli boli boli - zgadzam się z tym ale sama sie
            dołujesz. Agatka nie warto- tez możesz sobie ułożyć życie nie jestem
            przesadnie wierząca ale najwidoczniej Ktoś tak chciał. Najwyraźniej
            mąż nie był ciebie wart. Mężczyźni w większości przypadków nie mają
            tyle siły jak my żeby walczyć.
            Po drugie zamiast sobie codziennie powtarzać jak bardzo go kochasz i
            jak bardzo cię skrzywdził spróbój mówić sobie ile cie to nauczyło i
            jakie z tego możesz wyciągnąć wnioski. Zobaczysz że może choć teraz
            będzie ci ciężko to kiedyś dojrzejesz do myśli że ty jesteś
            wspaniała o on będzie tylko wspomnieniem
            A po trzecie stara prawda jest taka że jeszcze nikt niezbudował
            swojego szczęścia na czyimś nieszcześciu. Kiedyś i oni to
            zrozumieją .....
            A tobie z całego serca życzę dużo dużo siły i mimo wszystko
            optymizmu. Myśle że rzeczywiście musisz coś zmienić w swoim życiu.
            Niepozwól żeby on je zniszczył bo przecież zmarnował ci juz parę
            lat. Udowodnij mu że nie jesteś słabą kobietką która tylko cierpi i
            czeka na jego porwót. Bądź mu na przekór silna i dzielna. Zmień
            fryzure idź do kosmetyczki kup sobie jakieś ciuchy. Może zmień
            mieszkanie. Nie wiem zrób coś dla siebie. Nie daj mu sie zniszczyć
            życie masz tylko jedno. i nie warto go marnować. Może kiedyś ci
            opowiem jaka jest historia mojego małżenśtwa jak przez własną
            głupotę i wmawaianie sobie bzdur omal niezniszyłam mojej rodziny.
            Dopiero gdy mój mąż otarł sie o śmierć zromumiałam jak bardzo go
            kocham a tamto zostało tylko wspomnieniem którego wolałabym
            niepamiętać..... Całuje mocno TRZYMAJ SIĘ DZIELNIE
    • kocurki_dwa Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 22.08.07, 16:52
      To On jest"bezużyteczny" ale nie Ty ....wykazał się tym co zrobił
      Nie poddawaj się...
      • adzienia Re: Opowiem wam niestety smutną historię. 26.08.07, 21:37
        O dziecko staraliśmy się 3 lata, jak jego wyniki byly kiepskie, był
        załamany, potrzebował ciepła... i dostawał je ode mnie
        Kiedyś zapytałam go: jaki byłby gdyby się okazało, że to ja mam
        problemy z płodnością... Wykrakałam...
        Jego wyniki polepszyły się, inseminacje nie przynosiły
        skutku.Okazało się, że ja mam częściowo niedrożne jajowody i na
        leczenie jest trochę późnawo ze względu na mój wiek (wtedy 33)
        Przygotowania do invitro, rozmowy o ewentualnej adopcji_wszystko to
        przerosło go. Któregoś dnia powiedział, że nie jest pewien czy mnie
        kocha... Jakiś czas potem podjęłam decyzję o rozstaniu. W trakcie
        rozwodu (podobno) poznał kogoś... 3 miesiące po rozwodzie jego
        dziewczyna, 13 lat młodsza ode mnie i od niego, zaszła z nim w
        ciążę. Dzisiaj mój były mąż ma rocznego syna...
        Przeżyłam to strasznie... Czułam się jak wyrzucone, stare, 35-letnie
        pudło ... Potrzebowałam dobrych paru miesięcy, żeby się pozbierać.
        Pomogli mi w tym najpierw moi rodzice, a potem WSPANIAŁY PRAWDZIWY
        MĘŻCZYZNA, którego poznałam pół roku temu. Poznałam prawdziwą miłość
        przez duże M. Zyjemy pełnią siebie. On też sam zaproponował mi
        podejście do in vitro, właśnie szykujemy się do Białegostoku.
        Tak bardzo pragnę mydlanego happy endu w tej mojej telenoweli...
        Niezależnie jednak od efektu w Białymstoku, wiem, że musiałam to
        wszystko przejść, aby poznać ten prawdziwy wymiar uczucia.
        Teraz wiem jedno - całe szczęście, że nie miałam dziecka z moim
        byłym mężem...
        Pozdrawiam
        Ania
Pełna wersja