agata399
07.08.07, 20:45
Jestem tu codziennie, nawet kilka razy dziennie i wiem, że wzajemnie się wspieracie. Opowiem wam moją historię- 4 lata temu po krótkim leczeniu pastylkami zaszłam w upragnioną ciążę, widziałam miłość w oczach mojego męża, do tej pory to pamiętam, ale niestety w 7 tyg. poroniłam. Zaczęła się walka najpierw naturalnie, później inseminacje, aż w końcu zaszłam naturalnie i znowu radość pomieszna z obawą, miesiąc leżałam w CZMP w Łodzi i okazało się, puste jajo płodowe- koniec marzeń. W tym czasie odkryłam, że mój najukochańszy mąż rozmawia z jakąś kobietą na gadu-gadu- tłumaczył się, że musi się komuś wygadać, cierpiałam ale starałam się zrozumieć. Dopóki nie odkryłam, że wyjechaliśmy na wspólny urlop z tą panią, była w tej samej miejscowości, w tym samym czasie, jak twierdził to tylko znajoma. A dziś po dwóch latach od tamtego urlopu stwierdził, że odchodzi do niej bo ją kocha, ona ma 2 dzieci i męża, a Ja z Pewnością z kimś innym będę miała dzieci i ułożę sobie życie. Jak? Jesteśmy 10 lat po ślubie, 7 walczyliśmy o dziecko, myślałam, że jesteśmy w tym razem. Ja mam 35 lat czuję się jak zużyta i wyrzucona zabawka. To był mój pierwszy mężczyzna, tak bardzo go kochałam i kocham, wiem, że to moja wina, jestem bezużyteczna.