relaxo1981
03.03.08, 20:44
bylam dzisiaj u lekarza.Zresztą po raz kolejny.I co?tym razem dowiedziałam
się,że mam zespól policystycznych jajników.Oczywiście cała w strachu zaczęłam
czytać o tym w necie i jakoś mi to nie pasuje.Wszystkie hormony mam w normie.
W lekarz stwierdził to schorzenie po badaniu usg.Wyjaśnił mi tylko,że
pęcherzyków pierwotnych w lewym jajniku jest dużo ale są małe.A w prawym też
nie ma dominującego(a w 13 dc ponoć powinien być).Dziewczyny, czuję się jak
zaszczuty zając.Ryczeć mi się chce bo nie wiem co dalej robić...
Acha, no i po tekście"w tym cyklu to nie ma pani co liczyć na owulację:zapisał
mi clostilbegyt.Nawet nie napisał jak mam to brać.Doczytałam w necie...ale to
nie tak powinno wyglądać.Byłam dociekliwa i spytałam czy przyjść na
monitoring.Kolejna odpowiedz"tak, może pani przyjść...jak pani chce".na
kolejne pyt. o niepękające pęcherzyki nie odpowiedział w ogóle.Najgorsze jest
to,że zwiedziłąm wszystkich lekarzy na tym zadupiu i ...to byl ponoć lajlepszy
lekarz...
Co mam robic???
brać ten clo?no i co właściwie może zdrowotnie oznaczać to schorzenie??