Kiedy stop????

23.08.07, 14:48
Mój problem z niepłodnościa zaczał sie kilka lat temu. Wtedy zaczela sie
walka, badania, laparoskopia.... i potwierdzenie endometriozy. Jednakże nie
poddawalam sie. Od niedawna dowiedzialam sie o forum. Zaczelam sledzic wasze
historie i powiem szczerze ze jakos lepiej robiło mi sie na sercu gdy
wiedziałam że nie jestem sama. Jednakze dziś wiem że juz koniec mojej
walki......Powiedziałam stop!!!!
teraz zaczeła sie druga cześć mojego życia , moze ta lepsza lub gorsza, ale
bez sledzenia @, płaczu w poduszkę itp.
Chiałam sie z wami podzielic ta nowina. I wszytskim wam zyczyc dojścia do
upragnionego szczęścia***
    • dronka3 Re: Kiedy stop???? 23.08.07, 15:20
      trudna decyzja, ostatnio sama się nad tym zastanawiałam, gdzie postawić
      granicę... ale teraz będę miała dłuższą przerwę, więc narazie samo się ustaliło...
      życzę poowodzenia smile
      • szyszka39 Re: Kiedy stop???? 23.08.07, 15:45
        Podziwiam, ja na razie jeszcze do tego nie dojrzalam. Oby to bylo to
        lepsze zyciesmile Powodzenia
        • lyka Re: Kiedy stop???? 23.08.07, 16:20
          Też pomału dochodzę do tego że chyba nie warto tak bardzo się starać.Całe moje
          życie podporządkowałąm ciąży: nie wyjechałam na urlop, nie robię prawa jazdy,
          nie nauczyłam się pływać, nie zmieniłam okropnej pracy bo....może zajdę wreszcie
          w ciąże. I nie ma ciąży a ja chodzę po świecie z przygnębioną miną.
          • anulka59 Re: Kiedy stop???? 24.08.07, 07:25
            Ja jeszcze takiej decyzji nie podjęłam ale nie oczekuję zbyt wiele
            po leczeniu a nawet nie mam nadziei ze przymniesie ono ciążę.Pewnie
            to głupie ale też mam dość przepłakanych nocy bo kolejny razprzyszła
            @.Pewnie niedługo teżpowiem stop.
            • dobdob0106 Re: Kiedy stop???? 24.08.07, 09:08
              Tylko jak to zrobić żeby nie myśleć , dać spokój, zacząć żyć dla
              siebie , ja chyba nie potrafię chociaż próbowałam . Rozum mówi mi że
              nic z tego nie będzie , ale ciagle gdzieś tli się ta iskierka
              nadzieji. Czasem myślę że ja nie mam innych problemów tylko brak
              dziecka , nic innego sie nie liczy. Jeszcze pół roku temu myślałam
              że to juz bardziej nie może boleć , a teraz chyba jest coraz gorzej,
              kładę się spać myślę, w nocy mi się śni, budzę się to samo, to
              siedzi gdzieś w mojej podświadomości, jak długo jeszcze tak dam radę.
Pełna wersja