Gość: mama_kajetana
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
25.07.03, 10:30
Witam
właśnie zasnął mój syn. Gdy zasypiał przytulony do piersi zastanawiałam się
co Wam napisać. Gdy otworzyłam dziś wyborczą popłakałam się ze wzruszenia

.
Pierwsze dziecko z in vitro kończy dziś 25 lat. Wtedy to była zupełna
abstrakcja, a teraz jestem jedną z miliona matek które mają dzieci poczęte tą
metodą. Przelatują mi przez głowę różne myśli. Moja choroba, rozpacz gdy
dowiedziałam się, że nie mogę mieć dzieci, a wreszcie moje "pojeścia" do IVF.
To forum jest między innymi po to by się wspierać i dawać nadzieję.
Chciałabym w tym szczególnym dniu dać Wam nadzieję! Trzynaście lat czekałam
na swoje dziecko. Trzynaście lat żyłam ze świadomością że jedyną szansą dla
mnie na posiadanie dziecka jest in vitro. Miałam łatwiej bo nie przechodziłam
męki diagnostyki, widziałam od razu co mnie czeka.
Kochani, medycyna rozwija się w sposób niewiarygodny. Doświadczenie cudu
narodzin może być dane każdemu z nas, trzeba tylko głęboko w to wierzyć.
Trzynaście lat temu mimo wykonywanego już w Polsce in vitro nie dało by mi
ono dziecka, bo oprócz mojej przypadłości chłopaki mojego męża też byli do
bani. Ale proszę teraz jest ICSI i następne bezdzietne pary mają szansę!!!
Mój przypadek nie jest jakiś szczególny, ale opisując go chciałabym Wam
powiedzieć, że każdy ma szansę. Trzeba mieć nadzieję i nie poddawać się!
Rzadko udaje się za pierwszym razem (mnie za trzecim). Ale prawie zawsze
wreszcie się udaje.
Tego Wam z całego serca życzę
Mama śpiącego Kajetana