zazdroszczę Wam - serio

06.03.08, 10:20
hej,

tak sobie czytam Wasze wpisy , podziwiam Wasze starania , nadzieje na
posiadanie dziecka i zazdroszczę choć może to nieodpowiednie słowo... Ja
niestety już żadnej nadziei mieć nie mogę na posiadanie własnego syna czy
córki.Przynajmniej biologicznej nadziei. Zazdroszczę Wam ze macie obok siebie
kogoś kto da Wam jakies oparcie, wsparcie czy generalnie... jakos sobie radzicie.
Ja jako młody 17 letni chłopak wkraczajacy dopiero w jako tako dorosłe zycie
usłyszałem od lekarzy którzy spieprzyli mi kawał zdrowia że mam sobie szukać
panny z dzieckiem, dziecko adoptować lub szukac takiej która dzieci nie chce.
Nie uważam zeby rozwódka czy panna z dzieckiem to był jakiś kłopot dla mnie
ale to wszystko to powiedziano chłopakowi który kilka tygodni wcześniej
przeszedł nowotwór jąder i orchidektomię. Nikt nie pomyślał żeby zamrozić
nasienie żebym mógł być jeszcze kiedyś ojcem. Przeżyłem szok. na dodatek
zafundowano mi rok bez odpowiedniej terapii (hrt) bez której normalnie nie
jestem w stanie funkcjonować. Życie stało się koszmarem. 15 lat cotygodniowych
zastrzyków, depresja w sumie - nic wesołego.Na szczęście miałem dośc
rozrywkowe towarzystwo więc jakoś to wyglądało. Mialem dziewczyne z którą
zerwałem tylko dlatego ze nie potrafiłem zaakceptować samego siebie - nowego
siebie. nie potrafiłem w ogóle o tym z kimkolwiek rozmawiać. Następny związek
- w sumie mocno chory - rozleciał się dlatego ze Ona chciała miec rodzine już
i natychmiast - zaraz po studiach. Wiedziała jak jest naprawdę i powiedziałem
żeby wybierała. Tak albo tak. Wybrała tak a nie inaczej - odeszła. Załamałem
się i generalnie - miałem ochotę wyskoczyć przez okno choć dziś widzę ze
rozpaczać nie było po kim. Jedyne na co było ją stać to sorry i "trzymaj się"
wysłane po 6 latach od rozstania. od tej pory boję się normalnie zacząć
jakiegokolwiek zwiazku choć zewsząd słysze że jestem wspaniałym facetem i tym
podobne kawałki. Pojawił się problemw głowie po prostu. Polska nie jest krajem
w którym ludzi z takimi problemami otacza się opieką i zrozumieniem - co
najwyżej w rodzinach. to temat tabu.Wsparcia szukac musiałem aż za oceanem
www.tc-cancer.com/
Tam pełno jest chłopaków z moją historią - z całego świata. Dopiero
rozmawiając z nimi uświadomiłem sobie ile lat zmarnowałem nad problemem który
mozna zakceptować, zwalczyć a nawet polubić i czerpać z niego siłe do walki z
własnymi słabościami. Poznałem tam ludzi którzy żyją normalnie, mają rodziny
itd. Zaczynam układać sobie życie na nowo od zera praktycznie, czekam na
operacje, potem nowa praca - we własnym zawodzie nie przepracowałem nawet
miesiaca tak naprawdę- choć zawód piękny po prostu . Nie wiem czy będę kogoś
szukał jeszcze czy nie... Po tym wszystkim co przeszedłem mam pustkę w głowie
w tym temacie. Nie wiem czy założę rodzinę bo się tego wszystkiego już boję.
Zwłaszcza jak znajomość zaczyna się tekstem "rzucił mnie facet a miał być
ślub, dzieci..." Dostaję wtedy cofki i zwykle kontakt szybko się urywa. W
dodatku perspektywa docinków potencjalnych teściów w stylu "co to za chłop co
dzieci mieć nie może" po prostu zabija wink
Tylko ile siły trzeba było miec żeby to wszystko zniesc , pogodzić się z tym
wszystkim i jakoś zacząć funkcjonować w miarę normalnie... 15 lat tak naprawdę
ciągłej walki z samym sobą. W sumie dalej z tym wszystkim jestem sam bo nie
rozmawiam o tym tylko po to aby znajomi nie postrzegali mnie przez perspektywe
choroby. Jestem normalnym człowiekiem i tak chcę funkcjonowac choć ze skazą na
życiorysie. Chyba tak jest mi lepiej po prostu.Wy macie przynajmniej kogoś kto
was wspiera itd. Nauczyłem się z tym żyć , nie załamuję rąk, nie użalam się bo
wiem że to tylko pogłębia frustracje. trzeba iść do przodu bo inaczej to
naprawdę... W łeb można sobie strzelić a czytam że tu niektore dziewczyny też
mają nienajlepsze samopoczucie więc chciałbym im powiedzieć że zawsze warto
mieć nadzieję na fajny lajf nawet wtedy kiedy nic już się nie układa i nic się
nie ułoży tak naprawdę a świat wydaje się jedną wielką czarną dziurą z której
nie ma wyjścia. Przyjdzie taki dzień w którym wszystko może nie stanie się
zaraz lepsze i piękniejsze ale może chociaż trochę inne i łatwiejsze
aczkolwiek nie takie jak byśmy sobie tego zyczyli.
Czego Wam wszystkim życzę (no pomyślnego rodzicielstwa oczywiscie wink

Trzymajcie się i głowa do góry.
    • iw80 Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 10:49
      Mondrian to bardzo poruszające co napisałeś. Bardzo smutne...
      Niestety musimy polegać na lekarzach, których kompetencje i
      odpowiedzialność często są na bardzo niskim poziomie. Sama też
      jestem ofiarą takich lekarzy chociaż u mnie sytuacja nie była aż tak
      poważna i zakończyła się szczęśliwie. Ale to zupełnie inna historia.
      Chciałam Ci tylko napisać żebyś się nie załamywał i nie poddawał
      jeśli chodzi o związek z kobietą dlatego, że nie możesz mieć dzieci.
      Po prostu nie spotkałeś jeszcze odpowiedniej osoby.
      U nas problem z niepłodnością leży po stronie męża. Wiele
      przeszliśmy trudnych chwil, wiele wylanych łez. Nie wspomnę o tym
      jak czuł się mój mąż, kiedy dowiedział się, że nie będzie mógł dać
      mi dzieci. Mimo tego, że bardzo się kochamy chciał odejść, bo
      uważał, że nigdy nie będę z nim z tego powodu szczęśliwa. Nie miał
      racji. Przez cały okres starań, kiedy nam nie wychodziło nigdy nie
      przyszło mi do głowy, żeby odejść tylko dlatego, że on nie może mi
      dać dzieci. Wrecz przeciwnie, nie wyobrażałam sobie, że mogłabym
      poślubić kogoś innego. Obecnie jestem w ciąży dzięki zabiegowi in
      vitro. Wszystkie te problemy bardzo zbliżyły nas do siebie. Bardzo
      się kochamy i nie wyobrażam sobie życia bez niego pomimo tego, że
      wiem, że starania o kolejne dziecko nie będą dla nas przyjemnością
      tak jak to jest w przypadku miolionów innych par.
      Pokochałam mojego męża za to jaki jest, za to że dba o mnie, że jest
      odpowiedzialny, jest moim najlepszym przyjacielem, tylko na niego
      mogę liczyć, nigdy mnie nie zawiódł i poszłabym za nim na koniec
      świata. To wszystko sprawia, że nie zamieniłabym go na nikogo
      innego. Gdyby nie udało nam się zajśc w ciążę nie miałoby to
      znaczenia. Oczywiście, że byłoby mi przykro ale nigdy nie
      opóściłabym go z tego powodu.
      Mam nadzieję, że Ty też spotkasz swoją drugą połówkę. Najważniejsze
      żebyś nie przekreślał swoich szans, że jest to możliwe.

      Pozdrawiam,
      • mondrian4 Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 12:25
        > Chciałam Ci tylko napisać żebyś się nie załamywał i nie poddawał
        > jeśli chodzi o związek z kobietą dlatego, że nie możesz mieć dzieci.

        wiesz, ja już się nie załamuję. jak pisałem nauczyłem się żyć z tym i to
        zaakceptowałem. no problem. tylko po prostu widze w jakim g.. żyłem przez te
        wszystkie lata i jak to wyglądało i co zostawiło po tak długim czasie. Po prostu
        doszedłem do wniosku że takie ciągłe załamywanie rąk nic nie da i trzeba jakoś
        żyć normalnie i krok po kroku zacząc załatwiac własne sprawy. jest jakieś inne
        wyjście? nie ma. I może ten kawałek mojego story uświadomi niektórym ze moze być
        gorzej niz tylko niepłodnosć i żal z tego powodu. ja musiałem poradzić sobie z
        wieloma rzeczami a niepłodnosć to tylko jedna z nich. Chyba z nią poradziłem
        sobie najszybciej. Gdyby to sie stało facetowi po 50. A ja byłem młodym
        chłopakiem który kochał życie.
        Sama masz męża który nie może mieć dzieci. no teraz więc wiesz jak reaguja
        faceci. W moich zwiazkach niby ta sprawa nie stanowiłą problemu ale zawsze
        gdzieś o to wszystko te zwiazki się jednak rozbijały. jeden w szczególnosci.
        Nie prowadziłem zycia eremity w dodatku. Funkcjonuję jak normalny facet ale fakt
        - trafiałem na nieodpowiednie osoby
        A co do błędów lekarskich.. Mój Boze. gdyby to co zrobiła ta pani wydarzyłoby
        się dziś to naprawdę... Ale spoko, nie bedę już do tego wracał. jest jak jest i
        tyle. Radzę sobie. i pociesz chłopa że mogło być gorzej wink
        Pozdro - życzę fajnego malucha

    • martucha90 Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 11:00
      Modrian, jestem na forach internetowych tego typu od dawna, sama
      borykam się z tym problemem. Wierz mi, jak sie kogoś kocha, jak
      związek jest dobry i trwały, to dziecko - własne biologiczne
      dziecko - nie jest najważniejsze. Dla mnie np. najważniejszy jest
      mąż. Życzę Ci, żebys znalazł kobietę, dla której będziesz tak
      ważny, że będzie chciała z Tobą być mimo Twojej niepłodności.
      Nie rezygnuj, daj którejś z nich szansę. Możecie przecież adoptować
      maleńkie dzieci i mieć pełną rodzinę. Będzie dobrze, bardzo Ci
      życzę smile A że nie zamrozili Ci nasienia, to świństwo. Zacofany kraj.
      • batutka Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 12:33
        coz moge napisac...
        zycze Ci zebys znalazl kobiete przy ktorej zapomnisz choc troche o swoim
        problemie, ktora Cie bedzie kochac i z ktora bedziesz wiodl szczesliwe zycie
        wszytsko przed nami - nie wiadomo co przyniesie los - moze (jesli chodzi o
        dzieci) sie jeszcze do Ciebie usmiechnie i bedziesz mial dziecko, ktore pokochasz
      • mondrian4 Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 12:35
        >A że nie zamrozili Ci nasienia, to świństwo. Zacofany kraj.

        no niestety... tak to kiedyś było. dlatego jeśli pojawiają się tego typu
        problemy to trzeba działać szybko a jak są durne konowały jak w moim przypadku
        to na własną rękę. W dodatku w tym kraju świadomosć tego typu chorób jest zadna
        w zasadzie - widzę ze lakarze też nie za bardzo wiedzą z czym to ugryźć a
        kasiażkowa wiedza nie ma zbyt wiele rzeczywistością, ale to już nie temat na
        dyskusję tutaj.
        Dla mnie to już nawet nie jest problem... jak pisałem nie załamuję rąk -
        potrafię z tym żyć. Tylko po prostu ostatnio się wiele pozmieniało - dostałem
        nowe leki, kończe w zasadzie leczenie i wracam do normalnego życia. Od dwóch
        miesięcy dopiero. mam kupę spraw do pozałatwiania a jakims desperatem nie jestem
        żeby na siłę się z kimś wiązać. Spoko - poukładam to sobie jakoś
        • batutka Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 12:36
          i tak trzymac - POWODZENIA~!!!!!
          trzymam za Ciebie kciuki smile
    • devilyn Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 18:14
      Ja walczyłam z raczkiem w sumie 12 lat (10lat chodziłam z rakiem
      jajnika i nie potrafili go wykryć, a jak wykryli to załamali ręce i
      rozpruli mnie na całej szerokości wink). I najlepiej jak narazie
      czuje się sama (mimo, że mam super przyjaciół i fajne życie,
      zamierzam zrobić dobrą balangę jak stuknie mi 5lat)Mówi niby, że
      mogę mieć dziecko ale po chemii i 4 operacjach zdrowie mi się sypło,
      a po ostanim co usłyszałam od faceta to nie mam ochoty szukać i mieć
      nadzieji w tzw. kwestii sercowej (Wiesz ja już pracowałem w
      hospicjum i drugi raz nie mam zamiaru... NO COMENTS) Ciesze się, że
      żyje i dobrze mi z tym. Pozdrawiam serdecznie.
    • thursday.next Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 21:09
      mondrian dzięki za tego posta, zgadzam się ze wszystkim co napisałeś
      i jestem pewna że będziesz miał szczęśliwe życie - poza dziećmi jest
      wiele innych wartości w życiu, serdecznie Cię pozdrawiam
      thursday
      • thursday.next Re: zazdroszczę Wam - serio 06.03.08, 21:19
        i jeszcze jedno chciałabym Ci powiedzieć a propos potencjalnych
        teściów... siostra mojego męża rozwiodła się z nim z powodu jego
        niepłodności - oczywiście mama mojego męża - teściowa stanęła za nią
        murem wygłaszając teksty "co to za chłop itd..." Po paru latach
        okazało się że mój mąż jest bezpłodny ... teściowa nie wie - ale jak
        ją słysze mówiącą wtedy "co to za chłop..." to zaczynam myśleć że to
        spotkało nas aby ją ukarać wink Geenralnie podejrzewam że wtedy to
        także chłop nie był winny tylko siostra również... ale teściowe
        jakie są każdy wie... To taka ironia ala opowieści z krypty...
        Z drugiej strony moja mama wie o problemie, ale wie bo wiem że jest
        delikatna, wrażliwa i to rozumie i nie pozwoli sobie nigdy na taki
        tekst... z drugiej strony gdyby sobie pozwoliła to wierz mi że to
        byłby ostatni tekst który by wygłosiła w mojej obecności.. mój mąż
        jest najcudowniejszym facetem na świecie - a dyskryminacja na tle
        zdrowia to jedna z najgorszych form dyksryminacji i jeszcze jedno -
        miłość nie patrzy na choroby, problemy itp.. mam nadzieję że ją
        znajdziesz
        • mondrian4 Re: zazdroszczę Wam - serio 07.03.08, 07:56
          Kłopot w tym że ja w wieku 17-18 lat przeżyłem decyzje i problemy które zwykle
          dotykają ludzi w okolicach trzydziestki. Jak tak młody chłopak słyszy o tym że
          musi wybierać miedzy adopcją, bezdzietnością i innymi rozwiązaniami to po
          prostu... to nie ten wiek zeby o takich rzeczach rozmawiać i chłopaka
          maltretować taką wiedzą. ja chciałem normalnie żyć i funkcjonować a mnie
          bombardowano opowieściami ze musisz sie z tym pogodzić, znaleźc odpowiednia
          kandydatkę i w dodatku znosić to że otoczenie patrzy na Ciebie z perspektywy
          rozporka. Żeby mi powiedziano "chłopie, ciesz się że żyjesz, baw się i planuj
          przyszłosć- nic się nie stało" to podszedłbym do tego zupełnie inaczej a tak to
          tylko ciągle dawano mi do zrozumienia ze jestem inny- i trochę wyprano mi mózg w
          ten sposób. i tego lekarze, rodzice nigdy nie powinni tak młodym chłopakom robić
          po prostu. jeszcze do tego zapłakani rodzice to już mnie w ogóle rozwaliło.
          Teraz już nawet z nimi nie rozmawiam bo po co mam widzieć jak się martwią. I tak
          zmarnowałem 15 lat
          życia w jakimś chorym widzie po to żeby usłyszeć w wieku 31 lat kilka prostych
          słów lat od kolesi w USA które postawiły mnie na nogi. Co za shit. naprawdę...
          polska to dziwny kraj
          A co do opowieści z krypty. No cóż... Współczuje facetowi, ale chyba bardziej
          szkoda zmarnowanych lat niż żony. Ja też to przeżyłem ale jako wolny facet. był
          moment w którym musiałem powiedziec żeby jakoś się zdecydowała. Albo jest ze mną
          i zapracujemy na rodzinę w inny sposób albo wraca do kogoś innego i będzie miała
          z tym łatwiej. no i wybrała choc dalej to wszystko ciągnęło się przez kilka lat.
          Nie ma o czym pisac zresztą.
          To wszystko jakoś zahartowało mnie na tyle że już pewne sprawy nie wywierają na
          mnie wielkiego wrażenia. Rodziny się nie wybiera więc potencjalnie negtywne
          zdanie przyszłych teściów będzie po prostu zignorowane i tyle.
          • devilyn Re: zazdroszczę Wam - serio 07.03.08, 09:31
            I bardzo dobrze, że zdanie potencjalnych teściów zostanie
            zignorowane. Ja gdy zachorowałam stałam się egoistką, zdania innych
            osób mnie nie interesują i nawet nie mam tego zamaiaru zmieniać.
            Pamiętaj, że o Twojej męskości nie świadczy czy masz wszystko na
            miejscu etc. ale tylko i wyłącznie to co masz w swojej głowie. Pzdr
            • mondrian4 Re: zazdroszczę Wam - serio 07.03.08, 11:43
              A czemu stałaś się egoistką? To mało przyjemna cecha w sumie.
              Wiesz... ja już duży chłopak jestem i w gruncie rzeczy mało mnie obchodzi to co
              będą sądzić o tym teściowie jeśli w ogóle będą. Tylko wiem że takie podteksty
              beda pewnie-albo i nie. Żeby było śmieszniej to są Panie dla których jestem
              idealnym kandydatem na zięcia tylko one znają mnie tak mało do końca w sumie wink
              Nie mam problemów z męskością. naprawdę choroba tu niewiele zmieniła. kłopot
              jest niestety w głowie - ale raczej ze znalazieniem jakichś pokładów energii,
              choc to jak pisze zmienia się dośc szybko.
              Ty też widze masz niezły bajzel ze zdrowiem. Wiem.. znajomy doktor opowiadał mi
              o Was... ale chłopaków tez jest całkiem dużo.
              Trzymaj się
              • devilyn Re: zazdroszczę Wam - serio 07.03.08, 15:59
                Z tym egoizmem to mam w kwestii opinii na mój temat innych osób,
                które wcale mnie bynajmniej nie obchodzą. No właśnie problem tkwi w
                głowie, ja przez ponad 4lata tkwiłam w pancerzu i zbliża się
                niedługo 5lat i teraz powoli odtajam w sensie zaczynam żyć, przedtem
                też żyłam ale nie tak jak dzisiaj. U mnie też obecnie zmienia się
                wszystko jak w kalejdoskopie, wszystko i jest mi bardzo dobrze z
                tym. A zdrowie i owszem się sypło troszkę, cztery operacje i chemia
                zrobiły swoje i doszło jeszcze jakieś pierdzielone zapalenie
                tarczycy więc na cuda to ja już nie liczę. A co doktorek opowiadał?
                Mojej przyjaciółki mąż zmarł na raka jąder i nie wykryli mu go, mimo
                że pracował wśród lekarzy. Też się trzymaj. Ania.
                • mondrian4 Re: zazdroszczę Wam - serio 07.03.08, 20:47
                  Wiesz... ja w skorupie żyję od 14 lat. Długo? nie wiem. Wiem tylko ile lat życia
                  zawodowego, prywatnego zmarnowałem w ten sposób i więcej chyba nie mam zamiaru.
                  Ta tarczyca to po naświetlaniach chyba? Moze weź się postaraj i jeszcze coś Ci
                  wyjdzie w sensie bycia matką? Szkoda by było.
                  Co doc opowiadał? Ano chciał mnie któryś jakoś pocieszyć i zaczął to opowiadać
                  że i dziewczyny mają podobne problemy. U kobiet to poważniejsze sprawy w sumie
                  bo u faceta to już wiesz jak jest.
                  A to że facet zmarł... No mój Boże. To musiały byc jakies już strasznie
                  zaawansowane sprawy. Przerzuty na mózg itp. W sumie nietypowa sprawa choć
                  wiadomo - zawsze cos takiego może sie stać.
                  Ja też musze jeszcze się zoperować bo coś tam jeszcze nie tak i ciągle coś boli.
                  Wiesz... no już nie ma czasu na rozterki i narzekania. trzeba to ogarnąć i albo
                  w tą albo w tamtą... trzeba jakoś sobie radzić bo tak dalej to tylko można sobie
                  całkiem życie zmarnowac w jakiejś depresji. też Ci życze pozbierania się tym
                  bardziej że tkwisz w tym dopiero kilka lat - będzie Ci łatwiej a ja to już nie
                  pamietam jak smakował świat bez tego dziadostwa.
                  pozdro.


                  • devilyn Re: zazdroszczę Wam - serio 08.03.08, 20:51
                    mondrian4 napisał:

                    > Wiesz... ja w skorupie żyję od 14 lat. Długo? nie wiem. Wiem tylko
                    ile lat życi
                    > a
                    > zawodowego, prywatnego zmarnowałem w ten sposób i więcej chyba nie
                    mam zamiaru.
                    > Ta tarczyca to po naświetlaniach chyba? Moze weź się postaraj i
                    jeszcze coś Ci
                    > wyjdzie w sensie bycia matką? Szkoda by było.
                    > Co doc opowiadał? Ano chciał mnie któryś jakoś pocieszyć i zaczął
                    to opowiadać
                    > że i dziewczyny mają podobne problemy. U kobiet to poważniejsze
                    sprawy w sumie
                    > bo u faceta to już wiesz jak jest.
                    > A to że facet zmarł... No mój Boże. To musiały byc jakies już
                    strasznie
                    > zaawansowane sprawy. Przerzuty na mózg itp. W sumie nietypowa
                    sprawa choć
                    > wiadomo - zawsze cos takiego może sie stać.
                    > Ja też musze jeszcze się zoperować bo coś tam jeszcze nie tak i
                    ciągle coś bol
                    > i.
                    > Wiesz... no już nie ma czasu na rozterki i narzekania. trzeba to
                    ogarnąć i albo
                    > w tą albo w tamtą... trzeba jakoś sobie radzić bo tak dalej to
                    tylko można sobi
                    > e
                    > całkiem życie zmarnowac w jakiejś depresji. też Ci życze
                    pozbierania się tym
                    > bardziej że tkwisz w tym dopiero kilka lat - będzie Ci łatwiej a
                    ja to już nie
                    > pamietam jak smakował świat bez tego dziadostwa.
                    > pozdro.
                    >
                    >
                    HMM naświetlań nie miałam, ze względu na wycieńczony organizm (wręcz
                    stan agonalny) dostałam tylko 3cykle PC. A kobitki też się mają, a
                    jak się dorwią do nas studenci to ohohoho. Co do życia zawodowego to
                    chociaż tu mi idzie, tak myśląc też nie pamietam jak to jest być
                    zdrową, 10lat walczyłam i mówiłam lekarzom że jest coś nie tak,
                    wiele konsultacji usg etc, co po niektórych to utopiłabym w łyżce
                    wody (jedna menda pow. mi kiedyś że mam tyle nie żręc to bebech mi
                    nie będzię rósł,a rósł sobie guzek ogromny) i skończyło się na 45cm
                    cięciu i kolejne komentarze lekarzy apropo. Nie sądze, że mi sie
                    uda, zrosty, plastyka jajowodu i bliznowiec i to pierdzielone
                    hasimoto, więc w tej kwestii jestem pesymistką. Ba a mężczyźni nie
                    są tolerancyjni (przynajmniej Ci których spotkałam do tej pory).
                    Masz marzenia? Bo ja jakoś do tej pory nie mam, nie umiem marzyć.
                    C'est la vie. A co do M. lekarze kazali robić mu lewatywki,
                    paranoja, gdyby nie podjął leczenia zmarł by w ciągu 2miesięcy, a
                    żył 5lat i nie obudził się już po kolejnej operacji, zapalenie
                    otrzewnej, usunięta nerka etc. Pzdr Ja nie narzekam, inni mają
                    gorzej, pracuje i lubie to co robię, mam wielkich przyjaciół na
                    dobre i na złe i zajefajną przyjaciółkę-psycholożkę i
                    przyjaciół "rakowców". I nie chciałabym tego zmieniać, wiem
                    przynajmniej jak to wygląda. wink)))))
                    • mondrian4 Re: zazdroszczę Wam - serio 09.03.08, 07:24
                      Wiesz... no rzeczywiście jakoś to Ci się tak poukładało dość makabrycznie że tak
                      powiem. A czy faceci są tolerancyjni? Są różni po prostu. czasem sobie myślę że
                      człowiekiem zostaje się dopiero wtedy jak dostaniesz od życia kopa w du.e.
                      o przyjaciołach to nawt nie chce mi się gadać. od wczoraj. dotychczas myślałem
                      że jak facet facetowi mówi o przyjaźni, przez 3 lata je praktycznie z jednego
                      talerza, nie ma przed nim tajemnic o dziewczynach, rodzinie itd to coś takiego
                      do czegoś zobowiązuje a dowiedziałem się że to zwykły patafian i tchórz w
                      dodatku. Ręce opadają normalnie. Facet tak mnie wkrw że normalnie szkoda gadać.
                      Wiesz... ja myślę dość trzeźwo i życie mnie nauczyło żeby nie ufać ludziom i
                      wczoraj miałem kolejne potwierdzenie tego że to dobra zasada. żeby mi to
                      wszystko sam powiedział a tu mi jeszcze jakieś kartki z życzeniami przesyła a
                      jak się sprawy mają to dowiaduję się od innego kolesia. Wychodzi na to ze już
                      nawet przyjaciół tak naprawdę nie mam za bardzo - znajomych owszem. Olać to. Co
                      za ludzie normalnie... Mam też taką zasadę ze z kumplami i przyjaciółmi
                      interesów się nie prowadzi. Świetna zasada i aż strach pomyśleć co by było
                      gdybym z kumplami takimi jeszcze w jakieś finansowe układy wchodził.
                      Moje marzenia nie wybiegają na razie poza czekający mnie zabieg. uważam że
                      trzeba twardo stać na własnych dwóch łapach i realizować to co się da i nie
                      łazić z łbem w obłokach.
                      A czy chciałbym coś zmieniać ... Myślę że choroba jest juz cześcią mnie...
                      Spoko, kwestia podejścia - nie mam już z tym wiekszego problemu. Jestem trochę
                      inny i tyle. Jest też wiele pozytywów bo doceniam to czego inni nie doceniają o
                      czym wczoraj się właśnie jeszcze raz przekonałem.
                      • devilyn Re: zazdroszczę Wam - serio 09.03.08, 14:07
                        O tak, ja też nie ufam nikomu, tylko sobie. Mam dwie prawdziwe
                        przyjaciółki, które towarzyszyły mi w trakcie walki i wiem, że to
                        przyjazń na zawsze no i znajomi ale...a tak patafiani się zdarzają
                        też coś o tym wiem winkO tak z przyjaciółmi nie robi się interesów
                        żadnych... Tak choroba zostaje z nami na zawsze. Jak to ktoś kiedyś
                        mi powiedział, bliznę masz po to aby pamiętać o jej przyczynie,
                        zawsze. Ja nie bujam w obłokach, nie ten typ ze mnie...jak mi coś
                        odwali (z nadmiaru czasu tzw) to trzasnę sobie kolejny kierunek
                        studiów, który mi pomoże w pracy ale na razie czasu brak w ogóle ten
                        rok dziwnie i z atrakcjami się dla mnie zaczął i jak tak będzie
                        nadal to będzie bardzo ciekawie. O tak inni nie doceniają tego co
                        mają. Tak są pozytywy, wiem na czym "stoje" i to jest dobre. Trzymaj
                        się i udanego zabiegu bez komplikacji. A.
                        • polpotworek Re: zazdroszczę Wam - serio 13.03.08, 07:35
                          Bardzo madre co napisales- a glównie to ze ciagle zalamywanie rak
                          nic nie daje! nic a nic! Tu byly dziesiatki a nawet setki postów o
                          tym jak trudno wyjsc z takiego stanu- owszem nikt nie powiedzial ze
                          bedzie lekko... ale da się... i o skutkach(pozytywnych) przekonuje
                          sie tutaj wiele dziewczyn.
                          Ja zalamywalam sie i leczylam depresje kilka lat- kiedy w koncu
                          powiedzialm sobie dosyc!!!!!!!!! leków i dosyc moich agonalnych
                          stanów i zaczelam zyc poprostu zyciem(a bylo mi cholernie cięzko) to
                          sie udalo a teraz 7kg szczescia lezy tu obok i chrapie smile)))))
                          • morcheeba77 Re: zazdroszczę Wam - serio 13.03.08, 11:29
                            tak jak napisała polpotworek... NIE MOżNA SIę ZAłAMYWAć!!!
                            tak jak ona doprowadziłam sie do stanu,że leczyłam depresję farmakologicznie i
                            terapią u psychiatry.Ta choroba zatrzymała mi okres,ale kiedy po 2 latach
                            wyszłam z tego...udało się, zupełnie naturalnie i niespodziewanie.Jestem w
                            ciąży, pod koniec czerwca urodzę córkę.WALCZCIE!!!!!jest o kogo!
                            • mondrian4 Re: zazdroszczę Wam - serio 17.03.08, 10:57
                              no właśnie po to założyłem tego posta. nie można się łamać bo to nic
                              produktywnego. niepłodność to ciężka sprawa ale mogą być cięższe jak widać
                              a propos ojcostwa to zdumiała mnie dzisiejsza informacja. wedle niej również
                              dzieci z in vitro zawsze będą miały tylko jednego ojca - biologicznego. mam
                              nadzieję że to jakoś spłycone bo w świetle tych pomysłów tak właśnie będzie

                              www.tvn24.pl/-1,1542634,wiadomosc.html
Pełna wersja