Opowieści o problemach z zajściem w ciążę....

IP: *.uz.zgora.pl 07.07.03, 14:10
Hej dziewczyny.Mam taki pomysł.Niech każda z Was (jeżeli ma ochotę), opowie o
swoich problemach z zajściem w ciążę.Jak długo się leczycie, co jest powodem
braku ciąży, jakich leków używacie...
Może to pomóc innym dziewczynom,które dopiero zaczynają się leczyć i nie są
jeszcze tak "doświadczone" jak my...sad Co o tym sądzicie???
Pozdrawiam
    • lidek0 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 07.07.03, 14:52
      Pomysł generalnie niezły. Tylko jak ja piszę, że podstawą do diagnozy
      czegokolwiek są badania to ciągle słyszę o stresie , chociaż nie wiem czemu
      takie badania mają być stresujące.
      Ale po kolei, może się to komuś przyda.
      Bez żadnych badań ciąża. Szybkie poronienie. Żadnych badań – jak się potem
      okazało zrosty – w ich efekcie ciąża pozamaciczna i usunięcie jajowodu. Potem
      seria badań: biopsja endometrium, histerosopia diagnostyczna i operacyjna,
      laparoskopia i laparotomia, HSG, profile hormonalne, badanie nasienia, chorób
      odzwierzęcych. Do tego dwurożna macica i masa stresu bo nikt mnie nie raczył
      wcześniej porządnie przebadać, straciłam czas i zdrowie /w sumie ponad 4 lata/.
      Wnioski: badania przed ciążą: hormony, choroby odzwierzęce, szczepienia na
      żółtaczkę i różyczkę, badanie nasienia. Po poronieniu HSG na drożność i
      wykrycie ewentualnych zrostów
      pozdrawiam
      • Gość: sylwia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: 81.15.213.* 12.07.03, 15:31
        Od zawsze jak pamiętam miałam regularne cykle. Problemy zaczęły się jak
        zaczęłam stosować tabletki antykoncepcyjne. Po pierwszym opakowaniu nie
        dostałam miesiączki poszłam do ginekologa dała na wywołanie progesteron w
        zastrzykach po kilku dniach była miesiączka i tak przez półroku ten sam
        scenariusz. Po rozmowie z mężem zmieniłam na innego lekarza nie badająac
        hormonów zaczęła podawać mi hormony co miesiąc brak miesiączki pojawiły się
        torbiele a na wywołanie Luteina i tak przez rok.Zmieniłam lekarza tym razem
        pojechaliśmy do Poznania po pierwszej prywatnej wizycie pobyt w klinice na
        Polnej.Prof. złapała się za głowe jak można mieć tak wysoki poziom hormonów
        wszystkie przekroczone przynajmniej 5-krotnie, dała tabletki na odchudzanie
        (poprzednie mówiły chce mieć pani dziecko to proszę zapomnieć o figurze) i
        zdiagnozowano PCOs. Po dwóch miesiącach leczenia miałam już regularne cykle i
        zaczęłam brać Clo ale jajeczkowania nie było.Po 1,5 roku zdecydowaliśmy z mężem
        na zabieg. W marcu miałam robioną klinowa resekcje jajników i od tego czasu mam
        jajeczkowanie naturalne.Mąż ma zaniżone troszeczkę nasienie więc prawdopodobnie
        we wrześniu zdecydujemy się na pierwszą inseminację.A może do tego czasu zdarzy
        się cud.Zobaczymysmile i kończąc dodam, że leczymy się 3 lata.
        Pozdrawiam
        Sylwia
    • Gość: Elwira Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.uz.zgora.pl 08.07.03, 14:05
      Dobry pomysł.Jestem tu nowa i faktycznie chętnie się od was czegoś
      dowiem.PISZCIE DZIEWCZYNYsmile
    • so-nia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 08.07.03, 14:30
      Dobry pomysł z tym wątkiemsmile więc i ja się wpisuję.

      Od zawsze miałam niezbyt regularne miesiączki, ale kilka lat brania tabletek
      anty pozwoliło mi skutecznie zapomnieć o problemie. W końcu odstawiłam, bo
      zaczęłam myśleć o dziecku - nie od razu, ale w niedalekiej przyszłości.
      Pierwszych kilka miesiączek w miare regularnych, a potem cykle 50, 80, ponad
      studniowe. Więc do lekarza, zwykłego ginekologa. Progesteron na wywołanie, "a
      potem zobaczymy". Konsultacja u innego lekarza - rada, żeby od razu udać się do
      kogoś, kto zajmie się mną dokładnie, zdiagnozuje itp. Więc udałam się prywatnie
      do pani doktor gin-endokrynolog. Od razu na pierwszej wizycie dostałam
      skierowanie do szpitala na wszystkie badania hormonalne. Diagnoza - PCOS, cykle
      bezowulacyjne. Na pierwszy ogień poszła zbyt wysoka prolaktyna, zbijam ją już
      ponad dwa miesiące, miesiączki wciąż nie ma, zatem następna wizyta - dostałam
      Clo na stymulację. Ale postanowiłam zmienić lekarza na takiego, który
      specjalizuje się w leczeniu niepłodności. Zastanawiam się właśnie, kogo wybrać
      (w wątku poniżej). I to na razie tyle. To wszystko trwa od prawie 10 miesięcy
      (licząc od pierwszej prowokowanej miesiączki). Oprócz diagnozy i widma laparo
      za 3-4 miesiące nic się nie zmieniło. Ze stymulacją wstrzymujemy się aż będą
      wyniki badania nasienia i może do niej przystąpimy - już pod kierunkiem nowego
      lekarza.
      • dorunia1 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 09.07.03, 18:25
        so-nia napisała:

        > Diagnoza - PCOS, cykle bezowulacyjne.

        wiesz co ,dokladnie to samo miala moja kolezanka. latami leczyla sie i nic.
        trafila do dr. dubrawskiego w wwie i po podjetym przez niego leczeniu, ktore
        trwalo 2 lata, urodzila zdrowego synka.

        u niego w gabinecie wisza 2 gabloty noworodkow, ktorym on "pomogl" przyjsc na
        swiat, wiec chyba jest w tym dobry.

        jesli chcesz, to podaje kontakt: [022] 837-70-70

        pozdrawiam

        ps. ja tez mam pco, tylko cykle owulacyjne...
    • Gość: Franczeska Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.uz.zgora.pl 08.07.03, 15:15
      Ja natomiast staram sie z mężem o dzidzię 11 miesięcy.Ostatnio lekarz przepisał
      mi duphaston, ktory zupełnie rozregulował mi cykl.Po duphastonie spożniala mi
      się miesiączka 9 dni.W ciągu tych 9 dni zrobilam kilka testów ciążowych-
      wszystkie pozytywne.Później przyszla miesiączka i bylo juz po wszystkim
      sad Wczoraj bylam na wizycie u lekarza.Zalecił mi od razu laparoskopię w
      Poznaniu na Polnej.Nie wiem ile to kosztuje i jak wygląda taki zabieg
      (widzialam,ze jakaś dziewczyna też pytala na forum o klinike na Polnej).Nie
      wiem co mam myśleć- chcemy z mężem jeszcze troche poczekac - mąż zrobi jeszcze
      badanie nasienia, ja natomiast wszystkie badania hormonalne.Acha.Dowiedzialam
      sie jeszcze, ze mam dość małą macicęsad Ponoć z zajsciem w ciążę przy małej
      macicy nie powinno być problemu, dowiedzialam sie ze problemem bedzie
      utrzymanie ewentualnej ciążysadPowiem szczerze, ze od tego wszystkiego juz żygać
      mi się chce- jestem wyczerpana psychicznie i nie mogę dopuścic do siebie myśli
      ze moglabym sie kiedys tak naprawde wyluzować...
      Pozdrawiam i życzę Wam dziewczyny powodzenia.
    • Gość: Uluś Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: Enigma:* / 192.168.10.* 08.07.03, 15:58
      Oto moja opowieśc o walce o dziedzię. Pierwsza ciąża bez żadnych problemów
      zakończona popronienm w 8 tyg. Żadnych badań - bo tak się zdarza mówili
      lekarze. Druga ciąża po rocznej przerwie po pierwszej i pięciu cyklach starań.
      Wylądowałam w szpitalu po tym jak lekarz stwierdził ciąże pozamaciczną, w
      szpitalu okzało się, że ciąża jest tam gdzie powinna, czyli w macicy i ładnie
      się rozwija, aż nagle pojawiło się plaminie, zbytnio się mną nie przejmowano-
      nawet nie dostałam zastrzyków na podtrzymanie, więc poroniłam w szpitalu(po 10
      dniowym tam pobycie). Nadal lekarze mówili, że tak się zdarza, ale na wlasną
      rękę zrobiłam juz częśc badań, które nic nie wykazały. Po pól roku znowu
      starania, faszerowanie się przez prawie rok Duphastonem, co nic nie dawało,
      lekarz nie kierował mnie na żadne badania(oprócz badania nasienia męża) i tak
      minął prawie rok. I nie starczyło mi cierpliwości i pojechałam do warszawskiej
      kilnkiki leczenia niepłodności- tam zlecono nam wiele badań wiele badań-
      hormony, choroby odzwierzęce, badania cytygenetyczne, chlamydia, test
      Friberga, posiewy, cytologia itd. Zdiagnozowano u mnie brak owulacji, ale
      dlaczego jej nie mam- tego mi nikt nie wyjasnił. Zaszłam w ciąże w pierwszym
      stymulowanym lekami cyklu, ale znów poroniłam. Skierowano mnie do prof.
      Malinowskiego do Łodzi. Tam znów wiele badań imunnologicznych za olbrzymie
      pieniądze i szczepienie limfocytami męża. Potem po właściwym wyniku MRL
      pozwolenie na zafasolkowanie i znów stymulacja- Clo, zastrzyki z Menogonu,
      ciagłe USg, Pregnyl i okazało się, że pęcherzyk nie pekł. Efekt całej
      stymulacji to 2 cysty i trzykrotnie powiększony jajnik( 3 miesiećzne leczenie
      cyst, skróciło mój czas na zaciążenie do 2 cykli). Czekam teraz na okres i
      przystępuję do kolejnej stymualacji, ale już u innego lekarza. Leczę się
      intenstywnie 3 lata, a jestem 4 lata od pierwszego poronienia. Nie licze już
      morza łez po kolejnych staratach fasolek i niepowodzeniach i kupy wydanej
      kasy... oby tylko się udało ...
      • Gość: Franczeska Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.uz.zgora.pl 08.07.03, 16:07
        To naprawdę smutne co napisalaś.Życzę Ci Uluś powodzenia,dużo szczęścia,
        wytrwałości.Jeżeli któregoś dnia dowiesz sie, ze mala fasolka jest juz w Twoim
        brzuszku - podziel sie z nami tą radosną nowiną.Jeszcze raz POWODZENIA -
        trzymam kciuki żeby okres nie pojawił Ci sie przez kolejne 9 m-cy smile)) Glowa do
        gory...smile))
        • beata5555 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 08.07.03, 16:42
          Ja jestem mężatką 9 lat, na początku nie chcieliśmy mieć dziecka i niebyło. Po
          dwuch latach próba i ciąża. Wielka radość, żadnych obaw. 12 tydzień ciąży
          plamienie wizyta u lekarza ,a on zaleca witaminy i odpoczynek. W nocy krwotok,
          szpital i poronienie.Lekarz powiedział, że się zdaża i to nawet lepiej ,że
          poroniłam niż by miało urodzić się chore. Zmiana lekarza ,badania hormonalne,
          leczenie antybiotykami oraz rok przerwy. Po roku stymulacja, zastrzyki z
          progesteronu i ciąża. Tym razem lekarz "dbał" o nią tak jak ja.Duża ilość leków
          na podtrzymanie a po 9 miesiącach córeczka( ważyła 4650 i 62 cm). W domu
          radość. Gdy córka skończyła półtora roku postanowiliśmy mieć drugie
          dziecko.Mijały miesiące i nic, po wizycie u lekarza znów badania ,wymrażanie
          nadżerki, stymulacja i ciąża.W 8 tyg. poronienie.Po dwuch latach kolejna
          ciąża , 12tydz. USG wykazuje ,że płód jest martwy i znów tragedja ,łzy i
          smutek. Ja jednak mogę się pocieszyć córką. Obecnie ma 6 lat i domaga się
          rodzeństwa. Diagnoza brzmi cykle bezowulacyjne ,oraz trudność w donoszeniu
          płodów męskich. Obecnie podchodzimy z mężem do ostatniej próby, może się uda.
          Pozdrawiam Was i trzymam za Was kciuki POWODZENIA.
      • Gość: Beata Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.bater.net.pl / 192.168.10.* 12.07.03, 19:06
        my jesteśmy prawie 5 lat po śubie. mamy za soba 4 poronienia - poczatek 6
        miesiaca i potem kolejno 7, 9, 6 tydzień. miedzyczasie mnóstwo badań wszystko
        jest w porządku lekarze mówią ,że można próbować do skutku , decyzja należy do
        nas ,ale my już nie mamy siły. pozdrawiam was wszystkie powodzenia
    • Gość: mamusia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 17:22
      Witam,
      moja historia to zupełnie inna bajka. Zaczęło się od banalnego zapalenia
      przydatków. Żle leczone przeszło ze stanu ostrego w przewlekły. Ojawów prawie
      nie było - czasami bóle w dole brzucha. Jednak w środku trwała straszna
      dewastacja. Zbyt gruba ściana jajnika powodowała, że nie pękały pęcherzyki i
      robiły się z nich torbile. Po 9 miesiącach szpital i operacja. Stałam się
      sławna na całą Matkę Polkę bo "domywał" się do mojego zabiegu prof. Szpakowski.
      W brzuchu miałam totalny gnój. Całe przydatki otorbione w wyjałowionej ropie.
      Uratowali mi jeden jajnik. Odechciało mi się żyć. Uratowały mnie słowa mojej
      ciotki: "Co słyszałam, że jesteś matka nowej generacji i będziesz miała dzieci
      z probówki?". To było 13 lat temu...
      Skończyłam studia, wyszłam za mąż i dwa lata temu stwiedziliśmy, że nadszedł
      czas na dziecko. Poszliśmy do Gamety. Odpadła nam cała zabawa w diagnostykę,
      potrzebny był jedynie wynik nasienia żeby zdecydować czy normalne In vitro czy
      ICSI. Oczywiście jak można się spodziewać nasienie do bani bardzo mało
      plemników i prawie wcale prawidłowo ruchliwych. Tak więc ICSI. Pierwsze
      podejście nieudane, zaraz potem mrozaczki też pudło. Odczekaliśmy 4 miesiące i
      kolejne podejście. I co? Do trzech razy sztuka!!! Rok temu urodziłam cudnego
      chłopczyka 4 kg, 58 cm.
      Kochane dziewczyny życzę powodzenia. Nie poddawajcie się
      mamusia
      • dorunia1 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 09.07.03, 18:30
        >potrzebny był jedynie wynik nasienia żeby zdecydować czy normalne In vitro czy
        >ICSI.

        czy moglabys napisac, co to jest ICSI?...czy to jest jakies wspomaganie
        nasienia meza?...
        • so-nia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 10.07.03, 08:34
          ICSI to jest takie wspomagane in vitro - wpuszcza się wybranego plemniczka
          wprost do komórki jajowej, tzn. nakłuwa się jej błonę i zapładnia
          a w in vitro wpuszcza się tylko nasienie tam, gdzie jest komórka i czeka się, a
          komórka z plemnikiem łączą się same
    • Gość: zuza Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.03, 20:32
      Franczeska poprostu jestes genijalna,pomysł SUPER!Jestem nowa ale dowiedziałam
      się więcej od was niż od lekarzy.Mężatką jestem od 4 wiosen,początkowo
      chcieliśmy z mężem ustawić sie co nieco a o dzidzie aż tak bardzo nie
      staraliśmy ani nie zapobiegaliśmy.Od pół roku stajemy na głowie żeby ją mieć,z
      badań wynika że wszystko w porządku i nie dopuszczamy że może być inaczej,ale
      pomimo to i tak się stresuje.Niedawno temu do naszego życia weszła teściowa z
      butami.Zaczeła prawić mężowi kazanie że wine za to ponosze ja i matki to już
      napewno zemnie nie będzie,a do tego taki związek niema przyszłości a bez dzieci
      to żadna rodzina.Jednym słowem chodzi jej zmiane przyszłej matki dla jej
      wnuków.Początkowo było to dla nas śmieszne i potraktowałam to jakojej głupi
      dowcip.Ale teraz patrze na to inaczej i naprawde jestem wkurzona.Poprostu
      głupie babsko!A tak bym chciała spokoju który jest niezbędny do zaciążenia.
      Troszke nie na temat,ale pewnie nie jedna teściowa potrafi podnieść
      ciśnienie we krwi a już nie mówiąc o rzucenie na mnie oskarżenia że to moja
      wina że do tej pory nie posiada wnuka.POZDRAWIAM WSZYSTKIE PRZYSZŁE MAMCIE I TE
      OBECNE(prucz teściowych)
    • Gość: asia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.net 08.07.03, 22:39


      Historia nasza jest następująca: 1,5 roku bezskutecznego starania się o
      dziecko, potem rok diagnozowania łącznie z HSG i okazalo się, że powodem jest
      wrogi śluz. To było w przyszpitalnej poradni leczenia niepłodności. Kolejny
      krok to klinika leczenia niepłodności i prawie wszystkie badania od początku.
      Wszystko jest niby ok, mój organizm działa jak zegarek, wyniki męża super a
      kolejne inseminacje nie dają efektu (było ich 5). Kolejnym krokiem było ICSI
      pobrano mi 10 komórek, rozwinęły się cztery -dwa zarodki trafiły do mojego
      brzuszka dwa miały być zamrożone, niestety wszystkie obumarły. Lekarz który
      prowadził mnie na samym początku i co do którego mam bardzo duże zaufanie
      proponuje kolejne inseminacje, ale my już nie mamy siły właśnie minęły 4 cztery
      lata starań.
    • mutantowa Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 09.07.03, 17:08
      U nas to było tak:2 lata starań, latania po beznadziejnych lekarzach,
      koszmar. Jakieś 3 lata temu miałam zapalenie pęcherza, niby nic ale przy okazji
      i przydatków, o których nikt podczas leczenia nie wspomniał.Przez 3 lata TRI-
      regol, po odstawieniu poczekaliśmy 2 miesiące i okazało się że mam torbiel, no
      ale to ponoć nic nie przeszkadza. Pół roku starań i nic, potem 6 miesięcy
      CLOSTILBAGYT, nikt nawet nie kazał mi zrobić podstawowych hormonów, a co
      dopiero monitoring cyklu. Rok już za nami więc laparoskopia i usunięcie
      torbieli. Jak mnie operowali to sprawdzili drożność jajowodów, były ok. Po paru
      godzinach przyszła dr. która mnie operowała i powiechiała że mam straszne
      zrosty jajowodów z jelitem, a ona zamiast je uwolnić stwierdziła, że wystarczą
      antybiotyki, mało nie oszalałam ze złości, one już tam 3 lata były a ona o
      antybiotyku mówi.A profesor w szpitalu powiedział mi jeszcze że moja macica
      jest jak u 12-sto latkismile Ale nic kolejny dr. i znowu CLO 2 miesiące i
      nic ,endokrynolog a ani jednego hormonu nie kazał robić, ale zaproponował USG
      podczas jajeczkowania i co sie okazało że ja nie mam jajeczkowania i pewnie go
      wcale nigdy nie miałam. Zapisał MENOGON + CLO i nic, na kolejnej wizycie
      usłyszałam że jajniki trzeba odczulićsmile Jasne, postanowiłam zadzwonić do
      Novum,dostałam wykaz badań kiedy co robić i umówiłam się na wizyte. Dr.kazał
      zbadać PRL i wyszło, że 2500 po MTC, zapisał bromergon, MENOGON + CLO +
      pregnyl,usg przez 4 dni i teraz już jesteśmy w 3 miesiącu.
      Po tych wszystkich wizytach, badaniach pomysłach sama chyba zacznę leczyćsmile
      może upławy to oni potrafią rozpoznać, ale nawet zwykłych badań nie zalecą.
      Postanowiliśmy, że kiedy zaczniemy starania o kolejnego dzidziusia to bez
      namysłu umówimy się do odpowiedniej kliniki.
      Rany, kto to przeczyta, ale mogłbym jeszcze sporo naopowiadać.
      Serdecznie pozdrawiamy i życzymy powodzenia Magda+fasolka
      • Gość: Franczeska do Magdy IP: *.uz.zgora.pl 09.07.03, 17:30
        Hej Madzik! Moglabys mi napisac czy mialaś wogole mialaś jakies objawy owulacji
        (klucie w boku brzucha itd)nawet jak nie miałaś owulacji.Ja mam od wczoraj bóle
        w boku brzucha - dziś jest 15 dzien cyklu a mnie lekarka powiedziala ze
        owulacji jeszcze nie bylo - pomimo że mam boleści.Proszę o odpowiedz.
        Pozdrawiamsmile
        • Gość: magda Re: do Magdy IP: *.echostar.pl 09.07.03, 17:58

          Hej,

          Jedynym objawem, który zaobserwowałam po badaniu, bo wcześniej jakoś nie
          zwróciłam na to uwagi, było bardzo krótkie, bolesne kilkusekundowe kłucie w
          boku brzucha Przez ostatni rok miałam bardzo nieregularne miesiączki dlatego
          lekarka zdecydowała badać mnie od 8 dnia cyklu. Chodziłam codziennie na Polną
          i obserwowałyśmy jak jajo rośnie. 14 dnia pękło.
          A u Ciebie jest jajo, czy problem polega na tym, że nie pęka?
          No ale i niestety u nas dalej nic. Wybieramy sie w przyszłym tygodniu na
          następną wizytę i pewnie kolejne badania. Teraz po 1,5 rocznych próbach bardzo
          żałuję, że wcześniej nie zdecydowałam się na wizytę u ginekologa. Coś czuję,
          że przed nami jeszcze długa droga.

          Pozdrawiam,
          m.
          • Gość: Franczeska Re: do Magdy IP: *.uz.zgora.pl 09.07.03, 18:10
            Ja prawdopodobnie też bedę miała w najbliższym czasie skierowanie na Polną do
            Poznaniasadu mnie jak narazie nic nie wynaleziono.Staramy się z mężem o dzidzie
            od ok.roku.W tym cyklu robie wszystkie badania hormonalne a mój mąż bad.
            nasienia.Pan doktor, żeby skrocić mi drogę, zaproponował od razu laparoskopie -
            tuż po badaniu nasienia męża.Ja zawsze czulam bol owulacyjny, jednak to nie
            jest 100 pewnością ze owulacja następowała.Bylam dzis u lekarza i usg nie
            wykazalo owulacji mimo ze to juz 15 dzien, a bol zaczął sie 13 dnia cyklusad((
            • mutantowa Re: do Magdy 11.07.03, 11:33
              Cześć dziwczyny. U mnie wcale nie chciały rosnąć pęcherzyki, i po tym zestawie
              menogon + clostilbagyt+ pregnyl (końskie dawki) urosły 3 i jeden pękł no i już.
              A co do objawów owulacji no to były chociarz jej wcale nie było, ból w
              podbrzuszu, kłucie jajników, nawet śluz idealny a i tak zero jajeczkowania,
              robiłam testy owulacyjne i nic nie pokazały ciekawego. USG i zawsze nic ani
              jednego pęcherzyka. Już mnie na kolejną laparoskopie chcieli wysłać, dziurawić
              jajniki chcieli bo niby osłonka zatwarda, ale pomogło 3,5,7,8dc menogon po 150
              jednostek, 5,6,7,8,9 cd clostilbagyt, potem 11dc usg 2 pecherzyki 1,6 cm i
              tegosamego dnia jeszcze 150 j menogonu 12usg po 2 cm, wieczorkiem 13dc 10000j
              Pregnylu, 14dc bzykanko rano wieczorem i ranosmile no i bedzie dzidzkasmile
              Ja troszkę oszukałam lekarza i zamiast 1 tab clo brałam po 2 bo wczesniej
              brałam po 1 i nic więc stwierdziłam że 2 i już. Co prawda to z jednego który
              niepękł zrobiła się torbielka ale sama zeszła.
              A czy Wy dziewczyny coś bierzecie bo czasami to jajniki poprostu trzeba kopnąć
              i to tak mocno jak u mnie. 2 lata starań i nic a jak dostały kopa to pomogło.
              Ja sama poprosiłam o ten zestaw Dr. bo tak mi poradziła jedna z dziewczyn na
              tym forum, więc i wy poproście może. A moje okrest też były nieregularne bardzo
              jakieś 3 do 4 razy w roku miałam, zawsze dostawałam luteine albo duphaston co
              miesiac na wywołanie.
              Pozdrawiam Magda
      • Gość: Aurelia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.sokolowice.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 19:29
        Cześć wszystkim!
        Bardzo zainteresowały mnie Wasze listy. Zdecydowałam się napisać do Was bo
        znalazłam się w sytuacji, w której nie wiem jak postapić i co myśleć. Dlatego
        proszę o Wasze opinie na temat, który poniżej postaram się wyłuszczyć!
        Mam 25 lat, mój mąż ma 39 lat. Od dwóch lat się nie zabezpieczamy w żaden
        sposób, od roku często rozmawiamy o dziecku. Czekamy "aż się trafi". Od kilku
        dni (chociaż martwiło mnie to już dawno) rozmawiam z mężem, bo nie chcę dłużej
        czekać i boję się że coś jest nie tak ... Mój mąż "uspokaja" mnie mówiąc,
        że "to wszystko zależy od Bozi a więc trzeba czekać i nie denerwować się" -
        dosłownie tak ze mną rozmawia. Powiedzcie czy ja przesadzam pytając go "a może
        wystarczy się zbadać i być może znajdzie się jakaś drobna przeszkoda, którą
        lekarz pomoze usunąć i wtedy nie będziemy czekać, czy nie powinniśmy spróbować
        pomóc szczęściu w tej sytuacji?" Na co on odpowiada mi, że mnie kocha i
        obejdzie się bez żadnych lekarzy ...
        Przyznam się szczerze, że od tych jego uspokajających wyznań zrobiłam się
        drażliwa, zła, wściekła na niego, na siebie, mam ochotę go zostawić bo mu
        chyba nie zależy. Nie chcę mieć dzieci za x-lat bo mój mąż za pół roku skończy
        czterdziechę i on się wcale nie przejmuje "przyjdzie czas przyjdzie radość -
        oczywiście kochanie bardzo chcę żebyśmy mieli dziecko" - mdli mnie, boli mnie
        żołądek nie jem, albo się obżeram i płaczę, płaczę, płaczę (wtedy mówi mi że,
        powinnismy pójść do psychiatry, bo nie powinnam być taka nerwowa!!!!!!!
        Ja nie jestem nerwowa!!! Chcę mieć dziecko, chce żeby mi pomagał, a on swoje.
        Uważam, że (za 2 m-ce skończę 25 lat), później nie będę miała ochoty
        ryzykować, męczyć się i swoje ciało. Teraz mogę łatwiej poradzić sobie z
        dojściem do sylwetki i wagi, która jest dla mnie bardzo, bardzo ważna. Mam
        bardzo ładną figurę, zero zbędnych kilogramów, ale takie cuda nie trwaja
        wiecznie i myslę, że jeśli urodzę za rok, półtora to łatwo się pozbieram i
        wrócę do swoich wymiarów, będzie mnie to bardziej mobilizowało teraz niż
        kiedyś - później, bo chcę mieć dziecko, dom, rodzinę i chcę się cieszyć swoją
        młodością i atrakcyjnością. Myśl o nadwadze, niewyspaniu postarzeniu się przez
        stres i nerwy dobija mnie kiedy widzę, jak On mi mówi "spokojnie kochanie".
        Chcę być mamą, bardzo chcę być mamą, ale też atrakcyjną i zgrabną kobietą.
        Chcę się cieszyć życiem i mieć dla kogo żyć. Tymaczasem widzę nad głową tylko
        czarne chmury.
        Pomóżcie. Nie mam już siły żeby płakać ....
        • beata5555 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 14.07.03, 10:12
          Cześć Aurelio.
          Powinnaś wytłomaczyć twojemu mężowi jak bardzo zależy ci na dziecku. A do
          lekąrza możesz iść bez niego i tak najpierw ty będziesz robiła badania. Patrząc
          na to z innej strony twój mąż ma 40 lat, im dużej będzie czekał tym będzie
          starszy, a wyczowanie dziecka trwa długo, nim dziecko osiągnie pełnoletność to
          on będzie miał ok. 60 lat lub więcej.Nie załamuj się tylko rozmawiaj szczeże i
          mów co ci leży na sercu bo inaczej wasz związek się rozpadnie.
          Powodzenia.
    • Gość: jagoda2 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 17:22
      Cześć dziewczyny!
      Czytam te Wasze opowieści i kręcę głową z niedowierzaniem. Pomyślałam więc,
      że "ku pokrzepieniu serc" opiszę Wam najkrócej, jak to tylko możliwe, moją
      historię.
      Otóż jestem (byłam) "posiadaczką" PCO i tylko dzięki zdecydowanej postawie
      mojego lekarza, jego kompetencjom, doświadczeniu zawodowemu i szanowaniu
      naszego wspólnego czasu oraz moich pieniędzy, jestem dzisiaj szczęśliwą mamusią
      półrocznej Oleńki smile). Zacznę jednak od początku: od zawsze miałam
      nieregularne miesiączki i, prawdę mówiąc, czasami było mi to nawet na rękę,
      dopóki nie "zachciało nam się" dzidziusia. Od kilku już lat chodziłam do mojego
      lekarza i wiedziałam, że kiedy zacznę poważnie myśleć o dziecku, to mam mu o
      tym odpowiednio wcześnie powiedzieć (to jego słowa). No więc powiedziałam i
      zaczęła się cała "procedura" leczenia: najpierw monitorowanie cyklu na USG -
      wykazało, oczywiście, brak owulacji. No więc kilka cykli na Clostilbegycie z
      miernymi efektami, tzn. pęcherzyki rosły, ale nie pękały (tzw. LUF). No więc
      decyzja o laparoskopii (wcześniej poprzedzona HSG, które wykazało całkowitą
      drożność obydwu jajowodów), o której mój lekarz wspominał praktycznie od samego
      początku. Laparoskopię przeżyłam rewelacyjnie i po wspomaganiu Duphastonem
      (endometrium miałam kiepskie) zaraz w pierwszym cyklu po laparoskopii zaszłam w
      upragnioną ciążę. Nawet mój lekarz, który nie ukrywał swojej radości z powodu
      naszego "wspólnego" sukcesu, zapytał: "jak Pani to zrobiła?" smile). Dlatego
      chciałam Wam, dziewczyny kochane, powiedzieć, że podstawą jest trafić od razu
      do dobrego lekarza, który porządnie zabierze się do rzeczy, a nie będzie
      wymyślał coraz to nowe teorie i wyciagał od nas bezlitośnie pieniądze. Dodam
      jeszcze, bo może to kogoś zainteresuje, że mieszkam w Poznaniu i zabieg miałam
      wykonywany w Klinice na Polnej (tam też urodziłam Oleńkę).
      Pozdrawiam Was serdecznie i gdyby któraś z Was miała jakieś pytania, chętnie
      odpowiem, ale piszcie raczej na priva, bo ostatnio bardzo rzadko zaglądam na
      Forum. Mój adres to: kksl@wp.pl
      Jagoda
      • feminka1 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 12.07.03, 01:45
        Witajcie
        Ja też dwa miesiące temu straciłam ciążę. Była to ciąża pozamaciczna. Fizycznie
        już się prawie pozbierałam, ale psychicznie czuję się coraz gorzej. Nie bardzo
        wiem jak z innymi o tym rozmawiać i jest mi ciężko. I nie wiem także co dalej.
        Czuję, że jestem na rozdrożu.
        Pomóżcie
        • beata5555 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 14.07.03, 10:20
          Witaj Feminiko.
          Jeśli chcesz pogadać to podaj nr. gadu gadu.Napisz go na forum lub jeśli
          woliszna mój adres misiio@op.pl Pozdrawiam i czekam na wiadomość.
    • Gość: Ania Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.alpat.h.pl / 10.10.0.* 14.07.03, 09:06
      My z mężem staramy się od 4-5 lat. Na początku przez dwa lata nic nas nie
      niepokoiło, ale pózniej zaczeły się schody.
      Zaczeły się ostre bóle brzucha,zasłabnięcia itd.
      Przenosili mnie ze szpitala do szpitala, trafiłam do CZMP wŁodzi do
      prof.Radwana i Pawlickiego. Przez tydzien pobytu zrobili mi badanie na OB i USG
      endowaginalne i nic więcej!!Wypisali do domu a na pytanie, dlaczego skoro nic
      sie nie poprawiło, co mi jest jak sie dalej leczyć itd, odpowiedzieli ze jeśli
      chce wiedziec co mi jest i jak sie dalej leczyc to zapraszają do prywatnej
      klinii na tyłach CZMP- skutek załamanie nerwowe- depresja!!
      Bóle nie ustępowały i mimo depresji znalazłam się u innego lekarza ,
      specjalisty od endometriozy, zbadał i stwierdził że natychmiast do szpitala!!
      Dwa dni później leżałam na stole. Zrobiono laparoskopie i dr. stwierdził " że
      takiej Dżungli jeszcze nie widział", endometrioza III stopnia ( IV stopień to
      rak!), nic nie mógł usunąć ani przeciąć bo się bał że mi wszystko pozrywa. Rok
      leczenia DECAPEPTY'em 800zł jeden zastrzyk plus prywatne wizyty 1-2x w miesiącu,
      ( ponad 9 000 zł), oczywiści po wypisie ze szpitala nie dostałam żadnego opisu
      Laparoskopi( wszyscy zdziwieni) a doktorek powiedział ze on mi wszysko wyjaśni
      prywatnie.Wyjechałam za granicę i zapomniałam o chorobach. Po przyjeżdzie do
      kraju znów zaczełam się stać i Trafiłam do dr. Niwalda w CZMP do kliniki
      niepłodnośći.Jako pierwszy wpadł na pomysł zrobienia PCTestu,( za gęsty śluz),
      badań hormonalnych i zlecił HSG.
      Okazało się że nie ma żadnych zrostów, jajowody prawidłowe, macica równa,
      gładkościenna wszystko idealne!!!( endometrioza jest nie uleczalna!) Jak to
      możliwe pytam lekarza, a on pyta czy ja napewno miałam endometriozę , bo mu sie
      wyniki kupy nie trzymają!!!!!!!!!!
      Jak tu nie oszaleć?? Dzisiaj sprawdzam wyniki i decyzje lekarza z kilkoma
      innymi, rozmawiam z dziewczynami na różnych stronach i wszystko konsultuję.
      Już nie mam zaufania do lekarzy, nie w 100%
      Pozdrawiam Ania
      perelk@op.pl
    • Gość: aguska Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.ab-byd.edu.pl 14.07.03, 13:26
      Witam. Nie moglam zdecydowac sie, czy napisac, bo jestem na poczatku drogi
      zaplanowanego smile starania sie o dzidziusia. Choc od kilku lat lekarze
      powtarzali, ze mam zaburzenia hormonalne(hirsutyzm, niedoczynnosc tarczycy) i
      moge miec trudnosci z zajsciem w ciaze . Bralam Diane 35. Po wyjsciu za maz
      bralam tabletki antykonc. A teraz, gdy posatnowilismy miec dzieciatko, okazuje
      sie, ze to wcale nie takie proste. Poszlam do lekarza, zeby sie przebadac i
      stwierdzil PCO. Na razie nie wpadam w panike, ale przyznam, ze sie troche
      obawiam. Biore teraz Luteine na wyregolowanie cyklu, potem bede brac Diane,
      zeby zbic testosteron, a potem mam miec robiona indukcje owulacji. Mam
      nadzieje, ze z dobrym skutkiem.Pozdrawiam.
    • Gość: kasialu Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.mofnet.gov.pl 15.07.03, 14:38
      Ja juz opisywałam swoją historię, ale w kilku zdaniach opisze jeszcze raz.
      Trzy lata temu zaczęłam swoje starania o dziecko /z męzem oczywiście hihii/.
      Cztery m-ce i nic. Poźniej stwierdziliśmy, że to jeszcze nie ten moment. Znowu
      zaczęłam brac tabletki anty. Półtora roku temu zaczęliśmy się znowu starać o
      dziecko - dokładnie od 1 stycznia 2002. W sierpniu zaszlam w ciażę - jak się
      okazało pozamaciczną. Leczenie metotreksatem. Odczekałam do stycznia i znowu
      próbowaliśmy. Lekarze nie znaleźli przyczyny ciązy pozamacicznej bo .... nie
      szukali. Powiedzieli, że przyczyn może być milion. Teraz lekarz kazał mi
      próbować do lipca czyli do teraz i jak się nie uda to skierowanie do szpitala
      na badania /HSG. laparo i inne/. Ja dam sobie jeaszcze szansę w sierpniu - jak
      się nie uda to zrobie te badania. Jedyny plus - to fakt, że sie wyluzowałam i
      już nie płacze po kątach ;o)
      Dzidzia będzie na pewno - czego i Wam życzę.
      kasialu
      • Gość: feminka1 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.07.03, 16:30
        Podziwiam twój spokój. Co to za lek, który Ci przepisano. Ja nic nie biorę.
        Mnie też lekarze powiedzieli, że nie da się ustalić przyczyn ciąży
        pozamacicznej. I jeszcze żebym sobie na razie dała spokój. A ja właśnie jestem
        niespokojna i udręczona tym co się stało.
        feminka
      • guga_28 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 15.07.03, 21:51
        Ja tez jestem po leczeniu metotreksatem i ciąży pozamacicznej. Gdzie byłaś
        leczona?
        Pozdarawiam,

        GUGA
        • Gość: feminka1 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.03, 00:25
          Witaj Guga-
          Operację miałam w warszawskim szpitalu kolejowym w Międzylesiu. A Ty? Co to za
          lek? I kiedy TO Cię spotkało?
          Jeśli możesz napisz: feminka1@gazeta.pl
    • asiabu Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 15.07.03, 18:52
      Witajcie, moze cos mi pomozecie.w tamtym roku poroniłam w 4 mies.Wykazało ze
      miałam toksoplazmoze igm 2,03, która przeleczyłam.w poprzednim miesiacu okres
      spóźnił mi sie tydzień,a na dodatek od dwóch tygodni wstecz bolały mnie
      jajniki. Badanie usg wykazało w 20 dniu cyklu brak owu,jajnik prawy
      powiekszony do4,1 i na nim liczne pęcherzyki - najwiekszy 9,6mm.Na dodatek
      mała macica. No i lekarz dał mi na 2 miesiace tabletki antykoncepcyjne i
      powiedział ze to przywróci mi owu. Na tym wizyta sie zakończyła. Czy któraś
      mogła by sie wypowiedzieć na ten temat. PO roku skończył się koszmar z toxo i
      teraz nowy problem z brakiem owu. I co dalej?(((
      Pozdrawiam Asia
    • Gość: sposka Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: 80.48.92.* 16.07.03, 07:57
      3 lata. rok czekania bo wiadomo, ze za pierwszym razem sie nie zaskakuje. Potem
      wizyta u jednego lekarza olewajacego, potem u drugiego, ktory stwierdzil, ze
      teraz to dopiero po dwoch latach sie stwierdza nieplodnosc i rozpoczyna
      diagnozowanie, ale nie dalam sie zwiesc i poszlam prywatnie. Zaczelam badania
      hormonalne, ok, meza parametry nasienia ok, oczywiscie poczatki
      nienajciekawsze, smutno bylo w domu, maly kryzys, slowa, ktorych w tej chwili
      wole juz nie pamietac. Nie bylo latwo, bo tego po prostu nie przewidzielismy.
      Strach, kazde z nas sie balo, ze okaze sie ze to jego "wina". Dalsze badania
      nie wykazuja przyczyny, bo jest i owulacja i wynik HSG tez ok. Wizyka u
      bioenergoterapeuty, ktory twierdzi ze to blokada psychiczna, ze jeszcze nie
      jestesmy gotowi, ze musimy sie uspokoic. KOlejne pol roku i test PCT - tez w
      normie. Teraz zawieszenie - sa wakacje, planujemy wyjazd, ale okres i tak boli:
      (( w kazdym razie nie wiem co dalej, lekarz sugeruje laparoskopie - a ja nie
      wiem co robic, zrobilam tyle badan i nic nie wykazalo, nawet nie mam poczucia,
      ze do tej laparoskopii s jakiekolwiek wskazania ( w koncu owu jest, hsg nie
      wykazalo droznosci, a okresy mam bezbolesne wlasciwie).
      Ten bioenergoteraputa stwierdzil, ze nie ma zadnej medycznej przyczyny, ze to
      tkwi w mojej psychice, moze bym sie tym nie sugerowala, ale to znajomy mojej
      mamy i on jej powiedzial o tym na dlugo przed tym jak zaczelam sie badac, a juz
      sie niepokoilam ze cos jest nie tak....
      Teraz sama ie wiem co robic? czekac? w koncu lata leca, a zegar biologiczny juz
      nie cyja, a stuka bum, bum, bum...
      jak ja bym chciala byc facetem i nie myslec w takich kategoricah, ze zostalo mi
      wlasciwie 5 lat ewentualnej plodnosci, ktorej i trak nie ma....
      eh
      • so-nia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 16.07.03, 08:27
        Sposka, bardzo mnie zasmucił Twój postsad Chyba najgorsze jest to, ze nie wiesz
        nawet, co Ci dolega i nie mozesz walczyć - bo i z czym?
        Może jednak zdecyduj się na laparo? Może to endometrioza, czasami zdarza się,
        że przebiega kompletnie bezobjawowo, a wykryć ją można praktycznie tylko
        podczas laparoskopii. A może dochodzi do zapłodnienia, ale Twój organizm
        wytwarza przeciwciała, które nie tolerują zarodka i ronisz bardzo wczesne ciąże
        w terminie miesiączki?... Albo jajo jest słabe lub za mało masz progesteronu,
        żeby ciąża się utrzymała? Jest jeszcze trochę badań, które można wykonać i
        spróbować ustalić przyczynę. Blokada psychiczna - na pewno też, ale ja bym
        wyeliminowała wszystkie inne możliwości.
        A może wakacje dobrze Wam zrobią, wypoczniecie, wyciszycie się i akurat się
        uda?... Bardzo Ci tego życzę - i wszystkim dziewczynom tutaj. Sobie równieżsmile
        • Gość: sposka Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: 80.48.92.* 16.07.03, 14:18
          Soniu, mam nadzieje ze masz racje ze sie udasmile
          Jak nie ma z czym walczyc to sama nie wiem czy jest latwiej czy trudniej....
          na poczatku myslalam ze to dobrze ze to nie jest nic z hormonami (bo nie bede
          musiala sie nimi faszerowac) ze to nie jest nic z nasieniem (balam sie jak moje
          cudo to zniesie), ze to nie zrosty na jajowodach (bo nie balam sie ze to trudne
          do wyleczenia) itd....ale juz przy kolejnym badaniu bylo to PCT myslalam - jeny
          zeby to bylo to, zebym juz wiedziala co to jest, gdzie tkwi przyczyna. Bo wtedy
          lekarz moze przedstawic jakies plany co dalej. A wakacje...jakos nie wierze ze
          mi pomoga, mamy juz za soba dwa dlugie wyjazdy z mysla, ze moze organizm musi
          sie wyluzowac...Wyluzowalismy sie, bylo cudownie, ale dalej nic. Moze tak ma
          byc? Czasem mysle, ze nawet moglabym sie z tym poodzic bylebym iwedziala ze to
          ma jakis sens
          • sylwiakrol Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 16.07.03, 22:26
            sposka,koniecznie zrób sobie badania immunologiczne!U mnie też tak było,co
            badanie to wszystko w najlepszym porządku.Tylko dzidziusia nie było.Pamiętam
            moją euforię po laparo,że teraz to już zajdę migiem i załamanie kiedy okazało
            się,że laparo nic nie wykazało.Wszystko drożne i prawidłowe.
            Po jakimś czasie miałam badania immunologiczne i okazało się,że to tutaj nie
            gra.Po zakończeniu leczenia,chociaż do końca mnie nie wyleczono(MLR-słabe
            hamowanie),po jeszcze 5 miesiącach wkońcu zaszłam w ciążę.
            Nie wiem czemu to jeszcze trwało 5 miesięcy.Raz to wiem dlaczego bo miałam usg
            i okazało się że nie mam jajeczkowania.Może w pozostałych trzech też coś było
            nie tak z jajeczkowaniem?A jeszcze dokładało się do tego niezbyt rewelacyjne
            nasienie męża.
            Także jeszcze trochę badań przed Tobą.Ja też bałam się tej blokady
            psychicznej,no bo jak sobie tutaj poradzić?A zaszłam w ciążę w momencie jak
            zaplanowano mi inseminację i czekałam tylko na okres żeby wziąźć
            pregnyl,zakupiłam już podpaski i tylko myślałam jak tu pozamieniać się w pracy
            żeby iść na ten zabieg i żeby nikt z pracy się nie dowiedział.Żebym nie
            musiała sie nikomu tłumaczyć.To właśnie miałam w głowie.Może wtedy
            rzeczywiście się odblokowałam?
            Serdecznie pozdrawiam Sylwia
            • Gość: sposka Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: 80.48.92.* 17.07.03, 08:00
              Sylwio, czy moglabys mi powiedziec co to za badania immunologiczne, mam
              nadzieje, ze to nie sa te co tylko w Lodzi sie przeprowadza?
    • Gość: sposka Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: 80.48.92.* 17.07.03, 08:06
      raz jeszcze - poczytalam o badaniach immunologicznych i sie zastanawiam czemu
      mi lekarz o nich nawet nie wspomnial?? Myslalam ze laparoskopia to juz ostatnie
      stadium diagnozowania...Wiedzialam ze cos takiego jak przeciwciala plemnikowe
      istnieje, ale myslalam ze to juz wykazuje test PCT
      • sylwiakrol Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 17.07.03, 11:52
        Witaj sposka.
        Ja też byłam zdziwiona,że tak późno mnie skierowali na te badania,osiem
        miesięcy po laparoskopii.Najpiew powinni robić wszystkie badania nie
        inwazyjne, że tak powiem a na końcu kroić.Z tym,że ja miałam jeszcze hsg i ono
        wykazało,że jeden jajowód jest niedrożny i chyba jest mięśniak w
        macicy.Dlatego doktor skierował mnie na laparo.Ale i tak te badania powinny
        być wg mnie zrobione wcześniej.A laparo jak już pisałam okazało się ok,a wynik
        hsg był bzdurny.Ponoć tak bywa.
        Te badania immunologiczne robi się z krwi.Krew pobiera się zarówno od Ciebie
        jak i od partnera.Niestety nie pamiętam jak dokładnie się nazywały(jakieś
        ACA,IGE)bo to jakiś czas temu było,ale dziewczyny Ci z pewnością pomogą.
        Na pewno robi się nie tylko w Łodzi,ale jak byś miała robić w Łodzi to polecam
        Gametę i prof Tchórzewskiego-immunologa.Pierwsza wizyta u niego była
        prywatna,pozostałe za darmo w CZMP.Badania oczywiście płatne wykonywane w
        Gamecie,ale ceny znacznie niższe niż u słynnego prof.Malinowskiego z innej
        kliniki z łodzi.Z profesorem można kontaktować się telefonicznie jak masz
        jakiś problem podczas leczenia.MLR(czyli badanie jak przeciwciała zachowują
        się po leczeniu)wykonywałam w WAMie i kosztowało mnie ono 150zł.Tylko to było
        ponad trzy lata temu.
      • sylwiakrol Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 17.07.03, 11:58
        Aha,test PCT wykaże Ci czy organizm źle reaguje na samą obecność plemników.U
        mnie ten test też wyszedł ok.Natomiast te badania szukają głębiej.U mnie
        przeciwciała brały się do akcji w momencie łączenia się komórki jajowej z
        plemnikiem.Jestem uczulona na jakieś białko zawarte w plemniku.Jeżeli cudem
        doszło do zapłodnienia to zarodek był zwalczany i roniony tak że nie
        wiedziałam że wogóle byłam w ciąży.
        • Gość: sposka Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: 80.48.92.* 17.07.03, 14:19
          nie jestem z Lodzi, ale kiedys wydawalo mi sie ze ktos na tym forum pisal o
          badaniach immunologicznych przy watku in vitro, ze dr Malinowski mu pomogl i ze
          wszyscy wtedy wzieli namiar na niego...moze zbyt pochopnie zrozumialam, ze to
          specjalista jedyny w Polsce w tej branzysmile czy sa jakies wskazania do tego
          badania? Moj lekarz nawet o nich nie napomknal. chyba pojde w piatek go pytac.
          Nie chce isc na laparo jesli nie wszystko jeszcze wykluczone. sciskam Cie mocno
          i dziekuje bardzo. Znowu obudzilas we mnie nadzieje, skoro Twoja sytuacja
          okazala sie nie bez wysjcia, moze u mnie tze tak bedziesmile))
          • sylwiakrol Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... 18.07.03, 12:33
            Bardzo się cieszę,że obudziłam w Tobie nadzieję.Musisz walczyć dalej.
            A co do badań to wystarczającym wskazaniem jest to,że wszystkie inne wyszły ok
            a dzidziusia nadal nie ma.Ja jak będę starała się o drugie dziecko i znowu coś
            będzie nie tak to od razu idę do tego immunologa po skierowanie na
            badania,albo pierw je zrobię i sama ocenię bo normy są podane na wyniku.
            Trzymaj się!
            • Gość: wikcia Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.uz.zgora.pl 21.07.03, 16:24
              Fajny temat.Ależ sie naczytalam...az glowa boli...Cieszę sie że mogłam sobie
              poczytac wasze opowieści i duzo sie dowiedziec.Pozdrawiam wszystkie
              forumowiczki.smile
              • Gość: eliszka29 Re: Opowieści o problemach z zajściem w ciążę.... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.07.03, 18:50
                witam
                ja też się naczytałam, aż mi się mózg lasuje. Krótko o mojej historii starań o
                dzidziusia. Leczę się trzy lata, mam PCO, podwyższoną prolaktynę, miałam HSG,
                laparoskopię, monitorowany cykl.Zjadłam tony tabletek hormonalnych, zastrzyki z
                Gonalu F i nadal nic.Mąż miał badane nasienie wszystko ok.Natomiast nurtuje
                mnie inna sprawa, sprawa wielu badan jakie Wy miałayście, nawet nie potrafię
                nazw przytoczyć.Leczę się prywatnie i myślałam że lekarz będzie ok ale nie
                był.Zmieniłam aktualnie lekarza i nie wiem co dalej robić.Ten nowy kazał
                schudnąć ok 20 kg i przyjść za trzy miesiące. Zlecił badanie LH i TSH i nic
                więcej.Nigdy żaden lekarz nie mówił mi o badaniach immunologicznych, wrogim
                śluzie, PCT(nie wiem nawet co to znaczy)i wielu innych o których tutaj na forum
                dopiero przeczytałam.Moja droga do wymarzonego dzidziusia to popierdółka w
                porównaniu do Was.Zastanawaiam się czy jestem dobrze prowadzona, mam wiele
                wątpliwości po tym co tutaj czytałam.Dodam,ze mam 30 lat i czas ucieka.Lekarze
                to tacy optymiści, tylko dlaczego nie ma efektów ich leczenia?????
                Poczekam te trzy miesiące może schudnę (biorę Meridię)i może pojawi się
                owulacja a co za tym idzie upradniona ciąża.
                Pozdrawiam wszystkie mamusie i przyszłe mamusie.
Pełna wersja