Dodaj do ulubionych

in vitro na cyklu naturalnym - prosze o info

19.11.07, 13:11
Mam do Was pytanie. Kiedy jest wykonywane in vitro na cyklu
naturalnym? Czy decyduje o tum lekarz czy para? Czy komuś się udało
ivf na cyklu naturalnym?
Zastanawiamy się z mężem na ivf. U nas problemem jest kiepskie
nasienie męża, ze mną wszystko w porządku. Byłam już w ciąży i mamy
córeczkę. Chciałbym drugie, no ale niestety lekarze nie dają nam
sznas na zajście w ciąże w naturalnym sposób. Ja strasznie boje się
tej stymulacji. W związku z tym moje pytanie. Czy robienie ivf na
cyklu naturalnym ma sens?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lusiasia Re: in vitro na cyklu naturalnym - prosze o info 19.11.07, 15:04
      katarzyna, ja nie rozumiem dlaczego lekarze wam nie daja szans na 2 dziecko i
      mowia tylko o in vitro, skoro macie dziecko (i jak dobrze pamietam to bezproblemowo)

      moja kolezanka miala 1 dziecko ( bez problemu) a drugie staral sie 2 lata ( sie
      udalo)

      ja bym na twoim miejscu sie jeszcze starala naturalnie
      in vitro u mnie sie robi po 3 latach staran ( pamietaj ze to nie jest 100 % na
      sukcej a nerwow za to 200%)

      in vitro na cyklu naturalnym to dla takich co sie slabo stymuluja lub maja pco
      (czyli przypadki trudne) i niestety jeszcze mniejszy procent powodzenia (tak
      czytalam ze w polsce ciezko o rezultat)

      zycze powodzenia
      pozdrawiam

      • cordis7 Re: in vitro na cyklu naturalnym - prosze o info 19.11.07, 16:01
        In vitro na cyklu naturalnym wykonuje sie u osob z wysokim FSH a co za tym idzie
        u osob ktore sie trudno stymuluja. Powodzenie jest oczywsice. Procentowo
        mniejsze niz podczas zabiegu ze stmulacja, ale wynika to z faktu mniejszej
        ilosci komorek tylko i wylacznie.
        A obciazenie dla organizmu praktycznie zadne bo przyjmujesz jedynie CLO.
        Mysle ze w Waszym przypadku zakonczyloby sie ono powodzeniem.
        Powodzenia!!!
      • katarzyna.br Re: lusiasia 19.11.07, 19:47
        Ale czy ja mogę tyle czekać???? Mma 34 lata i boję się że za rok, 2
        lata to i u mnie zaczną się problemy. Kwestia wieku u kobiety chyba
        też ma znaczenie.
    • azzurrina Re: in vitro na cyklu naturalnym - prosze o info 20.11.07, 08:31
      Jeśli nic nie skutkuje to chyba najpierw powinnaś pomyśleć o inseminacji.
      Koszt zabiegu in vitro to około 6-7 tys. Plus rozmaite badania poprzedzające
      zabieg, wizyty wstępne itd. Załóżmy jednak, że stać Was na kilka takich wydatków
      w ciągu roku.
      Jeśli robisz in vitro na cyklu naturalnym to - jak dobrze pójdzie w trakcie
      punkcji (a to jest zabieg, którego tez w nieskończoność nie będziesz mogła
      powtarzać) pobiorą od Ciebie 1-2 jajeczka. Nawet jeśli przeżyją i uda sie je
      zapłodnić (a to nie zawsze się udaje z wszystkimi jajeczkami) a potem zarodek
      będzie się rozwijać (u mnie na 12 zarodków rozwijało się 10) szansa jest tylko
      30%, czyli niezbyt duża. Pomniejsz ją o kilka czy kilkanaście procent ryzyka
      związanego z procedurami, które opisałam wyżej - i już wiadomo, dlaczego prawie
      nie robi się in vitro bez stymulacji. Jeśli tego zażądacie to pewno je
      przeprowadzą, nawet jeśli z medycznego punktu widzenia jest to mało korzystne -
      oprócz samego zabiegu punkcji dolicz jeszcze potworne obciążenie psychiczne w
      przypadku niepowodzenia.
      Ja dwie pierwsze stymulacje robiłam w kiepskiej klinice i z 12 jajeczek
      uzyskiwali tylko 2 zarodki! Nie miałam żadnych zamrożonych. Podejście do 3
      zabiegu to już było dla mnie potworne obciążenie - tak z finansowego jak i
      psychologicznego punktu widzenia.
      Tak więc na pewno Waszą decyzję lekarze uszanują ale może pomyślcie najpierw o
      inseminacji.
      • katarzyna.br Re: azzurrina 20.11.07, 09:03
        Miałam inseminację- nieudaną. I później właśnie lekasz powiedział,
        że nie ma sensu robić kolejnych, bo paramtery męża są za
        słabe.Pozostaje tylko ivf.

        Chyba macie rację że ivf na cyklu naturalnym to małe szanse
        powodzenia a za to duży stres.

        Azzurina - a czy tobie się udało ivf??
        • azzurrina Re: azzurrina 20.11.07, 10:12
          Po pierwsze popytaj jeszcze na forach o parametry nasienia - ja się na tym
          kompletnie nie znam. Wiem tylko, że jeśli nie są bardzo złe to lekarze robią 3-5
          inseminacji. Z drugiej strony wiek działa na waszą niekorzyść - więc rozumiem
          Twoje obiekcje i niecierpliwość.
          Kwestia druga - stymulacja. Badania pokazują, że nie niesie ona większego ryzyka
          (i nie jest trudna do przejścia) ale raz czy dwa na tym forum odezwały sie
          dziewczyny, które obwiniały o późniejsze kłopoty ze zdrowiem (np pojawienie się
          zmian w piersiach) właśnie stymulację. Niby pewno nie miały racji bo te zmiany
          mogły mieć i bez stymulacji ale nikt za Ciebie nie może podjąć decyzji...tym
          bardziej, że każdy ma inny organizm itd. Ja jestem wielką zwolenniczka in vitro
          ale jestem jak najdalsza od namawiania kogokolwiek jeśli jest szansa np na
          inseminację.
          Pytasz o moje doświadczenia. Po dwóch katastrofach na Starynkiewicza
          (podchodziłam tam, bo myślałam że w państwowej placówce może będzie
          bezpieczniej, mniej szprycowania właśnie - okazało się to totalnym
          nieporozumieniem) poszłam do Novum. Tam z 12 jajeczek uzyskano 10 zarodków.
          Podano mi 2 - doszło do ciąży biochemicznej, którą niestety trzeba było usunąć w
          8 tc bo nie pojawiło się serduszko. W maju tego roku podano mi 2 kolejne,
          rozmrożone tym razem, zarodki, z których jeden z nami został - jestem w 7
          miesiącu ciąży. Tak jak pisałam transfer rozmrożonych zarodków jest dużo
          "zdrowszy" - dostajesz głównie luteinę, żadnych "ostrych" hormonów.
          Siedzę na tych forach od kilku lat i widzę, że "mrozaczki" chociaż mają mniejszą
          szanse na przeżycie, są jednak dużą pociechą dla dziewczyn po nieudanych
          transferach. Zawsze za miesiąc - dwa można podejść kolejny raz, właśnie bez
          stymulacji. Ważne jest aby wybrać klinikę z bardzo dobrym laboratorium. Inaczej
          cała stymulacja pójdzie na marne. Ja na pewno mogę polecić Novum (chociaż
          "taśmowe" podejście do pacjentek zraża wiele osób), widzę tez wiele dobrych
          opinii o Invikcie i innych klinikach - poczytaj op nich na forum "Niepłodność
          kliniki" forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=747

          Życzę Wam powodzenia!
          • aniaresz Katarzyna.br 20.11.07, 10:26
            kasiu! ja myślę że powinnaś jeszcze spróbować zrobić ze 2 iui ponieważ są przypadki gdzie parom się udaje przy naprawdę kiepskich parametrach nasienia. Na moim przykładzie to my mieliśmy super nasienie ok 80mln, do tego 5 pęcherzyków i niestety nieudała się nam iui, a parze która miała tylko 2 mln plemniczków właśnie się udała. Także naprawdę nie rezygnuj! Mój dr też mi mówił że jeszcze u nas by zrobił jedną iui a ja się uparłam na trzy jeszcze, czyli w sumie chcę 5-6 iui zrobić i dopiero potem in vitro. Zostawiam sobie te metody na sam koniec. Ja mam 31 lat i chciałabym mieć więcej dzieci, ale super że ty masz już jedno dziecko bo wiesz że masz dla kogo żyć!!!
    • alix1 Ja miałam 20.11.07, 10:31
      Hej Kasiu,

      ja podeszłam raz do in vitro na cyklu naturalnym, byłam stymulowana clo i
      gonadotropinami do AID, ale w ostatniej chwili, na moje życzenie, zrobiliśmy
      isci z nasieniem męża. Pobrano mi dwa jajka, jedno ładnie się zapłodniło, drugie
      nie, lekarz mówił że to pewnie z powodu wadliwej komórki. Podano mi śliczny
      zarodek, mam już dziecko, implantację miałam więc przerobioną (jak to określił
      lekarz) i dawał duże szanse. Nie wyszło.
      W następnym miesiącu od razu rozpoczęłam stymulację do AID i wyszło za pierwszym
      podejściem, ciążą bliźniacza, jestem w 3cim miesiącu. Śmiem więc powiedzieć, że
      to nie zawsze tak różowo jest z tym in vitro. Mi też wszyscy mówili, że
      inseminacje się nie udają, bo nasienie mrożone, ja już 34 lata, FSH 8, lekarz
      coś marudził że może lewy jajowów niedrożny, bo lewy jajnik schowany za macicą,
      cuda niewidy.. Okazało się, że jestem płodna jak kura nioska, jeden strzał
      dobrym nasieniem i zatopiony smile
      Ja jestem przeciwniczką stymulacji, mam zmiany w piersiach od tych ciągłych
      stymulowań (miałam chyba 10 stymulacji podczas inseminacji słabym nasieniem
      męża), teraz jestem pod kontrolą onkologa i pluję sobię w brodę że od razu nie
      zdecydowałam się na AID tylko zaharowywałam się na inseminacjach słabym
      nasieniem i jeszcze na icsi.
      I nikt mi nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego AID udało się od razu (i to
      podwójnie smile) a icsi nie, a szanse dawali dokłądnie odwrotne i mówili że na AID
      szkoda czasu.

      Ale ja chyba jestem ewenementem.
      P.S. Ale ja zawsze wierzyłąm, że ja jestem zdrowa i płodna, że problem leży po
      stronie męża. Żaden lekarz nie chciał mnie jednak słuchać, przykre sad
      Dlatego ten przemysł in ivtro uważam za kopalnię kasy dla klinik i żerowanie na
      ludzkim nieszczęściu.
      • lyrica Re: katarzyna.br; alix1; aniaresz 20.11.07, 13:09
        Hej dziewczynysmile
        Ja też myślę raczej o IVF na cyklu naturalnym. Niestety również mam zmiany w
        piersi po wcześniejszych stymulacjach. I nie jest to moja opinia tylko onkologa,
        więc nie obwiniam stymulacji tylko dlatego, że mi się nie udało. Po trzech
        inseminacjach mam dość eksperymentów i wiem, że jedyne co ma sens to invitro.
        Póki co mam zakaz łykania jakichkolwiek hormonów do wiosny - kontrolne usg
        piersi. Ale potem wrócę do Novum, bo tam ostatnio zaczęłam się przygotowywać.
        Szkoda tylko, że większość badań straci ważność i szykują się kolejne wydatkisad

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka