francuskie problemy

13.08.03, 21:06
Nie myslcie, drogie Forumowiczki, ze problemy w walce o upragnione dziecko
zdarzaja sie tylko w Polsce!
Od kilku lat mieszkam we Francji, a od 2,5 roku usiluje zajsc w ciaze. I co?
I nic...
Bylam juz u szesciu roznych ginekologow (sic!), z ktorych pieciu kazalo mi
czekac (porady w stylu: "trzeba sie zrelaksowac i nie myslec, a samo
przyjdzie..."), a jeden przepisal mi - bez wczesniejszych badan - kuracje
Clo, jednak bez monitoringu cyklu.
Nie wiem, moze mam pecha i jeszcze nie trafilam na specjaliste, ktory w
koncu zajalby sie na powaznie moimi problemami z nieregularnymi cyklami, a
byc moze rowniez brakiem owulacji (tak wynika z moich ostatnich pomiarow
temperatury - wczesniej byly skoki, ale od 3 miesiecy juz nie...).
Aha, zeby bylo smieszniej, na wizyte u ginekologa czeka sie 3 miesiace -
przynajmniej tak jest w Grenoble, gdzie mieszkam; ale to jeszcze nic w
porownaniu do badania u okulisty - w kwietniu przyjmowano zapisy na...
grudzien!
Widzicie, nie tylko w Polsce system zdrowotny jest chory wink
A moze jest na tym forum ktos, kto mieszka we Francji i ma podobne problemy?
Prosze o kontakt!
Patrycja
    • Gość: Doska Re: francuskie problemy IP: *.devs.futuro.pl 13.08.03, 22:52
      No ja nie mieszkam, ale pozwolę sie wtrącić.
      PO pierwsze, jak to fajnie wiedzieć, że nie tylko nasza zapyziała służba jest
      taka zła
      PO drugie, znam parę dziewczyn (Polek), które z zagranicy przyjeżdżają leczyć
      się do Polski w Novum, bo to mimo wszystko taniej, a poziom wiedzy,
      profesjonalizm i efekty takie same.
      PO trzecie i to juz całkowicie oderwane od tematu - fantastyczne góry masz
      koło siebie!!!! Alpe d'huez palce lizać!!!!!!!
      • trisha Re: francuskie problemy 14.08.03, 09:22
        Wlasnie przeczytalam w "Wyborczej", ze "Francja jako jedyna z krajów UE
        zapewnia dostęp do in vitro praktycznie bez ograniczeń - liczba cykli nie jest
        limitowana, ubezpieczenie pokrywa koszt leczenia zarówno w ośrodkach
        publicznych, jak i w prywatnych klinikach, ale po stawkach obowiązujących w
        placówkach publicznych".

        Tylko dlaczego nikt mi tutaj do tej pory nie zaproponowal nawet podstawowych
        badan, np. hormonalnych czy nasienia meza?

        Dalej twierdze, ze we Francji zbywaja pacjenta jak w Polsce...

        Patrycja

        PS. Doska, jak bedziesz w poblizu - zapraszam do siebie! Fakt, Alpy sa piekne,
        ale ja chce dziecko!!!
        • Gość: Doska Re: francuskie problemy IP: *.devs.futuro.pl 14.08.03, 18:01
          Witaj Patrycjo!!!!
          Alpy nie tylko sa piękne, ale mają w sobie coś
          niesłychanie "dzieciotwórczego" smilesmilesmile
          W czasie ostatniego wspólnego pobytu właśnie w tych górach zaszły w ciążę moje
          dwie koleżanki. W tym samym tygodniu, może i dniu kto wie, ale właśnie w Alpe
          d'huez. Tylko u mnie był niewypałsadsadsad Jak co miesiąc, jak co roku od 7 lat.
          Ale wracajac do Ciebie, to najlepsza rada ZMIEŃ LEKARZA. Może znajdziesz na
          francuskich forach listę klinik specjalizujących się w leczeniu niepłodności,
          bo lekarz który nie specjalizuje sie w tym temacie, a tylko coś mu się obiło o
          uszy, tylko zaszkodzi, na pewno nie pomoże. Wiem coś o tym, bo nieudolność
          konowałów doprowadziła mnie do wtórnej niepłodności. Więc jeśli nawet w
          Grenobl nie znajdziesz odpowiedniego lekarza, to lepiej chyba wykosztować się
          na dojazdy ale do kogoś dobrego, kto będzie Ciebie uczciwie leczył.
          I życzę szczęścia, brzuchatego szczęścia!!!!!!!!!!!

          PS
          A te upały nie roztopiły przypadkiem lodowca??????!!!????
    • Gość: mimka21 Re: francuskie problemy IP: *.dip.t-dialin.net 14.08.03, 13:23
      Witaj,
      mieszkalam we Francji prawie trzy lata i tez mam sporo do zarzucenia
      francuskiej sluzbie zdrowia. Biurokracja, skomplikowany system ubezpieczeniowy,
      wysylanie rachunkow w nieskonczonosc itd. Ja mieszkalam w Paryzu, ale do
      ginekologa chodzilam przy okazji wizyt w Polsce. A starac sie o dziecko
      zaczelismy jeszcze we Francji i trwalo to jakies pol roku. Zaskoczylo przy
      okazji przeprowadzki do Niemiec... Acha, moja Carte Vitale dostalam teraz (sic)
      pol roku po przeprowadzce do Niemiec, trzy i pol roku potrwalo!
      • Gość: wioleta Re: francuskie problemy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.08.03, 13:31
        Mimka21 , ja tez mieszkam w Niemczech. Mam do ciebie pytanie. Mozesz sie
        skontaktowac ze mna na moj mail: aakeke@yahoo.de
        Gdzie mieszkasz w Niemczech?

        Pozdrowienia

        Wioleta3



        Gość portalu: mimka21 napisał(a):

        > Witaj,
        > mieszkalam we Francji prawie trzy lata i tez mam sporo do zarzucenia
        > francuskiej sluzbie zdrowia. Biurokracja, skomplikowany system
        ubezpieczeniowy,
        >
        > wysylanie rachunkow w nieskonczonosc itd. Ja mieszkalam w Paryzu, ale do
        > ginekologa chodzilam przy okazji wizyt w Polsce. A starac sie o dziecko
        > zaczelismy jeszcze we Francji i trwalo to jakies pol roku. Zaskoczylo przy
        > okazji przeprowadzki do Niemiec... Acha, moja Carte Vitale dostalam teraz
        (sic)
        >
        > pol roku po przeprowadzce do Niemiec, trzy i pol roku potrwalo!
    • lidek0 Re: francuskie problemy 19.08.03, 16:52
      Rada jest bardzo prosta, albo przyjeżdzasz do Polski, albo prosisz lekarza o
      skierowanie na badania Moim zdaniem powinnaś przebadać hormony, choroby
      odzwierzęce, różyczkę i żółtaczkę, tarczycę, morfologia, mocz, cytologia i
      nasionka. A w Polsce wcale ni musisz korzystać z kliniki leczenia niepłodności,
      dobry lekarz wystarczy.
    • Gość: pepe Re: francuskie problemy IP: 57.66.48.* 20.08.03, 14:00
      Czesc! Ja mieszkam w UK, a lecze sie w Novum w W-wie (2x taniej, nawet po
      wliczeniu przelotow); a myslalam, ze to tylko tutaj, w Wlk. Bryt. sa takie
      paranoje z zapisami do specjalistow i nie tylko - wykonanie prostago badania
      hormonow = pol dnia urlopu... Z tesknota wspominam polska sluzbe zdrowia,
      naprawde! Pozdrawiam
      • rose2 Re: francuskie problemy 20.08.03, 14:22
        Podstawowym problemem jest to, ze nalezy wszystko sobie "wychodzic". To nie tak
        latwo dostac skierowanie na in vitro, szczegolnie wtedy gdy jest to bezplatne.
        Wprawdzie nie mieszkam we francji (choc moze wkrotce) ale mam podobne
        doswiadczenia, trzeba sie nachodzic. Dodatkowo zawsze nalezy dowiedziec sie czy
        dany lekarz jest w temacie leczenia nieplodnosci. Wszystko wymaga cierpliwosci
        i raz jeszcze cierpliwosci. Komfort polega na tym ze jak wkoncu wylazisz swoje
        to zadbaja o Ciebie w ramach ubezpieczenia. Jasne jesli kogos stac moze isc
        prywatnie i wtedy ma sie wszysto od reki, ale ja bym sie bala, ze prywatny
        lekarz bedzie chcial mnie naciagnac na cos co nie jest konieczne. Sytuacja nie
        jest prosta jakby sie to wydawalo.
    • jacekm22 Re: francuskie problemy 20.08.03, 20:30
      Sadze , ze przesadzasz .Mieszkam we Francji od kilkunastu lat i z swego
      wlasnego doswiadczenia uwazam ze, francuska sluzba zdrowia nie jest taka zla !
      a juz na pewno lepsza od polskiej (NIE MA LAPOWEK!!!) .Wracajac do tematu
      nieplodnosci - na ktora to tutaj ( w regionie paryskim) leczy sie moja zona
      polka - dostala dosc szybko karte Vital.Fakt- jak wszedzie trzeba trafic na
      dobrego specjaliste - co nam zajelo rok czasu! Koszty samego leczenia sa
      wysokie- zona leczy sie w prywatnym szpitalu , lecz po zaplaceniu dodatkowego
      dobrego ubezpieczenia sa one do przelkniecia - wielokrotnie nizsze niz w
      Polsce.Poszukaj na francuskich forach o nieplodnosci- powinnas tam znalezc
      jakiegos dobrego lekarza w Twoim regionie. Pzdr i zycze powodzenia w
      staraniach o dziecko!!
    • Gość: mamusia Re: francuskie problemy IP: *.proxy.aol.com 20.08.03, 22:02
      a moze u was tak jak i u nas (niemcy) od problemow z ciaza nie jest "zwykly"
      ginekolog ale tzw. lekarz medycyny reprodukcyjnej. u nas wlasnie ze wzgledu na
      kase chorych porzadne badania w tym kierunku robia ci ostatni.
    • Gość: Przyszla mama Re: francuskie problemy IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.08.03, 11:10
      Mieszkam od kilku lat we Francji. Mialam, podobnie jak Ty, problemy z zajsciem
      w ciaze. Moj lekarz ginekolog - poloznik zwodzil mnie kilka lat frazesami zeby
      sie odprezyc, zrelakowac, wyjechac na urlop itp. Szczytem jego mozliwosci bylo
      przepisanie mi kwasu foliowego. Reasumujac, facet nie mial pojecia jak sie
      zabrac do leczenia. W jego dzialaniu nie bylo zadnego konceptu. Po ostatnim
      poronieniu stwierdzilam, ze mam dosyc zabawy w ciuciubabke. Od lekarz domowego
      otrzymalam adres do specjalisty od nieplodnosci, ktory (o ironio losu)
      praktykuje w tej samej klinice co moj ex-lekarz ginekolog. Po miesiacu badan
      wszystko bylo jasne. Jedyna, w moim przypadku, mozliwoscia zajscia w ciaze (i
      ktora ewentualnie nie skonczylaby sie po 10 tygodniach) jest in vitro. Poddalam
      sie tej metodzie i jestem w 5 miesiacu ciazy. Ciagle nie moge w to uwierzyc, ze
      mialam tyle szczescia.
      Moja rada: poszukaj lekarza specjalisty od nieplodnosci (koniecznie!!!). Czesto
      zwykli ginekolodzy nie wiedza jak sie za to zabrac i zbyt dlugo zwlekaja z
      badaniami. A szkoda czasu. We Francji, jak zapewne wiesz, istnieje wolnosc w
      wyborze lekarza i nie potrzebne sa skierowania do specjalisty. Co sie tyczy
      terminow, to nie mialam zadnych problemow z dlugim czekaniem ( czekanie gora
      tydzien). W przypadkach "urgent" przyjmowal mnie w ten sam dzien. Jestem bardzo
      zadowolona z opieki mojego lekarza i mam nadzieje, ze i Ty znajdziesz
      kompetentna osobe, ktora Ci pomoze rozwiazac Twoj problem. Zycze szczescia i
      szybkiego zajscia w ciaze.
    • lidek0 Re: francuskie problemy 21.08.03, 12:48
      Moje czteroletnie doświadczenie i wizyty u 6 lekarzy dowodzą, że lekarz od
      leczenia niepłodności wcale nie jest konieczny. Przecież trisha i jej mąz nie
      robili żadnych badań a od tego powinni zacząć. Przecież wyniki może
      zinterpretować dobry „zwykły” ginekolog, nie przesadzajmy. Zaraz okaże się, że
      oni mają poważne problemy, a to może podwyższona prolaktyna.
      • larvva Re: francuskie problemy 21.08.03, 16:41
        kontynujac watki zagraniczne - mi akurat trafil sie 3 letni pobyt w rumunii.
        dziewczyny - gdziekolwiek jestescie to dziekujcie komu chcecie ze nie musicie
        byc w tutajszych szpitalach/klinikach.

        to piekny pod wieloma wzgledami kraj, ale ostatnia rzecza o jakiej moge marzyc
        to pobyt w tutejszym szpitalu - tego sie nie da opisac. to trzeba zobaczyc.
        oczywiscie za lapowe mozna trafic na lepsza sale i do lepszych lekarzy - ale to
        i tak kiepski poziom!
        mozna korzystac z prywatnych klinik - tu obowiazuja inne standardy - ale bez
        szalu... (no, chyba ze nasz dentysta - super jakosc ale i super ceny...)

        kilka przykladow:

        - badanie bhcg z krwi - oczekiwanie standardowe w prywatnym laboratorium to 2
        dni, chyba ze zaplacisz ok 100pln - to "tylko" jeden dzien. w innym
        laboratorium moga zrobic szybciej - ale za jeszcze wieksza kwote.

        - badanie usg waginalne - w stolicy znalazlam jak narazie jeden gabinet z dobra
        opinia i dobrym standardem, ktory dysponuje takim urzadzeniem. zapisy na
        badanie sa koszmarem - nie mozna zarezerwowac wczesniej niz tydzien przed, ale
        trzeba uwazac, zeby przypadkiem nie zabraklo miejsc. i nie ma znaczenia ze
        musisz zrobic badanie w ktoryms dniu cyklu. lekarz przyjmuje we wtorki i
        czwartki, a jak ci to nie odpowiada to trudno.

        poltorej miesiaca temu bylam na takim badaniu - trafila mi sie jakas sierota...
        uprzedzilam ja (w jej ojczystym jezyku), ze badanie ma dac mi odpowiedz czy sa
        pecherzyki a jesli tak to jakiej wielkosci bo szykuje sie do iui wiec do tego
        pecherzyki musza by dojrzale - pani pokiwala ze zrozumieniem glowa i...5 minut
        grzebala mi tym badylem i szeptala "nie ma, nie ma, co teraz, nie ma"
        tak sie zestresowalam, ze nawet nie czulam bolu od tego wiercenia. w pewnym
        momencie pani sie mnie uprzejmie pyta kiedy mialam miesiaczke - "13 dni temu".
        na to ona - czy ja jestem pewna ze jestem w ciazy?? myslalam ze ja rozszarpie!
        jak moge byc w ciazy skoro 13 dni temu mialam okres??
        powtarzam wiec jej, ze nie jestem w ciazy, ze pecherzyki, ze iui... ona na
        to "aaa!! pecherzyki!! sa, sa!! bardzo ladne - duuuze, duzo ich i duuuze"
        uff... wyluzowalam sie... poczym dostalam na papierku wyniki badan - cyztam i
        nie wierze. jest ich duzo, ale sa male... ide do pani dr prosze aby przeczytala
        mi wyniki - tak dla pewnosci - a ona nie jest w stanie sie doczytac!! po kilku
        minutach podaje mi wielkosci, konsultuje z moja dr w polsce - no i na 3h przed
        wylotem do polski musze zrezygnowac z wylotu, bo pecherzyki sa za male - cykl
        bezowulacyjny...


        - innym problemem sa same wizyty - jesli juz umowisz sie na termin, przyjdziesz
        na konkretna godzine, pani mowi ci ze trzeba poczekac 15-20 minut i czekasz
        godzine...

        - a! mozna iui i in vitro zrobic tutaj ale a/ nie mam zaufania do tych lekarzy
        b/ ceny sa 4 x wyzsze niz w nOvum (a nOvum przeciez najtansza polska klinika
        nie jest)

        dlatego ciesze sie ze mam szanse latac do polski na leczenie! choc nie jest tu
        idealnie - to wiem ze sa gorsze miejsca (a, chyba ze ktos chce skrobanke - bo
        tutaj moze zrobic za jakies 15pln!!!)
Pełna wersja